Polsko-rosyjskie nowe otwarcie jest pozorne

Rozmowa z Włodzimierzem Marciniakiem, politologiem, sowietologiem, rosjoznawcą, profesorem Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu; od roku 2008 zasiada w Polsko-Rosyjskiej Grupie ds. Trudnych.

Przy okazji wizyty Siergieja Ławrowa w Warszawie sporo się mówi o przełomie i ociepleniu w stosunkach polsko-rosyjskich. Czy należy to traktować w kategoriach jedynie oficjalnej propagandy czy też naprawdę coś się zmienia na lepsze?

Niewątpliwie mamy we wzajemnych relacjach spore ożywienie. Jeśli porównamy stan obecny ze stanem sprzed roku – kiedy premier Putin przybył na obchody 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej – to zmiana na tym polu jest ogromna. Kolejna rzecz – szefowie dyplomacji obu krajów demonstrują zadowolenie z bieżącej sytuacji, czego wcześniej nie było. Natomiast czytając artykuł ministra Ławrowa opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej”, można dojść do wniosku, że wbrew deklaracjom autora o pragmatyzmie i odideologizowaniu, prezentuje on podejście niepragmatyczne i skrajnie ideologiczne. Dlatego, że w tekście dużo jest ogólników, natomiast nie ma odniesienia do faktycznych i konkretnych problemów dotyczących stosunków między obydwoma państwami.

A jakie to są problemy?

Kiedy w ostatnich miesiącach mówi się w mediach o Rosji, to w następujących kontekstach: po pierwsze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, po drugie umowy gazowej i budowy Gazociągu Północnego, po trzecie spraw bezpieczeństwa. Można więc odnieść wrażenie, że nowe otwarcie w relacjach polsko-rosyjskich jest sztucznie animowane. Chyba, że mamy do czynienia z nowym otwarciem w relacjach między elitami obydwu państw.

Ale może między elitami wcale nie jest tak słodko? Może to są tylko pewne gesty, a za kulisami, na poziomie realnej polityki toczą się twarde rozmowy, jak chociażby w przypadku wspomnianej polsko-rosyjskiej umowy gazowej, do treści której zastrzeżenia zgłosiła Komisja Europejska?

Jeśli chodzi o tę umowę, to zdaje się w polskim rządzie nikt nie chce za nią brać odpowiedzialności. Przy czym Rada Ministrów zaakceptowała wynegocjowaną treść umowy, tyle że nie w trakcie posiedzenia, lecz w dziwnym trybie konsultacji między poszczególnymi ministrami. Poza tym rzeczywiście stanowisko Komisji Europejskie stawia Polskę w niezręcznej sytuacji. I mamy tu pewien paradoks: otóż Bruksela przymusza rząd polski do tego, żeby dbał o interesy państwa polskiego. Ale w ogóle w relacjach polsko-rosyjskich widzimy szereg innych pęknięć. Weźmy śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ze wstępnych opinii Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) płynie wniosek, że przyczyny całego zdarzenia leżą po stronie polskiej, przy czym nie samych pilotów, lecz organów państwa polskiego, które źle przygotowały podróż. Gdy w drugiej połowie lipca pojawiły się z MAK-u przecieki na ten temat, „Gazeta Wyborcza” przestała słyszeć w nagraniach z czarnych skrzynek naciski na pilotów, a rząd zaczął narzekać na jakieś trudności we współpracy z Rosjanami. Pojawia się więc na horyzoncie problem, z którym rząd będzie musiał się uporać. W kwestii śledztwa katyńskiego, a konkretnie decyzji rosyjskiej prokuratury wojskowej z roku 2004 o jego zamknięciu, zapadło milczenie. Tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka już we wrześniu ma rozpatrywać pozwy w tej sprawie polskich obywateli przeciw państwu rosyjskiemu. Z ostatnich wypowiedzi pełnomocników Polaków wynika, że trudno będzie o ugodę, gdyż strona rosyjska rozumie pod tym pojęciem wycofanie pozwów, a nie porozumienie przed sądem. Można się więc spodziewać, że niebawem zapadnie wyrok Europejskiego Trybunału. I jeszcze drobna rzecz – sprawa mogił żołnierzy sowieckich pod Ossowem. Uporządkowanie miejsca pochówku żołnierzy jest ideą jak najbardziej słuszną. Ale okazuje się, że elity mają pewną wizję, której nie potrafią zrealizować.

Ale przecież miał stanąć pomnik…

Kompletnie kiczowaty projekt pomnika nagrobnego ze sterczącymi, wyrastającymi z ziemi, bagnetami, zamiast normalnej płyty nagrobnej, wywołał zrozumiałe protesty. Nie wiem jak osoby prawosławne odebrały to, że krzyż na tym pomniku został potraktowany niczym bagnet. W dodatku odwołanie odsłonięcia pomnika wywołało zgrzyty w relacjach międzypaństwowych. To źle wróży na przyszłość. I tu widać poważny problem: elity obydwu państw poprawiają wzajemne stosunki w oderwaniu od swoich społeczeństw, które chcą autentycznego, a nie odgórnego i sztucznego, zbliżenia między narodami – zbliżenia, które w większym stopniu będzie uwzględniać wrażliwość historyczną, kulturową, wyznaniową Polaków i Rosjan.

Rozmawiał: Filip Memches


Za: Kresy.pl | http://www.kresy.pl/idee?zobacz/polsko-rosyjskie-nowe-otwarcie-jest-pozorne | Polsko-rosyjskie nowe otwarcie jest pozorne

Skip to content