Głodówka pomiędzy posiłkami?

Polscy internauci krytycznie odnieśli się do ogłoszonej przez polskiego eurodeputowanego Michała Boni „rotacyjnej głodówki” w obronie ukraińskiej pilotki Nadieżdy Sawczenko. W internecie pojawiło się wiele dosadnych komentarzy, w których ideę deputowanego o głodówce „pomiędzy posiłkami” Polacy nazwali „nieziemskim cyrkiem”.

Boni w swoim mikroblogu na Twitterze napisał: „Dziś moja dobowa rotacyjna głodówka w solidarnej walce deputowanych Parlamentu Europejskiego o wolność Nadji Sawczenko”. W latach 2009-2013 Michał Boni był ministrem w rządzie Donalda Tuska. Polski europoseł zdecydował się poprzeć inicjatywę duńskiego europosła Marka Demesmaekera, który głodował w obronie Sawczenko wcześniej.

Polscy użytkownicy internetu już zareagowali na „rotacyjną głodówkę” Michała Boni, bezlitośnie krytykując ten pomysł.

«Rotacyjna głodówka. Głoduję po śniadaniu, obiedzie i kolacji”, „ogłaszam głodówkę pomiędzy posiłkami”, „rotacyjna głodówka – to dobry pomysł. Ale nie jeść przez cały dzień? To nieludzkie!”, „A jeszcze można przy tym zaoszczędzić 300 euro dniówki”, „po prostu nieziemski cyrk” – piszą użytkownicy Twittera.

Sąd w Moskwie przedłużył we wtorek do 13 maja areszt Sawczenko, obwinianej o udział w zabójstwie rosyjskich dziennikarzy. Po areszcie, w połowie grudnia, kobieta zaczęła głodówkę w areszcie. Pod koniec stycznia Sawczenko przeniesiono ze zwykłej celi do szpitalnej izolatki w celu przeprowadzenia dodatkowych badań oraz dalszej obserwacji w związku z długotrwałą odmową spożywania posiłków.

W wyniku rozmów w Mińsku, które odbyły się w tym tygodniu w „formacie normandzkim”, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że zostało osiągnięte porozumienie o uwolnieniu Sawczenko. Z kolei w piątek rano Pieskow wyjaśnił, że kwestia Sawczenko nie była omawiana w Mińsku i decyzje o jej losach będzie podejmować sąd.

Na temat:

Twitter bezlitośnie wyśmiewa „rotacyjną głodówkę” europosłów

Za: Radio Głos Rosji (14 lutego 2015)


Głodówka w imię Bandery

Medialna heca związana z głodówką prowadzoną przez europosła Michała Boniego w obronie uwięzionej przez Rosjan Ukrainki Nadji Sawczenko, oskarżonej o udział w zabójstwie rosyjskich dziennikarzy w Donbasie, daje dużo do myślenia. W całej akcji obserwujemy swoiste przemieszanie rzekomo sprzecznych ze sobą wartości.

Oto były opozycjonista [i były donosiciel – admin], były minister, w imię prawnoczłowieczych ideałów walczy o uwolnienie z więzienia banderowskiej bojowniczki z Ukrainy. Byli działacze opozycji mają po Pussy Riot nowego więźnia sumienia.

Podobny do prezentowanego przez europosła ton obserwujemy także w wiodących mediach. Peany na cześć neobanderyzmu, odwołującego się do ideologii, którą swoim bestialstwem przewyższały chyba jedynie ludobójcze praktyki Pol Pota w Kambodży, idą w parze z prawnoczłowieczą papką większości komentarzy. Warto się zastanowić, gdzie leży źródło podobnych praktyk?

Tkwi ono w biografiach rodzimego establishmentu, w jego solidarnościowym rodowodzie. Już w latach 80. ub. wieku liderzy opozycji demokratycznej widzieli w każdym przeciwniku komuny i Moskwy cennego sprzymierzeńca. Do rangi symbolu urasta postać Jacka Kuronia, który należał do czołówki ukrainofilii polskiej. To właśnie w korowsko-solidarnościowej genealogii należy dopatrywać się źródeł współczesnej polityki zagranicznej III RP, z jej „strategicznym sojuszem” polsko – ukraińskim na czele. Na ile zaś OUN-owska jaczejka przeniknęła do struktur solidarnościowego podziemia, pozostaje do dziś pytaniem otwartym.

Obserwując jednak zachowania liderów dwóch głównych postsolidarnościowych partii, odnieść można wrażenie, że na naszych oczach realizowany jest scenariusz zarysowany w tajnej instrukcji władz OUN z 22 czerwca 1990 r. Jeden z punktów dokumentu mówił m.in.:

„Nasza propaganda powinna iść w kierunku wykazania, że Solidarność nie była tą siłą sprawczą, lecz UPA, która zainspirowała siły antykomunistyczne do działania. UPA walczyła z bolszewią ponad 10 lat a jej duch żywy nigdy nie wygasł. Duch UPA zapłodnił Solidarność do czynu (…) Stosunek zdrowych sił ukraińskich do obecnej polskiej rzeczywistości powinien być zróżnicowany i uzależniony od naszych interesów. Polska jest Ukrainie potrzebna jako sojusznik do rozbicia ZSRR. W tym celu należy popierać w Polsce wszystkimi siłami wszystko co ma posmak antyrosyjski. Katyń, wywózki na Sybir, zbrodnie NKWD i UB. Taki stan rzeczy odwraca uwagę Polaków od UPA, którą polscy komuniści przedstawili narodowi polskiemu kłamliwie nie jako zbrojny ruch narodowo-wyzwoleńczy, lecz jako bandy. Podkreślać z całą mocą, że pełne wyzwolenie Polski nie jest możliwe bez samoistnej Ukrainy (vide Michnik). Oznacza to pełne zaufanie Polaków do antymoskiewskiej polityki Ukraińców, pozwoli na ich zupełny bezkrytycyzm i na pełne ich zaangażowanie po naszej stronie”.

Maciej Motas
http://mysl-polska.pl

Za: Dziennik gajowego Maruchy (2015-02-18)

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content