Havel bardziej cenzuralny niż Walentynowicz? – Piotr Semka

Aktualizacja: 2012-01-3 3:29 pm

Parę dni po śmierci Vaclava Havla w dniu18 grudnia 2011r. dziennikarz Radia Gdańsk Jacek Naliwajek i Michał Kaczorowski – redaktor naczelny portalu trojmiasto.pl wystąpili z publiczną propozycją aby nowy, komunikacyjny odcinek dotychczasowej ulicy Nowej Łódzkiej w Gdańsku nazwać imieniem zmarłego Vaclava Havla.

Pod oficjalnym wnioskiem o nadanie ulicy imienia Havla natychmiast podpisał się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i szef Rady Miasta Bogdan Oleszek.

W gdańskich mediach przypominano, że czeski prezydent Odwiedzał Gdańsk kilkukrotnie, m.in. w 2005 r. podczas 25 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. W 2009 roku uczestniczył z kolei w konferencji na Ołowiance współorganizowanej przez Lecha Wałęsę. Był też członkiem kapituły przyznającej Nagrodę Wałęsy.

Już cztery dni po śmierci czeskiego opozycjonisty -22 grudnia uchwała w sprawie utworzenia nowej ulicy została przyjęta przez gdańskich radnych, a dzień potem 23 grudnia w grodzie nad Motławą nastąpiło uroczyste otwarcie ulicy Vaclava Havla.

Czemu o tym piszę? Broń Boże nie mama nic przeciwko ulicy Havla w moim rodzinnym mieście. Czeski dysydent jak najbardziej zasłużył na uczczenie nazwą ulicy. Przy okazji trudno jednak nie zadumać się jak “krótka ścieżka” nazewnicza w sprawie Havla kontrastuje z oporem władz Gdańska gdy po 10 kwietnia 2010 roku padła propozycja przemianowania części Alei Zwycięstwa w Gdańsku na aleję Anny Walentynowicz. Jak za dotknięciem różdżki pojawiły się dziesiątki argumentów przeciw.

Byliśmy wpierw świadkami obietnic prezydenta Pawła Adamowicza, że pomysł jest dobry ale do zrealizowany powinien być dopiero za parę lat – kiedy imieniem legendy “Solidarności” będzie można nazwać jedną z uliczek w planowanym na terenie dawnej stoczni tzw. Nowym mieście. Potem usłyszeliśmy deklaracje niegdysiejszych studentów Politechniki gdańskiej , którzy ogłosili, że nazwa Aleja Zwycięstwa nie nic wspólnego z komunistyczną “Pobiedą” ale nazwano ja na cześć wolnościowego października 1956 roku. Gdy wreszcie ktoś anonimowo wpuścił do Internetu informacje o staraniach o beatyfikację Anny Walentynowicz, którą powtarzały potem wszystkie trójmiejskie portale tworząc okazje antyklerykalnych kpin i szyderstw.

Walentynowicz i Havel. Dwie wielkie postacie opozycji – jedna związana przez większość życia z Gdańskiem i gdańską stocznią i druga kochana przez Polaków ale mająca okazję być w Gdańsku tylko parę razy. A jednak uczczenie Havla ulicą potrwało pięć dni a Anna Walentynowicz do dziś żadnej ulicy w swoim mieście nie dostała. Co to mówi o dzisiejszym Gdańsku?

Piotr Semka

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=49393 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]