Krokodyle łzy redaktora Passenta

Od czasu do czasu ale nieregularnie zaglądam na witrynę internetową „Polityki” aby zobaczyć jakie to problemy okupują umyslł najwybitniejszych w swoim mniemaniu dziennikarzy oraz ich zwolenników. Tak też uczyniłem i teraz aby zaobserwować reakcję prasy polskojęzycznej na ostatnie wydarzenia.

Przez cały okres kadencji zmarłego prezydenta oraz przez krótki okres rządow jego brata w charakterze premiera, „Polityka” piórem swoich najwybitniejszych dziennikarzy (myślę o D. Passencie i A. Szostkiewiczu) nigdy nie pominęła okazji aby opluć braci Kaczyńskich za jakiekolwiek inicjatywy z jakimi występowali. Byli oni, i ich administracja, wrogiem publicznym Nr 1 publicystów i większosci braci blogerskiej tego środowiska. Nie pomogło tu nawet świetowanie typowo żydowskich świąt w Pałacu Namiestnikowskim – ewenement w kraju katolickim – czy decyzja o przekazaniu nieodpłatnym wartościowej działki w środku miasta na następne muzeum holokaustu i „kultury” żydowskiej. Bracia Kaczyńscy byli po prostu nie do strawienia za to, że bardzo delikatnie i dość niezdarnie zabrali się wreszcie po długim okresie nieczynności do dekomunizacji polskiego systemu politycznego i przykrócenia aktywności Republiki Aferalnej.

Patrzę więc na blog Szanownego Redaktora Passenta (bo z blogu Red. Szostkiewicza zostałem wyrzucony już pare lat temu) i co widzę ? Krokodyle łzy leją się strumieniami. Blogerska brać  (oj brać) jest nieutulona z żalu po Wielkim Polaku i Prezydencie! Nagle nastąpił zwrot o 180 stopni i cała zgromadzona tam kolekcja dziennikarzy i kontrybutorów wygłasza jedno wielki Aj Waj.  Jest to ironia losu albo dwulicowość porównywalna z odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego (” Co nam obca przemoc wzięła , szablą odbierzemy…”) na mszy katyńskiej odprawionej tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu nad grobami ludzi, którzy w znacznej liczbie mieszkali na Kresach Wschodnich, i którzy zginęli właśnie dlatego, że byli kręgosłupem Rzeczpospolitej i jej tarczą na tych ziemiach.

Kaczyński nigdy nie odnalazł się jako prezydent a jego inicjatywa przyjazdu do Katynia oraz wzięcia udziału w rosyjskiej paradzie zwycięstwa była, delikatnie mówiżc, nieprzemyślana. Nie jestem zwolennikiem post-solidarnościowej elity politycznej gdyż uważam, że popelniła ona i popełnia nadal zdradę interesów narodowych na skalę podobną do tej jaką popełnili komuniści po roku 1945, a jeszcze wcześniej dwór Stanisława Augusta i szajka wprowadzająca Konstytucję 3 Maja. Byli to ludzie wbijajacy gwóżdż do trumny polskiej państwowości. Nie mniej nawet najwięksi entuzjaści zdrady narodowej powinni zachoważ pewien umiar  Tego umiaru jednak zabrakło „panom towarzystwu” Polityki.


Projekt znaczka wydanego przez II Korpus WP  gen. Andersa w ZSRR. Znaczek nie został wydany ze względu na protest Rosjan, którzy najwyrażniej już wtedy nie mieli najmniejszego zamiaru aby pozwolić na przywrócenie Polski w jej historycznych granicach.

Andrzej  Bobola

Andrzej Bobola jest pseudonimem literackim profesora fizyki chemicznej, ktory dla odpoczynku od nieco rozrzedzonej atmosfery fizyki teoretycznej oddaje sie rozwazaniom na tematy humanistyczne o aktualnym znaczeniu.

Za: Bobolowisko | http://bobolowisko.blogspot.com/2010/04/krokodyle-lzy-redaktora-passenta.html

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content