„Nikomu nic nie bądźcie dłużni, jeno abyście się nawzajem miłowali” – kazanie biskupa Williamsona

Kazanie biskupa Williamsona na Czwartą Niedzielę po Objawieniu Pańskim

 

Pierwsze słowa dzisiejszego czytania „Bracia: Nikomu nic nie bądźcie dłużni, jeno abyście się nawzajem miłowali, kto bowiem bliźniego miłuje, Zakon wypełnił„, można przetłumaczyć jako przestrogę przed zaciąganiem kredytów, przed zaciąganiem pożyczek. Nie bądźcie u nikogo zadłużeni, z wyjątkiem miłości jaką sobie nawzajem jesteście winni. „Nie bądź dłużnikiem ani wierzycielem„, pisze Szekspir i dodaje „Gdyż pożyczając utracisz pieniądze wraz z przyjacielem, a biorąc pożyczkę, przytępisz ostrze swej gospodarności„.

Jest to kwestia bardzo praktyczna dotycząca pieniędzy oraz ludzi, którzy domagają się od nas pieniędzy. Złotą zasadą jest: Nie pożyczaj. Szczególnie we współczesnych czasach, ponieważ banki są coraz bardziej pułapkami i nie leży im na sercu dobro klienta. Służą raczej interesom łobuzów tego świata. Pieniądze są narzędziem tych łobuzów, nie są narzędziem świadków Naszego Pana. 

Pan Jezus mówi „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogaczowi wejść do Królestwa Niebieskiego„. Rzeczywiście, kwestie bogactwa są u bogaczy na pierwszym miejscu. Biedaków to tak nie zajmuje, ponieważ niewiele mają. Oczywiście pieniądze są ważne do pewnego stopnia ale ich nie pożyczajcie. Ktoś powie, że łatwo mówić, szczególnie w obecnych okolicznościach, gdy obciążenia ekonomiczne są coraz większe, z ludzi wyciska się ostatnie grosze i jedynym wyjściem z kłopotów wydaje się pożyczka. 

Są jednak na świecie okropni ludzie, oszuści finansowi, którzy pożyczają pieniądze na procent i nie przebierają w środkach aby je odzyskać, często w brutalny sposób. 

To jest dobra rada. U Szekspira, Poloniusz udziela jej swojemu synowi, Leartesowi. Nie pożyczaj i nie udzielaj pożyczek chyba, że chcesz się pożegnać z tym co pożyczyłeś albo zadręczać się myślą, że tych pieniędzy nigdy nie zobaczysz. Będzie to tkwiło jak zadra w sercu i burzyło spokój duszy. Można pożyczyć nadwyżkę tego co potrzebujemy do życia ale nigdy to, co jest nam lub naszej rodzinie potrzebne do życia. 

 „Nikomu nic nie bądźcie dłużni, jeno abyście się nawzajem miłowali, kto bowiem bliźniego miłuje, Zakon wypełnił” – to jest najistotniejsze. To dług, który mamy do spłacenia. To dług miłości wobec bliźniego, ponieważ tego chce od nas Bóg. Chce tego, ponieważ sam jest miłością. Miłość Boga jest warunkiem miłości bliźniego, ponieważ bez spełnienia tego warunku, wcześniej czy później wejdziemy na drogę, którą poszli komuniści. Wspominałem już o tym, Winston Churchill, który sam nie był święty, nie był też katolikiem, ale był inteligentny, więc kiedy zapoznał się z ideologią komunistyczną, prychnął i powiedział ” jest to chrześcijaństwo z siekierą w ręku”. 

Innymi słowy, komunizm naśladuje chrześcijaństwo, jest to religia zastępcza, jest to materialistyczny mesjanizm, jest to bałwochwalstwo materii, doczesności. Dzisiaj większość wierzy w naukę, w rzeczy przyziemne ale nie w sprawy duchowe. Odwracając się od Boga, współczesny świat cofnął się, skurczył się się do spraw wyłącznie przyziemnych. Pozbył się ducha, życia duchowego, wszystko co mu pozostało, to materia. Uczynienie z materializmu religii, to komunizm. 

Jak do tego dochodzi? Wynalazcą komunizmu był Karol Marks, syn rabina. Gdy był młody, był chrześcijaninem ale jako nastoletni chłopak odwrócił się od Boga i z życzliwością zwrócił się ku diabłu. Został satanistą. Marksowi udało się wypełnić materializm pewną duchowością rabinów, duchowością starotestamentową. Pewnym rodzajem podejścia profetycznego zanurzonego w duchowości starotestamentowej, która z pozoru może nie przypominać  duchowości nowotestamentowej.

Oczywiście, w rzeczywistości, cały Stary Testament pochodzi od Pana Boga i jest przygotowaniem dla jeszcze większego Objawienia czyli Nowego Testamentu. Marks przejmuje tego starotestamentowego ducha i umieszcza go w retoryce skierowanej przeciwko Nowemu Testamentowi, a tym właśnie jest materializm. Jest to zaprzeczenie duchowości, zaprzeczenie istnienia duszy, a to właśnie jest esencją komunizmu. Jest to ateizm materialistyczny lub innymi słowy, materializm mesjanistyczny. Ateizm materialistyczny jest zapewne bardziej precyzyjnym określeniem ale pojęcie materializm mesjanistyczny dotyka samego serca komunizmu, ponieważ jest on nasączony tym duchem mesjanistycznym, który trafia do ludzi.

Na czym polega duch mesjanistyczny? Jest to duch odkupiciela i zbawcy świata. Jest to duch zbawienia i odkupienia świata. Tym samym czyni z materializmu ideę zbawienia i odkupienia świata. 

Dokonano zupełnego odwrócenia idei zbawienia i odkupienia, pozbawiono ją całkowicie pierwiastka nadprzyrodzonego. Zbawienie i odkupienie od tej pory nie będzie miało nic wspólnego z Niebem, Rajem, prawdziwym Zbawieniem za sprawą Pana Jezusa Chrystusa. Pomimo tego braku, ciągle będzie tam zakorzeniony ten mesjanistyczny duch, dzięki któremu, to materializm będzie teraz zbawiał. 

Stąd na pierwszym miejscu stoi pieniądz, ekonomia, handel, słowem materia, a zatem materia jest nas w stanie zbawić. W jaki sposób może to uczynić? Może uczynić nasze życie wygodnym. Pieniądze mogą nam zapewnić wygodę i bezpieczeństwo i właśnie dokładnie to możemy współcześnie obserwować. O wiele więcej uwagi poświęca się sprawom ekonomicznym, a coraz mniej kwestiom duchowym. Taka koncentracja na zagadnieniach materialnych nie ma żadnego znaczenia dla perspektywy uzyskania wiecznego Zbawienia. No chyba, że środkami finansowymi uczynimy coś dobrego naszym bliźnim, motywowani miłością do Boga. Będzie to wtedy działanie o pochodzeniu nadprzyrodzonym. Tak, wtedy będzie to działanie chrześcijańskie. Komunizm nigdy nie będzie takim działaniem.

Komunizm polega na wyparciu Boga, wyparciu ducha, wyparciu wolności i wolnej woli. Jest to wyparcie wszystkiego, co było ważne dla cywilizacji. Jest to pozbawienie cywilizacji jej wartości i jej kompletna zmiana. Jest to zniszczenie prawdziwego ducha cywilizacji, chrześcijaństwa, Pana Jezusa czyli prawdziwego Zbawienia i Odkupienia … komunizm to wszystko niszczy pod pozorem służby bliźniemu. To kłamstwo, ponieważ odrzucono życie duchowe bliźniego, jego dusze, która istnieje w każdym człowieku. Bez duszy nie ma życia, gdy tracimy naszą dusze, wtedy umieramy. Gdy dusza oddziela się od ciała, ciało umiera. Dusza nadal żyje ale ciało umiera, na tym polega śmierć. Dzięki duszy jesteśmy zdolni do życia duchowego, niekoniecznie prowadzimy takie życie, ale jesteśmy dzięki duszy zdolni do takiego życia. Dusze zwierząt nie są do tego zdolne. Żadne zwierzę nie może w stanie żyć w stanie łaski. Tylko rozumne zwierzę ma taką zdolność, ponieważ posiada wolną wolę i tym samym zdolności do życia duchowego, których nabywa wraz z chrztem lub, gdy nie jest ochrzczony, z pierwszym odruchem miłości do Boga, zamiast do grzechu, gdy osiągnie wiek, w którym jest w stanie używać rozumu. 

Mamy tutaj do czynienia znowu z życiem nadprzyrodzonym. W normalnych okolicznościach, proces taki rozpoczyna się wraz z chrztem lub odnawiany jest przez spowiedź. Katolicy rozumieją podstawy życia duchowego, jego zakorzenienie w sakramentach i jego utratę na skutek grzechu pierworodnego. To wszystko wymazuje komunizm. W takiej sytuacji, człowiek jest zredukowany do zwierzęcia, bez wolnej woli, bez wolności. Na tym polega komunizm, to komunizm robi z człowiekiem. 

Pomimo tego, zawiera on w sobie ogromny ładunek zachęty, przyciągania. Z czego to wynika? Z szatana, który za pośrednictwem ludzi jak Karol Marks i ludzi jemu podobnych, którzy wykorzystali poczucie religijności, jakie jest udziałem wszystkich ludzi. 

Komuniści potrafią być nadzwyczajnymi „krzyżowcami”, ponieważ w obliczu upadku cywilizacji zachodniej, są w stanie wypełnić po niej pustkę. Komunizm jest podobny do smoczka dziecięcego. Wkładamy go dziecku do buzi i dziecko zaczyna ssać. Dziecku wydaje się, że dostaje mleko, ale w rzeczywistości nic nie dostaje. 

Tak działa komunizm. Ludziom wydaje się, ze coś dostają jakiś rodzaj duchowości, poczucia religijnego, a zamiast tego otrzymują czysty materializm. 

Nie bądźcie nikomu dłużni, oprócz miłości bliźniego … Churchill, kiedy studiował komunizm, zdał sobie sprawę, że polega on na miłości bliźniego, bez miłości do Boga. Nie ujął on jednak tego w takich słowach. Nie jestem nawet pewny, czy Churchill kiedykolwiek wspominał o Bogu. Mówiąc o komunizmie, jako chrześcijaństwie z siekierą w ręku, ma na myśli, że jest to zamiennik chrześcijaństwa. Jest to zastępcza religia, a komuniści są „krzyżowcami” swojej okrutnej i bezbożnej religii. Churchill dostrzegał hipokryzję komunizmu, jego udawaną miłość bliźniego, jego udawany szacunek dla pracy, udawany szacunek dla człowieka. Marks osobiście nazywał biedaków  lumpenproletariatem czyli głupcami. Nie było w nim żadnej prawdziwej miłości do człowieka. Pogardzał ludźmi, byli dla niego wyłącznie narzędziem rewolucji komunistycznej na drodze zniszczenia chrześcijaństwa. To była jego „krucjata”, zniszczenie chrześcijaństwa. 

Ci ludzie są dzisiaj nadal zagrożeniem dla całego świata. Ci ludzie stoją za covidem, ponieważ zmierzają w kierunku komunizmu, do światowego komunizmu. Schwab, Gates, Fauci, wszyscy oni. Prawidłowo dostrzegli, że cywilizacja jest w stanie upadku i jest zakłamana. Ludzie udają, że są chrześcijanami ale nimi w rzeczywistości nie są. Nie ma zbyt wiele poczucia poświecenia się Bogu i drugiemu człowiekowi w życiu samozwańczych chrześcijan. Katolików określi się mianem hipokrytów, wskazując na różne przykłady, co niestety będzie prawdą w wielu przypadkach. Katolicy nie postępują według standardów, według jakich zdaniem komunistów powinni postępować. Mówią, wierzycie w to i tamto, czy tak postępujecie w waszym życiu? Odpowiedzą sobie sami, oczywiście, że nie żyjecie według tych standardów.

Jeśli katolicy nie będą żyć zgodnie z zasadami swojej bardzo wymagającej religii, to niestety będą sobą reprezentować tę żałosną postać ludzi żyjących w zakłamaniu. Ludzi, którzy wyznają jakieś zasady ale się nimi nie kierują w życiu. 

Cywilizacja zachodnia chyli się ku upadkowi, ponieważ odwróciła się plecami do Boga, ponieważ katolicy odwrócili się od Boga od czasów SWII. W tej sytuacji, komunizm prezentuje się jako coś nowego, świeżego, jako nowa nadzieja, zjednoczenie ludzkości, drogowskaz w kierunku lepszego świata, gdzie wszyscy będą szczęśliwsi i bogatsi itd…

Niestety, biedna ludzkość nie zdaje sobie sprawy, że ich dusze zostały stworzone po to przez Boga aby pójść do Nieba, prawdziwego Nieba, do niewyobrażalnej radości. Wszystko w zamian za życie zgodne z pewnymi standardami, za wcielanie w życie ideałów chrześcijańskich. Wszystko to zostanie nagrodzone niewyobrażalną i nieskończoną rozkoszą. Do tego stworzył nas Pan Bóg, do tego stworzył również komunistów. Okazało się jednak, że szatan wziął ich w swoje posiadanie, często z powodu ich pychy. Łatwo tutaj zauważyć od kogo pochodzi pycha. Powiedzieli; zastępujemy religię Boga, naszą własną religią. Stawiamy się ponad Bogiem, jesteśmy mądrzejsi od Boga. Jego religia obumiera, a nasza wzrasta, zajmujemy jej miejsce. 

Spójrzmy na sukcesy tych przeogromnych kłamstw covidowych, których końca nie widać. Trzeba tutaj zauważyć, że jeśli raz zaczniemy kłamać, musimy kłamać nadal aby chronić nasze poprzednie kłamstwa. Kłamią wiec nadal aby nas przekonać o powadze choroby, która niewiele się różni od znanych nam wszystkim grypy lub przeziębienia i z której większość ludzi wychodzi bez szwanku. Pierworodne kłamstwo polegało na przedstawieniu tej choroby jako dżumy naszych czasów. Kłamali bez przerwy aby utrzymywać nas w stanie paniki. Teraz, gdy panika spowszedniała, wymyślają nowe kłamstwa. W takim żyjemy świecie…

Dzieje się tak, ponieważ ludzie utracili wiarę, odwrócili się od Boga. Nasza wiara jest wiarą w Boga, który, jak w dzisiejszym czytaniu, potrafi uciszyć burzę, i która, jeśli On zechce, będzie potulnie spoczywała u Jego stóp jak mały piesek. Wierzymy bez zastrzeżeń w moc Boga, Pan Jezus jest Bogiem i tę moc posiada. Pan Jezus jest drugą osoba Trójcy Świętej i ma tę moc. Pan Jezus przybył do nas aby wybawić nas od świata, który cały czas się pogrążał. Przeszedł we właściwym momencie, ani nie za wcześnie ani nie za późno. Gdyby przyszedł za wcześnie, ludzie powiedzieliby, nie potrzebujemy Cię. Gdyby przyszedł za późno, ludzie powiedzieliby, już nic nie możesz dla nas zrobić. Pojawia się pokusa wypowiedzenia takich słów w dzisiejszych czasach. 

Jednak nasz Pan ma swoje własne plany, które są najwyższą Mądrością i które we właściwym momencie uspokoją burzę, powstrzymają grzeszność i niedowiarstwo człowieka, zmienią ludzkie serca i skierują je ku Niemu za przyczyną Jego Matki. Nastąpi ostatni chwalebny triumf Kościoła, trwający nie dłużej niż 25 lat, ale będzie on poprzedzony karą, która jest konieczna, podobnie jak konieczny był Potop, tyle że tym razem będzie to o wiele poważniejsza kara, będzie to Potop Ognia. Ci którzy przetrwają ten Potop Ognia, odbudują Kościół na ziemi, odbudują papiestwo. Nasz Pan sprawi, że cała zasługa za tę odbudowę Kościoła popłynie do Jego Matki, do Jej Niepokalanego Serca. Nie będzie to trwało długo, ponieważ w umysłach tych, którzy przetrwają, ciągle będzie zainstalowana ta mentalna maszyneria, która spowodowała upadek duchowości człowieka. Ci ludzie będą pamiętać wszystko co miało miejsce przed wystąpieniem kary; komputery, technologię jądrową, silniki spalinowe itd. czyli w ich głowach ciągle będą tkwiły zalążki ich kolejnego upadku. 

Ciekawą rzecz na temat silnika spalinowego powiedział Winston Churchill. Nie był zupełnie przekonany, że była to jakaś szczególna korzyść dla ludzkości. Zauważył, że te wszystkie maszyny są bardzo korzystne dla świata materialnego, ale niekoniecznie dla człowieka i ludzkiej cywilizacji. Trzeci prezydent USA, Tomasz Jefferson był wybitnym człowiekiem, świetnym prawnikiem, napisał deklarację niepodległości, był jednym z autorów konstytucji USA. Oprócz tego, był bardzo zainteresowany maszynami rolniczymi, też zwracał się ku materializmowi. W tym kierunku szły jego zainteresowania. Jeśli chodzi o sprawy duchowe, jest on autorem utworu, w którym odrzucił całą rzeczywistość nadprzyrodzoną, wszystkie cuda, po prostu „okroił Pana Boga”. Tacy są materialiści naszych czasów. Niby wybitny człowiek, co prawda nie był komunistą, wręcz przeciwnie, był wielkim obrońcą i wyznawcą wolności, traktował wolność na sposób religijny, ale wolność nie jest religią, nie może być religią. Wolność od jest pusta. Wolność do jest pełna. Czym zamierzam wypełnić swoje życie, jeśli wolny jestem od wszelkich ograniczeń i zagrożeń mojej wolności? Do czego zamierzam użyć mojej wolności, mojej pracy, mojego życia? Tego nie determinuje samo istnienie wolności, niekoniecznie może to przynieść samo dobro. 

Dlatego wolność, to również fałszywa religia. Kościół się nawet wypowiedział w tej sprawie; religia wolności prowadzi do religii komunizmu. Liberalizm prowadzi do komunizmu.

Zatem, drodzy przyjaciele, nie mamy wielu powodów do radości, patrząc na to co się wokół nas dzieje ale pamiętajmy, że kieruje tym Bóg Wszechmogący i On dokładnie wie co robi i podejmie swoją interwencje we właściwym momencie i za przyczyna Jego Matki uczyni możliwym wielki triumf Kościoła. 

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

+Biskup Ryszard Williamson

 

Tłum. Sławomir Soja

 

[Źródło:] Bishop Williamson sermon of 30th January 2022 being the fourth Sunday after the Epiphany

 

Skip to content