Aktualizacja strony została wstrzymana

Islamizacja Europy

Tylko w 2010 r. do Europy migrowało 33 mln 306 tys. osób, z których aż 35 proc. pochodziło z krajów o większości islamskiej. Dla Zachodu muzułmańscy imigranci stanowią szczególny problem zarówno polityczny, jak i społeczny. Obejmuje on nie tylko pierwsze, ale także drugie, a nawet trzecie pokolenie rodzin migrantów.

Fale migracji

Pierwsza fala imigracji w latach 60. dotknęła europejskie kraje byłych kolonizatorów. Dotyczyła ona głównie uciekinierów politycznych, którzy uszli z rodzimych stron w momencie ukonstytuowania się rządów narodowych. Proces ten odczuły Francja i Anglia, a częściowo także Belgia oraz Holandia.

Druga fala migracji nastąpiła w latach 70., kiedy to dostępu do Europy zaczęli domagać się studenci pragnący kształcić się w prestiżowych uniwersytetach, by później z dobrym przygotowaniem technicznym powrócić do ojczyzny. Lista krajów docelowych objęła wówczas także Włochy.

Pod koniec lat 70. i w początkach lat 80. proces migracyjny zintensyfikował się ze względu na potężny kryzys w krajach Maghrebu i Bliskiego Wschodu. To gwałtowne zjawisko dotyczyło tysięcy robotników szukających pracy. Byli przekonani, że stosunkowo szybko będą mogli wrócić do ojczyzny z kapitałem wystarczającym na założenie lokalnego biznesu. W tym czasie w Europie islam nie był widziany jako problem, ale jako możliwość odpowiedzi na brak siły roboczej. W większości migranci nie rościli sobie jakichś szczególnych praw, gdyż mieli świadomość, że niebawem powrócą do swoich przyzwyczajeń i życia rodzinnego w kraju. Sen jednak się nie spełnił, toteż wielu z nich zaczęło osiedlać się na obczyźnie i sprowadzać tam swoich bliskich.

Wierni islamowi

Wraz z napływem siły roboczej pogłębił się też kryzys ekonomiczny krajów wyjściowych. W latach 90. islamskie wspólnoty w Europie skonsolidowały się, w efekcie czego pojawiły się roszczenia. Społeczeństwo islamskie domagało się powstania własnych struktur w nowym kontekście kulturowym. Zażądano sal modłów albo raczej meczetów, sklepów mięsnych typu halal, cmentarzy, specjalnych stołówek w szkołach i fabrykach, wolnego w piątki… Odtworzenie komórki rodziny przyniosło ze sobą konieczność podtrzymywania i przekazywania znaczenia przynależności religijnej i kulturowej. Wobec tego zjawiska poszczególne kraje przyjmowały różną politykę, choć zasadniczo skutek tego był opłakany, co dziś zresztą wyraźnie widać.

Po pierwsze, była to angielska polityka komunitarystyczna. Wielka Brytania przyjęła pewną część szariatu (obecnie mówi się o stosowaniu prawa szariatu w sądach dzielnic silnie zislamizowanych, o ożywieniu angielskich zwyczajów w kontekście kolonialnym np. Indii, a także – w częściach niemuzułmańskich – o systemie milletów). Rozległe przedmieścia pozostawiono muzułmańskiej imigracji, tak aby tam – ze względu na jednorodność – mogła się ona rządzić własnymi prawami, także na płaszczyźnie rodzinnej. Ale wraz z upływem czasu i z uwagi na deprecjację tych rejonów imigracja objęła rownież mieszkańców Ameryki Południowej i Europy Wschodniej; to zaś stało się źródłem napięć międzykulturowych. Niedawne akty przemocy i terroryzmu obnażyły słabość tego modelu.

Drugi typ polityki to obojętność religijna francuskiej przestrzeni publicznej. We Francji przeważa model obywatelski i laicki przekreślający znaczenie religii w życiu publicznym. Wprowadzono tam zakaz „obnoszenia się” z symbolami religijnymi. By uniknąć problemu trudnych rozwiązań, podważa się istnienie potrzeby religijności, ale ta jest naturalnym prawem istoty ludzkiej, toteż im bardziej usiłuje się ją stłumić, z tym większą siłą się ona ujawnia. Młodzi drugiego i trzeciego pokolenia – często w sposób gwałtowny i zorganizowany – domagają się powrotu do własnych korzeni kulturowych i przynależności do islamu.

Niemcy wybrały bezpośrednie stosunki z rządem Turcji (skąd pochodzi większość imigrantów), domagając się od niego kontroli i regulowania problemów z muzułmanami. Także w tym przypadku projekt okazał się kruchy, odkąd rząd turecki przestał być „laicki”, a zjawisko imigracji objęło inne nacje.

Hiszpania wybrała drogę współpracy z muzułmanami. Ale również tu świat muzułmański wydaje się niezadowolony z takiej polityki, czemu dał wyraz zakładając PRUNE (Partido Renacimiento y Union de Espagna), pierwszą islamską partię w Europie.

Islamizacja emigrantów

Zjawisko imigracji monitorują także rządy i ruchy o zabarwieniu islamskim. Dość szybko zdały sobie one sprawę z możliwych niebezpieczeństw czekających na migrantów w Europie, a związanych z utratą tożsamości kulturowej i zarzuceniem ortodoksji religijnej.

Od lat 90. zaczęło być widoczne coraz żywsze zainteresowanie procesem nowej islamizacji emigrantów. Rządy i ruchy islamskie postanowiły podjąć konkretne działania w tym celu: podczas ramadanu wysyłać na Zachód swoich imamów, stworzyć sieć stowarzyszeń związanych z Bractwem Muzułmańskim, podjąć współpracę na rzecz zebrania funduszy na potrzeby konkretnych społeczności.

Niektóre państwa zaangażowały się w ten proces reislamizacji, przekazując ogromne fundusze na rzecz budowy meczetów. Przesławnym przykładem może być tutaj meczet w Rzymie czy tysiące sal modłów i meczetów w Albanii, Kosowie i Bośni wzniesionych po upadku reżimów komunistycznych dzięki funduszom z Arabii Saudyjskiej i Turcji.

To potężne zaangażowanie oraz wolność demokratyczna w naszych krajach często sprzyjały powrotowi islamskich imigrantów do klasycznej tradycji islamskiego prawa, które w samych krajach o większości muzułmańskiej uległo „zepsuciu” poprzez zetknięcie się z nowoczesnością.

Innymi słowy, paradoksalnie państwa, gdzie większość stanowi ludność muzułmańska – nie wszystkie oczywiście – stosują zmodyfikowane prawo, bardziej „nowoczesne”, korzystniejsze dla kobiety (np. w kontekście prawa rodzinnego i spadkowego) niż europejskie meczety, które oferują albo średniowieczną wykładnię klasycznego prawa islamskiego, albo powrót do pradawnych tradycji pierwszych pokoleń islamskich (pobożnych przodków – „salaf”, od których pochodzą nazwy „salafizm” i „neosalafizm”).

Tym niemniej wzrost liczby meczetów, a wraz z nimi poszanowania wolności kultu w rozumieniu europejskim nie wydaje się obejmować społeczno-kulturowej integracji muzułmanów.

Obecność islamu w Europie będzie się jeszcze nasilać w najbliższych latach, nawet jeśli procentowo wzrost ten znacznie się obniżył z racji kryzysu ekonomicznego, w jakim pogrążają się Włochy, Hiszpania, Grecja, a teraz także Francja.

Prawa i obowiązki

Dlaczego konfrontacja ze światem muzułmańskim pozostaje zawsze problemem?

Prawa i obowiązki – to o nie wszystko się rozbija. Prawdziwym problemem jest kwestia tożsamości Europejczyków. Muzułmanie przybywają do Europy, mając silne poczucie kulturowej tożsamości religijnej. W krajach islamskich sfery religii, kultury i polityki są nierozłączne. Rdzenni Europejczycy coraz częściej mają trudności z określeniem własnej tożsamości. Niemożliwy jest więc dialog między partnerami, z których jeden ma wyraźną tożsamość, a drugi nie, albo kiedy obaj są w tym zakresie słabi.

Jak pisze prof. Stefano Fontana: „Obywatelstwo, jako narzędzie integracji i włączenia, jest nabyciem nie tylko praw, ale przede wszystkim obowiązków, wśród których jest także przyjęcie praw niearbitralnych. Niestety, w tej kwestii musimy odnotować wielką słabość społeczeństw zachodnich (…). Słabość w ramach obowiązków skutkuje obojętnością wobec praw”.

Podsumowując, bez wątpienia możliwe jest rozsądne i uzasadnione zaufanie w przyszłość współistnienia różnych kultur i religii w Europie, ale tylko wtedy, kiedy podjęta zostanie refleksja nad głębokimi korzeniami naszej tożsamości, której nie możemy się wyrzec, przy jednoczesnym określeniu „obowiązków”. Bez tych ostatnich samo przedstawienie praw będzie prowadziło jedynie do rozpadu i społecznego starcia.

Silvia Scaranari Introvigne

tłum. Anna Bałaban

Za: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 29-30 grudnia 2012, Nr 303 (4538) | http://www.naszdziennik.pl/wp/19388,islamizacja-europy.html