Kto przeprosi Szeremietiewa?

Aktualizacja: 2010-11-8 9:39 pm

Po dziewięciu latach sądowych batalii Romuald Szeremietiew został uniewinniony od zarzutu rzekomego udostępnienia tajnych dokumentów swojemu asystentowi. Według warszawskiego sądu za bałagan w Ministerstwie Obrony Narodowej odpowiada ówczesny szef resortu, czyli Bronisław Komorowski.

– Jestem ogromnie zadowolony, że to wreszcie koniec – mówi portalowi Niezalezna.pl Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej.

Afera wybuchła dziewięć lat temu po serii publikacji „Rzeczpospolitej”. Jej dziennikarze – Anna Marszałek i Berthold Kittel – zarzucili Romualdowi Szeremietiewowi m.in., że udostępnił tajne informacje swojemu asystentowi Zbigniewowi Farmusowi, który z kolei miał domagać się łapówek od koncernów zbrojeniowych. Pisano także, że wiceminister obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka więcej wydaje, niż zarabia. Po tych publikacjach szef resortu Bronisław Komorowski najpierw zawiesił, a później odwołał ze stanowiska swojego zastępcę.

– Od początku mówiłem, że to wszystko bzdury, ale nikt nie chciał słuchać moich argumentów – dodaje Szeremietiew.

Głusi byli także prokuratorzy, którzy wysłali do sądu akty oskarżenia. Już dwa lata temu Szeremietiew został oczyszczony z zarzutów korupcyjnych. Dzisiaj przed Sądem Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok uniewinniający Romualda Szeremietiewa w wątku ujawnienia tajemnicy państwowej. W uzasadnieniu orzeczenia sąd zwrócił uwagę, że za ewentualne nieprawidłowości w pionie ochrony informacji niejawnych – a takie bez wątpienia były – odpowiedzialny jest minister obrony narodowej, a nie jego zastępca.

Co ciekawe, podczas procesu nie udało się przesłuchać Bronisława Komorowskiego, choć wyznaczano dwa terminy. Na pierwszy, gdy był jeszcze marszałkiem Sejmu, nie stawił się. Na drugi także. Wówczas był już głową państwa. Zamiast tego do sądu trafiło pismo z Kancelarii Prezydenta, w którym stwierdzono, że ewentualne przesłuchanie prezydenta Komorowskiego naruszałoby zasadę równości między władzą wykonawczą a sądowniczą.

Romuald Szeremietiew odetchnął po dzisiejszym wyroku, ale nie zamierza zrezygnować z walki o dobre imię.

– Teraz mogę podjąć kroki prawne wobec wszystkich, którzy mnie pomawiali. Tym bardziej, że do dziś nie doczekałem się choćby symbolicznego „przepraszam” – mówi Niezaleznej.pl.

Grzegorz Broński

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=28277 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]