Źeby tylko komuś nie było przykro

Aktualizacja: 2014-10-17 10:10 am

Mniej więcej tak można podsumować te wygibasy stylistyczne, upublicznione jako “częściowe raporty z Synodu nt. rodziny”. Chromolą, chromolą, pochylają się z troską nad tymi i tamtymi, rozważają takie zjawiska społeczne i inne.

Nikt nie odwołuje się do Źródła. Nikt nie powołuje się na Ewangelię, na Ojców Kościoła, na filozofię czy w ogóle na żadne podstawy, które konstytuują Kościół katolicki. Nikomu się nie chce tłumaczyć, skąd się zasady biorą, cała para idzie w przekonywanie, że lubimy i doceniamy tych, którzy ich nie zachowują, gdyż ubogacą naszą wspólnotę.
Jak cholera.

A jeśli ktoś próbuje bronić odwiecznej nauki, tłumaczyć, że przecież to sam Bóg mówi: “Dziecko, nie idź w to, nie rób tego, bo sobie krzywdę zrobisz” – o, wtedy wiele można się dowiedzieć o faryzeizmie. Próżno się bronić, że faryzeusze naukę Chrystusa odrzucali, a On sam do nierządnic nie chadzał po to, żeby słuchać anegdot o klientach, tylko, żeby je stamtąd zabrać. Uratować. Seksualnie ograniczyć i skazać na celibat, mówiąc współczesnym językiem.

Nawet ci, co bronią nauczania Kościoła, czynią to z czysto ludzkich pozycji. Kardynał Schonborn w wywiadzie dla La Stampy mówi prawdę o krzywdzie dzieci rozwiedzionych rodziców, słusznie wskazuje na ich cierpienie, o którym zwolennicy huraoptymistycznego tryndu “chcą to im dajmy” jakoś zapomnieli. Ale nie odnosi się do Źródła, do doktryny, do nadprzyrodzonego sensu tego wszystkiego. (Już nie mówiąc, co opowiada w tej części wywiadu, którą np. Gość Niedzielny w swej relacji pominął, ciekawe czemu).

Tymczasem stada autorytetów od Środy po Obirka – otwarcie wrogich Kościołowi – wysiadują dupogodziny w studiach i tłumaczą, że trzeba być posłusznym dokumentom kościelnym, rozumiecie. Doznali gwałtownego przypływu posłuszeństwa. Kiwają mądrze głowami i łaskawie pochwalają użycie przez uczestników Synodu słów “seks” albo “gender”.

A ja na to patrzę i sobie myślę: Panie Boże, spuść nogę i kopnij. Bo patrzeć na to nie można, słuchać się nie da, a w dodatku to sami Pasterze do takiego stanu doprowadzili, jakby nie zauważyli, że jeszcze nigdy nie udało się zyskać wiernych przez rozcieńczenie doktryny. Im bardziej rozcieńczają, tym bardziej ludzie mają w poważaniu cały ten biznes.

Chesterton napisał: “Kościół nie może iść z duchem czasów – z tego prostego powodu, że duch czasów donikąd nie idzie. Kościół może najwyżej ugrzęznąć w bagnie z duchem czasów, by razem z nim cuchnąć i gnić”. Tyle z tego. Nie będzie żadnego przyspieszenia, otwarcia, nowej jakości. Będzie – jeśli trynd się utrzyma – rozkład, rozpad i utrata autorytetu, Kościół jako kanapowa partia polityczna.

Tak – tak. Nie – nie.

Ten, którego Imienia autorzy raportu nie chcieli użyć, nie kłapał dziobem w obszernych a mętnych wywodach. A Jego mowa była trudna, któż jej może słuchać?

Serio, modlę się, żeby ci, którzy tak się troszczą o dobre samopoczucie wszystkich wokół, pomyśleli o samopoczuciu własnym, kiedy staną przed Bożym Obliczem i się będą tłumaczyć ze zgorszenia i pogubienia owiec. Źadne wodolejstwo nie pomoże.

Marcelina
http://mamaroza.pl

 

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=77225 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]