Marek Jurek: Przed rokiem to lewica dopuszczała się 11 listopada aktów bandytyzmu

Aktualizacja: 2011-11-7 2:19 pm

Jakie są grzechy polskiej prawicy? Czy Polsce grozi fala “zapateryzmu”, a Marsz Niepodległości jest potrzebny? – pytamy Marka Jurka, lidera Prawicy Rzeczpospolitej.

Adam Zawadzki: Opuścił pan PiS ze względów ideowych. Po kampanii prezydenckiej 2010 roku z partii Jarosława Kaczyńskiego odeszli twórcy PJN. Teraz obserwujemy  rebelię „ziobrystów”. Czy pana zdaniem jest jeszcze możliwość odbudowania PiS jako partii wielonurtowej?

Marek Jurek: Odeszliśmy ze względu na sabotowanie prac nad potwierdzeniem w Konstytucji prawa do życia i szerzej – na stosunek kierownictwa partii do chrześcijańskich zasad społecznych. PiS i potem ciągle w tych sprawach zawodził, nawet w sytuacjach tak oczywistych jak traktat lizboński, „sprawa Agaty” (gdy faktycznie obniżono poziom ochrony życia w Polsce), czy sprawa Krzyża przed Trybunałem Strasburskim.

Był i drugi powód – nielojalność środowiska Jarosława Kaczyńskiego. Niewinne pytania Zbyszka Ziobro na temat przyszłości partii to nic w porównaniu z medialną swawolą współpracowników prezesa Kaczyńskiego w czasie prac konstytucyjnych. Dziś insynuują Ziobrze, że „obiektywnie wspiera” PO – ale to oni wtedy otwarcie współpracowali z PO, więc rozbijali prawicę. Miał rację poseł Dariusz Kłeczek, że gdyby obowiązywały ich wymagania, które stawiają innym – wszyscy powinni wylecieć z PiS.

Panie Marszałku, jakie pana zdaniem są „grzechy” polskiej prawicy? Czy są szanse aby na polskiej scenie politycznej powstała siła będąca alternatywą dla PO i PiS?

Prawica musi być ideowa, solidarna i jednocześnie otwarta. Może działać w ramach jednej formacji republikańskiej, albo w dwóch – szerokiej wyborczej i mniejszej, chrześcijańsko-konserwatywnej. W obu wariantach ważna jest solidarność: nie można żądać poparcia od prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej i jednocześnie odmawiać jej poparcia ze względu na zabiegi o wyborców PO. Ich trzeba przekonywać – ale racjami politycznymi i propozycjami gospodarczymi, a nie dystansując się od zasad chrześcijańskich.

Dziś izolacja PiS nie wynika z przywiązania do cywilizacji chrześcijańskiej, suwerenności czy antykomunizmu, ale z obaw, że Jarosław Kaczyński będzie zawsze dążył do podporządkowania sobie (albo wręcz wyeliminowania) politycznych partnerów. Tymczasem prawica musi umieć mobilizować własnych zwolenników, pozyskiwać sprzymierzeńców, przekonywać do konkretnych spraw poszczególne środowiska po stronie swoich oponentów – krótko mówiąc, musi umieć budować większość.

Często  publicyści dokonują podziału na kościół „toruński” i ten „łagiewnicki”. Czy  Kościół w Polsce jest podzielony? Jaka powinna być rola duchownych w życiu publicznym?

Rzeczywista jedność Kościoła opiera się na Credo i wierności Magisterium. Źyjemy w kraju katolickim, więc szacunku dla zasad naturalnej sprawiedliwości oraz misji społecznej Kościoła należy domagać się od wszystkich znaczących sił społecznych.

Kościół nie powinien wiązać się z żadną partią, ale również żadnej (w imię „pluralizmu”) nie powinien zwalniać z odpowiedzialności moralnej. Otwarte występowanie przez polityków-katolików przeciw powszechnie obowiązującym zasadom moralnym powinno spotykać się z jasną, niedwuznaczną reakcją Kościoła – inaczej rodzi się i rośnie przekonanie, że te zasady tak naprawdę są tylko propozycją, inspiracją, która w polityce podlega zawieszeniu. Mówię o sytuacjach takich jak zmuszanie przez kierownictwo PO posłów do głosowania przeciw ochronie życia – to nie powinno pozostać nie tylko bez reakcji, ale i bez następstw.

Coraz bardziej powszechnym staje się wyszydzanie symboli  religijnych w Polsce. Okładki tygodników „Wprost” i „Newsweeka”, ekscesy Nergala i Kuby Wojewódzkiego oraz konfrontacja z Kościołem Katolickim, do której dąży Janusz Palikot… Czy nie obawia się pan, że tematy religijne zastąpią merytoryczną dyskusję o przyszłości Polski? Czy czeka nas polska odmiana „zapateryzmu”?

To nie są zjawiska nowe – wczorajsze zaniechania sprawiły, że dziś dopadła nas taka „przyszłość”. Gdy przed kilkunastu laty profanowano krzyż na rozwieszonym w całym kraju plakacie „Skandalisty Larry’ego Flinta” – protestował jedynie kardynał Macharski, którego publicystycznie wspierałem. Nie pamiętam protestów Jarosława Kaczyńskiego i jego środowiska. W takich sprawach z zasady milczeli, od czasu do czasu przebąkując, że przecież nie jesteśmy „państwem wyznaniowym”.

Teraz zbieramy owoce – bo porządek społeczny opiera się na prawie, nie na chwilowych rządach jednej partii. Są sprawy, w których nie wolno milczeć, a żeby umacniać consensus chrześcijański – trzeba szukać sprzymierzeńców wszędzie, gdzie tylko można ich znaleźć. Trzeba to robić prowadząc politykę we wszystkich podstawowych wymiarach – przede wszystkim rodziny i demografii, gospodarki i konkurencyjności, wpływu w Europie.

Przed nami Święto Niepodległości. W Warszawie kolejny raz wyruszy „Marsz Niepodległości”. Z kolei lewicowo-anarchistyczne ugrupowania ogłaszają blokadę tych rasistowskich działań. Lewicowe Porozumienia 11 listopada w Internecie swoje decyzje uzasadnia m.in. powołując się na wycofanie przez pana swojego poparcia dla Marszu Niepodległości. Czy tego typu prawicowe inicjatywy są potrzebne? Jak pana zdaniem powinien wyglądać patriotyzm w XXI wieku?

Niepodległe Państwo Polskie jest największym z dóbr doczesnych, jakie mamy. Nawet odpowiedzialność europejską możemy realizować przede wszystkim poprzez nasze państwo. Rok temu wycofałem swój patronat nie wobec Marszu, ale części organizatorów. Nie uważam, że wznawianie dziś ideologii ONR jest rzeczą mądrą. Znałem ludzi – jak Wojciech Wasiutyński – którzy naprawdę byli w ONR i ten swój etap ideowy poddali bardzo gruntownej moralno-ideowej rewizji.

Ale trzeba dziś powiedzieć jedno – ci młodzi ludzie rok temu zdali egzamin z odpowiedzialności, ekstremizm był po przeciwnej stronie – tam, gdzie skrajna lewica, szermując jak wczoraj komuniści „antyfaszyzmem”, dopuszczała się zwykłych aktów bandytyzmu. I dlatego Prawica Rzeczypospolitej występuje o zakaz anty-marszu. Ze względu na prawo do obchodów Święta Niepodległości (takich jak Marsz Niepodległości), na pokój społeczny i szacunek dla 11 listopada.

Za: WSieciOpinii (05 listopada 2011) -- [Org. tytuł: « Marek Jurek dla "W sieci opinii": Przed rokiem to lewica dopuszczała się 11 listopada aktów bandytyzmu»]
Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=46828 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]