„Ten sam lot”

W Załączniku 4 do „raportu Millera”, znajduje się zapewnienie KBWLLP, iż „dane parametryczne” pochodzące z trzech rejestratorów – ATM-QAR, KBN-1-1 oraz MŁP-14-5 związane są z „tym samym lotem” (s. 563):

Wynik porównania jednoznacznie wskazuje, że trzy pliki: – Msrp64.dta – zapis z rejestratora ATM-QAR; – KBN.DAT – zapis z rejestratora KBN-1-1; – 85837.FDR.ALLData.dat – zapis z rejestratora MŁP-14-5, zawierają zapis tego samego lotu.

W tymże Zał. 4 rekonstruowana jest zawiła nieco historia „odnajdywania” poszczególnych rejestratorów na „miejscu wypadku” oraz historia tego, „co było dalej”:

Na miejscu wypadku w dniu 10.04.2010 r. został odnaleziony przez stronę rosyjską rejestrator katastroficzny MŁP-14-5. Na obudowie rejestratora stwierdzono widoczne ślady uszkodzeń mechanicznych oraz nieznaczne ślady krótkotrwałego oddziaływania wysokiej temperatury. Rejestrator w momencie wypadku został wyrwany z postawy montażowej a wiązki elektryczne oderwane od głównego złącza. Odczyt danych z rejestratora MŁP-14-5 został przeprowadzony w dniu 11.04.2010 r. w Moskwie w siedzibie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego w obecności polskich specjalistów oraz polskiego prokuratora wojskowego. Po otworzeniu obudowy stwierdzono dobry stan techniczny taśmy magnetycznej (nośnika danych). Na miejscu wypadku został odnaleziony przez stronę rosyjską rejestrator eksploatacyjny KBN-1-1. Rejestrator posiadał wyraźne uszkodzenia mechaniczne obudowy, lecz nie posiadał uszkodzeń charakterystycznych przy oddziaływaniu wysokich temperatur, co było czynnikiem sprzyjającym dla zachowania nośnika danych (taśmy magnetycznej). Odczyt danych z rejestratora KBN został przeprowadzony w dniu 14.04.2010 r. w Moskwie w siedzibie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego w obecności polskich specjalistów oraz polskiego prokuratora wojskowego. Strona rosyjska przekazała KBWL LP kopię pierwotnych danych zapisu rejestratora katastroficznego MŁP-14-5 oraz rejestratora eksploatacyjnego KBN-1-1 w dniu 31.05.2010 r.

Krótko mówiąc, MŁP-14-5 „znaleziono” w dn. 10-04, a „odczytu danych” dokonano już nazajutrz w przeciwieństwie np. do „rejestratora szybkiego dostępu” ATM-QAR, którego odczyt, jak informuje Zał. 4, na s. 562 został przeprowadzony dopiero 20-04 (w Warszawie). Ale to przesunięcie czasowe w „odczytach” wyniknęło pewnie z tego powodu, iż kokpit „prezydenckiego tupolewa” uległ całkowitemu zniszczeniu na polance samosiejek, zaś ATM-QAR umiejscowiony był nieszczęśliwie w pobliżu przedniego wejścia do samolotu (http://lotniczapolska.pl/Rejestrator-Tu-154M-z-polskiej-firmy,12841), natomiast ogon tutki zachował się w o wiele lepszym stanie niż kabina pilotów, jak pamiętamy z wielu migawek i zdjęć, stąd też i łatwiej było znaleźć umiejscowione w nim lub jego okolicy „czarne skrzynki samolotu, który się rozwalił”.

Z kolei KBN-1-1 „znaleziono” na „miejscu katastrofy”, lecz nie jest podane, kiedy. Wiemy za to, że „odczyt danych” przeprowadzono 14-04. Jak zaś z „rejestratorem szybkiego dostępu”, który niemal natychmiast po zakończeniu lotu pozwala na wgląd w jego przebieg – rejestratora, który, co ciekawe, montowany jest także na iłach-76 (http://www.atmavio.pl/pl/prod_lot02.htm), a nie tylko „prezydenckich tupolewach”? Kiedy został „znaleziony” ATM-QAR? Nie zostało to, niestety, podane. „Znaleźć” się jednak go udało, co do tego nie ma wątpliwości (wszak na analizie jego zapisów zasadza się narracja KBWLLP), właściwie to nie tyle on sam się „znalazł”, co najbardziej jego newralgiczna część, tj. (wymienna) kaseta pamięci (s. 562):

Na miejscu wypadku została odnaleziona kaseta pamięci ATM-MEM15 rejestratora ATM-QAR. W dniu 20.04.2010 r. w ITWL w Warszawie wspólnie z przedstawicielem MAK, przedstawicielami KBWL LP, polskiej prokuratury oraz producenta rejestratora ATM-QAR, przeprowadzony został odczyt danych z pamięci kasety. Dane zostały odczytane w całości.

Odpowiedzi na pytanie, kiedy dokładnie dokonało się to „znalezienie” (rejestratora ATM-QAR), nie udziela ani „raport MAK”, ani „raport Millera”. Co dodatkowo warte odnotowania, w tabeli „znalezisk”, jakie zbiera i zlicza na kilku stronach „raport” radzieckich uczonych zajmujących sią katastrofologią, nie jest nawet podane, w jakim dokładnie miejscu leżały poszczególne rejestratory, tak jak i urządzenia typu TAWS i FMS, choć w tejże tabeli (por. „raport MAK”, s. 92-95) wyszczególnione są takie „powypadkowe znaleziska”, jak choćby: „zasobnik na śmiecie”, „koło zapasowe” czy „drzwi służbowe do kuchni”. Pewnego rąbka tajemnicy, co do „znalezienia” ATM-QAR uchyla zaś płk dr E. Klich w swej wspomnieniowo-gawędziarskiej książce Moja czarna skrzynka – z którego notatki poczynionej 12-04-2010 wynikałoby, że dopiero w poniedziałek po „sobotniej katastrofie”, a podczas „odprawy u Bajnietowa” tenże „rejestrator szybkiego dostępu” się „odnalazł” i „został okazany” polskiej stronie, a nawet „rozpoznany” (przez jednego z polskich wojskowych) (Dokumenty, 4):

Odprawa godz. 10.20. Skład uczestników: Gen. Dywizji Sergiej Bajnietow – Przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych – Rosja. Aleksej Morozow Przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotnictwa Cywilnego – Rosja. Płk Mirosław Grochowski: Szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów (szef grupy polskiej badającej katastrofę). Edmund Klich – Przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (zastępca szefa grupy polskiej); 1. Generał – zakończono badanie miejsca zdarzenia i w Moskwie trwają prace nad deszyfracją rejestratorów. 2. Pokazano urządzenie podobne do rejestratora ATM na którym były oznaczenia ATM. Urządzenie częściowo zniszczone. 3. Grochowski dostęp do zapisów z Wieży i rozmów lądowych (telefonicznych). Otrzymał odpowiedź, że dziś powinniśmy dostać. Poparłem jego wniosek. 4. Kapitan Woźniak i  [tak w oryg. – przyp. F.Y.M.] rozpoznał rejestrator ATM. Oświadczył również, że dane na nim będą takie same jak w katastroficznym. (…)  

Nie ma zresztą lepszej okazji na okazywanie tego rodzaju znalezisk, jak porządna narada pod okiem ruskiego generała. Przy tym ta celna uwaga kpt. Woźniaka (którego jakoś nie mogę znaleźć wśród członków KBWLLP – por. „raport Millera” s. 12), co do tego, iż „dane będą takie same”, świadczy o wyjątkowej dalekowzroczności i zarazem istnej badawczej intuicji, by nie rzec prekognicji, z jaką po wielokroć mieliśmy w przypadku „historii smoleńskiej” do czynienia (najlepszym przykładem była zawartość „zapisów rozmów w kokpicie” – znana niektórym jeszcze przed otworzeniem CVR). Jak bowiem nadmieniłem na początku notki, KBWLLP uznała, iż trzy pliki (pochodzące z „trzech różnych rejestratorów”) zawierają „zapis tego samego lotu” – w domyśle (tylko wszak paranoicy mogliby mieć tu wątpliwości”) – chodziłoby o lot „prezydenckiego Tu-154M” w dn. 10-04. Innymi słowy – „trzy pliki” zawierają „takie same dane”, jakby rzekł kpt Woźniak.

W dojściu do konkluzji („trzy pliki – ten sam lot”) nie przeszkodziło (badaczom z „komisji Millera”) to, iż nie dysponowali oni możliwością kryminalistycznego zbadania oryginałów rejestratorów, ani też to, że kopie zapisów otrzymali od Moskwy dopiero w końcówce maja 2010, a więc półtora miesiąca po „smoleńskim wypadku”. Na drodze do tej badawczej konkluzji nie stanęło również to, że te trzy wymienione wyżej rejestratory (MŁP, KBN oraz QAR) spisują generalnie dane z tego samego źródła. Na s. 554 (Zał. 4) KBWLLP stwierdza jednoznacznie, że oba pierwsze (MŁP, KBN) zapisują taką samą informację, zaś, co do QAR odmienność funkcjonowania polega na tym, że oprócz danych zapisywanych przez system MSRP, rejestruje on jeszcze dane z „systemu pomiaru wibracji” (AVM-219). Jak stwierdza „raport MAK” (s. 80):

Dany rejestrator podłączony jest do przewodu informacyjnego systemu MSRP-64 („równolegle” do rejestratora KBN-1-1) i jego wykaz rejestrowanych parametrów jest identyczny z rejestrowanyn przez MSRP-64 (za wyjątkiem dodatkowej rejestracji wibracji węzłów mocowania silników i dwóch komend jednorazowych). Montaż danego rejestratora z konstruktorem samolotu (OAO „Tupolew”) i konstruktorem systemu MSRP-64 (OAO Przedsiębiorstwo Naukowo-produkcyjne „Pribor”) nie został uzgodniony. Zarejestrowane przez ten rejestrator dane zostały przeanalizowane i stwierdzono ich zgodność z danymi systemu MSRP-64.

Mówiąc więc obrazowo, a propos „trzech plików” i „trzech rejestratorów” – z jednej centrali płyną dane do trzech osobnych urządzeń, pracujących może nieco niezależnie od siebie, lecz na tym samym w gruncie rzeczy materiale „parametrycznym”. Czy w takiej sytuacji, będąc wybitnym badaczem katastrofologii, można się pomylić, co do „tego samego lotu”? Nie można. Zwłaszcza jeśli dokonuje się „analizy porównawczo-synchronizacyjnej”, w której dane pochodzące z trzech urządzeń, metodą obróbki skrawaniem, czyli odrzucania błędów, ujednolica się, tak, aby „zapis jednego lotu” w rezultacie takich zabiegów powstał (Zał. 4, s. 562):

W celu porównania zawartości plików z danymi zarejestrowanymi podczas lotu w dniu 10.04.2010 r. przez rejestratory MŁP-14-5, KBN-1-1, oraz ATM-QAR dokonano porównania wartości kodowych wybranych parametrów.

I teraz najciekawsze z odkryć w dokumentacji KBWLLP dotyczącej „danych rejestratorów”:

Metodę porównania oparto o strukturę zapisu. Ponieważ jednostką nadrzędną zawierającą czas jest Subkadr, wyodrębniono z zapisów kompletne Subkadry zawierające Numer Kodowy Samolotu [tu przypis o treści: Trzybajtowy kod odpowiadający numerowi seryjnemu samolotu, w tym przypadku 085837], zgodny z numerem samolotu Tu-154M nr 101. Subkadry niekompletne zostały pominięte.

Czyżby zatem po trzybajtowym kodzie badacze rozpoznali, iż mają do czynienia z autentycznymi danymi, co do „tego samego lotu”, a nie z fake data? O tym zresztą, iż „dane parametryczne” mogły być zmanipulowane, pisali autorzy Zbrodni smoleńskiej, wskazując na to, że, jak informował „raport MAK” (s. 72 i 74), do „odczytu” danych parametrycznych używano „zestawu aparaturo-programowego WinArm32”:

Odczytywanie i obróbkę informacji z mechanizmu przesuwu taśmy MLP-14-5 systemu MSRP-64 przeprowadzono standardowo z wykorzystaniem naziemnego mechanizmu przesuwu taśmy BWS-3 i specjalistycznego zestawu aparaturo-programowego WinArm32. W procesie odczytywania i obróbki stwierdzono, że nośnik magnetyczny zawiera informację o zdarzeniu lotniczym, jakość zarejestrowanej informacji jest niezadowalająca – duża liczba błędów. (…) Odczytywanie i obróbka informacji z kasety KS-13 systemu MSRP-64 wykonane były w standardowym zakresie z wykorzystaniem naziemnego mechanizmu przesuwu taśmy UWZ-5M i specjalistycznego zestawu aparaturo-programowego WinArm32. Podczas procesu odczytywania i obróbki stwierdzono, że nośnik magnetyczny zawiera informację o zdarzeniu lotniczym, jakość zarejestrowanej informacji – zadowalająca. 

Zdaniem autorów Zbrodni smoleńskiej wykorzystanie tego właśnie oprogramowania mogło ułatwić modyfikację danych (s. 523):

WinArm umożliwia z pomocą niewielkiego urządzenia dostarczanego przez producenta tego oprogramowania, dokonanie modyfikacji zapisu MSRP. System MSRP składa się z rejestratora szybkiego dostępu KBN-1-1 oraz rejestratora FDR typu MŁP-14-5. Do tego samego źródła danych podpięty jest także ATM-QAR. Z tego powodu WinArm może zostać na miejscu katastrofy wykorzystany do zmiany zapisów wszystkich rejestratorów parametrycznych. Z pomocą WinArm należy także dodatkowo dograć na ATM-QAR odpowiednie parametry silników. Najskuteczniejszą metodą zapewniającą ogólne powodzenie operacji jest włożenie już zgranej kasety AMT-Memo (na stanie Aerofłot) i dogranie jej pozostałych parametrów lotu z WinArm.

Czyżby to zatem była aż tak prosta historia z „trzema plikami i jednym lotem”? Kwestia obróbki danych i tylko chirurgicznego uzupełnienia ich o trzybajtowy kod odpowiadający numerowi seryjnemu samolotu, czyli o numer kodowy? Ktoś powie: no zaraz, skoro MSRP zarejestrował aż 10 ostatnich lotów PLF 101, to jak można by te dane wgrać do „lewego”, podrobionego FDR? Wykonano by 10 lotów (dublujących te wykonywane przez polskiego tupolewa) na przestrzeni 1-04/10-04? Nie. Wystarczyłoby przynajmniej sporą część danych zgrać, a nie wgrać. Skopiować w odpowiedniej chwili do odpowiedniego urządzenia. Czy z taką roboczą wizytą na EPWA – oczywiście z powodu kolejnej „awarii tupolewa” – nie była jakaś „ekipa z Samary”?

Przed lotem do Smoleńska Tu-154M był sprawdzany przez ekipę ściągniętą z zakładu w rosyjskiej Samarze – ustalił „Nasz Dziennik”. Naprawa miała miejsce w Warszawie. Mechanicy usuwali awarię bloku sterowania w układzie autopilota. Chodzi o kanał poprzeczny, odpowiedzialny za regulację przechyłu skrzydeł. Wszelkie usterki tupolewa powinny być odnotowane w tzw. książce pokładowej. Sęk w tym, że książka była 10 kwietnia na pokładzie tupolewa i jeśli przetrwała, jest w rękach Rosjan.

Awaria autopilota przydarzyła się w trakcie transportu polskich ratowników powracających z misji na Haiti. Jak zapewnia płk Ryszard Raczyński, były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, awaria została usunięta na pewno przed 7 kwietnia. Pracę rosyjskich techników nadzorował szef sekcji techniki lotniczej specpułku. – I nie miał wobec tych techników żadnych zastrzeżeń – podkreślił płk Raczyński. Źadnych uwag co do stanu maszyny nie zgłaszała też jej załoga. Raczyński nie potrafił wczoraj wskazać konkretnej daty, kiedy naprawa miała miejsce.

http://www.bibula.com/?p=25917

W ostateczności takiego zgrania można by dokonać 7-go kwietnia podczas postoju na Siewiernym. W dokumentacji KBWLLP – jeśli chodzi o kwestię zabezpieczenia tupolewa na smoleńskim północnym lotnisku właśnie w tymże dniu – pojawia się zastanawiająca „czarna dziura” (Zał. 4, s. 153-155):

W „Książce obsługi statku powietrznego Nr 101 90A837”, zarejestrowanej w RWD nr 343/14, w „Raporcie technicznym z lotu. Parametry” wykonanym w dniu 07.04.2010 r., na str. 15/109, w części V „Przyjęcie samolotu” nie ma potwierdzenia, że starszy technik obsługi pokładowej Tu-154M nr 2 przekazał samolot Tu-154M nr 90A837 (101) pod ochronę. Zdanie samolotu nie zostało potwierdzone wpisami w kolumnach „Zdał”, w rubrykach „Nazwisko”, „Podpis”, „Data” „Godzina”. Podkomisja techniczna ustaliła, że starszy technik obsługi pokładowej Tu-154M nr 2 po zakończeniu obsługi, zamknięciu samolotu, odjechaniu schodów i opuszczeniu samolotu przez załogę, przekazał samolot pod ochronę Rosjan. Ponadto personel 36 splt poinformował, że samolot każdorazowo podlegał oplombowaniu przez załogę w przypadku, gdy opuszcza ona jego pokład i udaje się poza lotnisko. Podkomisja techniczna ustaliła, że przekazywanie samolotu pod ochronę lokalnych służb zabezpieczających jest normalną praktyką stosowaną od dawna przy współpracy BOR z jego odpowiednikami zagranicznymi. Jest to procedura stosowana w trakcie organizacji prawie każdej wizyty międzynarodowej na tym szczeblu przez większość państw europejskich (zabezpieczenie przylatującego statku powietrznego jest realizowane przez państwo przyjmujące gospodarza wizyty). Oddanie samolotu pod ochronę Rosjan na lotnisku SMOLEŃSK PÓŁNOCNY w dniu 07.04.2010 r. było zaplanowane i uzgodnione przez BOR ze stroną rosyjską już na etapie przygotowania wizyty. Potwierdzenie tych wcześniejszych ustaleń znalazło wyraz w korespondencji pomiędzy BOR a Ambasadą RP w Moskwie. Po przyjeździe załogi na lotnisko, przed wykonaniem obsługi przedlotowej samolot został przejrzany, nie stwierdzono nieprawidłowości. Starszy technik obsługi pokładowej Tu-154M nr 2 nie był w stanie określić, czy podpisywał jakiekolwiek dokumenty zdawczo-odbiorcze ochrony. (…)

Podkomisja techniczna ustaliła, że „Zeszyt ewidencji wydawanych plomb do statków powietrznych” z wzorami plomb oraz plomby z numerami kolejnymi znajdują się w dyżurce oficera dyżurnego JW. Przed wylotem o statusie „HEAD” załoga zobowiązana jest pobrać od oficera dyżurnego JW odpowiednią liczbę plomb. Oficer dyżurny JW. powinien zaewidencjonować wydanie plomb w ww. „Zeszycie ewidencji…”. Przedstawiony podkokomisji technicznej przedmiotowy „Zeszyt…” został założony dopiero w lipcu 2010 r. W zeszycie znajduje się potwierdzenie wydawania plomb załogom lotniczym 36 splt.

Jak zajrzymy do powstałemu dzięki użyciu WinArm32 wykresu w „raporcie MAK” (s. 75; w wersji anglojęz. na s. 66 w o wiele lepszej jakości) z „10 lotami” tupolewa, to pojawiają się na nim dwie zagadki. Pierwszą sygnalizowałem w kwietniu ub. roku w notce Trotyl z Afganistanu http://freeyourmind.salon24.pl/503150,trotyl-z-afganistanu – w której powoływałem się na wpis jednego z dziennikarzy (R. Osica), który twierdził, iż: Tu-154 był 2 kwietnia w Afganistanie. Około 50 osób wracało z pokazów strzeleckich. W tym dziennikarze  (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12765883,Ekspert_weryfikuje_cztery_teorie_ws__trotylu___Ladunek.html#TRrelSST). Na wykresie zaś Tu-154M 101 w Afganistanie jest 1 kwietnia, a 2-go wykonuje lot już na trasie Kraków-Warszawa. Kolejny znak zapytania pojawia się w przypadku zapisów lotów z EPWA do Pragi i z powrotem. Na wykresie „MAK-u” oba loty są 8 kwietnia, podczas gdy powrót PLF 102 z Pragi miał być nocą z 8-go na 9-04. Inną, z zupełnie osobnej konstelacji, zagwozdką jest ta, jaką zadał wszystkim przed laty prok. I. Szeląg, twierdzący na posiedzeniu jednej z sejmowych komisji (4 sierpnia 2010), iż tupolew wykonywał także lot Warszawa-Wilno-Warszawa (zapewne w dn. 8-04)         (http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/CE326E57AE873DB8C125778C00232154?OpenDocument):

„Poseł Antoni Macierewicz (PiS) – spoza składu Komisji:            
Tylko, że tutaj między 7 kwietnia, kiedy był lot HEAD, a 10 kwietnia minęło więcej niż 48 godzin.

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej Ireneusz Szeląg:         
Ale wszystkie loty, o których mówiłem w swojej wypowiedzi, miały status HEAD i tu jest klucz do pańskiego problemu.               

Poseł Antoni Macierewicz (PiS) – spoza składu Komisji:              
To nie jest mój problem.             

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Ale panie prokuratorze, nie możemy pozostawić tego problemu nierozwiązanego dla opinii publicznej i mocą imperium przewodniczącego pytam, jeżeli środa to jest 7 kwietnia, a 10 kwietnia to jest sobota, to przecież między tymi dwoma wylotami upłynęło więcej czasu niż 48 godzin. 

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej Ireneusz Szeląg:         
Tak, ale między 7 a 10 kwietnia ten sam samolot po oblocie komisyjnym o statusie HEAD wykonywał inne loty o statusie HEAD.  

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
Jakie inne loty? Mógłby pan powiedzieć?           

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej Ireneusz Szeląg:         
Warszawa-Praga-Warszawa, Warszawa-Wilno-Warszawa. Ja mówiłem o tym szczegółowo wcześniej.

Tego bowiem lotu Warszawa-Wilno-Warszawa nie ma ani na „wykresie MAK”, ani w żadnym z „trzech plików”.

Free Your Mind

Za: Free Your Mind (24 lut 2014) | http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2014/02/ten-sam-lot.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content