Głupich nie sieją…

Jak wskazują wyniki powyborczych oszacowań Nasz Wierny Lud wybrał Siłę Europejskiej Ugody na nowego prezydenta Naszej Umęczonej Ojczyzny.

Jest to moim zdaniem ostateczny gwóźdź do trumny niepodległego Państwa Polskiego, które teraz stanie się już typową tubylczą administracją podobną do tej jaką mieliśmy w ciągu 45 lat Polski Ludowej. Jedyna różnicą będzie to, że obecnie rządzić nami będą socjalistyczni komisarze unijni z Brukseli a nie rosyjscy komisarze ludowi z Moskwy. Jak się wydaje przeważyły tu głosy post-ubowskiej lewicy, która w większości preferowała Komorowskiego w drugiej rundzie wyborów.

Mamy więc sytuację podobną do tej jaka zaszła przy wyborze pierwszego prezydenta II RP, prof. G. Narutowicza, który również został wybrany dzięki głosom mniejszościowym. Czy podobnie też potoczy się kadencja nowo wybranego prezydenta – trudno powiedzieć. Jak już wspomniałem wcześniej Nasza Umęczona Ojczyzna wykazuje pewne objawy periodyczności kryzysów politycznych i następny poważny kryzys zaufania powinien się pojawić w najbliższym czasie. Inna sprawa, że mimo znacznego wzrostu liczby obywateli, którzy wsparli PiS, kampania wyborcza Kaczyńskiego  była bezbarwna pod względem treści i temperamentu. Podejrzewam, że jest to wynik rad  „handler-ów” kandydata czyli jego specjalistów od propagandy wyborczej. Pani Kluzik-Rostkowska, która była szefem sztabu wyborczego Kaczyńskiego, jest uroczą kobietą o fatalnym polskim akcencie. Gdybym był na miejscu kandydata zastanowiłbym się poważnie czy nie mogłaby ona zastąpić ulubionego kota. Nie mniej wygładziła ona i zneutralizowala zachowanie i wypowiedzi Kaczyńskiego do tego stopnia, że faktycznie trudno było znaleźć jakieś nietrywialne różnice pomiędzy platformami wyborczymi obu kandydatów. Na jak idiotycznym poziomie była prowadzona cała kampania dowodzą najlepiej główne hasła wyborcze. Kaczyński mówi: „Polska jest najważniejsza” a Komorowski: „Zgoda buduje”. Trudno sobie wyobrazić bardziej trywialne obserwacje. No może tylko hasło Olszowskiego [Andrzeja Olechowskiego – przyp. red.] „Wybierz moją (czy swoją) zamożność”.

Jest to zapewne objaw opisany swego czasu przez znakomitego angielskiego pisarza J.B. Priestley-a w powieści „London End”, w której to zagrożona bezrobociem para dwóch angielskich profesorów – humanistów utworzyla Instytut Imagistyki Społecznej i rozpoczęła zarabianie poważnych honorariow doradzając kandydatom na stanowisko społecznego zaufania. W wyniku ich rad programy obu początkowo przeciwstawnych postaw uległy kastracji tematycznej do tego stopnia, że stały się niemal identyczne. To zapewniło obu postaciom polityków niemal 50% poparcie dla każdego u zdezorientowanych wyborców. Coś co widzimy własnie i w tej kampanii.

Andrzej Bobola

Andrzej Bobola jest pseudonimem literackim profesora fizyki chemicznej, który dla odpoczynku od nieco rozrzedzonej atmosfery fizyki teoretycznej oddaje się rozważaniom na tematy humanistyczne o aktualnym znaczeniu.

Za: Bobolowisko | http://bobolowisko.blogspot.com/2010/07/glupich-nie-sieja.html

Skip to content