To nie był zwykły wybryk

Z Krystyną Kwiatkowską, wdową po gen. Bronisławie Kwiatkowskim, szefie Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych, który zginął pod Smoleńskiem, rozmawia Marta Ziarnik

Wielu Polaków podejmuje ekspiację po ataku na Cudowny Obraz Matki Bożej Królowej Polski.

– Był to haniebny akt profanacji. Celem tego ataku padło tak ważne dla nas wszystkich miejsce jak Jasna Góra i słynący licznymi łaskami Obraz Matki Bożej. Nie rozumiem, co może popchnąć człowieka do czegoś podobnego.

Sprawca aktualnie poddawany jest badaniom psychiatrycznym.

– Moim zdaniem, to nie jest wyjaśnienie. Zawsze, gdy dochodzi do ataków na Kościół katolicki jako taki czy poszczególnych chrześcijan, możemy liczyć jedynie na wyjaśnienie, że to „był atak osoby niepoczytalnej, więc nie ma sprawy”. Jednak te ataki są z reguły bardzo sprytnie i szczegółowo przemyślane i bynajmniej nie przypominają działań szaleńców. Oni nie postępują w taki sposób.

Do profanacji doszło dzień po uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

– Tym bardziej uważam, że nie może tu być mowy o przypadkowym działaniu szaleńca. Ten mężczyzna przemyślał, w jakim momencie przeprowadzić atak. Szczegółowo zaplanował, kiedy i w jaki sposób podejść do Obrazu i dokonać ataku. Ten 58-latek, jak czytam, może w ogóle uniknąć odpowiedzialności. To absurd. Bo gdybym – dajmy na to – ja weszła do jakiegoś meczetu i spróbowała ochlapać odrobiną farby chociażby tylko podłogę, to proszę sobie wyobrazić, co by się działo, jak media – ba, podejrzewam, że głos zabrałby w tej sprawie nawet sam prezydent – przedstawiłyby mnie i moje zamiary. Stałabym się wrogiem numer jeden. Okrzyknięto by mnie fanatyczką religijną i na pewno skończyłabym w więzieniu. Kiedy zaś atakuje się kościoły chrześcijańskie, nasze tradycje itp., to jest to „zwykły wybryk”. Przy czym proszę pamiętać, że częstochowski Kościół, tak ważny dla świadomości religijnej i historycznej każdego Polaka, padł już kolejny raz w ciągu zaledwie kilku dni celem karygodnego ataku. W minionym miesiącu podpalono przecież drzwi do kościoła na częstochowskim cmentarzu Kule. Jak można więc mówić, że te ataki są dziełem przypadkowych szaleńców?

Przykład rozwydrzenia idzie także ze strony polityków, którzy brutalnie atakują swoich przeciwników.

– Jest to konsekwencja tego, co przez brylujących dzisiaj w mediach polityków zostało zapoczątkowane za kadencji śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nieustannie go szkalowano i wypowiadano się o nim w absolutnie niegodny sposób. Po katastrofie smoleńskiej działania te kontynuowano, rozciągając je także na naszych wybitych generałów, w tym na gen. Andrzeja Błasika. Obecny prezydent oraz premier nie uczynili absolutnie niczego, by ten bezpardonowy atak na najważniejsze osobistości w Polsce, na ofiary katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, zakończyć. Pozwolili, by niewygodnych im ludzi wyśmiewać i oczerniać, by zdeprecjonować autorytet żołnierza polskiego i polskiego lotnika, zdeprecjonować znaczenie kłującego ich w oczy krzyża świętego, a także powagę i znaczenie żałoby po naszych bliskich. Mało tego, sami do podobnych ataków słownych podpuszczali i się ich dopuszczali. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy, jaki dziś mamy, spoczywa więc w dużej części na władzy. Sama zaledwie kilka tygodni temu doświadczyłam ze strony władz i podporządkowanych im mediów braku zainteresowania, gdy prosiłam o pochylenie się nad istotnymi dla nas sprawami. W swoim apelu napisałam, że dalszy brak reakcji i dalsze zakłamywanie rzeczywistości – w tym zwłaszcza brak należytego działania w kwestii wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej – doprowadzi do dramatycznej sytuacji w kraju, do generowania agresji, konfliktów itp. I to się niestety dzieje.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Ziarnik

Za: Nasz Dziennik, Piątek, 21 grudnia 2012 | http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/18797,to-nie-byl-zwykly-wybryk.html

Skip to content