Rosyjski ekspert o broni termobarycznej

Aktualizacja: 2011-01-9 3:15 pm

Rosyjski ekspert  opisuje w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” możliwość zaatakowania samolotu bronią termobaryczną.

Po zaatakowaniu samolotu bronią termobaryczną szczątków byłoby wiele, czuć by było zapach nafty, a ciała pasażerów byłyby nagie – twierdzi w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” Wasilij Wasilenka, były pilot wojskowy, instruktor-kosmonauta, absolwent moskiewskiego Instytutu Górniczego.

Wasilenka studiował technologię ładunków wybuchowych i pirotechniki. Potem – w latach 70. – trafił do wojskowego instytutu, gdzie po raz pierwszy uczestniczył w pracach zespołu tworzącego broń paliwowo-powietrzną.

Jak opowiada Rosjanin – w latach 80. wprowadzono głowice termobaryczne do rakietowych miotaczy ognia Ryś i Trzmiel używanych przez piechotę, do tego doszły znacznie mocniejsze ładunki dla SpecNaz i OsNaz, eksperymentalne głowice do rakiet Kub i Wega, do strącania samolotów bronią termobaryczną i ładunki ręczne w formie nowych głowic do rakiet Strzała. Były próby odpalania broni termobarycznej z myśliwców MiG-31 przeciw bombowcom strategicznym i samolotom
rozpoznawczym wroga.

“Metod jest setki, a efekt jest jeden – chodzi o to, aby uzyskać ekstremalnie małe ciśnienie i ekstremalnie wysoką temperaturę. Na przykład, gdy oddamy strzał do samochodu, dosłownie złoży się on – blachy i szyby zapadną się do środka, i stanie w płomieniach. Nieraz trafiane zwykłym termobarycznym trzmielem wozy pancerne odwracały się gąsienicami do góry. Taka jest siła tego pocisku” – mówi Wasilenka.

Ekspert opowiada, że Rosjanie wykonywali próby strzelania do samolotów bezzałogowych. Jak wyglądało miejsce zdarzenia? “Wszędzie mnóstwo małych, zielonych porozrywanych części, bo ten samolot był właśnie zielony, po to, by na tle ziemi nie widziały go amerykańskie satelity. Szczątków było wiele” – odpowiada Wasilenka.

Pytany o wydarzenia 10 kwietnia 2010 r., Rosjanin mówi: “Należy spytać świadków, czy czuli zapach nafty i czy tylko w tej części samolotu, która była zniszczona, samoloty nie wykazują tendencji do zapalania się w wyniku tej broni, w przeciwieństwie do czołgów. Coś, co może być charakterystyczne, to niewielkie zniszczenia ciał i to, że ciała mogły być nagie, podciśnienie zrywa ubrania, ale słabo je uszkadza. Poza tym drobiazgowa analiza wraku. I mówię szczerze, że badania sekcyjne nie wykażą nic, bo lekarz przygotowany na to, że zobaczy ofiarę katastrofy, dostrzeże uszkodzenia narządów wewnętrznych charakterystyczne dla przeciążeń i nie będzie się zastanawiał, czy były tak duże, czy nie.”

O możliwości zastosowania broni termobarycznej w przypadku ewentualnego zamachu na samolot z Lechem Kaczyńskim i najważniejszymi polskimi dowódcami pisała już kilkanaście tygodni po katastrofie “Gazeta Polska”.

Oprac. Grzegorz Wierzchołowski / Źródło: Niezależna.pl, “Nasz Dziennik”

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=30236 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]