Dobrze nie będzie gdy Kościół w Polsce będzie wspierał – również pośmiertnie – komunistów

Powyższy tytuł odnosi się do pogrzebu, który urządzono jednej z ofiar katastrofy samolotu pod Smoleńskiem, posłowi Jerzemu Szmajdzińskiemu. Mszę świętą „za duszę świętej pamięci” członka SLD i byłego członka komunistycznych  partii, w tym PZPR, odprawił 20 kwietnia br. w warszawskiej Katedrze Polowej, arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. W homilii arcybiskupa zgromadzeni usłyszeli rzekę pochwał pod adresem zmarłego, który zostanie pochowany na cmentarzu w Wilanowie.

W uroczystej mszy uczestniczyli między innymi: pełniący obowiązki głowy państwa, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, byli prezydenci: Aleksander Kwaśniewski i gen. Wojciech Jaruzelski, byli premierzy: Józef Oleksy i Leszek Miller, szef SLD Grzegorz Napieralski, wiceszefowie Sojuszu: Katarzyna Piekarska i Longin Pastusiak, poseł Ryszard Kalisz (który czytał Czytanie Pierwsze podczas Mszy), europosłowie SLD: Wojciech Olejniczak, Marek Siwiec, Bogusław Liberadzki, a także europoseł PSL Jarosław Kalinowski oraz czołowi posłowie, ze Stefanem Niesiołowskim na czele. Oprócz tych oficjeli, obecni byli liczni „przyjaciele” wywodzący się najczęściej z komunistycznego betonu i ubecko-SB-ccy funkcjonariusze.

Przypomnijmy, że Jerzy Szmajdziński, w latach 1973-1990 był członkiem PZPR, do której zapisał się już będąc na studiach, a od 1986 roku zasiadał w Komitecie Centralnym, czyli w najwyższych władzach tej zbrodniczej instytucji okupującej, z ramienia Związku Sowieckiego, Polskę i ciemiężącej Polaków. Tzw. odzyskanie niepodległości i oficjalna likwidacja PZPR oraz potępienie jej działań w opinii publicznej, nie nauczyła niczego tego działacza komunistycznego. Wstąpił on do SdPR, kontynuatorki PZPR, a od roku 1999 był we władzach Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jako działacz SLD znalazł się na pokładzie prezydenckiego samolotu lecącego do Smoleńska.

To, że poseł Szmajdziński znalazł się w gronie ofiar, wielu osób zasłużonych dla wolnej i niepodległej Polski, nie zmienia faktu, iż cała jego życiowa postawa jasno potwierdzała uczestnictwo w organizacjach mających antypolski i antykatolicki charakter. W przypadku braku pojednania z Bogiem osoby publicznie przyznającej się do wspierania antykatolickich organizacji i postaw, kościół katolicki powinien głęboko zastanowić się nad aktami publicznego wspierania komunistów, ateistów, agnostyków, apostatów i różnej maści heretyków, również poprzez udzielanie im religijnych, katolickich obrzędów i pochówku.

(Dodane 04-20-2010, 8:30 PM – GMT-4:00) W rozmowie ze słuchaczami na antenie Radia Maryja (20 kwietnia 2010 r – przed godziną drugą w nocy czasu polskiego), jeden z rozmówców skrytykował wyżej podany fakt katolickiego pogrzebu J. Szmajdzińskiego. W chwilę potem włączył się na antenę dyrektor rozgłośni, o. Tadeusz Rydzyk, który w dwudziestominutowym wystąpieniu bronił decyzji o katolickim pochówku udzielonym temu komunistycznemu posłowi mówiąc, że przecież nie wiemy co kryje się w sercach takich ludzi. Ojciec Rydzyk wspomniał następnie, że żona posła Szmajdzińskiego „chodzi do kościoła”, i że razem z nią pojawiał się tam niekiedy poseł Szmajdziński, oraz to że poseł Szmajdziński miał dobre relacje z biskupem. „Z tego co słyszałem [o J. Szmajdzińskim] od księdza arcybiskupa, byłem zbudowny.” – powiedział ojciec Rydzyk. Czy zatem mamy do czynienia z pięknym nawróceniem i przyjęciem Chrystusa przez zmarłego posła? Oby tak było, lecz nie dowiedzieliśmy się tego od arcybiskupa, a gdyby coś takiego miało miejsce, coś co rzeczywiście dawałoby podstawy do katolickiego pochówku, w obowiązku przedstawiciela Kościoła jest poinformować o tym wiernych.

Oczywiście nie wiemy co kryje się w sercach ludzkich i czy w ostatnim momencie życia Łaska Boża nie dokonała swojego dzieła nawrócenia, jednak jest to niewystarczające dla publicznego katolickiego pochówku, w sytuacji gdy mamy do czynienia z człowiekiem, który całym swoim życiem zaświadczał o przywiązaniu do idei antykatolickich. Nawet jeśli tacy ludzie posiadają w sercu iskierkę nadziei i wykorzystają ją w ostatnim momencie swego życia, Bóg Wszechmogący osądzi ich sprawiedliwie, jednak Kościół mający dbać o dobry dla wiernych przykład, nie może czynić niczego innego poza potępieniem takiej a nie innej działalności i postawy życiowej osoby zmarłej. Bowiem gdy tego zaniedba, mamy do czynienia ze skandalem. Polecamy biskupom lekturę Katechizmu Kościoła Katolickiego, np. 2284-2287. Może jej zakurzony egzemplarz leży gdzieś na półce. Widać, że nawet z rozwodnionym, posoborowym Katechizmem są na bakier. Może pragną oni kolejnej jego nowelizacji?

Opracowanie: WWW.BIBULA.COM na podstawie: Polskie Radio | http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/iar/?id=156111

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content