Polska rzeczywistość: Kupno dziecka jest tak samo proste jak zakup auta. Noworodek już od 30 tysięcy

W Polsce w Internecie bezkarnie handluje się noworodkami. Kupno jest tak samo proste jak zakup auta w salonie – wystarczy mieć pieniądze. Ceny noworodków wahają się od 30 do 80 tys. zł. – pisze „Polska The Times”.

– Niektóre surogatki wplatają swoje ogłoszenia między zwykłe posty na forach poświęconych macierzyństwu. Inne reklamują się na witrynach wprost skierowanych do surogatek (bo i takie istnieją) – czytamy w dzienniku. Na jednym z forów zalogowanych było 600 Polek, które gotowe były urodzić dziecko na zamówienie. – Piszemy do sześciu kobiet. Przedstawiamy się jako para aptekarzy, która nie może mieć dzieci. „Nie chcemy zgłaszać się do ośrodka adopcyjnego. Zależy nam na noworodku, a w ośrodku bywa z tym różnie (…)”. Odpisuje Monika z Warszawy: „Posiadam wszystkie aktualne badania. Interesuje mnie kwota 35 tys. zł. Zabezpieczeniem dyskrecji i pewności między dwiema stronami jest umowa. Mam 17-miesięcznego syna, rozumiem Państwa chęć posiadania dziecka. Załączam zdjęcie swoje oraz syna”.

Jak zaznacza dziennik, maluchami handluje się bezkarnie, gdyż polskie prawo zezwala na tak zwaną adopcję ze wskazaniem. Kobieta rodząca na zamówienie zrzeka się dziecka na rzecz konkretnej pary, a sądy nie piętrzą w takich sytuacjach trudności. Karać można jedynie zarabiających na pośrednictwie.

W rezultacie, rocznie w Polsce notuje się ok. 900 adopcji ze wskazaniem, a przynajmniej połowa z nich to efekt porodu na zlecenie – wylicza „Polska The Times”.

Policja jest świadoma procederu, jednak bezradnie rozkłada ręce. Jak wyjaśnia Małgorzata Gołaszewska z Komendy Głównej Policji, można karać tylko za pośrednictwo w handlu ludźmi. – Tydzień temu w Kaliszu zatrzymaliśmy mężczyznę, który czerpał zyski z kojarzenia bezdzietnych par i kobiet, które rodziły dzieci za pieniądze – przypomina głośną sprawę.

Ł.A/Polska The Times/Wp.pl

Za: Fronda.pl | http://www.fronda.pl/news/czytaj/dziecko_za_35_tysiecy | Dziecko za 35 tysięcy

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content