Wszystkie nasze dzienne sprawy…

Źyjemy w ciekawych czasach, w których dostęp do informacji jest łatwy ale zrozumienie tego co się dzieje jest niewielkie. Dzięki temu obserwujemy wśród szerokiej populacji ale także w sferach rządzących i medialnych brak logiki postępowania, który uważałbym za zabawny gdyby nie to, że jest on także niebezpieczny. W świadomości ludzkiej fakty i doświadczenie osobiste zostają zastępowane przez rozmaite mity – XX czy raczej XXI wieku – mity tworzone przez polityków starających się o przychylność demokratycznego elektoratu oraz dziennikarzy i publicystów usiłujących zaskarbić sobie łaski ze strony sfer rządzących. Wczoraj i dzisiaj dzienniki telewizyjne w USA ale także i Polsce poświęcają sporo miejsca rewolcie murzyńskiej w St. Louis czy też w dzielnicy podmiejskiej Ferguson w stanie Missouri, a także wyczynom sympatyków tejże imprezy w innych większych miastach USA.

Fakty samego zdarzenia, które zaszło parę miesięcy temu, w sierpniu, są zapewne znane moim czytelnikom. Chodzi o zastrzelenie chuligana-murzyna, zresztą także i opryszka nazwiskiem Brown, który tylko co wcześniej obrabował sklep, przez białego policjanta nazwiskiem Wilson, jak się wydaje z pochodzenia Irlandczyka. Incydent ten zaszedł w miasteczku zamieszkałym głównie przez ludność kolorową, którego władze jednak pozostały w rękach białej populacji. Jak to jest możliwe? My przyzwyczajeni jesteśmy do cudów nad urną, czego zresztą jesteśmy świadkiem i obecnie. W Ferguson przyczyną „white power” była mała frekwencja wyborcza ludności kolorowej (12%). W rękach białych pozostał także lokalny Wydział Policji Miejskiej, co jest tłumaczone brakiem lokalnych kandydatów posiadających stosowne przygotowanie czyli ukończoną szkołę policyjną. W efekcie powstala sytuacja, że kadry lokalnych kryminalistów wyłaniała kolorowa populacja podczas gdy siły prawa i porządku były „białe”.

Sam fakt owej dysproporcji rasowej nie byłby niczym zdrożnym. Murzyni bowiem są na ogół elementem pyskatym, demagogicznym i roszczeniowym, który gdy tylko ma dostęp do poziomu decyzyjnego natychmiast podejmuje decyzje, mówiąc delikatnie „nieprzemyślane”. Aktualnie i w większej skali widzimy to na przykładzie obecnego prezydenta. Wcześniejszy zaś przykład dostarcza były burmistrz Waszyngtonu (DC), Marion Barry (panie świeć nad jego duszą) znanego narkomana na wysokim stanowisku administracji lokalnej. Ta ogólna nieprzewidywalność racjonalnego zachowania przejawia się nawet wśród osobników wyselekcjonowanych. Mam tu na myśli tak zwanych „community leaders” czyli przywódców społecznych. Widać to na przykład obecnie w wypowiedziach różnych kolorowych pastorów, którzy wzorem Kinga zamierzają najwyraźniej wznieść się politycznie na wyższy poziom niekompetencji podburzając lokalne nastroje. Słyszy się więc o tym, że szanowna mamusia i potężnie zbudowany tatuś ofiary nie będą już mieli szansy na usłuszenie jego głosu, itp sentymentalne bzdury. Podobnie podżegana reaguje także murzyńska (i nie tylko) młodzież klęcząc na ulicach z podniesionymi rękami błagając aby ich nie zabijać.

Tymczasem prawda jest prosta. Zabity murzyński osiłek był zwyczajnym bałwanem, który po dokonaniu rabunku w sklepie (obsługiwam zresztą także przez kolorowego subiekta), zwracał na siebie (i swojego kolegę – o którym jest cicho) uwagę maszerując środkiem jezdni (po podwójnych żółtych pasach rozdzielających dwa kierunki jazdy). Na uwagę zwróconą mu przez jadącego wozem patrolowym policjanta odpowiedział szamotaniną z nim, nie zatrzymał się w momencie gdy obaj się oddzielili i ten wezwał go do zatrzymania, po czym zaszarżował na policjanta, który groził mu bronią, usiłując powalić go na ziemię metodą stosowana i zapewne wyuczoną podczas gry w amerykański futbal. Taki atak w wykonaniu dobrze zbudowanego nastolatka ma z grubsza wygląd szarży byka na toreadora. Czy policjant mógł użyć mniej groźnego dla życia śródka niż broń palną? Teoretycznie tak. Dla tych, którzy zetknęli się z techniką walk judo atak murzyna był w zasadzie realizacją rzutu znanego jako morote gari a polegającego na uchwyceniu i poderwaniu przeciwnika pod kolana przy jednoczesnym uderzeniu go głową i barkiem w brzuch. Dobrze wyszkolony w walkach zapaśniczych policjant mógł w zasadzie odstąpić nieco w bok i zdzielić atakującego pałką. Rzecz w tym, że czas na taką reakcję jest krótki, a w ręku policjata była już broń palna. Racjonalną reakcją było jej użycie i tak też się stało z wiadomym skutkiem.

Tak jak i w następnym podobnym wypadku, w którym zginął właściwie murzyński dzieciak, który celował w przechodniów z broni, która później okazała się zmodyfikowaną przez niego niegroźną zabawką, a który został zastrzelony w Cleveland przez dwóch wezwanych patrolujących policjantów (po tym jak nie złożył broni na ich polecenie) przyczyną niepotrzebnej tragedii była głupota ofiar i być może defekty wychowawcze ich rodziców. W USA przy olbrzymiej ilości broni znajdującej się w rękach „szarych” obywateli policja nie jest skłonna pozwolić na to aby podejrzany oddał pierwszy strzał. „Do it to them before they will do it to us” czyli „Zabijmy ich pierwej nim oni zdążą nas zabić” – to motto amerykańskiej policji.

Inną sprawą jest to, że ludność kolorowa, zwłaszcza ta, która nie ma wykształcenia, jest w permanentnie przegranej sytuacji jeśli chodzi o perspektywy pracy zawodowej. Jak wiele razy już pisałem winna jest temu globalizacja, która spowodowała praktycznie całkowite usunięcia dobrze płatnych stanowisk pracy, które jednocześnie wymagały minimalnego wykształcenia. Mamy więc do czynienia z nadmierną podażą rąk do pracy przy jednoczesnym pogarszaniu się warunków płacowych. Tego nie da się zmienić przez inicjatywę oddolną gdyż taka jest obecnie polityka gospodarcza krajów rozwiniętych. Przynosi ona kolosalne korzyści majątkowe stosunkowo nielicznej elicie, ale gwarantuje nędzę całej reszcie populacji. Podobna sytuację mamy zresztą w Naszej Umęczonej Ojczyźnie.

Bobola

Andrzej Bobola jest pseudonimem literackim Andrzeja Altenbergera, profesora fizyki chemicznej, który dla odpoczynku od nieco rozrzedzonej atmosfery fizyki teoretycznej oddaje się rozważaniom na tematy humanistyczne o aktualnym znaczeniu.

Za: Bobolowisko (November 26, 2014) | http://bobolowisko.blogspot.com/2014/11/wszystkie-nasze-dzienne-sprawy.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content