Spiskowiec Pius XII – Łukasz Adamski

Aktualizacja: 2010-11-22 12:23 am

„Focus Historia” na okładce swojego październikowego numeru umieszcza wizerunek papieża Piusa XII z zaszytymi ustami i zasłoniętymi oczyma stojącego w tle nazistowskich flag. Okładka wpisuje się idealnie w serię antyklerykalnych działań mainstreamowych mediów, które w ostatnich tygodniach obserwujemy w Polsce. Pełen przemilczeń i dawno obalonych mitów tekst w miesięczniku „Focus” nie zasługuje na głębszą polemikę. Jego autor, były dziennikarz brukowców, w sposób typowy dla tabloidów opisał zmagania się Piusa XII z hitlerowskim reżimem. W świetle zebranych dokumentów o bohaterskiej postawie Eugenio Pacelliego wobec Holokaustu i brunatnego totalitaryzmu, druk podobnych tekstów dyskredytuje pisma, które to robią.

Dawno obalone mity

Pius XII jest najbardziej skrzywdzonym przez komunistyczną propagandę papieżem XX wieku. Mimo licznych opracowań historyków do dziś ignoranci bądź antyklerykalni  propagandyści uważają go za „papieża Hitlera”. Powstało już wiele prac, które w rzeczowy sposób przeczą wyprodukowanemu przez komunistyczne służby specjalne mitowi o sympatyzującym z Hitlerem, zimnym i nieczułym na zagładę Żydów, papieżowi. Liczne prace historyczne obalają również propagandę sztuki „Namiestnik”, napisanej w latach 60. przez miernego dramaturga Rolfa Hochhutha pod dyktando Sowietów i powtórzonej przez dziennikarza Johna Cornwella w skandalicznej i kłamliwej „biografii” papieża.  Utrzymywanie dziś, że Pius XII przyczynił się swoim milczeniem do Holokaustu, szczególnie w świetle bierności aliantów wobec tego ludobójstwa, jest żałosne i po prostu nikczemne. Żydowski historyk Pinchas Lapide stwierdził już w 1967 roku w swojej książce “Trzech papieży i Żydzi”, że Kościół Piusa XII uratował od pewnej śmierci z rąk nazistów 860 tysięcy Żydów. Liczba ta dalece przekracza efekty działań innych instytucji religijnych czy akcji ratunkowych podejmowanych przez pozostałe państwa. Według historyka w samym Rzymie na polecenie papieża katoliccy duchowni ukrywali 4 800 Żydów. 9 listopada 1945 roku przybyła do papieża delegacja 80-ciu byłych więźniów obozów koncentracyjnych z podziękowaniami za “szlachetną postawę wobec Żydów”. Dziesięć lat później filharmonia z Izraela zorganizowała dla papieża koncert dziękczynny, podczas którego przypomniano, że w czasie wojny Pius XII osobiście uratował przed śmiercią rabina Rzymu. W dniu śmierci Pacelliego – 9 października 1958 roku – minister spraw zagranicznych Izraela Golda Meir napisała: „Opłakujemy wielkiego sługę pokoju”. Wybitny historyk żydowski Serge Klarsfeld przyznał w wywiadzie dla “Le Point”, że „nie szokuje go decyzja Benedykta XVI o beatyfikacji Pacelliego”. – Pius XII odegrał decydującą rolę w walce przeciwko Hitlerowi, jak również w walce przeciwko komunizmowi w Europie Wschodniej. To m.in. z inspiracji Piusa XII Polak Karol Wojtyła, przyszły Jan Paweł II, działał w ruchu oporu w czasie II wojny światowej, a potem sprzeciwiał się komunizmowi. Rola Piusa XII była również dyplomatyczna i ideologiczna: był redaktorem encykliki z 1937 roku oskarżającej nazizm i opublikowanej przez jego poprzednika. […] Pius XII robił dyskretne i skuteczne gesty pomocy Żydom. Przypomnijmy na przykład to, co stało się w Rzymie. Tysiąc Żydów zostało zatrzymanych podczas niespodziewanej łapanki. Pius XII nie zaprotestował głośno, lecz poprosił zakony, by otworzyły swoje drzwi. Rezultat: tysiące Żydów zostało uratowanych. A co by się stało, gdyby Pius XII podniósł głos, jakie by były konsekwencje? Czy to by zmieniło sytuację Żydów? Najprawdopodobniej nie. Nawet jego deklaracje w obronie katolików nie zostały wysłuchane – w Polsce zamordowano dwa miliony katolików. Co nie zmienia faktu, że publiczne wypowiedzenie się wtedy z pewnością poprawiłoby reputację Piusa XII dzisiaj – przyznał historyk. Według najostrożniejszych szacunków Pius XII m.in. nakazując ukrywanie Żydów w klasztorach, ocalił około 600 tysięcy istnień ludzkich. Jak już kilka lat temu w „Gazecie Polskiej” – wraz z Magdaleną Źuraw – pisałem: „»Milczenie« papieża, czyli brak oficjalnego przemówienia, bezpośrednio potępiającego masowe zabójstwa Żydów, nie było więc spowodowane cichym sprzyjaniem polityce rasowej Hitlera, lecz obawą o życie prześladowanych. Pius XII doskonale wiedział, że gdy holenderscy biskupi w liście pasterskim ośmielili się zaprotestować przeciwko antysemickim akcjom SS i gestapo, Hitler odpowiedział wywiezieniem 40 tys. Żydów z Holandii i spaleniem ich w komorach gazowych (wśród ofiar była m.in. św. Edyta Stein). Zachowały się relacje świadków, którzy byli obecni przy tym, jak Pius XII w ostatniej chwili wstrzymał się od publikacji publicznego protestu wobec antyżydowskiego terroru. Powiedział wtedy, że jeśli pismo biskupów doprowadziło do śmierci tylu niewinnych ofiar, protest głowy Kościoła kosztować może prześladowanych Żydów pięciokrotnie drożej.”

Pacelli walczył z nazizmem jeszcze przed wojną

Autor tekstu w „Focusie” i inni szukający sposobu oczernienia Piusa XII robią mu zarzut z powodu podpisania przez Watykan konkordatu (który jeszcze jako nuncjusz w Niemczech negocjował) z Hitlerem. Jest to oczywiście argument kuriozalny, bowiem konkordat ma zawsze na celu ochronę katolików, szczególnie w kraju zagrożonym totalitaryzmem. Pacelli, który był germanofilem i przez wiele lat nuncjuszem apostolskim w tym kraju, dobrze wiedział, jakim zagrożeniem dla Niemiec są rządy narodowych socjalistów i szybko dał wyraz swoim obawom. W 1930 roku zainicjował on kampanię przeciwko nazistom. 11 października w „L’Osservatore Romano” z inspiracji przyszłego papieża pojawił się tekst, który wyjaśniał, że członkostwo w NSDAP „nie da się pogodzić z katolickim sumieniem”. Miesiąc później monachijski biskup Michael von Faulhaber, który ściśle współpracował z Pacellim, powiedział, że „Narodowy socjalizm jest herezją i jest nie do pogodzenia z chrześcijańskim poglądem na świat”. „Niemal równocześnie przewodniczący Niemieckiej Konferencji Biskupów, wrocławski arcybiskup Adolf Bertram, opowiedział się przeciwko »religii rasowej« oraz »chimerze narodowej wspólnoty religijnej«. Katolickim duchownym »surowo zabroniono« jakiejkolwiek formy udziału w ruchu narodowych socjalistów. Po szeregu podobnie brzmiących deklaracji i zaleceń w różnych biskupstwach i ordynariatach Niemiecka Konferencja Biskupów obradująca w Fuldzie w sierpniu 1932 roku potępiła herezje pojawiające się w programie partii w tym samym stopniu, co »wrogi wobec wiary charakter« nazistowskich manifestów i przepowiadała »najgorsze widoki na przyszłość«, w razie gdyby NSDAP udało się zdobyć władzę. »Przynależność do partii« uznano za »niedozwoloną«. Zaś katolicy, którzy działali wbrew temu zakazowi, byli od tej pory pozbawiani możliwości korzystania z sakramentów, czyli ekskomunikowani” – pisze Michael Hesemann w książce „Pius XII wobec Hitlera”. Nieprawdziwe są więc oskarżenia, podjęte przez Cornwella (zresztą jego książka została kilka lat temu zaatakowana nawet przez liberalne media a sam autor przyznał się do pewnych manipulacji), jakoby Pacelli zabiegał o to, by „Partia Centrum” weszła w sojusz z nazistami w celu późniejszego podpisania konkordatu. Znakomicie wyjaśnia to w swojej pracy przywołany powyżej Hesemann. Trudno zresztą oskarżać Pacelliego o sprzyjanie nazistom w świetle jego wielkiego zaangażowania w powstanie – uważanej przez wielu teologów za najostrzejszą w historii papiestwa – encykliki Piusa XI Mit brennender Sorge (Z palącą troską), napisanej po niemiecku i skierowanej do Niemców, która jednoznacznie potępiała nazizm. Tekst encykliki wydrukowano w Niemczech w dwunastu różnych drukarniach kościelnych. Młodzież przemycała ją do kościołów jeżdżąc bocznymi drogami. W niektórych kościołach przechowywano ją przed nazistami w tabernakulum. 21 marca 1937 roku została ona przeczytana we wszystkich kościołach w Niemczech. Pius XI określał w niej nazizm „agresywnym neopogaństwem”, zaś Hitlera porównywał do „szalonego proroka”. Od 1933 roku nikt nie miał odwagi tak ostro potępić brunatnego reżimu. Hitler nakazał konfiskatę całego nakładu encykliki. Drukarnie, z których ona wyszła, zostały wywłaszczone bez odszkodowania. Od tego czasu nasiliła się nagonka na Kościół i prześladowanie duchowieństwa. Pacelli odwiódł jednak Piusa XI od zamknięcia nuncjatury w Berlinie argumentując, że będzie to uwolnienie Hitlera od zobowiązań wynikających z konkordatu. „Postępowi” badacze, którzy jednym tchem wyliczają „zbrodnie kościoła”, które przejawiały się w wyprawach krzyżowych, inkwizycji i współpracy hitleryzmu z Watykanem, przemilczają liczne słowa potępienia katolicyzmu wypowiadane przez Goebbelsa, Hitlera czy Rosenberga, którego książka „Mit XX wieku” została umieszczona na Indeksie ksiąg zakazanych. To właśnie hitlerowski reżim usuwał naukę religii ze szkół, stosował ateistyczną indoktrynację młodzieży, walczył z obecnością krzyży w miejscach publicznych czy rozsiewał propagandę o rzekomej pedofilii duchowieństwa. Krytycy Piusa XI i Piusa XII przemilczają, że w 1938 roku, gdy naziści prześladowali lud ustawami norymberskimi, kongregacja seminariów i uniwersytetów katolickich wysłała list do rektorów wyższych uczelni katolickich, który nazwano „Syllabusem przeciw rasizmowi”. – W czasach, gdy ideolodzy narodowego socjalizmu i pozostający pod ich wpływem „pozytywni chrześcijanie” próbowali nadawać antysemityzmowi otoczkę posłannictwa religijnego, opowiadali głupstwa o konieczności odrzucenia Starego Testamentu jako „skażonego” duchem żydowskim i oczyszczenia Nowego Testamentu z „żydowskich naleciałości zniekształcających naukę Jezusa z Nazaretu” (według Alfreda Rosenberga autorem tych „zniekształceń” był św. Paweł), Kościół stanowczo występował przeciw takim uproszczeniom. Niezmiennie nauczał, że Nowe Przymierze i narodziny Syna Bożego w narodzie żydowskim były zapowiedziane w Starym Przymierzu – pisze Grzegorz Kucharczyk w „Czerwonych kartach kościoła”. Hitler tak mocno „współpracował” z Watykanem, że w samych Niemczech podjęto środki przymusu wobec ponad 12 tys. księży. 407 niemieckich kapłanów trafiło do obozów koncentracyjnych – 1/3 z nich zginęła. Dodać do tego należy kolejne dziesiątki tysięcy duchownych katolickich z Europy zgładzonych przez brunatnych socjalistów. – Gdy już załatwię inne moje sprawy, policzę się z Kościołem. Straci on słuch i wzrok – powiedział Hitler Albertowi Speerowi. Bojownicy z Waffen SS byli nawet uczeni, że papież „jest zbrodniarzem w Rzymie”. Trudno takie działania nazistów nazwać wyrazem sympatii do „papieża swojego Führera”.

W 1939 roku Eugenio Pacelli jako Pius XII napisał bardzo krytyczną dla nazizmu encyklikę Summi pontificatus, w której potępił „odrzucenie prawa moralnego”, „fałszywe nauki” i „nowe błędy”. Papież potępił również totalitaryzm. – Fałszywe pojmowanie nieograniczonego autorytetu państwa, czcigodni Bracia, jest zgubne nie tylko dla życia wewnętrznego narodów, ich pomyślności i uporządkowania rozkwitu, lecz szkodzi również wzajemnym stosunkom między narodami – pisał Pius XII. „New York Times” zauważył, że „Papież potępia dyktatorów zrywających umowy oraz rasizm”. Encyklika została powszechnie odebrana jako obrona Polski przed napaścią Niemiec. Przyznawali to nawet sami naziści. – Krew tysięcy ludzi, nawet tych, którzy nie byli żołnierzami, a jednak zostali zabici, prosi o bolesną skargę, zwłaszcza w Polsce, która dla swej wierności Kościołowi […] zasługuje na braterskie i szczodre współczucie na całym świecie – pisał zupełnie wprost papież. W Niemczech Hitlerjugend otrzymała zadanie niszczenie egzemplarzy encykliki. Zresztą, o ironio, hitlerowcy zaczęli publicznie oskarżać papieża o… porzucenie neutralności!

Za pomocą Radia watykańskiego informowano świat o tym, co dzieje się w okupowanych przez Niemcy krajach. Papież nie bał się ratować w swoich murach Żydów, których wyłapywano „pod jego oknami” w Rzymie. W marcu 1940 roku Pius XII wystosował ostry list do Joachima Ribbentropa, nakazujący zaprzestania mordów na Żydach, a w swoich radiowych przemówieniach wielokrotnie apelował o zakończenie wojny. W latach 1941 i 1942 “New York Times” nazywał apele papieża “samotnym głosem w ciszy i ciemności, w jakich pogrąża się Europa”. W świetle tych przykładów oporu Watykanu wobec nazizmu i faszyzmu oskarżanie Piusa XII o sprzyjanie Hitlerowi jest zupełnie absurdalne. Niewiele się mówi o tym, że Pacelli jako jedna z pierwszych głów państw przewidział przyszły sojusz nazizmu i komunizmu, w co nie wierzył nawet prezydent USA Roosevelt. Podczas spotkania z amerykańskim prezydentem w Gabinecie Owalnym kardynał Pacelli przekonywał, że tylko USA mogą powstrzymać Niemcy i Rosję przed podzieleniem między siebie Europy. -Kardynał sekretarz stanu próbował stworzyć międzynarodową koalicję przeciwko narodowemu socjalizmowi – napisał niemiecki historyk Thomas Brechenmacher. Umiejętność rozmowy z politykami i niewyobrażalna odwaga pchnęła zresztą Piusa XII do zawarcia sojuszu ze spiskowcami na życie Adolfa Hitlera.

Spiskowiec Pius XII

Powszechnie wiadomo, że gdy Niemcy, na czele z Himmlerem, w 1943 roku powoli zaczęli sobie zdawać sprawę, że ich kraj czeka porażka w wojnie, zaczęli szukać poza plecami Hitlera możliwości zawarcia rozejmu z aliantami. Jednak już pod koniec lat 30. w Niemczech istniał ruch oporu, który szukał wsparcia w obaleniu Hitlera. Wśród spiskowców działali zresztą (tzw. Krąg z Krzyżowej) głęboko wierzący chrześcijanie na czele z jezuitą Alfredem Delpem. Na przełomie lat 1938/1939 antyhitlerowski ruch oporu i jego sympatycy zorganizowali się, tworząc wojskowe i cywilne kręgi. W ruch oporu zaangażowani byli również oficerowie niemieckiego Sztabu Generalnego. Mózgiem grupy był generał Hand Oster, który był szefem sztabu Abwehry kierowanej przez admirała Wilhelma Canarisa, za którego wiedzą przygotowywał plany obalenia dyktatora. Niestety, przyszli alianci od początku nie ufali spiskowcom, obawiając się, czy nie są oni przypadkiem agentami Hitlera, którzy mają wybadać nastroje wśród nie do końca jeszcze zdeklarowanych przeciwników. Anglicy ponadto nie ufali generałom, którzy dopuszczali się zdrady swojego zwierzchnika. Nie pasowała do tego słynna przysięga oficerska „pruskiej szkoły”. – Na jesieni 1939 roku plany rozszerzenia „kontaktów pokojowych” na Londyn przybrały konkretne formy. Kto miał nawiązać kontakt? Podczas poszukiwań odpowiednich osobistości padło imię papieża Piusa XII – piszą Werner Kaltefleiter i Hans-Peter Oschwald w książce „Szpiedzy w Watykanie”. Wszystkie kontakty ruchu oporu przebiegały przez placówkę Abwehry w Monachium. Głównym pośrednikiem między Watykanem a spiskowcami był dr Joseph Müller, który mimo swojego członkostwa w NSDAP bronił jako prawnik klasztorów i zakonów katolickich przed nazistowskimi represjami. Müller nawiązał kontakt z prywatnym sekretarzem papieża, ojcem Leiberem. Gdy ten przedstawił Piusowi XII pomysł jego pośrednictwa między spiskowcami a Londynem, papież po jednym dniu namysłu wyraził na to zgodę. Znany historyk Watykanu, jezuita Robert Graham, przekonywał w jednym z wywiadów, że nikt nie wiedział o roli papieża. – Wyszło to na jaw dopiero po zakończeniu wojny, dzięki generałowi Georgowi Thomasowi, podczas norymberskich procesów zbrodniarzy wojennych. Ze zdumieniem pytano: jak papież mógł uczestniczyć w tak niebezpiecznej akcji? – dodawał. Większość historyków jest zdania, że papież podjął się arcyniebezpiecznej misji, która gdyby wyszła na jaw, mogłaby spowodować zerwanie przez hitlerowskie Niemcy konkordatu, zaś Mussolini za zerwanie umowy o neutralności Watykanu gwarantowanych w traktatach laterańskich mógłby nawet zdecydować się na okupację Watykanu. – Müller przewoził w swojej teczce lub głowie arcyważne informacje – nie tylko z centrali Abwehry, lecz również na temat sytuacji Kościoła w Niemczech. Ojciec Leiber przekazywał informacje Müllera Radiu Watykańskiemu i swojemu współbratu, ojcu Walterowi Mariaux, który z kolei informował jezuitów w Anglii i Francji. Szef Abwehry admirał Canaris polecił zdobyć od agentów SD informacje na temat zbrodni SS w Polsce i przekazał je Watykanowi, dołączając do nich notę o nadużyciach SD wobec katolików – piszą Kaltefleiter i Oschwald. Pius XII poinformował o zamiarach spiskowców brytyjskiego posła w Watykanie. Niestety, z planów w końcu nic nie wyszło. Z jednej strony, jak relacjonuje o. Graham, Brytyjczycy powiedzieli, że „jeżeli generałowie planują zamach stanu, to powinni go dokonać. Niczego jednak nie obiecujemy.” Papież był zawiedzony brakiem entuzjazmu Londynu. Część historyków przekonuje, że sytuacja spiskowców uległa zmianie, gdy władzę w Anglii przejął „jastrząb” Winston Churchill. – Nie doszło do zamachu stanu. […] Londyn chciał poznać nazwiska sprzymierzonych, Pius XII obiecał ich nie wyjawiać, a tylko dał do zrozumienia, że zaangażowany jest w to „jeden z niemieckich generałów”. W rzeczywistości ludzie skupieni wokół Ostera przecenili swoje możliwości. Pius XII wpadł w złość, poczuł się skompromitowany – pisze Hesemann. Oster ostatni raz próbował odzyskać zaufanie aliantów i poinformował o planowanym zajęciu przez nazistów Belgii i Holandii. Watykan szybko ostrzegł te państwa. Jednak i tym razem informacje zostały zlekceważone z powodu oryginalnego źródła, z jakiego pochodziły. Historycy utrzymują, że Pius XII nigdy nie zdradził nazwiska swojego informatora. Również Müller – wypełniając swoją misję – nie rozmawiał bezpośrednio z papieżem. Wspomniany już wyżej jezuita Robert Graham przyznał: – Decyzja papieża, by zostać pośrednikiem pomiędzy niemieckimi spiskowcami, którzy planowali w Berlinie zamach stanu, a najwyższymi politycznymi autorytetami Wielkiej Brytanii, znajdującej się w stanie wojny z Niemcami, była w istocie swojej aktem wrogości wobec rządu, z którym Watykan utrzymywał stosunki dyplomatyczne. Papież był wspólnikiem planowanego zamachu stanu przeciwko Hitlerowi – i to w sytuacji, gdy Niemcy prowadziły wojnę. Gdyby Hitler się o tym dowiedział – do czego na szczęście nie doszło – wówczas z pewnością zniszczyłby Kościół katolicki w Niemczech. W roku 1940, u szczytu swoich sukcesów, dysponował wpływem, prestiżem i władzą, które umożliwiłyby mu zniszczenie Kościoła. Wybitny historyk Harold Deutsch uważał, że działanie papieża to „jedno z najbardziej zadziwiających wydarzeń w nowoczesnej historii papiestwa”. Inny historyk, Eryk Kosthorst, napisał: – Papież, usunąwszy na bok zrozumiałe, duże wątpliwości i powagą swojego autorytetu legitymizując wówczas niemiecką opozycję – a lepszego poparcia nie mogła ona otrzymać – dokonał poważnego czynu godnego męża stanu. Decyzja ta nie traci na znaczeniu przez to, że nie doprowadziła do zawarcia pokoju, któremu miała służyć. W lutym tego roku „L’Osservatore Romano” ujawnił, że to niemiecki ruch oporu prosił papieża Piusa XII, by nie wypowiadał się otwarcie przeciwko nazizmowi i Hitlerowi. Gazeta przypomniała, że w 1978 roku włoski historyk Ennio Di Nolfo opublikował zbiór materiałów na temat relacji między Stanami Zjednoczonymi a Watykanem od początku II wojny światowej do lat 50. W jednym z dokumentów można było przeczytać o spotkaniu Josefa Müllera z wysłannikiem USA do Stolicy Apostolskiej Haroldem H. Tittmanem. Według dokumentów Tittman powiedział Müllerowi, że słyszał o “powszechnej krytyce pod adresem papieża”, który nazistów potępił publicznie dopiero po ich klęsce. W odpowiedzi Müller wyjaśnił szczegółowo, że niemiecki ruch oporu wielokrotnie prosił Piusa XII, aby nie wypowiadał się publicznie w czasie wojny.

Oczywiście ani Rolf Hochhuth ani jego naśladowcy nie wspominają o tych bohaterskich wątkach biografii Piusa XII. Wolą oni widzieć papieża jako „człowieka Hitlera” albo tchórzliwego biurokratę, nieczułego na los Żydów. Pseudohistorycy i tabloidowi żurnaliści manipulują cytatami Eugenio Pacelliego by udowodnić, że był on nawet antysemitą, co jest kłamstwem w świetle jego wielu prosemickich wypowiedzi i nawet poparciu dla syjonizmu!  Mimo coraz większej ilości rzetelnych prac historycznych w umysłach społeczeństwa Pius XII, który podczas wojny wielokrotnie odmawiał Apage Satanas!, próbując wypędzić z Hitlera diabła, spiskował z mocarstwami światowymi przeciwko niemieckiemu dyktatorowi, uratował setki tysięcy Żydów i miał być nawet przez nazistów porwany, króluje jako „Papież Hiltlera” z marnej jakości literatury Corwella, Hochhutha czy żenującego filmu Costy Gavrasa.

Gdy Eugenio Pacelli przyjmował z rąk Ojca Świętego Benedykta XV mitrę i pastorał, w Fatimie trójce małych pasterzy objawiła się Matka Boża. Dwa miesiące później objawiła Ona dzieciom przyszłość Europy. – Czy to przypadek, że wszystko zaczęło się w dniu, w którym Benedykt XV przekazał Pacelliemu jego pierwszy urząd pasterski, posyłając go do świata jako mediatora pokoju? Coraz bardziej umacniało się w Piusie XII przekonanie, że to przesłanie miało swe źródło w niebie, odnosząc się właśnie do jego pontyfikatu, zaś on jest papieżem Fatimy, Opatrzności Bożej. […] Jeśli Rosja się nawróci i zatrzyma Hitlera, walcząc po stronie Ameryki, wówczas znowu zaistnieje nadzieja dla doświadczonej cierpieniem ludzkości – pisze Michael Hesemann.

Łukasz Adamski

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=28456 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]