Prawo w służbie gangsterów – Rafał A. Ziemkiewicz

Po raz kolejny socjalizm bohatersko przezwycięża trudności nieznane innym ustrojom. Tak jak prorokowano, dopiero gdy ktoś po zażyciu legalnych narkotyków, zwanych dopalaczami, wykorkował, premier rozpoczął przedstawienie pt. „Władza stanowczo, a nawet brutalnie, rozprawia się z cynicznymi handlarzami”.

Ponieważ jednak handlarze ci działają w zgodzie z prawem, władza, jak to ujęła minister Kopacz, „musi być od nich sprytniejsza” i zamyka sklepy z narkotykami nie za handel nimi, ale pod różnymi naciąganymi pretekstami. Można się więc spodziewać, że niebawem sklepy znowu zostaną otwarte, a dopalaczowi baronowie wyprocesują jeszcze na koszt podatników odszkodowania.

I jakoś nikt nie spyta naiwnie, dlaczego żaden europejski kraj nie ma i nie miał nigdy takiego problemu. A odpowiedź jest bardzo prosta – dlatego, że tam prawo jest proste jak drut: zabrania się obrotu substancjami psychoaktywnymi. U nas zaś zabrania obrotu – i tu, po dwukropku, długa lista skomplikowanych nazw. Zanim ustawodawca dopisze do tej listy nową, mijają miesiące i lata, a zsyntetyzowanie nowego dopalacza zajmuje chemikom parę dni.

A dlaczego to prawo jest właśnie takie? A, to jest pytanie za miliony, jakie ktoś zarobił na dopalaczach. Ja ryzykuję odpowiedź, że z tych milionów odpalił parę komuś, kto miał na to wpływ. Dopalacze to tylko jeden z wielu przykładów. Nigdzie w Europie nie ma np. problemu masowego fałszowania paliw, bo tam prawo nakazuje każdej stacji przechowywać tzw. trzecią próbkę i natychmiast wiadomo, skąd się felerny płyn wziął. A u nas prawo sprawia wrażenie pisanego specjalnie właśnie tak, by umożliwić gigantyczne przekręty. I dopóki takie jest, wszelkie „akcje specjalne” władzy pozostaną tylko żałosnymi, propagandowymi pokazówkami.

Rafał A. Ziemkiewicz

Za: Blog Rafała Ziemkiewicza | http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/10/03/prawo-w-sluzbie-gangsterow/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content