Niemiecka sól bez smaku – Tomasz Terlikowski

Niemieccy teolodzy katoliccy (szkoda, że tylko z nazwy) nie ustają w próbach rozwalenia Kościoła, nazywanego dla niepoznaki „reformą”. Teraz w „Sueddeutsche Zeitung” ośmiu z nich przedstawiło projekt „reform dla Kościoła”. Pod projektem podpisała się już jedna trzecia niemieckich profesorów teologii.

Jak nietrudno zgadnąć – pomysły są bowiem przewidywalne aż do bólu – teolodzy uznają, że jedynym ratunkiem dla Kościoła jest jego rozwalenie. Zacząć trzeba od zniesienia celibatu, ale to tylko początek. A dalej Kościół ma dopuścić kobiety do kapłaństwa i położyć kres „rygoryzmowi moralnemu”. W tłumaczeniu na język normalnych ludzi oznacza to tyle, że Kościół ma w ogóle zrezygnować z nauczania moralnego.

I „teolodzy katoliccy” otwarcie to przyznają: „…poszanowanie małżeństwa i bezmałżeńskiej formy życia nie oznacza wykluczenia ludzi, którzy odpowiedzialnie przeżywają miłość, wierność i wzajemną troskę w jednopłciowym partnerstwie lub jako rozwodnicy, którzy ponownie wstąpili w związek małżeński” – przekonują profesorowie. „Bezkrytyczny rygoryzm moralny nie pasuje do Kościoła” – oznajmiają autorzy dokumentu.

Wszystkie te reformy mają być odpowiedzią na skandal pedofilii. Ale trudno nie zapytać tęgich głów teologicznych, czy nie mają one wrażenia, że to właśnie duchowni-pedofile podążyli jako pierwsi wskazaną przez autorów manifestu drogą. Oni już zrezygnowali z „rygoryzmu moralnego” i uznali, że nie pasuje on do Kościoła. Wielu z nich zapewne uważało, że „odpowiedzialnie przeżywa miłość”, więc w zasadzie nie było skandalu, a zatem nie ma czego leczyć.

Warto też przypomnieć grupie „teologów”, że zaproponowany przez nich model zmian jest testowany przez inne wspólnoty chrześcijańskie od prawie wieku. I nie tylko nie uchronił on ich od skandali pedofilskich (przypomnijmy, że z powodu odszkodowań dla ofiar księży pedofilów bankrutowały także diecezje anglikańskie), ale też skutecznie zniszczył te wspólnoty w ogóle. Episkopalianizm czy anglikanizm – poza krajami afrykańskimi – systematycznie się kurczą. Podobnie jak luteranizm w Niemczech czy w Szwecji. Jeśli zatem mamy reformować Kościół, to na pewno nie w takim kierunku, który doprowadził inne wspólnoty do totalnej klęski.

Ale, żeby nie pozostać tylko na bezpłodnej krytyce „teologów” z Niemiec, to mam też kilka propozycji autentycznej reformy. Pierwszym krokiem na jej drodze powinno być zluzowanie wyraźnie niekatolickich profesorów teologii i zastąpienie ich ludźmi, którzy chcą głosić Ewangelię w jej radykalizmie, a nie polityczną poprawność i brak zasad moralnych. Jeśli informacje „SZ” są prawdziwe, to wynika z nich, że jedna trzecia profesorów teologii nie chce być teologami, a na pewno nie chce być katolikami. I należy im to jak najszybciej umożliwić, odbierając im misje kanoniczne i jasno pokazując, że ci państwo nie są już teologami katolickimi.

Od tego trzeba zacząć. A potem wytrwale głosić ortodoksyjną wiarę katolicką, a nie jakieś wymysły, ewangelizować Niemców przypominając im, że wiara nie musi się dostosować do nich, ale że to oni mają dostosować się do Ewangelii. Trzecim krokiem jest zaś głęboka reforma życia kapłańskiego i zakonnego. Reforma, która od zawsze w Kościele oznaczała nie liberalizowanie zasad, ale ich zaostrzanie i mocniejsze egzekwowanie. Kapłaństwo musi wrócić do swoich korzeni, teologia musi stać się na powrót nauką Kościoła, a teolodzy, duchowni i świeccy powinni zamiast szukać usprawiedliwień dla własnych niewierności, zacząć wyznawać swoje (a nie instytucji) grzechy i nawracać się ku Panu.

Tylko w ten sposób można zrealizować powołanie Kościoła w Europie. Model proponowany przez Niemców to zaś droga ku przepaści, ku sytuacji, w której chrześcijaństwo stanie się solą bez smaku!

Tomasz P. Terlikowski

Za: Fronda.pl | http://www.fronda.pl/news/czytaj/terlikowski_niemiecka_sol_bez_smaku | Terlikowski: Niemiecka sól bez smaku

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content