Jeśli WSI jest OK, to i GRU jest OK…

Aktualizacja: 2011-08-7 10:07 am

…jeśli zaś GRU jest OK, to i CzeKa jest OK, a jeśli CzeKa jest OK, to i komunizm jest OK, jeśli zaś komunizm jest OK, to jesteśmy w domu. Oczywiście w tym sowieckim, ale dość dobrze nam, znającym peerel i neopeerel, znanym. No dobrze, ale skąd się wziął pierwszy człon tego wnioskowania, czyli hasło, że WSI jest OK? Ni mniej ni więcej tylko z wywiadu z prof. J. Staniszkis, opublikowanego w republikańskim piśmie „Rzeczy Wspólne” (3/2011); pozwolę sobie zacytować fragment (cytowany zresztą przez M. Gębałę w tegoweekendowej „Rz”, którą, zgrzytając zębami, kupiłem, by poczytać banialuki P. Reszki i M. Majewskiego oraz wywiad z gen. S. Petelickim):

To co było dotychczas dla mnie jedną z największych wad prezydenta Komorowskiego, to, że w jego otoczeniu są ludzie z dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych, być może okaże się zaletą.”

Jedno zdanie, a ile treści. Staniszkis chodzi o to, jak relacjonuje Gębala, „że Komorowski mógłby – i powinien – patronować odbudowie polskiego przemysłu. Kołem zamachowym naszej gospodarki mogłyby być technologie wojskowe – i tu właśnie korzystny byłby lobbing WSI, jedynej (jak uważa Staniszkis) realnej w Polsce grupy interesu” („Rz”, 6-7.08.2011, s. 2). Muszę chyba poszukać całego tego wywiadu, gdyż wygląda na to, że nie tylko historia kołem się toczy (neopeerel upodabnia się do peerelu, ciemniacy Tuska do ciemniaków Gomułki), ale i myśl ludzka potrafi wracać do jakichś „właściwych fundamentów”. Któż by bowiem pomyślał, że autorka skądinąd ciekawej książki „Postkomunizm” (w której jasno jest powiedziane, że służby wojskowe dokonały „pieriestrojki” w całym sowieckim bloku i zarazem okazały się największym „beneficjentem” zainicjowanych przez siebie „przemian” wcale niemających charakteru wolnorynkowego, lecz oligopolicznego, a ściślej kartelowego), dojdzie do wniosku po wielu latach krytyki tego zdeformowanego systemu, że to właśnie sowiecka wojskówka jest tym najzdrowszym jądrem politycznego porządku w naszym kraju. Wydawałoby się bowiem, że kto jak kto, ale ta właśnie wojskówka jest najbardziej destrukcyjnym środowiskiem w każdym obszarze społecznym, w którym się porusza. Jeśli ktoś nie wie, o czym mówię, to niech poczyta sobie raport dot. WSI albo choćby książkę K. Kąkolewskiego „Generałowie giną w czasie pokoju” (Warszawa 2000).

To, że wojskówka może być „motorem przemian”, to doskonale wiemy, od czasów instalowania sowieckiej agentury na polskich ziemiach, która to agentura potem uznała się za „ludową władzę” i służąc sowieckiemu okupantowi, rządziła się nad Wisłą, pozostawiając po sobie biedę, cywilizacyjny regres i sporo trupów. Tego jednak, że ta wojskówka może być „kołem zamachowym” jakiegoś postępu w kraju chcącym być zachodnioeuropejskim (jak te chęci przekładają się na realia, to osobna sprawa), to, przynajmniej dla mnie, zupełna nowość. To bowiem tak, jakby uznać, że skoro policja jest nieudolna w łapaniu bandytów, to już lepiej niech rządzą nami bandyci, bo oni są skuteczniejsi.

Nie szukając daleko – taki właśnie system: tj. rządy bandytów, doprowadzono do perfekcji w ZSSR i neo-ZSSR. Jeśli ktoś chce znać szczegóły, odsyłam choćby do książek A. Litwinienki. J. Felsztinskiego i A. Politkowskiej. W. Suworow zaś napisał kiedyś tak:

Wywiady wojskowe wszystkich krajów satelickich ZSSR zbierają mnóstwo materiałów wywiadowczych, które następnie przekazywane są bezpośrednio do GRU. Mało kto wie, że owe służby wywiadowcze są – zgodnie z prawem – podległe Ministerstwu Obrony Związku Sowieckiego. Dzieje się tak dlatego, że wywiad wojskowy podlega szefowi sztabu generalnego tego czy innego państwa, który z kolei jest podwładnym szefa sztabu Zjednoczonych Sił Zbrojnych, czyli wojsk Układu Warszawskiego. Teoretycznie na to stanowisko może być mianowany dowolny generał z dowolnego państwa układu, ale dotychczas byli to jedynie generałowie sowieccy” („GRU”, Poznań 2011, s. 58-59).

Innymi słowy, wojskówka w takim kraju jak peerel była częścią GRU. Nawiasem mówiąc, omnipotencja GRU nie ograniczała się do Jewropy, GRU powoływało też i szkoliło np. specsłużby późniejszej chińskiej „republiki ludowej” (por. R. Faligot, „Tajne służby chińskie. Od Mao do igrzysk olimpijskich”, Katowice 2009).

Wbrew Staniszkis nie spieszyłbym się więc z takim ostentacyjnym przekazywaniem kompetencji wojskówce, która stała się, mówiąc z marksistowska, „nową burżuazją” (jeśli nie finansową ekstraklasą) w „nowym państwie”, ponieważ o ile udział ruskiej wojskówki w zamachu z 10-go Kwietnia wydaje się oczywisty, o tyle pozostaje jeszcze do wyjaśnienia właśnie udział tej polskiej, mimo że obecnie Układ Warszawski jest dopiero w fazie rekonstrukcji i jeszcze oficjalnie go do ponownego funkcjonowania nie powołano.

Free Your Mind

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=41787 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]