Wielkie koncerny przeciwko życiu

Aktualizacja: 2012-07-27 8:09 pm

Rozmowa z Bogdanem Chazanem, profesorem ginekologii i położnictwa, dyrektorem szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie

Profesor Bogdan Chazan. Fot. A. Chmielewski/Forum

Firmy produkujące środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne, nazywane czasem fałszywie środkami antykoncepcyjnymi, mają ogromną siłę oddziaływania oraz wielkie fundusze. Są wszechobecne na kongresach lekarskich. Ich wpływ na lekarzy jest ogromny. Trzeba o tym mówić i trzeba równocześnie znać relacje pomiędzy nimi a organizacjami promującymi antykoncepcję i „aborcję” – mówi prof. Bogdan Chazan w rozmowie z PCh24.pl.

Jak ocenia Pan Profesor decyzję o dopuszczeniu do sprzedaży w aptekach preparatów wczesnoporonnych?

– W Polsce funkcjonuje prawo mówiące o tym, że za tak zwane przerwanie ciąży lekarz nie będzie karany, jeżeli wystąpi któraś z trzech okoliczności: ciąża jest wynikiem przestępstwa (gwałtu), jeżeli zajdzie podejrzenie, iż dziecko ma poważne wady lub jest ciężko chore albo też w przypadku, gdy zachodzi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki. Środki wczesnoporonne zastosowane w wymienionych okolicznościach są – przynajmniej w świetle obowiązującego prawa – dozwolone, chociaż osobiście uważam, iż żaden powód nie uzasadnia zabicia dziecka. Podejrzewam jednak, a nawet jestem pewien, że preparaty te byłyby przekazywane kobietom, które z jakichś powodów po prostu nie życzą sobie urodzić dziecka. Oczywiście, aplikowanie pigułek wczesnoporonnych nie może nastąpić na podstawie przypadku opisywanego w drugim punkcie ustawy, czyli „przerwania ciąży” wskutek podejrzenia choroby lub wady rozwojowej dziecka, gdyż takie nie mogą być stwierdzone na tak wczesnym etapie rozwoju dziecka.  

Myślę też, iż nie powinno dochodzić do sytuacji, że za nieodpowiedzialne zachowania ludzi w sferze seksualnej ma ponosić konsekwencje całe społeczeństwo, dofinansowując te środki. Każdy, kto korzysta z nich, bierze na swoje sumienie odpowiedzialność, a także powinien ponosić związane z tym wydatki z własnej kieszeni.

W myśl wspomnianej przez Pana ustawy, dopuszczającej tak zwaną aborcję w niektórych przypadkach, w Polsce ginie w ciągu roku kilkaset dzieci. Otwarta sprzedaż w aptekach środków służących farmakologicznej aborcji zwielokrotni tę tragiczną statystykę…

– Ona i tak jest duża. Dostępność preparatów zarejestrowanych jako służące leczeniu choroby wrzodowej żołądka, a mających działanie wczesnoporonne, jest praktycznie nieograniczona. W tej chwili „aborcja” w Polsce jest dostępna praktycznie bez żadnej kontroli. Postęp w dziedzinie produkcji środków farmakologicznych poszedł tak daleko, że do jej wykonania nie jest nawet potrzebny gabinet lekarski, anestezjolog, ginekolog i narzędzia. Wszystko odbywa się w domu, w zaciszu własnych czterech ścian. Według zwolenników upowszechnienia środków wczesnoporonnych, spowodowałoby ono zmniejszenie liczby przypadków „aborcji” chirurgicznych. Jednak w różnych miejscowościach przeprowadzono próby, w trakcie których szeroko propagowano takie preparaty. Były one dostępne wszędzie, bez recepty i na żądanie. Jak okazało się po pewnym czasie, częstotliwość aborcji chirurgicznych wcale tam nie spadała.

Organizatorzy Marszów dla Źycia i Rodziny, a także inicjatorzy obecnej w wielu miastach Polski wystawy „Wybierz życie”, pokazującej namacalnie, obrazowo tragiczne skutki tak zwanych zabiegów aborcyjnych, podkreślają fakt coraz większej społecznej świadomości na temat tego, czym w istocie jest skrywane za różnymi eufemistycznymi zaklęciami zabijanie dzieci poczętych. Czy również Pan dostrzega takie zjawisko?

– Jestem absolutnie przekonany, że to prawda. Nie przeprowadzałem wprawdzie badań w tym zakresie, natomiast z mojego – lekarza ginekologa – punktu widzenia wynika, że świadomość zarówno kobiet, jak i mężczyzn w tej materii rzeczywiście jest większa. Działania podejmowane chociażby przez fundację Pro – prawo do życia, a więc drastyczne, według niektórych, a moim zdaniem dopuszczalne ekspozycje, pokazujące skutki aborcji chirurgicznej, a także inne akcje, choćby marsze dla życia – to wszystko powoduje wzrost świadomości. Ale nie oznacza to, że jest już dobrze. „Aborcja” farmakologiczna to zjawisko dość często spotykane, natomiast jego częstość jest nieznana. Aczkolwiek, gdyby była to powszechna praktyka, na każdym oddziale ginekologiczno-położniczym pojawiałyby się pacjentki wymagające interwencji chirurgicznej w związku z przypadkami niepełnej „aborcji”, niecałkowitych poronień. Tego rodzaju przypadków nie jest dużo, stąd wniosek, że liczba farmakologicznych „aborcji” zmniejszyła się właśnie wskutek większej świadomości.

Chcę podkreślić że zażywanie środków wczesnoporonnych wpływa destrukcyjnie na zdrowie pojedynczych kobiet, ale także niekorzystnie na zdrowie publiczne, to znaczy na zdrowotność całej populacji kobiet w wieku prokreacyjnym, przyczyniając się do częstszego występowania nowotworów – zwłaszcza piersi, jajników i szyjki macicy, a także niepłodności i problemów w realizacji planów prokreacyjnych.

Społeczna świadomość wzrosła, z drugiej strony mamy jednak – i tu wracamy do punktu wyjścia naszej rozmowy – bardzo silny lobbing firm farmaceutycznych. Oddziaływują one zarówno na lekarzy, farmaceutów, jak również – można domniemywać – na rozmaite urzędy odpowiedzialne za refundację czy dopuszczanie preparatów na rynek.

– Firmy produkujące środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne, nazywane czasem fałszywie środkami antykoncepcyjnymi, mają ogromną siłę oddziaływania oraz wielkie fundusze. Są wszechobecne na kongresach lekarskich. Ich wpływ na lekarzy, zwłaszcza chyba tych młodszych, jest ogromny. To jest biznes, koncerny te są zainteresowane, by ich dochody utrzymywały się na wysokim poziomie. Trzeba o tym mówić i trzeba równocześnie znać relacje pomiędzy nimi a organizacjami promującymi antykoncepcję i „aborcję”, jak osławiona federacja, o której wszyscy wiemy. Są one finansowane przez producentów środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych, co udowodniły niedawne przewody sądowe.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Roman Motoła

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=59207 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]