Kreml w pułapce sprzecznych celów

Jak powiedziała niegdyś Krystyna Kurczab-Redlich, różnica między Rosją Jelcyna a Rosją Putina wynosi 72 dol. Ta lakoniczna forma oddaje istotę źródła rosyjskiej mocy i niemocy – tzn. zależność stabilności panującego w Moskwie reżimu i pozycji międzynarodowej Rosji od cen surowców energetycznych.

Zwyżka cen surowców energetycznych oznacza wzrost gospodarczy. Dlatego też ich spadek oznaczałby załamanie gospodarki i pozycji międzynarodowej Kremla, zbudowanej na dominacji na rynku dostawców i zdolności do dyktowania cen w warunkach wysokiego popytu i niskiej podaży.

W okresie rozpadania się ZSRS powstała tzw. doktryna Falina-Kwicińskiego, opracowana w Wydziale Zagranicznym KC KPZR i zatwierdzona jako strategia polityczna Kremla wobec dawnych satelitów. Oparta jest ona na założeniu, że w chwili utraty przewagi strategicznej ZSRS nad Europą jedynym skutecznym instrumentem polityki zagranicznej, jaki pozostał w rękach Moskwy, jest umiejętne wykorzystywanie surowców energetycznych.

Aglomeracja Los Angeles w G8

Rosja, tak Jelcyna, jak i Putina, realizuje tę strategię, czyni to jednak w dynamicznych uwarunkowaniach zewnętrznych. W nich leży źródło jej porażek i sukcesów. W 1997 r. Rosja, ze względów politycznych, została przyjęta do grupy ośmiu największych gospodarek świata – G8. W rzeczywistości jednak, w najgorszym dla kraju roku 1998, rosyjska gospodarka swoją skalą odpowiadała gospodarce Finlandii. Stały wzrost cen surowców energetycznych na rynkach światowych, który zbiegł się z dojściem Władimira Putina do władzy w 1999 r., przyniósł wzrost gospodarczy rządzonego przezeń kraju. W 2001 r. gospodarka rosyjska osiągnęła poziom gospodarki Holandii, w 2003 r. Brazylii, zaś w 2006 r. Kenneth Rogoff, główny ekonomista MFW i profesor Harvardu, za odpowiednik gospodarki FR uznał gospodarkę aglomeracji miejskiej Los Angeles. Wzrost trwał i dopiero kryzys bankowy na Zachodzie oraz wojna gruzińska zachwiały tym procesem.

Źródła koniunktury

Rozwój gospodarczy Chin i Indii, konsumujących olbrzymie ilości surowców energetycznych, brak infrastruktury ich tranzytu poza tę kontrolowaną przez Rosję z postsowieckiej Azji Środkowej, Chavez w Wenezueli, tornada w Zatoce Meksykańskiej, wojny w Zatoce Perskiej, izolacja Iranu w związku z jego wspieranym przez Moskwę programem nuklearnym oraz rewolucje arabskie destabilizujące Bliski Wschód i Afrykę Północną działały na korzyść Kremla, dając Rosji pozycję pożądanego dostawcy surowców energetycznych. Do wojen gazowych z Ukrainą (2007-2009) Moskwa cieszyła się na Zachodzie opinią niezawodnego kontrahenta mimo odcinania przez nią dostaw dla Litwy (1991), Gruzji (2001) czy Białorusi (2004).

Utrzymanka Gazpromu

Rosja konsumuje 70 proc. wydobywanego przez siebie gazu. Dla odbiorców krajowych obowiązują niskie ceny „spokoju społecznego”. Gazprom w istocie dotuje więc pozostałe gałęzie energochłonnej gospodarki rosyjskiej. Niemożliwe jest też wprowadzenie cen rynkowych dla gospodarstw domowych na Syberii i na rosyjskiej Północy. Klimat w tych regionach wręcz uzależnia istnienie sztucznie rozbudowanych w okresie sowieckim miast od dotacji państwowych w zakresie energetyki. W warunkach tych żyje ok. 1/3 ludności kraju, a 1/10 (14 mln) nie byłaby w stanie przetrwać bez subsydiowanej przez państwo energii. Gazprom ponosi też koszty motywowanej politycznie ekspansji zagranicznej w swojej branży. Rosyjskie firmy naftowe i gazowe skarżą się więc na niedobór środków inwestycyjnych.

Błędne koło

Źródłem dochodów Rosji jest więc przede wszystkim ropa naftowa, a dopiero w drugiej kolejności gaz. Inwestycje np. w nowe pola gazowe – wprowadzenie na nie dużej liczby ciężkich maszyn – zwiększą konsumpcję ropy w Rosji i tym samym zmniejszą jej eksport, czyli dochody, a więc środki na inwestycje, i koło się zamyka.

Zjeść ciastko i mieć ciastko

Większość rosyjskiej infrastruktury wydobywczej i transportowej odziedziczonej po ZSRS powstawała w latach 1960-1970. Zachodniosyberyjskie pola naftowe i gazowe najlepsze lata eksploatacji mają już za sobą i ich wydajność spada. Konieczne są inwestycje, a na nie brakuje pieniędzy. Mają je firmy zachodnie, ale Kreml, chcąc utrzymać w swoim ręku kontrolę nad sektorem energetycznym jako instrumentem polityki zagranicznej, nie może godzić się na zbytnie jego otwarcie na inwestorów zagranicznych. Mile widziane są ich pieniądze i technologia, ale nie ich niezależność. Przyciągnięcie inwestorów bez dawania im prawa do decydowania o losach inwestycji jest zaś kwadraturą koła. Dotyczy to zarówno inwestorów zagranicznych, jak i krajowych. Wykorzystanie ich zasobów i wypchnięcie (Shell i ExxonMobil na Sachalinie, TNK-BP w Kowykcie) lub likwidacja (Jukos) dają jednorazowy, oszukańczy zysk, ale zniechęcają następców. (Z inwestowania w Rosji właśnie wycofał się norweski Statoil). Upaństwowienie (oligarchizacja w ramach „mafii siłowików” w tandemie Putin-Sieczin) branży energetycznej daje zawsze ten sam efekt – zanik innowacyjności, marnotrawstwo, korupcję. Od 2004 r. mamy spadek tempa wzrostu wydobycia. Analitycy z Wood Mackenzie Ltd. z Edynburga oceniają, że wydolność rosyjskich pól naftowych będzie spadała w tempie 5-10 proc. rocznie.

Zmiana natury rynku

Rynek ropy, której transport na świecie oparty jest na tankowcach, jest rynkiem konsumenta. Kupujący wybiera dostawcę. Nie jest z nim związany „sztywnym łączem” rury i długoletnim kontraktem. Rynek gazu oparty na gazociągach był rynkiem producenta narzucającego swoje reguły odbiorcy. Rozwój technologii skroplonego gazu LNG, przewożonego statkami i rewolucja łupkowa zmieniają jednak jego naturę, upodabniając go do rynku ropy.

Popyt na rosyjskie surowce energetyczne spada. Gospodarka chińska zwalnia. Kryzys w strefie euro. Amerykanie zamiast kupować gaz – eksportują go. Chińczycy przełamują monopol Moskwy na tranzyt surowców energetycznych z Azji Środkowej. Może to uczynić również Zachód, o ile leżąca na szlaku przesyłu Gruzja utrzyma niepodległość.

Nie bać się ani nie lekceważyć

Rosja upadnie jak ZSRS, jeśli jej branża energetyczna nie będzie w stanie zapewnić finansowania jej stabilności wewnętrznej i aktywności zagranicznej. Musi zatem powstrzymać rewolucję łupkową w Europie Środkowej, podtrzymać napięcie na Bliskim Wschodzie i przeciąć szlak tranzytu z centralnej Azji przez Gruzję na Zachód. Użyje wszelkich dostępnych jej środków, wszak gra o życie. Może jednak przegrać, ponieważ „Rosja nigdy nie jest tak silna, jak się wydaje, ani tak słaba, jak się wydaje”.

Autor: Przemysław Źurawski vel Grajewski, | Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Za: niezalezna.pl (2012-08-17) | http://niezalezna.pl/31980-kreml-w%C2%A0pulapce-sprzecznych-celow

Skip to content