Promocja niemieckości w Szczecinie

Wspieranie akcjami promocyjnymi przez władze Szczecina inicjatywy odbudowy pomnika będącego symbolem niemieckiego pangermanizmu, przywracanie dawnych niemieckich nazw poszczególnym budowlom – to tylko niektóre z przejawów promocji niemieckości w Szczecinie i jego okolicach. Krytycznie oceniają te działania organizacje społeczne i samorządowa opozycja.

– Miasto Szczecin wspiera zbiórkę pieniędzy na odbudowę pomnika Sediny działaniami promocyjnymi – potwierdza w rozmowie z nami Celina Skrobisz, rzecznik prasowy prezydenta miasta Piotra Krzystka, wywodzącego się z Platformy Obywatelskiej. Jak dodaje, rekonstrukcją pomnika zajęło się Stowarzyszenie Kupcy dla Szczecina. Inicjatorzy jego odbudowy wskazują, że pomnik symbolizował Szczecin jako miasto hanzeatyckie i był niezwykle popularny wśród mieszkańców. Jednak nie można zapominać, że powstały pod koniec XIX w. pomnik Sediny był przede wszystkim wyrazem niemieckiego pangermanizmu, agresywnie realizującego swoje cele polityczne na arenie międzynarodowej i w polityce wewnętrznej. Odsłonięcie pomnika, którego koszt jest szacowany na 2,5 mln zł, planuje się na 2010 rok.
– Polskie Radio, telewizja, prasa robią całą kampanię związaną z odbudową niemieckiego pomnika Sediny, a tymczasem nie można się doprosić właściwego wyeksponowania i zagospodarowania terenu wokół lwowskiego pomnika Kornela Ujejskiego, który wraz z pomnikiem Jana III Sobieskiego i Aleksandra hr. Fredry został wyrzucony w 1944 r. ze Lwowa – stwierdza oburzony Edmund Glaza, przewodniczący Rady Oddziału Katolickiego Stowarzyszenie „Civitas Christiana” w Szczecinie.
– Miejski konserwator zabytków Małgorzata Gwiazdowska w Telewizji Szczecin promuje przedwojenne niemieckie nazewnictwo, jak np. West Ende – dawna nazwa obecnej dzielnicy Pogodno – wskazuje na inne przejawy promowania niemieckości.
– Nie może wejść na stałe do obiegu nazewniczego nazwa „West Ende” i tego typu symbole jak Sedina – uważa Leszek Duklanowski, przewodniczący klubu radnych PiS w radzie miejskiej Szczecina, w której większością dysponuje PO.
Leszek Duklanowski zwraca uwagę, że Szczecin w swojej historii znajdował się pod panowaniem różnych państw – początki były słowiańskie, potem m.in. rządzili tu Duńczycy i Szwedzi. Podkreśla, że nie można zaakceptować promowania tylko historii niemieckiej, i to w dodatku – jeśli chodzi o pomnik Sediny, takiego elementu, który jest symbolem pangermanizmu. Duklanowski wskazuje, że trzeba propagować polskie symbole, np. należy postawić pomnik Piłsudskiego, ponieważ jak dotąd jest tylko jego popiersie. Sprzeciwia się też jakiemukolwiek współfinansowaniu ze środków miejskich odbudowy Sediny.
Zarzut promowania przedwojennego nazewnictwa niemieckiego odpiera miejski konserwator zabytków. – To jest bzdura – komentuje Małgorzata Gwiazdowska. Wyjaśnia, że jeśli się mówi w aspekcie historycznym o Szczecinie, to należy podać nazwy, które kiedyś obowiązywały i nikt nie chce ich przywracać. – Mamy wspólne dziedzictwo kulturowe i taka jest prawda, musimy się z tym pogodzić, że Niemcy te obiekty wybudowali, a oni muszą się pogodzić z tym, iż my się teraz nimi zajmujemy – mówi. I dodaje, że pomnik Ujejskiego stoi w reprezentacyjnym punkcie miasta i był kilkakrotnie odnawiany.
Jak podkreśla Edmund Glaza, Sedina to nie jedyny przejaw promocji niemieckości. – W materiałach reklamowych LOT-u znajdziemy informację, że najpiękniejszy widok na Szczecin roztacza się z „wieży Bismarcka”. Tymczasem polska nazwa wieży brzmi: „wieża Goławska” – informuje. – Niemiecki właściciel na placu Batorego przywrócił niemiecką nazwę „Victoria” swojemu hotelowi. Na fasadzie budynku wiszą flagi rycerstwa niemieckiego sprzed kilkuset lat. Pałacowi Młodzieży odebrano willę, której przywrócono niemiecką nazwę Willa Lenza – podaje dalsze przykłady, dodając, że „w komputerowej informacji turystycznej w mieście Szczecinie więcej miejsca poświęca się nieistniejącym budowlom niemieckim niż obecnym zabytkom. Gloryfikuje się również niemieckich nadburmistrzów miasta, Hakena i Eckermanna”. Glaza krytycznie ocenia również restaurowanie przez Muzeum Narodowe w Szczecinie repliki pomnika pruskiego króla Fryderyka II, prowadzącego bezwzględną politykę wbrew moralności, a przede wszystkim inicjatora rozbiorów Polski.
Działania takie obecne są również w okolicach Szczecina. W Winnikach koło Węgorzyna odbudowano pomnik upamiętniający żołnierzy niemieckich poległych w czasie I wojny światowej, zaś w samym Węgorzynie próbuje się odbudować pomnik rycerstwa niemieckiego. – W Nowogardzie restauracja i przystań nosi nazwę „Bismarck”, w Świdwinie tak samo. Najważniejszy hotel w Bytowie nosi nazwę „Hotel Bismarck”. Postumenty niemieckich pomników w Białym Borze czy dawnej rezydencji rodzinnej Bismarcków czekają tylko na odrestaurowane pomniki cesarzy czy wodzów niemieckich – przedstawia skalę zjawiska.
Kilka lat temu w „Dolinie Miłości” w Zatoni Dolnej, której projekt rewitalizacji realizowany jest ze środków unijnych, odkopano kamień z napisem: „Deutschland über alles in der ganzen Welt”. Na szczęście po licznych kontrowersjach, jak poinformował nas burmistrz Chojna Adam Fedorowicz, zdecydowano się go ponownie zakopać i nie eksponować.

Zenon Baranowski


Za: Nasz Dziennik, Środa, 17 grudnia 2008, Nr 294 (3311)

Skip to content