Eksterytorialny korytarz Moskwa – Berlin

Aktualizacja: 2010-10-15 9:00 pm

Po Gazociągu Północnym ograniczającym Polsce korzystanie z Morza Bałtyckiego Niemcy z Rosją szykują kolejną inwestycję. Tym razem przez środek Polski chcą poprowadzić linię komunikacyjną

Niemcy i Rosja planują budowę linii kolei magnetycznej, która połączy Berlin z Moskwą przez terytorium Białorusi i Polski. Obok torów ma być też ułożony gazociąg. W bardzo drogą inwestycję chce zaangażować się Gazprom. Zdaniem ekspertów, biorąc pod uwagę czynniki ekonomiczne, budowa tego typu linii kolejowej jest nieopłacalna. Być może Rosji chodzi nie o magnetyczną kolej, a o eksterytorialny korytarz do Niemiec i Europy Zachodniej?

Poseł Artur Górski (PiS) skierował zapytanie poselskie do premiera Donalda Tuska z prośbą o przedstawienie stanowiska rządu w sprawie planów budowy magistrali kolei magnetycznej łączącej Moskwę z Berlinem przez Polskę. – Tego typu inwestycja, jeśli dojdzie do skutku, będzie przedsięwzięciem bez precedensu – uważa Górski. Zauważa, że linia ta połączy kraj UE z państwem będącym poza jej strukturami, a jednocześnie przetnie Polskę. – Dlatego ważne jest, aby uzyskać stanowisko rządu w tej sprawie i dowiedzieć się, czy rząd monitoruje te projekty, czy ma o nich wiedzę i czy ma zamiar w nich partycypować – mówi nam poseł Górski, członek sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. “(…) 20 września br. Władimir Jakunin, prezes Kolei Rosyjskich, wygłosił w Berlinie podczas pierwszego dnia targów InnoTrans odczyt pt. ‘Niemcy i Rosja. Współpraca gospodarcza i wyzwania społeczne’. W swoim wystąpieniu wyraził on zainteresowanie budową magistrali kolei magnetycznej łączącej Moskwę z Berlinem, przechodzącej przez Mińsk i Warszawę. Jego zdaniem, inwestycję może sfinansować rosyjski państwowy koncern paliwowy Gazprom, który będzie mógł połączyć ją z budową nowego rurociągu łączącego obydwa kraje. Według prof. Johannesa Kluehspiesa, prezesa International Maglevboard, organizacji wspierającej budowę kolei magnetycznej na świecie, który uczestniczył w berlińskich targach, ‘oczywiście budowa linii kolei magnetycznej nie mogłaby się odbyć bez zgody i udziału Polski'” – czytamy w zapytaniu posła do premiera Tuska. Poseł dodaje także, że kwestia “budowy kolei łączącej Berlin i Moskwę, przebiegającej przez terytorium Polski, pojawiła się już w dniach 13-15 lipca w Jaketerynburgu podczas spotkania Dialogu Petersburskiego z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel i premiera Rosji Władimira Putina”. Zdaniem Górskiego, może to oznaczać, że “Niemcy i Rosja poważnie podchodzą do tego projektu i przygotowują się do jego realizacji”.

Dla Rosji cena nie gra roli
Z technicznego punktu widzenia kolej magnetyczna (zwana też Maglev od ang. magnetic levitation) to kwestia dalekiej przyszłości, ponieważ koszty jej budowy są bardzo wysokie. Obecnie istnieją głównie testowe linie tych kolei, np. w Niemczech, a jedyny odcinek komercyjny znajduje się w Chinach i łączy Szanghaj z lotniskiem – jego długość to mniej więcej 30-40 kilometrów. – Zwykła kolej jedzie niewiele wolniej, a kosztuje dużo taniej. Kolej magnetyczna wymaga budowy specjalnych torów, które dodatkowo wymagają podgrzewania – mówi dr Michał Beim, ekspert ds. transportu z Instytutu Sobieskiego. Jednak biorąc pod uwagę, że w finansowanie inwestycji miałby się zaangażować Gazprom, koszty nie będą najważniejsze. – Inwestorem miałaby być firma, która na brak pieniędzy nie narzeka – przyznaje Adrian Furgalski, dyrektor firmy konsultingowej Zespół Doradców Gospodarczych TOR.
Poseł Górski obawia się, czy nowa linia nie miałaby charakteru eksterytorialnego i czy byłaby w pełni dostępna dla krajowych pasażerów, a także czy przypadkiem nie służyłaby jakimś innym celom, niekoniecznie tylko ekonomicznym. Poseł nie jest odosobniony w swoich wątpliwościach. – Zachodzą obawy, że ten projekt może być realizowany w podobny sposób, jak negocjowana jest dzisiaj umowa gazowa – mówi prof. Mieczysław Ryba, wykładowca w WSKSiM oraz kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL. Przypomina, że umowa ta negocjowana jest w ten sposób, iż UE – w domyśle Niemcy – Gazprom i Moskwa negocjują, jak mają wyglądać dostawy gazu do Polski, a także jak ma wyglądać tranzyt gazu przez Polskę do zachodniej Europy.

Kolej magnetyczna jak rura w Bałtyku
– Zapowiedź tej inwestycji o tyle mnie zdziwiła, że Niemcy jakiś czas temu zatrzymali prace nad tą koleją – mówi Furgalski. – Niemcy, którzy mieli budować u siebie, zrezygnowali z budowy kolei magnetycznej; wiem, że próby japońskie zakończyły się niepowodzeniem – wtóruje Józef Dąbrowski, poseł i przewodniczący Komisji Transportu i Łączności w latach 1997-2001. Dlatego pojawiają się domysły o politycznym charakterze inwestycji. – Biorąc pod uwagę status ekonomiczny Niemiec i politykę Rosji, która nie patrzy na koszty, gdy są możliwe do zrealizowania cele polityczne, to wybudowanie tego typu kolei jest możliwe. Gazociąg Północny z ekonomicznego punktu widzenia jest bardzo kosztowną inwestycją, a jednak interes polityczny, który jest ponad wszystko, sprawił, że Rosja i Niemcy się dogadały – zauważa Dąbrowski. Podobne wątpliwości wyraża Jerzy Polaczek, minister infrastruktury w rządzie PiS. – Kolej magnetyczna na tak długim dystansie miałaby przede wszystkim wymiar polityczny. Polska nie powinna brać w tym udziału tylko na zasadzie udostępnienia swojego terytorium – ostrzega Polaczek. Wyjaśnia, że z prawnego punktu widzenia linia taka nie mogłaby mieć charakteru eksterytorialnego. Ale według prof. Ryby, jest możliwa także inna sytuacja, bo eksterytorialność nie musi mieć charakteru tylko i wyłącznie prawnego. – Gdyby się uczestniczyło w takim projekcie jako podmiot, to mogłoby to być korzystne, ale gdyby miało to być czymś w rodzaju eksterytorialnej linii kolejowej, tak jak Gazprom dąży do tworzenia “eksterytorialnych” rur gazowych, co prawda w sensie ekonomicznym, a nie formalnoprawnym, to jednak może to prowadzić do marginalizacji Polski – podkreśla profesor, dodając, że w ten sposób moglibyśmy stać się przestrzenią ekonomiczną, o organizacji której rozmawiają ze sobą “wielcy”.
Tych obaw nie podziela Furgalski. – Nie ma możliwości prowadzenia żadnych korytarzy eksterytorialnych i nie sądzę, żeby były takie żądania. Jak rozumiem, to nie byłaby linia dla Niemców i dla Rosjan, tylko Polska też byłaby w to włączona przez lokalizację dworców czy przystanków, a jeśli z analizy wynikałoby, że będzie to dobry biznes, to Polska powinna się tym zainteresować – przekonuje ekspert. Dodaje, że należałoby zastrzec, iż nasi pasażerowie też powinni mieć prawo do korzystania z takiej linii. W jego ocenie, niedopuszczalne byłoby, gdyby Polska miała mieć jakiś ograniczony dostęp do infrastruktury nowej kolei.

Kto przypilnuje naszych interesów?
Poseł Janusz Piechociński (PSL), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury, nie wierzy w powodzenie przedsięwzięcia ze względu na koszty, ale dodaje, że w przypadku finansowania inwestycji przez państwo miałoby ono pewne szanse. – W mojej ocenie, ten projekt przekracza możliwości finansowania. Zwrot na kapitale wynosiłby kilkadziesiąt lat, a nie kilkanaście. Więc albo rządy musiałyby sfinansować całość, ale dzisiaj wydaje się to raczej niemożliwe, albo musiałyby powstać jakieś inne okoliczności, ale to raczej odległa perspektywa. Poza tym ten rodzaj komunikacji w świecie ma dzisiaj sens dla połączenia lotniska z centrum miasta – uważa poseł.
Zdaniem prof. Ryby, projekt w pewnych okolicznościach mógłby nawet być dla Polski korzystny, jednak po spełnieniu pewnych warunków. – Oczywiście każdy może powiedzieć, że to niekoniecznie musi być wbrew naszemu interesowi, bo jak mówią specjaliści, na tranzycie moglibyśmy zarabiać krocie i gdyby rząd Donalda Tuska chciał to wykorzystać, to ma do tego narzędzia, bo Polska jest krajem tranzytowym – mówi profesor.
Udziału w inwestycji w przyszłości nie wyklucza spółka PKP Polskie Linie Kolejowe – zarządca istniejącej sieci publicznych linii kolejowych w Polsce. – Tak wielkie inwestycje jak budowa nowej transkontynentalnej linii kolejowej będą wymagały uzgodnień międzyrządowych dotyczących m.in. przebiegu trasy i systemu finansowania budowy. Na poziomie polityki transportowej państwa byłaby rozpatrywana kwestia korzyści z przedsięwzięcia. Nie mogę wykluczyć, że PLK zostałyby włączone w proces inwestycyjny – informuje nas Krzysztof Łańcucki, rzecznik PLK.

Paweł Tunia

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27457 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]