Po co komu takie spacerki?

Wielu malkontentów uważa wczorajszy spacerek po Alejach Ujazdowskich za porażkę PiS i ich prezesa. Hurraoptymiści spod znaku hanuki wychwalają tegoż samego prezia i jego PiS za sprawne zorganizowanie piknikowego spacerku w niezwykle piękny jak na tę porę roku dzień. W sumie wszyscy zadowoleni. I kto tu ma rację a kto na siłę kłamie? Moim skromnym zdaniem rację mają obie strony.

Milton Friedman, znany guru ekonomiczny neokonów (sam oczywiście znakomitego pochodzenia z ponoć poniewieranej aczkolwiek uprzywilejowanej „rasy”) napisał kiedyś (cytuję z pamięci) – „należy stworzyć w populacji nieustanne poczucie niepewności i stresu psychologicznego – takiego, że każda decyzja polityczna i ekonomiczna będzie do zaakceptowania”.

I taki własnie stan niepewności i stresu jest w nas zaszczepiany. Nie wolno nam być pewnym jutra bo przecież jutro możemy stracić pracę, nie zapłacimy raty kredytu hipotecznego i pojutrze bank zabierze nam dom.
Nie wolno organizować społeczeństwa w w zdrowe, apolityczne struktury narodowe bo to pachnie „faszyzmem”. Gdzie indziej wolno robić przy użyciu jawnych nazistów i terrorystów przewroty pałacowe i finansować te hucpy z naszych pieniędzy.
Imperium Chaosu robi wszystko, żebyśmy nic z tego nie rozumieli i się bali. Niewielu jest takich, którzy są w stanie w tym wszystkim się połapać, jeszcze mniej takich, którzy chcą sie taką wiedzą dzielić. A większość to stado baranów, którym nie chce się czytać i myśleć. Smutne ale prawdziwe. Tylko, że na tym bazuje system i właśnie wczoraj mieliśmy następny dowód tej tezy.

Jak już wspomniałem wyżej, rację na temat tego spacerku mają wszyscy – zachwyceni i rozczarowani.
Ci zachwyceni – bo znowu naszej wiodącej „opozycji” udało się oszukać swój elektorat. Po wielu wpadkach rządzącej kliki, kiedy mogli i powinni wykorzystać gniew społeczny odczekali spokojnie parę tygodni i ruszyli na spacerek. Polacy widać lubią spacerować i jakiś spryciarz to zauważył.
PiS udowodnił po raz kolejny, że jest najlepszym gwarantem bankstersko-syjonistycznego systemu w Polsce i na nic nie zdadzą się bełkotliwe przemówienia ich prezesa – na te puste slogany mogą się dać nabrać już tylko kompletni idioci. Albo klienci i beneficjenci systemu. W sumie mogę zrozumieć tylko tych ostatnich.

Rozczarowani z kolei, chcieliby widzieć swojego guru w roli „opatrznościowego” męża stanu, takiego „Polskę zbaw” a tu d… Okazuje się po raz enty, że to polityczna miernota, którego największym ostatnio sukcesem było wyrzucenie ze swojej kamaryli trzech pospolitych złodziejaszków. Zaiste, „mąż stanu”… Ale swoją „konserwatywną” robotę czyli konserwatora i ochroniarza systemu wykonuje na medal.
Tak więc wszyscy są zadowoleni.

Nie będę wcale zdziwiony jak za chwilę systemowe media zaczną mówić i pisać z sympatią o „normalnej, cywilizowanej opozycji”. Taki „żółwik” wdzięczności dla Kaczora od prezesa Europy czyli Donalda. Bo czyż Kaczor może zrobić krzywdę Donaldowi? Tego przecież Walt Disney nie przewidział.

Dla poprawy nastrojów zapraszam wszystkich do odświeżenia sobie jednej z moich ostatnich notek – Ta jest gorzkim szyderstwem, tam próbowałem myśleć jak można z tego szamba wyjść. Pomysłów jest więcej, tylko, że do tego trzeba chętnych do bycia elitą. Nie lamentujących idiotów. Nie warto rzucać pereł przed wieprze.

Z niecierpliwością oczekuję następnego spacerku. Może już na wiosnę?

SpiritoLibero

Za: SpiritoLibero (2014-12-15) | http://spiritolibero.blog.interia.pl/?id=3355242

Skip to content