Dlaczego ciągle musimy wypinać tylną część ciała? Euro 2012

Cała Polska szydzi z autostrad, które oddawane są do użytku za pięć dwunasta i zapewne pięć po dwunastej będą wymagały generalnego remontu, tudzież z najdroższych na świecie stadionów. Źal choćby wspomnieć lożę prezydencką na stadionie narodowym, w której ma zasiadać kacapski oligarcha i 101 innych eurodrobiazgów. Niestety, bliższa analiza wykazałaby, że u nas wszystko w ten sam sposób przesiąka słomianym zapałem, by płonąć potem jak trawa na wiosnę, wypalana przez głupków wiejskich, miejskich i nijakich. Chcemy dobrze, a wychodzi … jak zawsze. Oto parę dowodów z poletka kościelnego:

I. Wielowyznaniowa kaplica na stadionie narodowym

Miesiąc temu dowiedzieliśmy się o otwarciu kaplicy w kompleksie stadionu narodowego:

 

Inspiracją dla nas była postawa Papieża Jana Pawła II, który w trakcie swojego pontyfikatu wielokrotnie zwracał uwagę na to, jak ważny jest dialog między wyznawcami różnych religii, dlatego też przygotowując wytyczne dla projektantów spotkaliśmy się z duchownymi różnych religii pytając o najważniejsze kryteria, jakie powinno spełniać miejsce modlitwy.
Użycie wszystkich symboli poszczególnych religii, menora, krzyż łaciński oraz krzyż prawosławny w jednej kaplicy jest według przedstawicieli tych religii zabronione. Dlatego ta jedność religii odzwierciedlona została w uniwersalnej symbolice światła. Elementem wspólnym dla każdej religii jest światło, jako powszechnie uznany symbol boskości.

Nie chcę być nadmiernie złośliwy, ale w naszej religji minister (anioł) ds. światła od dość dawna ma konotacje jeszcze bardziej negatywne niż minister (anioł) ds. sportu w rządzie Donalda Tuska i stanowisko to zasadniczo pozostaje nieobsadzone od dość dawna. Nieprzypadkowo również światło nie kojarzy się szczególnie z kościołami romańskiemi i gotyckiemi, a więc z czasami jedności chrześcijaństwa zachodniego. Oświetlanie kościołów i oświecenie Kościoła nie dały szczególnie dobrych owoców duszpasterskich.  

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że kaplica jest praktycznie nieużywana, gdyż  UEFA nie dała akredytacji kapelanom  Możemy cieszyć się, że w  aktualnym turnieju EURO nie wzięła udziału żadna drużyna z kraju islamskiego, ale gdy następnym razem będziemy gościć u siebie reprezentantów Turcji czy innej Francji, może przydarzyć się to, co podczas Pucharu Afryki

W czasie Pucharu Narodów Afryki piłkarze reprezentacji Egiptu złożyli… ofiarę z krowy. Czy byłoby to możliwe w kaplicy wielowyznaniowej na Stadionie Narodowym?

Piłkarze reprezentacji Egiptu ofiarę z krowy złożyli w lutym 2008 roku, przed ćwierć finałowym meczem Pucharu Narodów Afryki z Angolą. Ubrani w reprezentacyjne stroje, przed wyjściem na trening otoczyli krowę, a jeden z zawodników poderżnął jej gardło. Później mięso rozdano biednym ludziom.


Czy kaplica na Narodowym jest przygotowana na składanie ofiar ze zwierząt? Rzecznik Narodowego Centrum Sportu Daria Kulińska nie chciała uwierzyć, że pytamy poważnie.
– Kaplica jest przystosowana na pewno dla chrześcijan, wyznawców judaizmu czy islamu. Wszystko zostało uzgodnione z przedstawicielami tych religii. Oczywiście jesteśmy tolerancyjny i otwarci na wszystkie wyznania. To jest kwestia dogadania, ustaleń – odpowiedziała dyplomatycznie.

A przecież można było się wykręcić ze współfirmowania kaplicy. Zapewne wówczas projekt w ogóle nie zostałby zrealizowany. Nie każdy cyrk musi mieć kaplicę, choć można bronić jej sensu istnienia w najsłynniejszym polskim tego typu obiekcie, zlokalizowanym przy ul. Wiejskiej w Warszawie.

Czyżby zadziałała magia odwołania do Jana Pawła II? Niewykluczone. Kaplica stadionu narodowego została otwarta i będzie sobie stać. Dobrze, że znajduje się akurat w diecezji, której biskupi z pewnością nie wskażą jej jako ośrodka duszpasterstwa dla wiernych przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Aczkolwiek np. trójmiejscy postindultowcy  wykazaliby się realizmem sprawdzając, jak się ma sprawa kaplicy na gdańskim stadionie

II. Boże Ciało

 

 

Kolorowe barwy i ciekawe treści przyciągały wczoraj oczy wiernych, którzy uczestniczyli w procesji Bożego Ciała w parafii św. Antoniego w Krynicy – Zdroju. Można by rzec, że Euro 2012 miało swój początek właśnie tam.  Pierwszy ołtarz przypominał małe przedszkole. Kolorowe baloniki, stołeczki, piaskownica i zabawki, a nad nimi olbrzymi plakat, na którym widniała postać Pana Jezusa otoczonego dziećmi i napis – „Jezus nasz przyjaciel”.

Przy drugim ołtarzu wierni mogli przypomnieć sobie, że każde stworzenie boskie jest darem, bo pochodzi od Boga. Wystrój kolejnego zainspirowany był pracą ratowników z Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Prawdziwą furorę zrobił jednak ołtarz numer cztery, którego wystrój nawiązywał do rozpoczynających się Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Facet w śmiesznej sukience zrobił sąsiadom czerwcówkę! Czy będzie miał moralne prawo, by ich pouczać, jeśli następnym razem sami się zorganizują, co do rozrywek weekendowych i nie uwzględnią w nich wizyty w parafji?! Czy sam przed sobą uważa, że w odpowiedni sposób uczcił tajemnicę Eucharystji, ów „najbardziej katolicki z dogmatów”, który powinien być rozważany w Święto Najświętszego Ciała Chrystusa?

III. Kardynał Dziwisz

Wszystko – JAK DOTĄD – przebiły niusy związane z kard. Stanisławem Dziwiszem, poprzez które udało się zdyskontować zachowanie bramkarza Przemysława Tytonia. Tytoń po otrzymaniu czerwonej kartki przez innego bramkarza musiał bez rozgrzewki wejść na boisko z ławki rezerwowych, stanąć między słupkami i bronić rzut karny. Ale zanim to się stało, publicznie się pomodlił. W kilkanaście godzin po meczu poszła w świat wiadomość, co myśli na ten temat arcybiskup Krakowa:

Jednak kard. Stanisław Dziwisz uważa, że o doskonałej obronie w meczu z Grecją decydowały nie tylko umiejętności. Duchowny przyznaje, że modlił się za polskiego bramkarza, gdy dowiedział się, że zastąpi na boisku Wojciecha Szczęsnego.
„Ogromna ulga, gdy dowiedziałem się, że obronił. W duchu dziękowałem Ojcu Świętemu, bo głęboko wierzę, że pomagał mu w tym momencie” – pisze metropolita krakowski na swoim blogu w serwisie rmf24.pl.

Internet zatrząsł się ze śmiechu, choć należałoby raczej zapłakać nad doszczętnem ośmieszaniem kultu błogosławionych i świętych Kościoła katolickiego, poprzez przypisywanie Janowi Pawłowi II każdego pozytywne zdarzenie na ziemi, tej ziemi.

Jako jednostka dociekliwa zajrzałem sobie na kardynalskiego bloga. Są na nim jak dotąd dwa wpisy: Musimy kibicować Polakom 

Piątek, 8 czerwca (12:46)
Jestem człowiekiem, który jest związany z narodem i patriotyzm jest głęboko zapisany w moim sercu. Niestety, dzisiaj mam problem – nie będą mógł usiąść i oglądać meczu – ale będę robił to dyskretnie z ukrycia. Powód jest jeden – mamy dzisiaj doktorat honoris causa kardynała sekretarza stanu Bertone. Niestety, wypadło to w czasie meczu. W każdym razie na pewno wszyscy będą się interesować wynikiem. Ktoś będzie czuwał nad tym.

oraz: Remis to nie porażka

Sobota, 9 czerwca (10:44) 
Tak jak wcześniej pisałem, nie mogłem na żywo oglądać meczu ze względu na wręczenie tytułu honoris causa kardynałowi Bertone. Ale informacje z meczu i tak do nas docierały. Emocje były ogromne. I ja, i inni goście byliśmy na bieżąco informowani o tym, co dzieje się na boisku. Przy obecnej technice jest to możliwe.
Najpierw dostaliśmy informacje, że Polska strzeliła Grecji bramkę. Ogromna radość, nie do opisania. Potem czerwona kartka dla Greków. Ale po kilkunastu minutach dotarła do nas wiadomość, że osłabieni Grecy – w dziesięciu – i tak pokonali polskiego bramkarza. Szacunek – to wspaniały hart ducha greckich piłkarzy. Dla nich radość, dla nas ogromny smutek i żal, bo odebrali nam pewne – wydawało się – zwycięstwo.
Chwila uspokojenia i kolejna informacja, że polski bramkarz Wojciech Szczęsny musi zejść z boiska. Nie wiemy jednak dlaczego… Napięcie rośnie. Po chwili powiedziano mi, że zastąpił go Przemysław Tytoń, który teraz będzie bronił karnego. W sercu i modlitwie wpierałem go z całych sił. Ogromna ulga, gdy dowiedziałem się, że obronił. W duchu dziękowałem Ojcu Świętemu, bo głęboko wierzę, że pomagał mu w tym momencie. (..)

Co z tego wynika ….
–  ręka do góry, kto myśli, że słowa te pisał osobiście kard. Dziwisz ….
jeśli przez przypadek podniosłeś rękę, mając na względzie ogół zachowań kard. Dziwisza, pomyśl raz jeszcze, jakim cudem dostał on 3 wiadomości w ciągu mniej niż 5 minut …. Byłoby to możliwe, jakby Kardynał przebywał w salonie z gośćmi, a ktoś w pokoju „przez ścianę” oglądałby mecz. Ale nawet jeśli towarzystwo było powiadamiane choćby SMSem, to musiało dostać najprawdopodobniej jedną wiadomość. Nie potrzeba porucznika Colombo, by poczynić tak elementarne ustalenie. Wie o tem każdy, kto komunikował się z kumplami o wyniku meczu piłkarskiego.

Jak archidiecezja krakowska ma sobie poradzić z problemem duszpasterskim x. Piotra Natanka czy x. Tadeusza Kiersztyna, skoro nie jest w stanie opracować prostego tekstu o sporcie?! Po co kłamać bez potrzeby? I czy Stanisław kardynał Dziwisz musi mieć bloga sportowego w RMFie?? ….

Za: Młot na posoborowie (12 czerwca 2012) | http://przedsoborowy.blogspot.com/2012/06/dlaczego-ciagle-musimy-wypinac-tylna.html

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content