Dialektyka kardynała – prof. Grzegorz Kucharczyk

Aktualizacja: 2015-10-5 4:03 pm

Niemiecka filozofia idealistyczna (Schelling, Fichte, Hegel i ich uczniowie) to – jak pisał niegdyś G. Santayana – skrajny przykład egotyzmu dominującego w całej nowożytnej filozofii niemieckiej. Reprezentanci tego kierunku, wierni kontynuatorzy Immanuela Kanta, systematycznie odrywali niemiecką filozofię – a co za tym idzie teologię i inne nauki – od Rzymu rozumianego w tym przypadku jako wielkie dziedzictwo filozofii realistycznej, ustalone przez dwóch gigantów myśli: Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu.

Dla Schellinga, Hegla et consortes to nie myśl miała zgadzać się z rzeczywistością, ale odwrotnie. A właściwie to jedyną, prawdziwą rzeczywistością była rzeczywistość myśli, ich myśli. Dług wobec Kartezjusza („myślę, więc jestem”) został spłacony. Nieuchronnie także jednym ze skutków takiego podejścia do podstaw filozoficznego poznania było to, że teksty niemieckich myślicieli tego kierunku charakteryzowały się wysokim stopniem nieprzejrzystości, by nie powiedzieć bełkotliwości. Któż może zrozumieć parę akapitów z Hegla? Albo któż może zrozumieć dzieła dwudziestowiecznych niemieckich teologów – także tych uchodzących za katolickich, którzy – w ślad za swoim intelektualnym przewodnikiem Karlem Rahnerem – zanurzeni są w filozoficznym dziedzictwie niemieckiego idealizmu?

Skoro rzeczywistość jest konstruowana w myślach poszczególnych filozofów/teologów, a nie ukierunkowana na poznawanie rzeczywistości, nieuchronnie myśl ta jest swoista, uzależniona w najwyższym stopniu od, nazwijmy to, intelektualnego temperamentu danego myśliciela. To świat jego myśli, a nie myśl poznająca świat, jest najważniejszym probierzem filozoficznego, a co za tym idzie także teologicznego poznania. Świat ludzkiej myśli, pozbawiony zdroworozsądkowego (nie mylić z prymitywnym) zakotwiczenia w rzeczywistości, nieuchronnie narażony jest na niejasność i sprzeczność.

Poczytajmy „Summę teologiczną” Akwinaty – pełna jasność (claritas) i logiczny ciąg myśli. Zestawmy ją z dziełami Karla Rahnera, albo jednego z jego uczniów – choćby kardynała Waltera Kaspera – pełnymi bełkotliwego żargonu uchodzącego za naukowy. Mamy pełną skalę porównawczą. Kto chce szybko uśpić dzieci, niech puszcza im „Śmierć w Wenecji” albo poczyta na głos urywek z dzieł K. Rahnera. Przeznaczone jednak tylko do lat dwunastu, potem bowiem treści mogą być zbyt toksyczne dla młodego, nieugruntowanego w wierze umysłu.

Nieprzypadkowo więc właśnie w niemieckiej filozofii dialektycznej (za sprawą Hegla) i wśród jej intelektualnych kontynuatorów – od Marksa (nie kardynała) po Kaspera (kardynała) – na porządku dziennym jest dialektyka. Nie tylko na płaszczyźnie teorii, ale jako sposób oglądu współczesnej rzeczywistości. Innymi słowy: popadanie w sprzeczność.

Taka refleksja nasuwa się po lekturze wywiadów/wykładów/książek wspomnianego kardynała Waltera Kaspera, głównego promotora mającej rozsadzić tradycyjne nauczanie Kościoła o małżeństwie „troski duszpasterskiej”. Zauważmy, że niemiecki kardynał od początku obecnego pontyfikatu lansuje tezę, że objęcie Stolicy Piotrowej przez papieża Franciszka jest szansą na ponowne ożywienie Kościoła, który przed 2013 roku miał się znajdować w jakimś wielkim kryzysie (skostnieniu, zbytnim rygoryzmie). Pozostawiając na boku to, czy rzeczywiście właściwym symptomem kryzysu był zbytni rygoryzm, czy też wręcz odwrotnie: zbytnie popuszczenie cugli (w liturgii, dyscyplinie kościelnej etc.), należy zauważyć, że Kościół przed Franciszkiem przedstawiany przez kardynała Kaspera jest odmalowywany zdecydowanie w czarnych barwach.

W książce „Papież Franciszek. Rewolucja czułości i miłości” pisze on, że Franciszek zastawał Kościół „duchowo zmęczony, któremu brakuje zaufania i entuzjazmu”, Kościół, który „zajmował się sam sobą i świętował sam siebie”. Zestawmy tą diagnozę, którą ten sam autor w odniesieniu do Kościoła powszechnego formułował w 2008 roku. Słowa kardynała Kaspera, które wypowiedział wówczas w wywiadzie radiowym przy okazji promocji jego książki pt. „Gdzie bije serce wiary”, są tym bardziej charakterystyczne, że jednocześnie rysują obraz kondycji duchowej Kościoła w Niemczech zupełnie w innym świetle. Zwłaszcza dzisiaj, gdy całemu Kościołowi próbuje się wskazywać właśnie Kościół niemiecki jako wzór postępowania w zakresie „nowej troski duszpasterskiej”.

Tymczasem w 2008 roku kardynał Kasper stwierdzał: „Nam Niemcom grozi popadnięcie w prowincjonalizm. Mamy nasze problemy. Są one poważne i trzeba je traktować poważnie. Należy jednak je umiejscowić w kontekście całego Kościoła, a w nim można przeżyć tyle radosnych rzeczy. […] Z pewnością zawsze warto podróżować do Rzymu. A w Rzymie spotyka się na każdym kroku Kościół, Kościół męczenników, Kościół wielu świętych, oczywiście także Kościół grzeszników. Zdarzyło się również wiele złego. Można jednak poznać tam żyjący Kościół i zauważyć, że ten Kościół wzrasta, że ten Kościół żyje. Kościół jest radosny, młody i szczęśliwy. I tym powinniśmy się trochę więcej zarazić, także tutaj w Niemczech”.

Po paru latach okazuje się jednak, że ma być odwrotnie. „Duchowo zmęczony” Kościół powszechny ma przyjmować praktyki duszpasterskie (raczej „duszozgubne”) z niemieckiego Kościoła, gdzie świątynie są puste i z roku na rok zmniejsza się liczba wiernych.

Dialektyczne stanowisko prezentuje kardynał Kasper również w odniesieniu do kwestii tzw. praw homoseksualistów. W listopadzie 2005 roku występując jako przewodniczący papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan w artykule opublikowanym na łamach „Rheinische Merkur” stwierdził, że jedną z najpoważniejszych przeszkód na drodze ekumenicznego dialogu między Kościołem katolickim a wspólnotami protestanckimi są „różnice w kwestiach etycznych”. W tym kontekście kardynał Kasper wskazał na „zbytnie otwarcie się” protestanckich wspólnot (zwłaszcza anglikanów) na postulaty homoseksualnego lobby.

Z kolei w wywiadzie udzielonym w maju 2015 roku dla włoskiego liberalnego dziennika „Corriere della Sera” kardynał Kasper z ubolewaniem stwierdzał, że „stosunek do par homoseksualnych” „pozostawał jedynie na marginesie obrad synodalnych w 2014 roku”, ale podczas tegorocznej sesji synodalnej musi to być „kwestia centralna”. Ma się rozumieć „nikt nie myśli o zrównywaniu związków jednopłciowym z chrześcijańskim pojęciem małżeństwa”. Ale warto rozmawiać, warto pochylić się, warto docenić…. Etc. I w ten sposób powoli zmienić akcenty. Powoli gotowana żaba nie zauważy, gdy już jest gotowa do spożycia.

Jeszcze jeden przykład dialektyki kardynała Kaspera. Tym razem w odniesieniu do islamu i jakże dziś aktualnego problemu islamskich imigrantów w Europie. W wywiadzie opublikowanym we wrześniu 2006 na łamach liberalnego tygodnika „Der Spiegel” kardynał przypominał, że „islam od początku rozwijał się w opozycji do chrześcijaństwa i uważa się za coś lepszego od chrześcijaństwa. Jak dotąd był tolerancyjny tylko w miejscach, w których należał do mniejszości. Tam, gdzie jest religią większościową, islam nie uznaje religijnej wolności w naszym rozumieniu. Islam to jest odmienna kultura. […] Europejski eksperyment z wielokulturowością lub też egzystencja obok siebie odmiennych kultur, zawiódł na całym kontynencie”. Dwa lata później kardynał Kasper miał już zgoła odmienne zdanie. W opublikowanym w 2008 roku wywiadzie dla „Rheinische Post” zachwalał islam jako „pozytywną prowokację dla chrześcijaństwa w Europie Środkowej”.

Najpoważniejszą jednak konsekwencją ulegania idealistycznej – a la Hegel, Rahner et consortes – filozofii jest nie tyle dialektyka, co oderwanie od realnego bytu czyli od prawdy. Sprzeczności, o których mowa w tym tekście, to objaw tego ciężkiego schorzenia. Oderwanie od bytu niesie za sobą konsekwencje w postaci zakłamania słów. Pisałem o tym niedawno na tych łamach w kontekście miłosierdzia i małżeństwa. To zerwanie z bytem ma także dramatyczne konsekwencje w postrzeganiu Kościoła i teologii.

W tym nowym ujęciu teologia nie ma odnosić się do bytu, przede wszystkim zaś Bytu Najwyższego i z Niego wyprowadzać wszystkie swoje kategorie. Nie. Teraz teologia ma szukać odniesień do „doświadczenia”. To jest podłoże tak mocno obecnie lansowanej przez niemieckich hierarchów tezy o konieczności oderwania doktryny od praktyki duszpasterskiej (czyt. praktyki duszozgubnej). Już w 2002 roku wyjaśniał to kardynał Kasper, który wskazywał, że jednym z problemów współczesnego Kościoła jest „napięcie w wielu punktach między oficjalną doktryną Kościoła, a tym, co jest odbierane i przeżywane poza Kościołem”. I dalej: „oczywiście musimy położyć most ponad tą przepaścią, ale kwestia wiarygodności [Kościoła] zostanie właściwie postawiona, gdy teologia będzie głębiej zakorzeniona w doświadczeniu ludzi”.

Oto korzenie czegoś, co powinno nazywać się idealistyczną teologią małżeństwa zrodzoną z idealistycznej filozofii niemieckiej.

Grzegorz Kucharczyk

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=83638 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]