Biskupi amerykańscy po raz kolejny rekomendują prohomoseksualny film

„Biuro Filmu i Mediów Radiowo-Telewizyjnych” działające przy Konferencji Biskupów amerykańskich, powołane z wyłącznym celem „katolickiej oceny filmów z moralnej i artystycznej perspektywy”, po raz kolejny wykazało istnienie pro-homoseksualnego lobby w strukturach kościelnych.

Tym razem oceniano najnowszy film pt „Milk” będący próbą uczynienia z głównej postaci – Harveya Milka, swoistego „bohatera narodowego w walce o wyzwolenie”. Harvey Milk był pierwszym w Stanach Zjednoczonych otwartym homoseksualistą piastującym wyższy urząd publiczny. W 1978 został on zastrzelony przez innego wysokiego urzędnika stanowego i od pewnego czasu środowiska homoseksualne czczą tego żydowskiego aktywistę homoseksualnego jako „męczennika”. Wpływy aktywistów homoseksualnych były tak wielkie, że stan Kalifornia ogłosił w tym roku o ustanowieniu nowego, specjalnego święta o nazwie Gay Day, mającego upamiętnić właśnie postać Harveya Milka.

Według krytyków pracujących w biskupim Office for Film and Broadcasting, film „Milk” nie jest jednak ani odrażającym pseudo-dokumentem, ani nawet – ulubione określenie sfer poprawności politycznej – „kontrowersyjny”, jest natomiast „solidnym biograficznym dramatem o wyższym urzędniku z San Francisco i działaczu praw gejowskich.” W całej recenzji na próżno dopatrywać się zdrowej, katolickiej krytyki postawy życiowej tego „bohatera-męczennika”, już teraz kreowanego na patrona lobby homoseksualnego, lecz dominuje sucha prezentacja fabuły filmu, oczywiście z użyciem obowiązujących w światku PC określeń typu „walka o prawa gejowskie”. Podkreśla się też, iż „scenariusz jest pedantycznie dokładny (wierny rzeczywistości)”.

Końcowe zdanie recenzji biura medialnego biskupów amerykańskich mówi, że „film zawiera krótkie sceny aktywności homoseksualnej, włącznie z całowaniem się mężczyzn, niewyraźnie przedstawionymi stosunkami (płciowymi), obrazy męskich pośladków, morderstwo, samobójstwo, wulgarny język i bluźnierstwo.” Pomimo tego, biuro biskupie przyznaje filmowi klasyfikację „L”, oznaczającą, że film należy do grupy „z problematyczną treścią, którą niektóre dorosłe osoby mogą odebrać jako kłopotliwą”. Biuro nie skorzystało z przydzielenia filmu do kategorii „O”, czyli „moralnie nieprzyzwoity”. Niestety, nie po raz pierwszy biskupie biuro filmów przyznało rekomendację pro-homoseksualnemu obrazowi.

W przeszłości, to samo biskupie biuro oceniło inny pro-homoseksualny film pt „Brokeback Mountain”, któremu wystawiono jeszcze lepszą laurkę i ocenę. Dopiero po wzburzeniu środowisk katolickich dziennikarzy – również i tych pochodzących z lewej półki wydawnictw katolickich – oraz wiernych piszących monity, biuro zmieniło kategorię filmu.

Choroba cechująca się trudnością w ocenie filmów, nie jest jednak domeną wyłącznie biskupów amerykańskich. Oto filipińska Konferencja Biskupów Katolickich Catholic Bishops’ Conference of the Philippines (CBCP) w wydanym w 2005 roku oświadczeniu zaskoczyła wiernych rekomendując najnowszy odcinek filmu „Harry Pottera”.

Powołane przez biskupów amerykańskich i nadzorowane przez nich biuro Office for Film and Broadcasting, nawiązuje raczej w komicznej formie do zdemontowanego w 1975 roku Legion of Decency, które w latach swojej świetności potrafiło jedną swoją recenzją doprowadzić do totalnego bankructwa producenta filmowego. Prowadzona wtedy walka, świadomie operująca w ramach konfrontacji Kościoła z destrukcyjnym lobby żydowskim już wtedy władającym Hollywoodem, wydaje się być obecnie przegrana. Przegrana dzięki posoborowym zmianom odrzucającym Tradycję ergo wprowadzającym nieład i niestabilność społeczną, dzięki niebezpiecznym i bezsensownym „dialogom międzyreligijnym” czy dzięki hierarchom obawiającym się publicznie ukazać kręgosłup moralności katolickiej albo wręcz jego pozbawionym.



ZOB. RÓWNIEŻ:


Skip to content