Rosjanie zacierali ślady – rozmowa z prof. Badenem, patologiem

Aktualizacja: 2012-03-22 11:42 am

Z prof. Michaelem Badenem, światowej sławy patologiem, rozmawia Dorota Kania.

Czy widział Pan zdjęcia ofiar smoleńskiej katastrofy i szczątków samolotu?
Tak, ale oczywiście nie wszystkie. Na pewno za szybko uprzątnięto miejsce katastrofy, za szybko zabrano ciała. Widać, że rozrzut części samolotu i ciał jest na dużej powierzchni. Właściwe zbadanie ciał na miejscu katastrofy zajęłoby znacznie więcej czasu, niż zostało na to poświęcone.

Czy uwzględniając rozmieszczenie ciał ofiar można wykluczyć, że doszło do wybuchu?
Nie można tego w żaden sposób wykluczyć, a dokładne zdjęcia i filmy, które zostały zrobione tuż po katastrofie, są dowodowo bezcenne. Z tego, co mi wiadomo, w Polsce nie ma takiego materiału.

Jakie badania są najważniejsze po ekshumacji?
Na pewno należałoby wykonać badanie rentgenowskie.

Podczas badań ciał Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki wykonano tomografię komputerową. Po co w takim razie jest potrzebne badanie RTG?
Tomografia komputerowa jest pomocna w diagnostyce chorób. Natomiast przy badaniach ciał niezbędne jest RTG. Jeżeli w samolocie doszło do eksplozji, to fragmenty metalu znajdują się w ciałach osób, które siedziały w centrum wybuchu. W innych ciałach ich nie będzie i dlatego uważam, że należy dokonać ekshumacji wszystkich 96 ofiar katastrofy i przeprowadzić badania, m.in. na obecność metalu. W wypadku katastrofy smoleńskiej ekshumacje i dokładne zbadanie absolutnie wszystkich ciał leży w interesie społecznym. Nie wiemy, jakie badania wykonali Rosjanie w Moskwie, nie znamy ich wyników.

Czy ma to sens po dwóch latach od śmierci?
Tak, ponieważ fragmenty metalu, nawet najdrobniejsze, można znaleźć w kościach nawet po kilkudziesięciu latach. Trzydzieści lat temu w Grecji w wyniku wybuchu na pokładzie samolotu zginęła kobieta, a pilot zdążył się katapultować. W trakcie badań patologicznych w jej ciele znaleziono fragmenty bomby, która – jak się później okazało – znajdowała się pod fotelem pasażerki.

W maju 2010 r., ponad miesiąc po katastrofie, do Polski przyjechały szczątki ciał ofiar, które decyzją ministra Michała Boniego zostały skremowane. Zarówno Rosjanie, jak i Polacy stwierdzili, że nie można ich było zidentyfikować.
To nieprawda. Można i trzeba było przeprowadzić identyfikację, analizując DNA, i właśnie to badanie jest najbardziej wiarygodne. Tego typu badania są wprawdzie długotrwałe i kosztowne, ale należało je zrobić. Jeżeli nie wykonali ich Rosjanie, to polski rząd był zobligowany, żeby przeprowadzić je w Polsce. Nie mogę zrozumieć, dlaczego polski rząd zaniechał badań i zgodził się na kremację szczątków. To działanie na szkodę własnych obywateli, na szkodę państwa.

Czy kremacja ostatecznie zamyka drogę do badań?
Spopielenie zwłok niszczy DNA i uniemożliwia dalsze badania. Przypominam, że ani jeden fragment ciała z badania z zamachu na WTC nie został skremowany. Przeprowadzałem analizy po ekshumacji rodziny Romanowów i samego cara Mikołaja II. Rosjanie zlecili badania DNA każdego, nawet najdrobniejszego szczątka, by mieć stuprocentową pewność, że jest to carska rodzina.

Czy kiedykolwiek odmówiono Panu udziału w badaniach?
Do tej pory, przez czterdzieści lat mojej pracy, nigdy mi nie odmówiono udziału w badaniach, które przeprowadzałem, m.in. w Zimbabwe czy Izraelu. Po raz pierwszy odmowa spotkała mnie w Polsce. I tylko tutaj.

Więcej na ten temat w dzisiejszej “Gazecie Polskiej Codziennie”. Obszerny wywiad z prof. Michaelem Badenem ukaże się w tygodniku “Gazeta Polska”. Już od środy 28 marca 2012 r. w kioskach

Rosjanie zacierali ślady

Ciała ofiar smoleńskiej katastrofy włożono do foliowych worków, które szczelnie zawiązano, a następnie trafiły one do metalowych trumien. Rodziny zapewniono, że wszystko odbyło się z należytym szacunkiem.

To wskazuje na intencje Rosjan, którzy zaraz po katastrofie zacierali wszystkie ślady. Nawet laik wie, że w foliowym worku następuje przyśpieszony proces rozkładu – mówi nam Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, szefa Komitetu Katyńskiego, ofiary smoleńskiej katastrofy.

– Jaki sens ma wkładanie do worków zwłok, które były w całości? Rosjanie zbezcześcili ciała naszych bliskich, a przedstawiciele polskiego rządu nas okłamali, że wszystko odbyło się z szacunkiem i godnością – dodaje Andrzej Melak.

W podobnym tonie wypowiada się Dariusz Fedorowicz, brat prezydenckiego tłumacza Aleksandra Fedorowicza: – To nie jest normalna praktyka, by chować zwłoki w workach foliowych, zamiast ubrane w dostarczoną przez rodzinę odzież, choćby mundury, które wróciły do Polski.

Do kraju wróciło również w komplecie ubranie Przemysława Gosiewskiego, wicepremiera w rządzie PiS-u, które rodzina przekazała do Moskwy.

– Zdarza się wykorzystywanie tego typu worków na zwłoki, by nie przekładać szczątków do trumny, kiedy zostaną skompletowane. Oczywiście takie pakowanie zwłok może przyspieszyć proces ich rozkładu. Jeżeli chodzi o możliwości badawcze przy takim traktowaniu zwłok, po upływie czasu pewne metody identyfikacji są niemożliwe – mówi dr Jakub Czarny z Instytutu Genetyki Sądowej w Bydgoszczy.

– Nie ma określenia na skandal towarzyszący wyjaśnianiu smoleńskiej katastrofy. Najpierw Rosjanie miesiącami trzymali dokumentację medyczną, nie dali nam zdjęć, a później prokuratura prawie przez dwa lata odmawiała ekshumacji ciał ofiar. Gdy wreszcie ich dokonano, nie dopuszczono do badań niezależnego eksperta prof. Michaela Badena – oburza się Andrzej Melak.

Starania, by prof. Baden mógł uczestniczyć w badaniach szczątków Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki, trwały jeszcze do wczoraj.

Wcześniej Beata Gosiewska złożyła wniosek do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza o wyrażenie zgody na udostępnienie do badań sali Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu, gdzie trafiły ciała Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki. Minister Arłukowicz odpowiedział, że nie może podjąć żadnej decyzji, ponieważ sale należą do wrocławskiego ZMS-u i tylko tam może zostać podjęta odpowiednia decyzja.

Z kolei prof. Barbara Świątek, szefowa Zakładu Medycyny Sądowej, w którym dokonywane są ekspertyzy, odmówiła przeprowadzenia ich tam, twierdząc, że to odgórna decyzja prokuratury. Na spotkaniu z prof. Badenem i posłem PiS-u Antonim Macierewiczem stwierdziła, że nie miała również wpływu na skład zespołu biegłych, których wyznaczyli wojskowi śledczy.

Dorota Kania, Katarzyna Pawlak

Za: Publikacje “Gazety Polskiej” (22.03.2012)

Za: niezalezna.pl (2012-03-22 ) -- [Org. tytuł: « Rosjanie zacierali ślady»]
Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=53929 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]