Polski rząd nie chce zrabowanych dóbr kultury. Gdzie są nasze arrasy?

Aktualizacja: 2012-01-24 12:41 pm

W październiku 1920 roku, niemal natychmiast po zakończeniu walk, przedstawiciele rządów Rzeczypospolitej Polskiej i z drugiej strony sowieckiej Rosji i Ukrainy rozpoczęły negocjacje pokojowe w Rydze. Ich najważniejszym rezultatem było wykreślenie na blisko dwadzieścia lat wschodniej granicy Polski.

Mniej znane są ustalenia dotyczące zwrotu Polsce dóbr kultury oraz dokumentów i materiałów archiwalnych. Przez blisko piętnaście lat Sowieci unikali wypełnienia przyjętych warunków. Mimo że były one sformułowane w sposób jasny i nie dający pola do żadnych dyskusji. Artykuł XI traktatu mówił wyraźnie, że sowieckie władze zobowiązują się zwrócić Narodowi Polskiemu „wszelkie trofea wojenne (na przykład chorągwie, sztandary, wszelkie znaki wojskowe, działa, broń, regalia pułkowe itp.), jak również trofea zabrane od roku 1792 Narodowi Polskiemu w jego walce o niepodległość przeciw carskiej Rosji”. Dla społeczeństwa polskiego, tak bezlitośnie grabionego przez cały okres porozbiorowy, powrót tych dzieł był kwestią pierwszoplanową.

Nie chcieli oddać

Polscy negocjatorzy byli przekonani, że ustępstwa Rosjan w tych kwestiach będą rzeczą oczywistą. Bardzo się mylili, gdyż bolszewicy niespodziewanie walczyli o każde słowo uzgodnień i domagali się wykreślenia bardzo wielu kategorii zrabowanych dóbr. Rosyjscy prawnicy argumentowali często, że „ze zbiory o światowej sławie, usystematyzowane i skatalogowane, nie mogą być rozbite”. Mimo oporu Rosjan w wyniku ustaleń traktatowych powołano Mieszaną Komisję Specjalną, w skład której weszła Delegacja Polska dla Spraw Rewindykacji. Siedzibą jej pracy stała się Moskwa. Członkowie komisji stanęli zaraz na początku swej akcji wobec przemożnych trudności, na które składał się z jednej strony brak jakichkolwiek źródeł (Rosjanie nie kwitowali zwykle grabionych dzieł sztuki), z drugiej często ujawniająca się zła wola strony rosyjskiej.

Tak wspominał swoją pracę w tamtym okresie były ekspert komisji Karol Wójcik: „Kto, kiedy, co, ile, jakimi drogami z Polski wywiózł i gdzie to ugrzęzło? Nikt już tego w pełni nie dojdzie. Jedyną miarą jest chyba pustka, jaka po tych spustoszeniach została na ziemiach Rzeczypospolitej. Ważniejsze tylko i z większym cynizmem, bo w jasny dzień dokonywane rabunki zostawiły ślad widoczny, ale i na te wiadome fakty brak było dowodów, bo konfiskat i rekwizycji nie kwitowano. Władze rosyjskie prowadziły wprawdzie w wielu wypadkach szczegółową korespondencję dotyczącą poszczególnych rabunków, korespondencja ta jednak utknęła głęboko w rosyjskich archiwach, szczególnie w archiwum ministerstwa dworu, Ermitażu, ministerstwa wojny i tylko przypadek lub niedyskrecja jakiegoś rosyjskiego uczonego oddawała do dyspozycji strony polskiej równie rzadki jak cenny ślad albo dowód”.

Skarby wracają do Polski

Sowieci robili wszystko, by utrudnić pracę Polakom w Moskwie. To strona polska musiała wykazać, że dany obiekt pochodzi z rabunku, że bezwzględnie pochodzi z terenów Rzeczypospolitej i stanowi część polskiej, a nie przykładowo ukraińskiej czy łotewskiej spuścizny kulturalnej. Wystarczał cień wątpliwości, by zastępy usłużnych prawników na wyścigi kwestionowały prawa Polaków. „Sprawa zawiśnie w powietrzu, a przedmiot zostanie na miejscu” – tak mawiali Sowieci.

Mimo to przez pierwszych kilka miesięcy pracy komisja odniosła szereg naprawdę spektakularnych sukcesów. Jak wspomina Karol Wójcik: „Mimo tych wszystkich trudności, które niejednokrotnie zdawały się grozić zupełnym zerwaniem prac, mimo poważnych częstokroć konfliktów, delegacja polska już w kilku pierwszych miesiącach zdołała wydobyć i wysłać do Polski pierwsze transporty zawierające urządzenie Zamku Warszawskiego, Łazienek i Białego Domku, jak też 21 obrazów Bellotto-Canaletto (49 wagonów) – dalej zbiory z Orużejnoj Pałaty na Kremlu, zawierające m.in. sztandary, chorągwie, insygnia koronacyjne i łańcuch Orderu Orla Białego Stanisława Augusta [z 1756 r.], popiersia sławnych mężów z Zamku itp. (9 wagonów), 15 skrzyń z obrazami treści historycznej, 92 arrasy Zygmunta Augusta, stanowiące 2/3 wielkiej serii wawelskiej (reszta, i to niepełna, została odnaleziona i uzyskana po wielu trudach dopiero w następnych latach), 24 głowy rzeźbione ze sławnego stropu Zamku na Wawelu, 17 wagonów ze zbiorami Stanisława Krosnowskiego, pomnik Księcia Józefa Poniatowskiego dłuta Thorvaldsena i wreszcie »Grunwald« Matejki”.

Warto przy tym zauważyć, że płótno Matejki trafiło na Wschód dopiero w 1915 roku. Rosyjska armia wywiozła je w obawie przed nadciągającymi Niemcami. Z kolei pomnik księcia Poniatowskiego, który dziś zdobi dziedziniec przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, odnaleziono w Homlu na terenie posiadłości Paskiewiczów. Feldmarszałek rosyjski, który zdławił powstanie listopadowe, zapragnął ustawić go sobie w ogrodzie…

Tylko metryka koronna

Inna sprawa dotyczyła zwrotu dokumentów i materiałów archiwalnych. Tu Sowieci stawiali szczególnie silny opór. Było to zaskakujące, bo przecież dokumenty urzędowe nie przedstawiały dużej wartości materialnej. Jaką wartość „stare szpargały” mogły mieć dla budowniczych „nowego, wspaniałego świata”? A jednak polskim negocjatorom udało się odzyskać tylko nikłą część archiwów. Zbiory składające się na ogromne Archiwum Koronne, wywiezione na rozkaz Katarzyny II w 1794 roku, zostały rozdzielone. Dokumenty stanowiące tak zwaną „metrykę koronną” częściowo zwrócono Polsce. Natomiast część archiwaliów stanowiącą tzw. Metrykę wołyńską zatrzymano. Do dziś znajdują się w moskiewskim Archiwum Głównym MSW oraz Archiwum Ministerstwa Sprawiedliwości. Sowieci uznali arbitralnie, że stanowią one część spuścizny ukraińskiej. Podobnie odmówiono Polsce praw do Metryki Litewskiej, próbując udowodnić, że stanowiła ona odrębną część. Było to oczywistą bzdurą. Archiwa te tworzyły integralną całość i przechowywano je razem – na Zamku w Warszawie. Mimo protestów polskich ekspertów przekazano je… Litwinom i wysłano do Kowna. Rosjanie nie chcieli przekazać również XIX-wiecznych archiwaliów z okresu Królestwa Polskiego. Ostatecznie z ponad 1,5 miliona woluminów strona polska uzyskała zaledwie około siedmiu tysięcy pozycji!

Co przepadło

Taktyka rosyjska, polegająca na niemiłosiernym przewlekaniu spraw, nużeniu przeciwnika i niezwykle rzadkim podejmowaniu ostatecznych decyzji, przyniosła skutek. W 1927 roku podpisano tzw. Układ Generalny, który ostatecznie zamykał kwestię rewindykacji. „Rzutem na taśmę” udało się odzyskać szereg bezcennych przedmiotów. Przede wszystkim słynny miecz koronacyjny królów polskich, zwany „Szczerbcem” – jedyne autentyczne insygnium koronne. Dalej Chorągiew Wielką Koronną Zygmunta Augusta, Miecz Orderu Świętego Stanisława, który służył przy koronacji ostatniemu królowi polskiemu, Miecz, Płaszcz i Czapkę Orderu Ducha Świętego, przedmioty podarowane przez papieża Innocentego XI królowi Janowi III za odsiecz Wiednia, dalszą serię arrasów wawelskich oraz szereg obrazów pędzla Wouwermana, Watteau, Rembrandta i Helbsta. Udało się odzyskać kilka tysięcy dzwonów ze świątyń wszystkich wyznań, zabranych z terenów należących do Polski po traktacie ryskim.
Była to jednak kropla w morzu. W rosyjskich muzeach i archiwach nadal znajdują się tysiące zagrabionych Polsce przedmiotów. Dziś stanowią one zbiory Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Moskwie (m.in. zbiory Radziwiłłów, Branickich, Raczyńskich, Tyszkiewiczów). Zbiory dawnego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Polskimi w Petersburgu (zawierające m. in. ok. 30 tys. dubletów książek z Biblioteki Załuskich). 11 tysięcy rękopisów zrabowanych z Warszawy stało się zaczątkiem pierwszej Biblioteki Publicznej w Petersburgu. Dalej idą zbiory dawnego Wileńskiego Muzeum Starożytności: monet, medali i pieczęci znajdujących się w byłej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu oraz w Ermitażu. Z działu bibliotek były to: zbiory Gabinetu Rycin, Biblioteki Uniwersyteckiej, biblioteki, archiwum i zbiorów Liceum Krzemienieckiego, a przede wszystkim kolekcji polskich włączonych do Biblioteki Publicznej w Petersburgu (m. in. biblioteki: Załuskich, Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Uniwersytetu Wileńskiego, Głównego Zarządu Cenzury Warszawskiej, Sapiehów z Dereczyna i Czartoryskich z Puław).

Rząd milczy

W tej sytuacji nie zaskakuje, że Sowieci nie dotrzymali słowa w kwestii wypłaty wojennych reparacji. Chodziło o kwotę 30 milionów rubli „w złotych sztabkach” – jak konkretnie zapisano. Oczywiście tych pieniędzy nie można dziś już uzyskać. Inaczej sprawa ma się z dziełami sztuki. One nadal istnieją! Wiele z nich można nawet oglądać w rosyjskich muzeach. Jest zastanawiające, że właściwie nikt w Polsce nie upomina się o zwrot zagarniętych dzieł sztuki i cennych archiwaliów. Prób takich nie podjął żaden polski gabinet rządowy po 1989 roku. Pytanie, które autor tekstu skierował w tej sprawie do rzecznika prasowego MSZ, pozostało bez odpowiedzi. A przecież obecny rząd jest tym, który „w rozmowach z politykami rosyjskimi miał wstać z kolan”.

Ramka – artykuł XI traktatu

Artykuł XI
1. Rosja i Ukraina zwracają Polsce następujące przedmioty, wywiezione do Rosji lub Ukrainy od 1 stycznia 1772 roku z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej:
a) wszelkie trofea wojenne (na przykład chorągwie, sztandary, wszelkie znaki wojskowe, działa, broń, regalia pułkowe itp.), jak również trofea zabrane od roku 1792 Narodowi Polskiemu w jego walce o niepodległość przeciw carskiej Rosji. Nie podlegają zwrotowi trofea polsko-rosyjsko-ukraińskiej wojny 1918-1921 roku;
b) biblioteki, księgozbiory, archeologiczne i archiwalne zbiory, dzieła sztuki, zabytki oraz wszelkiego rodzaju zbiory i przedmioty o wartości historycznej, narodowej, artystycznej, archeologicznej, naukowej lub w ogóle kulturalnej.

Zbiory i przedmioty, omówione pod literami a i b punktu niniejszego, podlegają zwrotowi bez względu na to, wśród jakich okoliczności lub z jakich rozporządzeń ówczesnych władz były wywiezione i bez względu na to, do jakiej osoby prawnej lub fizycznej należały pierwotnie lub po wywozie.

Ramka – zemsta króla Stefana zza grobu

Najsłynniejszym trofeum zrabowanym przez Moskali był tron Stefana Batorego. Caryca Katarzyna rozkazała sprowadzić go z zamku wawelskiego po upadku insurekcji kościuszkowskiej. Niemka na rosyjskim tronie nie mogła nachwalić się solidności polskiego mebla. Kazała sobie z niego zbudować… sedes. W środku siedzenia wyrżnięto okrągłą dziurę. Pod spodem Katarzyna kładła nocnik i gotowe. Nie cieszyła się nim jednak zbyt długo. Któregoś zimnego poranka 1796 roku znaleziono ją martwą na jej „tronie”. Oficjalna przyczyna zgonu – wylew krwi do mózgu. Była to ostatnia, pośmiertna już zemsta króla Batorego. A wiadomo przecież, że wojowniczy Siedmiogrodzianin bił Rusów jak nikt w naszej historii.

Marek Skalski

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=50644 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]