Pan Premier niepotrzebnie przerwał sto siedemnasty urlop… – Janusz Wojciechowski

Pan Premier Tusk niepotrzebnie przerwał swój sto siedemnasty w tej kadencji urlop wypoczynkowy w Dolomitach. Doprawdy nie ma się czym denerwować.  Jest, co od początku miało być.

Jest to, co napisałem wczoraj – wszystkiemu winna tamta pani, a Wańka ni wcziom nie winowat.

Wina polskich pilotów nie dziwi nic, bo przecież Rosjanie od pierwszych godzin po katastrofie ogłosili ich winę. Krążyli cztery razy, pogubili sie we mgle, a na dodatek nie znali rosyjskiego.

Od początku było jasne, że jakiekolwiek rosyjskie komisje, prokuratury i śledztwa będą miały tylko jeden cel – przekonać światową opinie publiczną, że od początku do końca zawinili wyłacznie Polacy. I przekonały.

Dlaczego miały nie przekonać, skoro w Polsce jakakolwiek wątpliwość w rzetelnośc rosyjskich śledztw uważana była za oszołomstwo i szkodliwą rusofobię.

Na podstawie sekcji zwłok, która nie wiadomo czy była, bo nikt jej nie widział z wyjatkiem pani minister Kopacz, na podstawie przekopania ziemi na jeden metr w głab i przesiania jej gęstym sitem (choć po tym przekopaniu i przesianiu miesiącami wygrzebywano jeszcze ludzkie szczątki), Rosjanie postawili zarzut, że generał Błasik był pijany.

I tak ładnie z ich strony, że przypisali generałowi zaledwie 0,6, a nie na przykład trzy i pół promila. Przecież mogli, nikt by nie sprawdził, nie zaprzeczył.

W raporcie MAK-u jest też to, czego z utęsknieniem oczekiwał cały polski Anty-PiS – jest presja Pierwszego Pasażera.

Nie wiadomo co prawda, na czym owa presja polegała, ale eksperci MAK-u wyczytali ją z szumów i trzasków na taśmie, która nie dość, że była nieczytelna, to jeszcze w dodatku się zacięła.

I tylko pod jednym względem raport MAK-u rozczarowuje – nie ma w nim winy Jarosława Kaczyńskiego.

Aż trudno w to uwierzyć, że cokolwiek złego mogło się wydarzyć bez zbiorowej winy PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego winy osobistej…

Janusz Wojciechowski

Za: Janusz Wojciechowski blog | http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content