Czy Federację Rosyjską czeka dalsze rozczłonkowanie?

Lider armeńskiej Partii Jedności Narodowej Artaszes Gegamian, w przeszłości działacz Komunistycznej Partii Armenii, przedstawił na łamach portalu regnum.ru ciekawą analizę geopolityczną. Wskazał w niej pryncypia rosyjskiej polityki, ale także główne zagrożenia, płynące z destabilizującej – jego zdaniem – polityki USA w Eurazji. Przyszłość Rosji odmalowuje w czarnych barwach, ale w ponadnarodowym imperium widzi szansę na stabilność i bezpieczeństwo – nie tylko dla Armenii.

Autor wychodzi od grudniowych wydarzeń w Moskwie, kiedy to doszło do brutalnych starć między kibicami. W zamieszkach ulicznych nie chodziło jednak o popieranie klubów piłkarskich, lecz o etniczne i religijne tło – wzajemną nienawiść pomiędzy różnymi grupami ludności w Rosji. Artaszes Gegamian stwierdza, że wypracowana w dawnych czasach polityka rozczłonkowania Rosji jest kontynuowana przez Zachód, mimo oficjalnego zarzucenia tej strategii wraz z końcem zimnej wojny. Armeński polityk przytacza ustawę Kongresu USA z 17 lipca 1959 roku, w której Ameryka zobowiązała się do wspierania narodów żyjących w niewoli. Gegamian podkreśla, że choć Związek Sowiecki się rozpadł, to ustawa podpsisana przez prezydenta Eisenhowera nie została odwołana, a każdy następny prezydent USA przysięga jej realizację. W takim kontekście – inspiracji amerykańskich – należy rozważać starcia na tle etnicznym, jakie wybuchały dwa lata temu w różnych częściach dawnego Związku Sowieckiego. W artykule przytaczana jest postać Zbigniewa Brzezińskiego, który w czasach prezydentury Jimmy’ego Cartera, gorliwie zabiegał o realizację ustawy (Public Law 86-90) na arenie międyznarodowej. Doradca prezydenta Cartera miał sformułować strategię podzielenia Związku Sowieckiego, według kryteriów narodowych, na 22 części. „W przypadku 15 republik zostało to dokonane, pozostaje więc rozczłonkować Rosję jeszcze na 7 części” – pisze Gegamian. Strategia USA, zdaniem armeńskiego eksperta, posuwa się znacznie dalej – jej celem jest odcięcie Rosji dostępu do wszystkich mórz i oceanów, poza oceanem Arktycznym – strefę nadbałtycką by oddano pod kontrolę Niemiec, Kaukaz byłby w orbicie wpływów Turcji, zaś odcięciem od Pacyfiku zajęłaby się Japonia (na południowym odcinku) i USA (na północy).

Współczesna Ameryka także wrogiem Rosji?

„W arsenale niszczycieli Imperium Zła stosuje się sprawdzoną w praktyce broń: podżeganie do konfliktów etnicznych w wielonarodowej Rosji” – czytamy w artykule. Zaraz potem Autor przywołuje postać niedoszłego prezydenta USA, republikanina Johna McCaina, który w swoich licznych przemówieniach nawołuje do „twardszego bronienia swoich (amerykańskich) interesów i wartości” w konfrontacji z Rosją, poprzez m.in. wznowienie sprzedaży broni do Gruzji i zasygnalizowanie amerykańskim sojusznikom w Europie Środkowowschodniej swojego poparcia. Gegamian zauważa, że Kongres USA jest zdominowany przez republikanów na tyle, że mogą oni forsować swoją doktrynę polityki międzynarodowej wbrew wizji prezydenta B. Obamy, który jest zwolennikiem „zresetowania” stosunków USA – Rosja. Dla armeńskiego polityka tandem Putin – Miedwiediew jest gwarancja stabilności Rosji, dlatego też Zachód próbuje wbić pomiędzy nich klin niezgody. W artykule cytowany jest fragment przemówienia Dmitrija Miedwiediewa z 27 grudnia 2010 roku, tuż po wydarzeniach z kibicami: „Dla Rosji konflikty etniczne są zabójcze. Tam gdzie się pojawiają: na Kaukazie, nad Wołgą, na Syberii lub w Moskwie, tam podważają fundamenty naszego społeczeństwa”. Dalej przytaczane są także słowa Władimira Putina: „Trzeba zapobiec ekstremizmom ze wszystkich stron, niezależnie od ich pochodzenia”. Autor analizuje nie tylko konflikty etniczne i religijne w Rosji, ale też przygląda się nieustającym wezwaniom do jej „demokratyzacji”. Zdaniem Gegamiana demokracja doprowadziłaby do zupełnego chaosu, „jak za ostatnich lat Gorbaczowa”, same protesty w Moskwie i Petersburgu, które wybuchły po zabójstwie kibica Jegora Swiridowa, polityk uznaje za skrzętnie inspirowane i podsycane.

Matka Rosja obroni słabych

Autor, jako przewodniczący armeńskiej Partii Jedności Narodowej, rozważa sytuację geopolityczną także w kontekście interesu swoich rodaków, których kraj jest najmniejszym państwem byłego ZSRS. Ponadmilionowa ludność ormiańska, żyjąca dzisiaj w Rosji, byłaby, w sytuacji dalszego rozczłonkowania Federacji, skazana na walki z inną mniejszością żyjącą w tym kraju – z wrogimi Azerami. Dla Armenii Rosja jest stablizatorem nie tylko polityki w regionie, ale także tamą dla nacjonalizmów i rywalizacji etnicznej. Autor powołuje się na słowa patriarchy moskiewskiego Cyryla, który stwierdził, że każda prowokacja wywołujaca nienawiść etniczną jest groźbą dla przetrwania wieloetnicznej „wielkiej ojczyzny”.

Komentarz od redakcji Portalu ARCANA:

Dla Polaków to Kreml kojarzy się z czynnikiem destabilizującym nasz region. I faktycznie, autor analizy, nie pisze o wykorzystywaniu przez Rosję nacjonalizmów w innych krajach i podsycaniu różnic etnicznych w Mołdawii (Gagauzja), Gruzji (Abchazja, Osetia Południowa), czy na Ukrainie (mniejszość rosyjska). Autor zdaje się nie wiedzieć, kto pierwszy sformułował i starał się wprowadzać w życie strategię zniszczenia wschodniego imperium poprzez „cięcie Rosji wzdłuż szwów narodowych” – a był to Józef Piłsudski i cały ruch prometejski rozwijający się w Polsce w okresie międzywojennym. Dla przedstawicieli wielu narodów Eurazji, Rosja jawi się jako protektor i opiekun przed chaosem, wojnami na tle etnicznym itd., zaś doświadczenia Europy Środkowowschodniej raczej wskazują na pomyślniejszy rozwój bez „opieki” towarzyszy i carów z Kremla. Obawy analityków rosyjskich potwierdzają, że sposób Piłsudskiego na rozprawienie się z Rosją, miał racjonalne podstawy.

Źródło: regnum.ru

Za: Portal Arkana (29-05-2011 ) | http://www.portal.arcana.pl/Czy-federacje-rosyjska-czeka-dalsze-rozczlonkowanie,1254.html?utm_source=atom&utm_medium=atom&utm_campaign=atom

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content