Puzzle smoleńskie – dla początkujących

Aktualizacja: 2015-06-4 8:30 am

Każdy, kto układał kiedykolwiek puzzle, wie, że można to robić generalnie na dwa sposoby: albo z pomocą jakiegoś wzorcowego obrazka, na który się zerka, albo – nieco trudniej – bez oglądania się na wzór, ale poprzez mozolne, wymagające anielskiej cierpliwości, dopasowywanie do siebie poszczególnych elementów układanki, tak by odtworzył się pełny obraz (zgodny z ilustracją na pudełku). W przypadku historii 10-04 każdy, kto choć trochę się nią interesuje, wie, że metoda stosowana przez licznych „wybuchowców” i „wypadkowców” (metoda WW, skrótowo, bo to dwie strony tego samego medalu) jest specyficzna. Polega na takim układaniu „smoleńskich” puzzli, by brakujące elementy, tudzież zwykłe dziury narracyjne, zapychać na chama „wizualizacją” przemawiającą do masowej wyobraźni. Nie dysponując bowiem żadnym obrazem zdarzenia (por. http://freeyourmind.salon24.pl/421550,problem-filmu-z-upadkiem-samolotu), zarówno jedni, jak i drudzy zgodnie zapewniają opinię publiczną, że ułożyli puzzle tak, jak pokazuje wizualizacja (którą sami skonstruowali lub też skonstruowała je np. radziecka telewizja Ria Novosti).

Gdyby szukać jakiegoś metaforycznego ujęcia tej (mającej już 5 lat) paranaukowej metody, znajdującej przecież ujście w postaci licznych publikacji (spośród nich szczególnym edytorskim kunsztem wyróżniają się wydawane na kredowym papierze zbiorówki artykułów i analiz po kolejnych „konferencjach smoleńskich”), to przypominałaby ona taką puzzlową układankę, w której do szarej głowy królika Bugsa ktoś dołącza czarny tułów Strusia Pędziwiatra i zapewnia nas jednocześnie, że takie zestawienie jest prawidłowe, bo tak naprawdę wygląda postać z kreskówki. Jest to metoda nie tyle na chłopski rozum, co na taki inżynierski intelekt. Inżynier WW ma przed sobą komputerowy schemat i widzi oczyma wyobraźni „obiekt”, który udało mu się „zrekonstruować” – z czasem też traktuje on ów obiekt nie jako produkt inżynierskiej wyobraźni, konstrukt, lecz jako byt realny. Realny do szpiku kości, jakby rzekł jakiś zapoznany smoleński poeta. I taki inżynier WW zdumiewa się, jeśli ktoś ośmiela się kwestionować realność skonstruowanego obiektu lub też (inżynier WW) wyraża święte oburzenie, gdy ktoś poddaje w wątpliwość kompetencje inżynierskie fachowca.     

Ale do rzeczy, gdyż w tym morzu inżynierskich głów (skupionych wokół metody WW) daje się wyłowić jeden z ciekawszych umysłów, ten Ch. Cieszewskiego, o którego to pracach napisałem parę lat temu dość poglądowe opracowanie (https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-ts-2.pdf), tak więc ze szczegółowego referowania dokonań Cieszewskiego czuję się już zwolniony. Dziś, ponieważ parę dni temu dostałem wielgachną knigę stanowiącą konglomerat po hucznej II KS, chciałbym wskazać na pewne luki argumentacyjne, jakie pojawiają się właśnie u Cieszewskiego, jeśli weźmie się do analizy dwa wątki, które od trzech lat podejmuje on w swoich badaniach – wątek „śniegu” przy XUBS oraz wątek „brzozy”. Jeśliby trzymać się metaforycznego określenia o układaniu puzzli, to Cieszewski zdaje się znajdować pewne elementy układanki, ale – tu uwaga – nie łączy ich w pewien rysujący się z nich obraz. Cieszewski (CC) ma pewne klocki, lecz nie zestawia ich, by dostrzec coś więcej niż tylko pojedyncze elementy. Innymi słowy, dochodzi do pewnych nasuwających się wyjaśnień rozmaitych zagadkowych zjawisk związanych z 10-04, lecz jakby „nie stawia kropki nad i”. Oczywiście z punktu widzenia metodologów WW takie postawienie kropki nad i mogłoby być nie do przyjęcia, stąd być może przez wzgląd, by naraz nie znaleźć się w gronie naukowców, którzy podlegają ostracyzmowi, zwłaszcza ze strony hałaśliwych „wybuchowców”, CC woli „zawiesić głos”, dając pewne kwestie pod rozwagę i imaginację, samemu czytelnikowi. My jednak (mam na myśli osoby biorące udział w dyskusjach na moim blogu) nie musimy oglądać się ani na Ministerstwo Prawdy Michnika ani na MP Macierewicza – i możemy przynajmniej próbnie poszukać „brakujących kawałków” do układanki CC, zwłaszcza że część tych (brakujących) elementów można znaleźć w pracy samego CC.

Zacznijmy od „śniegu”, a ściślej nie-śniegu. Cieszewski w artykule „Analiza zdjęć satelitarnych celem detekcji wydarzeń antropogenicznych”[1] wycofuje się z wcześniejszych swych ustaleń (zaprezentowanych na I KS w 2012 r.), jakoby 5 kwietnia 2010 r. na zdjęciu satelitarnym polanki samosiejek przy smoleńskim Siewiernym zalegał śnieg. Zdaniem CC, mamy do czynienia ze sfotografowanym artefaktem, który został uczyniony ludzkimi rękami. Autor jednakże nie dodaje, o jakiego rodzaju artefakt może tu chodzić, aczkolwiek zaznacza on w konkluzjach, iż w owym czasie ruskie wojska dokonywały jakichś manewrów na XUBS: „Ustalone fakty, że rosyjskie wojsko przeprowadziło podczas tego samego przedziału czasu jakiś rodzaj manewrów w porcie lotniczym i fakt, że Rosja jest jednym z najbardziej restrykcyjnych państw na świecie, te sztuczne plamy musiały być stworzone za wiedzą i zgodą rosyjskich władz, a w szczególności obecnych władz wojskowych, co powinno ułatwić polskim władzom wyjaśnienie, co te białe plamy naprawdę przedstawiały”[2]. W całym artykule atoli nie sposób znaleźć jakiegokolwiek źródła informacji o ruskich manewrach na XUBS w pierwszych dniach kwietnia 2010, jak też szerszego wyjaśnienia, o jakie manewry CC chodzi (z udziałem lotnictwa, lądowe, antyterrorystyczne etc.[3]).

xubs

xubs

Nie dysponuje Cieszewski też sat. zdjęciami z 6-go, 7-go, 8-go i 9-go kwietnia[4], by rozwinąć swą myśl badawczą. Poprzestaje on zatem na takim ezopowym postawieniu sprawy: „Nadzwyczajne podobieństwo przestrzennego rozmieszczenia białych plam z przestrzennym rozmieszczeniem szczątków samolotu pozostaje tajemnicą albo być może technologiczną zagadką, gdyż jest praktycznie niemożliwe, by był to tak niewiarygodny zbieg okoliczności. Toteż zjawisko to powinno zostać zbadane”[5].

5-04-2010

Nieco wcześniej zaś CC stwierdza, porównując (z tym z 5-04-2010) zdjęcia satelitarne z poprzednich lat, iż o ile nie był to okres czasu (środek zimy), kiedy to cała okolica spowita była białym puchem, to w analogicznych przedziałach czasowych, jak ten kwietniowy z 2010, na tym obszarze (polanka samosiejek) wcale nie gromadził się śnieg. Ciśnie się tedy na usta proste, dziecinne można by rzec, pytanie: jeśli nie śnieg, to co (zalega 5 kwietnia 2010 po wschodniej stronie lotniska XUBS), co jest zamaskowane na biało (by imitować hałdy śniegu)? Tego pytania niestety CC nie stawia, jakby akurat jemu się nie nasuwało. Ale czytelnikowi prac CC się może, mimo wszystko, nasunąć. Sam autor wszak podkreśla zdumiewające podobieństwo między plamami nie-śniegu a schematem rozkładu szczątków samolotu na polance samosiejek, lecz za żadne skarby CC nie wchodzi w obszar domniemywania, co to za sztuczny twór przy XUBS może być. Tak jakby CC wzbraniał się przed połączeniem tych właśnie klocków z jeszcze innymi elementami swojej układanki.

Jakimi? „Brzozowymi”, rzecz jasna. W art. „Czasoprzestrzenna analiza złamanego drzewa przy użyciu zdjęć satelitarnych” Cieszewski stwierdza jednoznacznie: „Tu 154M nie mógł uderzyć w brzozę, gdyż była ona złamana już 5.04.2010” i dodaje nieco dalej (co dla osób znających moją „Czerwoną stronę Księżyca”[6] może zabrzmieć znajomo): „Warto na koniec zwrócić uwagę na jeden jeszcze istotny fakt. Widoczne na działce Bodina tuż obok złamanej brzozy drewniany barak i sterty śmieci były nieporuszone od 5.04.2010 do 12.04.2010. Gdyby kilka metrów nad nimi miały miejsce takie podmuchy z silników, które pchały samolot ważący 80 ton z prędkością 75 m/s, to nie tylko śmieci, lecz również prawdopodobnie i barak musiałyby zmienić swoje pozycje.” Ale na tym nie koniec, gdyż CC jeszcze tak ciągnie swój wywód: Nieporuszone obiekty na działce Bodina, będące śmieciami i plastikowymi reklamówkami, wskazują na przelot tupolewa[??? – przyp. F.Y.M.] na wysokości dużo większej niż 5,1 do 6,6 m, jak podano w oficjalnych raportach, albo jego przelot na ścieżce lotu oddalonej od tego miejsca”. W jaki sposób nieporuszone śmieci mogą wskazywać na wysoki przelot tupolewa CC już szerzej nie wyjaśnia.    

Ale znów wróćmy do sedna sprawy z puzzlami. Ma więc Cieszewski z jednej strony: ludzką, a zapewne i umundurowaną, ruską ręką zmajstrowane „antropogeniczne artefakty” na późniejszym „miejscu katastrofy”, czyli nie-śnieg, a z drugiej: złamaną z dużym czasowym wyprzedzeniem brzozę, która nie mogła ulec zniszczeniu 10-04 (ma też CC dodatkowo sterty śmieci pod tymże drzewem, które nie uchowałyby się, gdyby tuż nad nimi przemknął odrzutowiec). Ma CC dwa elementy swej układanki i jakoś nie widzi lub nie chce widzieć między nimi żadnego związku. Jakby niedostrzegalne było to, że z wyprzedzeniem czasowym szykowano po prostu cały „teren katastrofy” („prezydenckiego tupolewa”). Nie-śnieg jednak, co chyba oczywiste, nie mógł 5 kwietnia 2010 r. maskować szczątków polskiego tupolewa, który leciał 10 Kwietnia, skoro brał on udział 6-go kwietnia (2010) w oblocie technicznym, 7-go w locie do Smoleńska, zaś 8-go w locie do Pragi. Czy jednak nie mógł nie-śnieg na XUBS skrywać szczątków imitujących(późniejszego) „prezydenckiego tupolewa”? Takiego pytania CC nie stawia, gdyż za takie pytanie zostałby wykluczony z grona „Galileuszów” nauki polskiej.     

Tak, tak, to nie pomyłka na koniec w moim tekście. W art. „Ingerencje władzy w autonomię nauki” B. Fedyszak-Radziejowska[7] w zbiorze prac zgłoszonych w ramach II KS, w typowym dla siebie, brawurowym stylu, do losów Galileusza (kontra Trybunał Rzymskiej Inkwizycji) porównuje sytuację (niezależnych, autonomicznych, niepokornych itp. ma się rozumieć) naukowców skupionych wokół ZP min. Macierewicza, prześladowanych bezlitośnie przez władze i media III RP. To bowiem, że ci naukowcy (plus zaprzyjaźnione z nimi media) sami prześladują innych naukowców, nieco umknęło uwadze Fedyszak-Radziejowskiej, ale mniejsza z tym. Historia nauki wszak, jak to historia w ogóle, lubi płatać figle osobom, które mają wzrok ostry, lecz ostrość ich spojrzenia wynika z oglądania świata jednym okiem(np. tylko prawym – albo tylko lewym). Fedyszak-Radziejowska nie może wspominać w swym opracowaniu głośnego wystąpienia G. Brauna na III KS, który właśnie do obrońców systemu Ptolemeusza, a nie kopernikańskiego, niestety, porównał osoby biorące udział w KS, trzymające się polanki samosiejek jak pijany wiejskiego płotu i mimo upływu lat niedostrzegające inscenizacji lotniczej katastrofy PLF 101. Ale trzeba oddać honor specjalizującej się w socjologii wsi Fedyszak-Radziejowskiej, ponieważ swój artykuł pisała rok wcześniej, tj. na długo zanim pojawił się na III KS wywrotowiec Braun, który najwyraźniej przesiedział kilka lat w oślej ławce i nie wie, jak składać smoleńskie wybuchowe puzzle tudzież wypadkowe klocki lego[8].

lego

Free Your Mind

PRZYPISY:

[1] „Materiały konferencyjne. II Konferencja Smoleńska 21-22.10.2013”, Warszawa 2014, s. 75-82.

[2] J.w., s. 85.

[3] A może manewry związane z „wyładunkiem” jakiegoś złomu lotniczego na polankę samosiejek? Por. https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-ts-2.pdf s. 19.

[4] Zdjęcie z 9-04-2010, z którego Cieszewski korzystał we wcześniejszych swych badaniach, nie obejmowało (wg ustaleń CC) wschodniej części lotniska XUBS, por. https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-ts-2.pdf s. 1. Naturalnie, by uzupełnić tę lukę (tj. dotyczącą tego, co się działo w kwietniu na kilka dni przed „katastrofą smoleńską” w okolicach lotniska Siewiernyj), należałoby sięgnąć do innych źródeł aniżeli tylko te satelitarne – np. do zdjęć wykonanych z pokładu „premierskiego tupolewa” podczas podchodzenia do lądowania 7-04-2010 i/lub do zdjęć wykonywanych w okolicy XUBS przez inne osoby.

[5] „Materiały konferencyjne. II Konferencja Smoleńska 21-22.10.2013”, Warszawa 2014, s. 85.

[6] https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-cz-2.pdf s. 21. Całość moich opracowań dostępna cały czas tu: https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/

[7] „Materiały konferencyjne. II Konferencja Smoleńska 21-22.10.2013”, Warszawa 2014, s. 299-308.

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=81824 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]