Azylowe fakty i mity – Jerzy S. Kulczycki

Aktualizacja: 2010-08-30 10:11 pm

Kwestie imigracyjne to obecnie zagadnienia chyba najbardziej poddane nadzorowi tzw. poprawności politycznej, co na ogół skutecznie uniemożliwiało obiektywne i wszechstronne adresowanie problemów z nimi związanych. Po wielu latach nieudanych eksperymentów znalazły się jednak w końcu państwa i administracje, które uznały, że ten narzucony temat tabu już ich nie dotyczy, i że nadszedł czas na sporządzenie ogólnego bilansu i wyciągnięcie wniosków. Może wbrew wszelkim przewidywaniom, jak i też zagranicznym, wielkopomnym doświadczeniom z uniwersalnie obowiązującą dotąd ,jedynie słuszną droga’, kolej przyszła na Polskę.

Prawie miesiąc temu podczas interpelacji sejmowej Piotr Stachańczyk, jeden z wiceministrów MSWiA, zapowiedział ,bardzo prawdopodobną’ abolicję dla nielegalnych imigrantów przebywających w Polsce. Zapytany o liczbę cudzoziemców, których może to dotyczyć, odpowiedział, że nie ma takiej wiedzy. Znaczy to, że MSWiA nie zdaje sobie sprawy z powagi zaistniałej sytuacji, i że nie ma kontroli nad osobami, które nie powinne dłużej przebywać na terytorium RP, i które powinne być w swoim czasie deportowane.

Fakt, że osoby te nie uzyskały prawa pobytu, nie kwalifikując się do niego nawet według wyjątkowo liberalnej Ustawy dla Cudzoziemców z r. 1997 wraz z jej późniejszymi nowelizacjami, świadczy, że ci cudzoziemcy stanowią element niepewny i niepożądany, przyczyniając się do wzrostu bezrobocia, oraz zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. Przyznanie im nagrody w postaci stałego pobytu w Polsce (czyli także w EU) za łamanie prawa obowiązującego wszystkich obywateli (ruch graniczny i jego kontrola, etc.) jest groteskowym i groźnym precedensem.

Piotr Stachańczyk jest znany w licznych kołach polonijnych Zachodu z szeregu nader kontrowersyjnych pomysłów, czego dowodem są odpowiednie zapisy internetowe. Podczas wspomnianej interpelacji wspomniał on też o ,potrzebie liberalizacji’ Ustawy z r. 1997. Otóż Ustawa ta, pisana miejscami mało zrozumiałym i precyzyjnym żargonem trudnym do koniecznych tłumacżeń, już wtedy była naiwnie liberalna, ignorujaca potrżeby ochrony interesów własnego państwa, i nie korzystająca z pouczających doświadcżeń z imigracyjnymi eksperymentami innych państw.

W sytuacji, kiedy odpowiedzialny wiceminister nawet nie wie, ilu cudzoziemców może się znajdować na terenie RP, trudno sobie wyobrazić bardziej ,liberalna’ Ustawę. Poza tym naszym zdaniem nie posiada on żadnych uprawnień, aby de facto podejmować tak kluczowe decyzje o przyszłym charakterże etnicznym czy religijnym państwa bez referendum czy choćby jawnych konsultacji z jego społecżeństwem i ważniejszymi partiami politycznymi. Dalsże funkcjonowanie tego wiceministra i wcielanie w życie pomysłów jego departamentu niewątpliwie doprowadza do zwiększenia bezrobocia, wzrostu przestępstw,  napięć i niepokojów społecznych, oraz dalszego marnotrawienia milionów z publicznych pieniędzy.

Kilka tygodni temu nielegalny imigrant, Murzyn z centralnej Afryki, miał być zgodnie z obowiązującym prawem deportowany do swego kraju. Tymczasem sąd w Białymstoku uchylił ten nakaz i zarekomendował przyznanie mu prawa pobytu w Polsce. Wydaje się być oczywiste, że sąd w Białymstoku, jak każdy inny sąd w Polsce, nie posiada odpowiednich kompetencji, dostatecznej wiedzy i doświadczenia, potrzebnych do rozstrzygania takich spraw, i ta decyzja sądu, podważająca autorytet i opinie właściwego organu państwowego podjętą w oparciu o fakty, nie powinna mieć miejsca i być respektowana.

Z powodu braku w Polsce Trybunału Imigracyjnego lub podobnej instytucji, ostateczna decyzja powinna należeć do ministra MSWiA. Interes państwa i regulacje EU zostały tu oficjalnie zignorowane. Werdykty polskich sądow w podobnych sprawach nie są, i nie mogą być, próbami wymiaru sprawiedliwości. Istnienie wielu instytucji w Polsce zamiast jednej centralnej, nieprofesjonalnie decydujących o przyznaniu pobytu obcokrajowcowi, jest fenomenem w skali światowej, szkodliwym dla dobra państwa i jego obywateli.

Stosunkowo niedawno doszło do bitwy kilkudziesięciu handlarzy, migrantów z Afryki i Azji, z policją obok budowanego stadionu w Warszawie. Było to bezpośrednim efektem ignorowania obowiązków przez Urząd d/s. Cudzoziemców i lekceważenia przez niego obowiązującej przecież odpowiedniej ustawy. Ludzie ci, spoza EU, i podlegający procedurom przyjętym w EU, nielegalnie handlowali podrabianym towarem; bez stałych legalnych źródeł dochodu i w ciągłym konflikcie z prawem nie powinni przebywać w Polsce. Zaatakowanie przez nich policji jest aktem kryminalnym, którego powinni ponieść karne konsekwencje, po czym zostać deportowani do swych krajów. Zadziwia ich dotychczasowa bezkarność i długie tolerowanie tego bezprawia, wyraźnie sugerującego istnienie dla MSWiA ,równiejszych’ wobec prawa.

Wcześniej międzynarodowy pociąg jadący do Niemiec został okupowany przez sporą liczbę obywateli rosyjskich narodowości czeczeńskiej zamierzających by siłą przedrzeć się przez granice państwa do Niemiec. Problem w tym, że ci ludzie, przedstawiający się w Polsce jako ,uchodźcy’, nielegalnie opuścili swe ośrodki dla uchodźców, gdzie tymczasowo mieli obowiązek przebywać, aby przedostać się na bogatszy Zachód. Automatyczne uznanie en masse licznych Czeczenów za kwalifikujących się do uzyskania azylu ludzi przez MSWiA było poważnym błędem i  kolejnym pogwałceniem procedur EU. Ludzie ci w drodze do Polski przekroczyli granice paru lub kilku państw, gdzie mogli i powinni ubiegać się o azyl.

Jest zrozumiale, że taka zradykalizowana ludność nie powinna znaleźć się na terenie EU, lecz, decydując się na emigracje mimo uspokojenia sytuacji w ich ojczyźnie, w kraju sąsiednim, bliższym jej kulturze i obyczajom, jak Turcja. Dla MSWiA powinno być oczywiste, że większość Czeczenów nie jest zainteresowana azylem w Polsce, i się do niego nie kwalifikuje, a ich liczne konflikty z prawem, miejscowa społecznością, czy szturm na zachodnia granice Polski dyskwalifikują ich jako autentycznych uchodźców.

O ile wiadomo, nie ponieśli żadnej odpowiedzialności  urzędnicy Urzędu d/s. Cudzoziemców MSWiA, odpowiedzialni za przyznanie w r. 1999 azylu Murzynowi z Kamerunu używającego nazwiska Simon Moll. Mieli wiedze, że ten ,azylant’ jest chory na AIDS, a zatem był śmiertelnym zagrożeniem w kontaktach osobistych. Bezpodstawnie przyznano mu ten status, gdyż powinien starać się o azyl w możliwie bliskim sobie regionie, a nie kraju swego wyboru. Po jego śmierci okazało się, że w rzeczywistości nie był u siebie represjonowany, co ujawnia brak stosowania procedury sprawdzania przeszłości kandydatów do azylu w Polsce przez Urząd d/s. Cudzoziemców. Urzędnicy ci popełnili tym samym poważne naruszenie prawa dopuszczając do możliwości zarażenia kilkunastu polskich obywatelek ta śmiertelną choroba.

Wykreowano z niego nietykalne tabu ignorując jego rasistowskie wybryki, jak tez i fizyczne groźby zemsty za zeznania jego ofiar przeciw niemu że strony jego popleczników i kreowanego tzw. ,antyrasistowskiego’ lobby, co powinno stać się przedmiotem prokuratorskiego postępowania. Wymiar sprawiedliwości powinien być zastosowany wobec winnych zaniedbania służbowych obowiązków i spowodowania tej tragedii przez funkcjonujących zapewne nadal w Urzędzie d/s. Cudzoziemców urzędników. W Polsce ,Simon Moll’ nie stronił od działalności politycznej, co czynił nielegalnie ingerując w wewnętrzne sprawy państwa nie będąc jego obywatelem.

Nieodpowiedzialnym błędem było i jest tworzenie i utrzymywanie w nieskończoność przez polskiego podatnika tzw. ,ośrodków dla uchodźców’. Każdy zainteresowany uzyskaniem prawa pobytu czy azylu w Polsce powinien składać odpowiednie, udokumentowane podanie do najbliższego konsulatu RP przed podróżą do Polski, co Polska zgodnie z prawem powinna od niego wymagać. Miały miejsce karygodne wypadki pomyślnego ,negocjowania’ wjazdu do Polski przez będących w strefie granicznej ludzi nie mających normalnie podstaw na legalny wjazd do kraju.

Przestępcom granicznym, nielegalnie przekraczającym granice państwa, umożliwia się ubieganie o azyl lub prawo pobytu. Ośrodki dla uchodźców są obiektami częstych protestów okolicznej ludności sprzeciwiającej się ich obecności, co MSWiA konsekwentnie ignoruje. Olbrzymie koszty ich utrzymania przez tychże podatników, których nikt o zdanie nie pytał, parokrotnie przekraczające wydatki na rodzimą kulturę, są utrzymywane w tajemnicy. W rzeczywistości ośrodki te są przystankami w tranzycie na Zachód dla rozmaitych migrantów i awanturników, symbolem nieudolności i marnotrawienia pieniędzy zabranych społeczeństwu ubogiego kraju, których Polska nie powinna posiadać, i które w trybie pilnym powinna zlikwidować.

Polskie sądownictwo nie adresuje należycie kwestii licznych przypadkow łamania prawa związanych z imigracją. Kary za przemyt nielegalnych imigrantów przez granice państwa są nadal symboliczne, przez co nie są brane przez przestępców poważnie, i są zachętą do kontynuowania tego dochodowego procederu. Naiwnie nagradzane są szybkim przyznawaniem pobytu w Polsce pseudo-malzenstwa z polskim obywatelem. Wiele panstw świata przyznaje takie prawo dopiero po kilku latach, i takie związki są zawsze monitorowane. Poza tym oczekiwana decyzja nie musi być wogole pozytywna, i powinna zależeć tylko od odpowiedniego organu administracyjnego mającego na względzie interes publiczny. Tzw. ,zaproszenia’, popularne wśród chętnych z krajow b. ZSRR, Afryki i Azji, są na ogol fikcja i nie powinne być, jak w Polsce, traktowane zobowiązująco. Normalnie powinny one spełniać tylko rolę pomocniczą, a nie decydującą, w decyzji przyznaniu komuś wizy. Rozpowszechnianie i handel nimi jest oczywiście dodatkowym, nielegalnym zarobkiem wielu ludzi w Polsce.

Prawie dwa lata temu warszawski ,Dziennik’ zamieścił cykl wywiadów z ,polską buddystką o pseudonimie Drolma’, z których wynikało, że ,Drolma’ angażuje się m.in. w przemyt i sprowadzanie Tybetańczyków poprzez Indie do Polski. Otóż jest to ewidentne łamanie obowiązującego w Polsce, jak dotąd, prawa, oraz regulaminow EU. Tybetańczycy pragnący azylu powinni go szukać w swoim regionie, np. w Indiach, gdzie  licznie się osiedlają. Międzynarodowe podróże i dowolne wybieranie kraju ewentualnego osiedlenia dyskwalifikuje podstawy prawne ich roszczeń. Jednocześnie ich prawdopodobne przedostawanie się do Polski posługując się tymczasowymi hinduskimi dokumentami tożsamości, a więc nieważnymi w Europie, sugeruje poważne niedopełnianie obowiązków Straży Granicznej, co powinno być jak najszybciej wyjaśnione. Przy podobnych okazjach ujawnia się niekiedy karygodny brak umów o readmisji, co skutecznie uniemożliwia Polsce zamierzone deportacje.

Plaga wyłudzania pieniędzy i kradzieży przez zawodowych żebraków, Cyganów z Rumunii i Bułgarii, jest skwapliwie przemilczana i pomijana. Podkreślić trzeba, iż posiadają oni jedynie prawo bezwizowego wjazdu do państw EU, w tym Polski, lecz tutaj się nie rejestrują, nie płacą żadnych podatkow, i zmuszają swe nieletnie dzieci do żebrania, co jest przecież karalne, i co czyni ich występy niepożądanymi. Nie wiadomo, jakie są prawdziwe instrukcje wobec nich policji i Strazy Miejskiej, która ich praktycznie nie dostrzega. Nie wiadomo, czemu Straż Graniczna nie reaguje na ich wjazdy do Polski, skoro ma prawo i obowiązek, tak jak wszystkie państwa EU, do zakazu wjazdu i deportowania niepożądanych obcych obywateli, w tym także Unii Europejskiej. Natomiast za podobne wykroczenia u siebie polscy obywatele karani są z całą surowością prawa.

Wiele panstw świata ogranicza do minimum wydawanie wiz dla obywateli krajow będących wysokim ryzykiem nielegalnej imigracji, jak: Nigeria, Ukraina, Jamajka, Kosowo, Wietnam, i in., skąd normalna turystyka praktycznie nie istnieje. Polska, jak można poznać z mediów i w praktyce, do tych restrykcji się nie stosuje. Brak wyraźnej efektywnej współpracy MSZ, którego placówki wydaja wizy, z MSWiA, które wnioski o te wizy powinien uwiarygadniać mając na względzie dobro kraju, który reprezentują. Naiwne jednostronne wymuszanie przez polski MSZ na EU specjalnych przywilejów dla Ukrainy, robione zresztą intensywnie od wielu lat, nie daje żadnych oczekiwanych, bo bez wzajemności, rezultatów. Fikcja i polityczna poprawność nie powinna mieć tu zastosowania. Ukraińcy od lat spośród cudzoziemców odwiedzających Polskę popełniają najwięcej przestępstw.

Wymuszona na EU przez ministra R. Sikorskiego zgoda dla tzw. ,strefy małego ruchu granicznego’ ułatwia niemały przemyt ukraiński i nielegalna imigracje do Polski, i przez Polskę na Zachód. Powoduje to napięcia, gdyż normalnie zwolnienie z obowiązku wizowego może nastąpić tylko za zgoda wszystkich stron EU. Polskie wagony obsługujące trasę przez Ustrzyki do Chyrowa i z powrotem są regularnie dewastowane ukrywana w nich ukraińską kontrabanda, a ich stale naprawy i wymiany kosztują polskiego podatnika miliony zł. Zgoda tegoż ministra na odbycie przez terytorium Polski prowokacyjnego tzw. ,rowerowego rajdu Bandery’ w wyniku poufnych rozmów z faszyzującymi przedstawicielami lwowskich władz nie powinna mieć miejsca. Decyzja ta była podjęta wbrew znanej negatywnej opinii polskiego społeczeństwa. Tenże minister w tajnych rozmowach w Białowieży z przedstawicielami rządu białoruskiego w 2009 r. uzgadniał przyszłość niezależnego Związku Polaków na Białorusi oraz jego prezeski bez wiedzy i zgody samych zainteresowanych, co parokrotnie ujawnił warszawski ,Dziennik’. Późniejsze i obecne białoruskie represje wobec członków tegoż Związku znacznie się nasiliły.

Jego ,polityka wschodnia’ nie przyniosła żadnych realnych, korzystnych dla Polski rezultatów. Min. R. Sikorski, pełniąc wysokie stanowiska państwowe, nie posiada jednakże przy tym praktycznego doświadczenia i kwalifikacji nabytych uprzednio w administracji jakiegokolwiek państwa. Wszelkie wykonywane przez niego funkcje i czynności, często pozorowane, nie są wolne od propagandowych zabiegow mylących opinie publiczna, i ich rezultaty są tego przykładem i dowodem. Ostatnio minister Sikorski ponownie uparł się utworzyć kolejna ,strefę małego ruchu granicznego’, tym razem wzdłuż granicy z enklawa rosyjska z Królewcem (Kaliningradem). Deklaruje, że to zrobi nawet wbrew negatywnemu stanowisku EU w tej sprawie. Robi to tez wbrew oczywistym interesom Polski, biorąc pod uwagę trudny do kontroli przepływ obcokrajowców..

Nic nie słychać, aby ktokolwiek sprawdzał i kontrolował rezultaty aktywności Urzędu d/s. Cudzoziemców w Warszawie i jego personelu. Brak ogólnie dostępnych raportow, opinii, ewentualnych skarg i wnioskow. W czasach, kiedy kwestiami imigracyjnymi nierzadko zajmują się prezydenci i premierzy ważniejszych państw, w Polsce panuje błoga cisza. W rzeczywistości MSWiA nie panuje nad sytuacja, biorąc na siebie obowiązki związane z niekontrolowanym wjazdem obcokrajowców spoza EU, których nie jest w stanie obsłużyć, czy nawet monitorować, choćby ze względu na brak kwalifikowanego personelu i pieniędzy. Nie ma pojęcia, ilu obcokrajowców przebywa w Polsce, legalnie i nielegalnie. Przy braku kontroli społecznej brak woli i przekonania do walki z nielegalna imigracja. Zdumiewa naśladowanie najgorszych przykładów długo stosowanej fatalnej, samobójczej polityki państw Zachodu, już przecież przez niektóre z nich zaniechanej.

Potężne i wpływowe Niemcy potrzebowały wielu lat trudnych negocjacji z Wietnamem, aby moc pozbyć się kłopotliwych stamtąd gości, otrzymanych w spadku po NRD. Polska natomiast od lat postępuje akurat odwrotnie szczodrze przyjmując coraz liczniejszych Wietnamczyków, nie zwracając przy tym najmniejszej uwagi na tego późniejsze konsekwencje, odczuwalne przez pokolenia. Toleruje się przy tym niby-sluzbowe paszporty Wietnamu (i innych krajow), używanych do bezwizowego, a wiec niekontrolowanego wjazdu do Polski. Dla porównania, Wietnam i żadne inne państwo azjatyckie nigdy by nie dopuściło do osiedlenia się u siebie kilkudziesięciu tysięcy Polaków czy innych Europejczyków.

Anarchie potęguje przyznawanie wyjątkowo hojnie prawa azylu ludziom, którym się on nie należy czyniąc zagrożenia dla państwa i społeczeństwa realnymi, nie wspominając już o zadrażnieniach z zachodnimi sąsiadami deportujących z powrotem do Polski licznych posiadaczy polskiego azylu, nie przestających marzyc o Zachodzie. To święte prawo azylu w polskim wydaniu stało się międzynarodową kompromitacja ośmieszającą polskie władze i groteska. Ma to już swoja historie, bowiem podczas rozpadu Jugosławii ktoś zadecydował o przyznaniu w Polsce azylu Albańczykom z Kosowa. Sprowadzeni Albańczycy z kolei uciekali do Niemiec, by zostać potem deportowanymi do Polski. Autor tego projektu, pomimo zmarnowania sporych publicznych pieniędzy, do dzisiaj nie został ujawniony. Nieodpowiedzialne wybryki ludzi z Urzędu d/s. Cudzoziemców budzą niepokój i konsternacje. Jest oczywiste, że poważniejsi i zdolniejsi kandydaci do pracy w urzędach imigracyjno-konsularnych powinni odbywać praktyki w państwach najbardziej doświadczonych i zagrożonych nielegalna imigracja, tj. Wielkiej Brytanii, Holandii, Włoszech czy Francji.

Możliwe, że niemały wpływ na szkodliwe, absurdalne decyzje polskich urzędników ma stanowisko nielicznego, ale wpływowego ,lobby’, chętnie widzącego w Polsce państwo pozbawione spoistości, wielonarodowe i wieloetniczne, wstrząsane wewnętrznymi napięciami i konfliktami. Telewizyjni ,eksperci’ przekonują o konieczności przyjmowania w Polsce i Europie ,uchodźców’ z Afryki i Azji, co jest manipulacja i nieprawda. Niestety, w programach tych nagminnie brakuje przedstawicieli MSZ i MSWiA, którzy zechcieliby zaprezentować, choćby dla pozoru dyskusji, odmienny, bardziej rzeczywisty stan rzeczy.

Skądinąd wiadomo, że Biuro d/s. Uchodźców ONZ patronując oficjalnie migrantom wymusza  osiedlanie ludzi spoza Europy, uznanych przez siebie za  ,uchodźców’, właśnie w krajach europejskich, jak niedawno Afgańczyków na Ukrainie. Biuro operuje posługując się prawnymi ustaleniami z lat 1948, 1949 i 1951, dotyczącymi tzw. ,dipisów’, kwestii dotyczących wysiedlonych Europejczyków na obszarze Europy w wyniku II wojny światowej, co nie powinno mieć obecnie zastosowania. Nie ma to nic wspólnego ze sprawami i  problemami migracyjnymi ludow Afryki i Azji, powstałymi późno, bo dopiero w związku z końcowym procesem likwidacji kolonii na tych kontynentach i tworzenia tam niepodległych państw.  

Można przyjąć, że ludzie spoza EU starający się o azyl lub zwykły pobyt w Polsce to szukający w Europie lepszego i łatwiejszego życia ekonomiczni migranci, często ludzie bez zawodow, a także analfabeci i przestępcy. Czynnikami ułatwiającymi im pozostanie w Polsce wydaja się być: inny kolor skory, inna kultura, religia i obyczaje, ale nie zaszłe prześladowanie czy dyskryminacja. Polska nieodpowiedzialnie rozdając od r. 1989 prawo azylu nie kwalifikującym się do niego ludziom przyczynia się nie tylko do utraty jego prestiżu i znaczenia, ale tez działa wbrew własnym interesom. Charakterystyczne, że im więcej jest w Polsce ludzi innej rasy, tym częściej słychać oskarżenia tego kraju i jego społeczeństwo o ,rasizm’. Jest to oczywiście naśladowanie często stosowanej i skutecznej taktyki, szczególnie w Wielkiej Brytanii. Chodzi o wymuszenie, nieraz groźbami i szantażem posługując się ,karta rasowa’, większych świadczeń socjalnych, zapewnienie sobie rozmaitych przywilejow i swoistej nietykalności, czego większość, jak łatwo się przekonać, tam nie posiada. Ciekawe, że chyba żaden z tych mnogich tysięcy ludzi, uznanych oficjalnie przez Urząd d/s. Cudzoziemców za autentycznych ,azylantów’, nigdy nie zwrócił się do jakiegokolwiek sadu czy trybunału skarżąc kraj swego pochodzenia o rzekomo doznane tam krzywdy i zbrodnie. Bulwersujące, że polska administracja woli importować tychże ludzi, a nie starać się np. o repatriacje Polakow i osób polskiego pochodzenia z byłych republik ZSRR, co naturalnie jest rodzima dyskryminacja.

Przez kilka lat polscy Cyganie prezentowali się w Wielkiej Brytanii jako ,ofiary polskiego rasizmu’ (o ile wiadomo, nie udowodnionego) w staraniach o prawo pobytu oraz pomoc socjalna, co uzyskiwali. Natomiast Polacy mieli te świadczenia odmawiane, bowiem pochodzili z ,tzw. kraju bezpiecznego’. Utworzono zatem dwie polskie nacje, uprzywilejowana i nieuprzywilejowana, i liczni Polacy wynajmowali komunalne pokoje i mieszkania u polskich Cyganów, a niektórzy zdecydowali się nawet za nich podawać. To wszystko nie spotkało się z żadna reakcja ze strony polskiego MSZ. Obojętność polskich władz podnosi fakt licznego i częstego odwiedzania polskich konsulatów w Wielkiej Brytanii przez owych polsko-cyganskich interesantów. Dzieje się to mimo, iż według przepisow prawa międzynarodowego osoby starające się o azyl powinne unikać oficjalnych kontaktow z państwem ich (rzekomych) prześladowań bez wiedzy i zgody ich obecnych gospodarzy, tj. Brytyjczyków.

Każde państwo Zachodniej Europy przez lata beztrosko przyjmując ludzi o odmiennej kulturze, rasie, religii i mentalności bez konsultacji z własnym społeczeństwem ma obecnie poważne problemy wewnętrzne z tym związanych. Okazało się, co nie było trudne do przewidzenia, że to liczne i hojne przyznawanie azylu w Europie w niczym nie poprawiło, ale pogorszyło położenie rzesz prawdziwie dyskryminowanych ludzi w Afryce czy Azji, którzy na ogol pozostają na swoim terenie. Nie istnieje żaden akt prawny, który by zabraniał czy utrudniał tym ludziom dostęp do azylu w krajach poza europejskich. Były juz komisarz spraw wewnętrznych, prawa i sprawiedliwości EU Franco Frattini nie zaprzeczył opinii, że ci uchodźcy i migranci mogą i powinni szukać azylu czy pobytu na tych swoich kontynentach.

Nadmiar obcych, wzrost nacjonalizmów, oraz kwestie religijne i rasowe uniemożliwiają obecnie asymilacje, groza wojna rasowa i nawet rozpadem państwa, jak np. Francji. Jeszcze w poc. XIX w. Kosowo posiadało serbska większość, by w XXI w. stać się albańską prowincja. Wczesna inwazja imigrantów z hinduskiego stanu Tamil Nadu na płn. Ceylon (Sri Lanka) spowodowała długoletnią wojnę o powstrzymanie utraty części własnego terytorium i rozpadu kraju. Okupujące większość Kaszmiru Indie zasiedlają go swoimi emigrantami zamieniając to dawne księstwo w hinduska posiadłość. Hinduscy migranci zamieniają wyspy Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku w terytoria zależne od Indii. Ludność zajętej przez Indonezje Zachodniej Papui staje się mniejszością we własnym kraju, jak Palestyńczycy w okupowanej przez Izrael Palestynie. Południowa Syberia zasiedlana jest przez Chińczyków, co niewątpliwie będzie przyczyna konfrontacji miedzy Rosja i Chinami. Według oficjalnych danych Londyn stal się miastem z przewaga etniczna nie-europejska i bardziej niebezpiecznym, co doświadczyli m.in. liczni obywatele polscy,  których kolorowi imigranci  zamordowali kilkunastu, wielu pobili, obrabowali i zgwałcili. Brytyjskie miejsca jak Brixton czy Toxteth i inne słyną z rasowej segregacji, nienawiści i przemocy.

Niesposob pominąć faktu, że w ostatnich latach większość wykonawców licznych zamachow na obiekty europejskie i amerykańskie to ludzie pochodzenia azjatyckiego czy afrykańskiego, ale urodzeni lub stale mieszkający w Europie. Zmiany polityczne w Europie Środkowej i Wschodniej stworzyły idealny cel dla tysięcy szturmujących Europę nielegalnych imigrantów spoza tego kontynentu. Uprzednio ludzie ci przedostawali się do swych byłych kolonialnych metropolii, lecz w ostatnich latach tylko niektórzy z nich są tam akceptowani. Korzystają zatem z naiwności, niewiedzy, braku doświadczenia tych krajow, rozpatrujących, jak przede wszystkim Polska, lokalne zmyślone opowieści przybyłych nie mając w tym względzie żadnego pojęcia, orientacji i uprawnienia. Położenie geopolityczne Polski powoduje, że, stosując rzeczywiste, naturalne regulacje migracyjne, ograniczenia do swego regionu czy kontynentu, powinna być poza zasięgiem nieudanych gdziekolwiek indziej eksperymentów. Jest akurat odwrotnie.

Znana od wielu lat kwestia amerykańskich wiz dla obywateli polskich jest de facto ich dyskryminacja ujawniającą pasywność i słabość polskiej administracji. Polsko-amerykanska umowa konsularna z r. 1972 ustalała bezwizowy wjazd do Polski obywateli USA przy jednoczesnym zniesieniu opłat wizowych dla obywateli polskich. Później strona amerykańska jednostronnie wycofała się z tego porozumienia wprowadzając dla nich niemałe opłaty wizowe, kilkakrotnie podwyższane. Stosownie zatem do przyjętych międzynarodowych praktyk i zasady wzajemności Polska powinna wtedy wprowadzić obowiązek posiadania wiz dla obywateli USA, czego do dzisiaj nie zrobiła. To poniżające polskiego ,sojusznika’ z Iraku i Afganistanu traktowanie ustawia polskie MSZ w rzeczywistym, niekorzystnym świetle.  

Jerzy S. Kulczycki


Artykuł nadesłany do Portalu Internetowego Naszapolska.pl

Za: Nasza Polska -- [Org. tytuł: « Jerzy S. Kulczycki: "Azylowe fakty i mity" »]
Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=26404 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]