To niewiarygodne, że ktoś może mieć inne zdanie niż pan premier…

Aktualizacja: 2012-01-29 10:23 pm

Wszystkich, którzy chcą nam wmówić, że protest młodzieży przeciwko podpisaniu przez polski rząd porozumienia ACTA to taki wybuch złości dzieciaków, które bronią swojej najcenniejszej zabawki, jaką jest internet pragnę ostrzec przed zbytnim optymizmem. Historia uczy nas, że wybuch gniewu społecznego ma u swoich podstaw walkę z samowolą władzy. Z samowolą, która odbiera ludziom resztki godności. W pewnym momencie nawet drobiazg może doprowadzić do wybuchu.

 Rys. Andrzej Krauze

Bo spójrzmy na te ACTA – według naszych władz jest to projekt ograniczający piractwo internetowe i chroniący prawa autorskie. Jak się mu bliżej przyjrzeć, jest zamachem na wolność obywateli, bo dozwala stosowanie sankcji niezgodnych z zasadami demokracji i praworządności. Polskie dzieciaki w istocie bronią swoich obywatelskich praw, choć nie wszystkie sobie to uświadamiają. I patrząc na ich protesty z boku można sądzić, że nie chodzi im o walkę z ograniczaniem wolności narodu, a jedynie o własny interes – bezkarne surfowanie w internecie.

Pan Marcin Fijołek w swoim artykule na portalu wPolityce.pl zarzuca młodym, że są gotowi walczyć o internet, ale nie walczyli o sprawy znacznie ważniejsze, o prawdę w sprawie Smoleńska, przeciwko prześladowaniu kibiców, inwigilowaniu dziennikarzy i całego narodu. I podkreśla, że jesteśmy najbardziej inwigilowanym społeczeństwem w Unii Europejskiej. To są zdaniem autora prawdziwe i najważniejsze zagrożenia dla wolności. Zgadzam się z nim w pełni, bo sama byłam trzy lata temu wezwana na przesłuchanie do ABW na Rakowieckiej w Warszawie. I doprawdy nie wiem, o co chodziło, być może była to próba zastraszenia. Raczej nieskuteczna. Ale nie w tym rzecz, czy ja się boję, rzecz w metodzie, która jako żywo przypomina metody z czasów PRL – u, choć przyznam, za komuny SB nie wzywała mnie na przesłuchanie. Inwigilowała za pośrednictwem sieci usłużnych obywateli, w tym kolegów dziennikarzy i to co chciała, wiedziała bez większego wysiłku.

Problemem naszego młodego pokolenia, naszpikowanego kłamstwem i hipokryzją sączoną z ekranów telewizorów, z mikrofonów radiowych i łamów gazet jest niski stan świadomości całego społeczeństwa. Ojców i matek tych dziewczyn i chłopaków, szczątkowa wręcz postawa obywatelska, nieznajomość zasad demokracji i praw człowieka. Dodatkowym problemem jest zachłyśnięcie się pozornym dobrobytem, taką aspiryną na kompleks niższości wobec Zachodu i jego osiągnięć. Owszem, w pewnym sensie dogoniliśmy, a nawet przegoniliśmy Zachód – uwierzyliśmy, że media rządzą światem i to co mówią media jest słuszne i prawdziwe. Pewien młody taksówkarz powiedział mi, że robi mu się słabo, kiedy jego rodzina przyjmuje za prawdę oczywistą wszystko, co mówią w telewizji publicznej i prywatnej TVN o sytuacji gospodarczej, o znaczeniu Polski na arenie międzynarodowej i o kryzysie, zawinionym przez innych. Te ciotki w to wierzą – skarży się chłopak i co gorsza, uważają, że rząd jest w porządku, bo przecież mogłoby być gorzej. Jak w PRL – u. No właśnie, może być gorzej tylko jakby inaczej.

Bunt młodych przeciwko ACTA jest pierwszym przebłyskiem samoświadomości młodego pokolenia ale na szczęście nie ostatnim. Jest nadzieja, że zakłamanie w sprawie internetu otworzy oczy na inne świństwa tej władzy, że ci młodzi wykształceni z wielkich miast zaczną domagać się prawdy o Smoleńsku i przestaną nazywać moherami ludzi o tę prawdę walczących i zauważą, że te mohery, to ich babcie i dziadkowie, emeryci, upokorzeni sławetną ustawą o refundacji leków. Źe problemy starszego i średniego pokolenia są również ich problemami. Ile będzie kosztować benzyna za tydzień, albo za miesiąc? To obchodzi studentów, dojeżdżających swoimi autami do uczelni. Mówi się, że bliższa koszula ciału, reagujemy dopiero wówczas, gdy represje dotykają nas osobiście. Na początku protestujemy we własnej sprawie, ale ten protest może zaowocować szerszym spojrzeniem na naród, państwo i Europę, w której przyszło nam żyć. Bo okazuje się, że ani nasze państwo ani Unia Europejska nie jest w stanie, a może nie chce czy nie potrafi zapewnić obywatelom bezpieczeństwa i godziwej przyszłości. Być może dotrze do młodych, że będą starzy, a dzięki “reformom” Platformy Obywatelskiej, którą tak podziwiali, będą otrzymywać głodowe emerytury.

To wszystko jest przed młodym pokoleniem, bo przecież to ono będzie kształtować świat. I jest nadzieja, że zacznie się bardziej interesować polityką, której pełno jest w internecie. Wystarczy kliknąć. I przeczytać oraz pomyśleć. Na onecie piszą, że mamy sukcesy eksportowe, bo sprzedajemy mleko do Indii. Czy święte krowy nie dają mleka, czy my po prostu nie mamy co sprzedać? Nasi włodarze nie są świętymi krowami i nie dają mleka, serwują nam niestrawną papkę propagandową i młodzi zaczynają to dostrzegać. I wierzyć, że myślenie ma kolosalną przyszłość. To ostatni dzwonek, żeby zacząć myśleć.

Krystyna Grzybowska

Krystyna Grzybowska. Publikuje w tygodniku “Gazeta Polska”. Urodzona w Wilnie. Dziennikarka, publicystka. Po 13 grudnia 1981 nie przeszła tak zwanej weryfikacji i wyemigrowała do Niemiec. W latach 90. była korespondentką „Rzeczpospolitej” w Bonn. Teraz mieszka w Polsce, zajmuje się polityką zagraniczną Polski, stosunkami polsko-niemieckimi i Unią Europejską. Inicjatorka nagród “Złotej Ryby” im. śp. Macieja Rybińskiego dla młodych felietonistów.

Za: wPolityce.pl (29 stycznia 2012) -- [Org. tytuł: « Może być gorzej, tylko jakby inaczej. Jest nadzieja, że zakłamanie ws. internetu otworzy oczy na inne świństwa tej władzy»]
Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=50987 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]