Tusk – architektem „Rzeczypospolitej Aferalnej”

Zdarzenia, jakich jesteśmy świadkami w ostatnich dniach, ukazują prawdziwy obraz dwuletnich rządów Donalda Tuska. Obraz przerażający – szczególnie dla tej części społeczeństwa, która zwiedziona medialnym fałszem uwierzyła, że politycy Platformy mogą zbudować nową polityczną jakość.

Niezależnie od dalszych następstw zdarzeń ujawnionych przez CBA, nie można obecnej sytuacji uznać za incydentalną. Nie jest też ona – jak chce tego Donald Tusk – „soczewką, w której ukazuje się kilka kluczowych bolączek Rzeczypospolitej” – chyba że za najgroźniejszą z tych bolączek uznamy rządy obecnego premiera. 

Nikt inny jak sam Donald Tusk i stworzone przez niego patologiczne podłoże układu powstałego po wyborach 2007 r. są powodem narodzin wszystkich afer i faktyczną przyczyną obecnych problemów. Nikt w większym stopniu nie ponosi odpowiedzialności za dzisiejszy stan państwa niż ten, kto świadomie doprowadził do zniszczenia naturalnych mechanizmów regulujących życie publiczne; do ograniczenia roli opozycji, zawłaszczenia spółek skarbu państwa, czystek w służbach specjalnych, politycznych nagonek i medialnych manipulacji.

Służby narzędziem władzy Tuska

Przejęcie władzy przez ludzi Platformy zapoczątkowało niebywały – nawet jak na polskie standardy – czas instrumentalnego traktowania służb specjalnych i powrotu do peerelowskich metod sprawowania władzy. Nigdy wcześniej na taką skalę nie stosowano w walce politycznej przecieków ze służb oraz medialnych „wrzutek” – użytecznych w ukryciu prawdziwych problemów. Nigdy też bezpieczeństwo i interesy państwa nie były w podobnym stopniu zagrożone korupcją urzędników, samowolą służb i partyjną prywatą.


Aktem oskarżenia wobec obecnego rządu staje się nawet przedwyborczy program Platformy dotyczący reform w zakresie służb specjalnych. Dość wspomnieć wystąpienie Pawła Grasia z 19 maja 2007 r. na konferencji „Bezpieczna Polska w Bezpiecznym Świecie”, gdzie przedstawiono pomysły PO na reformę służb, i skonfrontować je z późniejszymi działaniami rządu Donalda Tuska, by zrozumieć, że polityczna schizofrenia jest jedną z najgroźniejszych chorób toczących to ugrupowanie.

Począwszy od „raportów” Reszki i Pitery, „audytu Bondaryka”, sprawy laptopa Ziobry, śledztw przeciwko funkcjonariuszom CBA i ujawnieniu przez „Gazetę Wyborczą” danych szefostwa tej służby, poprzez aferę marszałkową, nagonkę na członków Komisji Weryfikacyjnej WSI i zaszczucie Wojciecha Sumlińskiego, po działania ABW wobec dziennikarzy „Misji specjalnej”, przecieków z rozmowy o tarczy Sikorskiego z prezydentem i telefonicznej rozmowy z Tuskiem czy raportu ABW o incydencie gruzińskim – we wszystkich tych sprawach mieliśmy do czynienia z wykorzystaniem służb specjalnych w walce politycznej. Ten sam cel rzutował na wiele działań prokuratury podległej ministrowi Ćwiąkalskiemu.

Po objęciu rządów przez Donalda Tuska podstawowym celem służb stała się walka z ekipą pisowską, dezawuowanie osiągnięć poprzedników oraz odbudowa wpływów ludzi komunistycznej policji politycznej. To obecny premier odpowiada za bezprecedensową „wojnę służb” – w której ABW zostało użyte do poszukiwania haków na CBA, a nowo powstały kontrwywiad wojskowy poddano represjom i ograniczeniom. Skutki tej wojny polskie służby będą odczuwały jeszcze przez długie lata. Celowo wytworzona sytuacja chaosu i anarchii miała sprawić, że służby będą narzędziem w rękach rządzącej grupy – nigdy zaś – strażnikiem naszego bezpieczeństwa.

Nie przypadkiem Donald Tusk, dokonując czystek, postawił na stary, sprawdzony „aparat”, wywodzący się z czasów PRL i rządów lewicy. Przez lata ludzie tacy jak Miodowicz, Bondaryk, Brochwicz, Czempiński czy Petelicki oraz przyjaciel wielu z nich – Andrzej Olechowski – byli aktywnymi, choć zwykle mało widocznymi uczestnikami życia politycznego Platformy. Do służb wróciła „stara kadra” – Janusz Bojarski, Andrzej Barcikowski, Marian Janicki, Leszek Elas czy Zdzisław Skorża. Nie przypadkiem, priorytetem stało się przywrócenie wpływów żołnierzy i agentów zlikwidowanych WSI oraz reaktywacja układu stworzonego przez to środowisko. 

Kto dziś pamięta, że jedną z największych trosk rządu Tuska na jesieni 2007 r. była nowelizacja ustawy o ABW, pozwalająca tej służbie na „rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw korupcji osób pełniących funkcje publiczne”? Przedstawiając w grudniu 2007 r. uzasadnienie projektu nowelizacji, Grzegorz Dolniak z PO argumentował, że „uchwalając ustawę o powołaniu CBA, posłowie odebrali ABW możliwość zwalczania korupcji godzącej w bezpieczeństwo państwa. O ile ściganie korupcji, poza CBA, pozostało jedną z ważniejszych kompetencji policji i Straży Granicznej, służb celnych i skarbowych, to ABW została tych uprawnień pozbawiona” – dowodził Dolniak. Myślano już wówczas nad ograniczeniem roli CBA, by jednocześnie móc wykorzystać służbę Bondaryka do walki przeciwko opozycji i niewygodnym dla władzy środowiskom. 

Od chwili objęcia władzy przez Donalda Tuska można obserwować proces niszczenia jedynej profesjonalnej służby antykorupcyjnej, przy jednoczesnym budowaniu partyjnego „zbrojnego ramienia”. Na początku maja 2008 r. rząd PO-PSL postanowił zwiększyć uposażenie funkcjonariuszy ABW, podwyższając tzw. wielokrotność kwoty bazowej z 2,92 do 3,34, z mocą wsteczną od stycznia 2008 r. Jednocześnie wskaźnik ten obniżono dla CBA z 3,96 do 3,5. Ta „urawniłowka” miała w zamyśle PO „skończyć z przywilejami CBA”. Styczniowe obcięcie budżetu CBA aż o 40 mln zł było już wyraźnym sygnałem, jaką wagę rząd Tuska przykłada do walki z korupcją. 

Prawdziwi dysponenci polskich procesów gospodarczych

W lutym 2008 r. Tusk deklarował: „Wolę mieć przesadnie zdeterminowanego szefa CBA, który będzie nawet w sposób przesadny kontrolował moją władzę, niż kogoś, kto będzie wpatrywał się we mnie jak w swojego szefa i omijał szerokim łukiem ludzi obozu władzy” i dodawał: „Oczekuję jednak bezwzględnej walki z korupcją przez Biuro”. Jak fałszywe były to słowa, mogliśmy przekonać się w czasie następnych miesięcy, gdy za pomocą oszczerstw, medialnych przecieków i postępowań prokuratorskich prowadzono ciągłą wojnę z jedyną służbą, która patrzyła władzy na ręce.


Gdyby ktoś chciał odkryć źródło nienawiści, jaką Platforma Obywatelska darzy CBA, powinien zajrzeć do tzw. Mapy Korupcji w Polsce, opracowanej w roku 2003 przez Julię Piterę, gdzie postuluje się powołanie specjalnej formacji o nazwie Centralny Urząd Antykorupcyjny. Zakres działań, celów i uprawnień CUA odpowiadał dokładnie służbie Mariusza Kamińskiego. Problem polegał na tym, że CBA powołał PiS i służba ta od samego początku zajmowała się ściganiem korupcji na najwyższych szczeblach władzy. W wydaniu Platformy miał to być kolejny fasadowy urząd, strzegący interesów rządzącego establishmentu. Taki, jakim uczyniono ABW – której uprawnienia antykorupcyjne, nadane przez partię Tuska, nigdy nie zostały użyte przeciwko członkom tego rządu. 

W ten scenariusz – osłabiania mechanizmów kontrolnych – wpisuje się decyzja premiera z listopada 2007 r., gdy Donald Tusk zapowiedział likwidację stanowiska koordynatora ds. służb specjalnych i oświadczył, iż odtąd on sam ponosi za nie odpowiedzialność. Absurdalność tego rozwiązania jest oczywista dla każdego, kto zdaje sobie sprawę, czym jest koordynacja działań pięciu służb i nadzór nad ich funkcjonowaniem. Ma natomiast głęboki sens, gdy traktuje się służby instrumentalnie i chce uczynić z nich narzędzie dla ochrony własnych interesów. Jedynym słabym punktem tej koncepcji była formacja Mariusza Kamińskiego, zbudowana według profesjonalnych zasad, nieuwikłana w układy, odporna na naciski i wpływy polityczne. 

Strategia przyjęta przez Tuska przekładała się na konkretne decyzje w wielu obszarach życia publicznego. To dlatego ludziom służb i powiązanych z nimi firmom umożliwiono włączenie się w proces prywatyzacyjny, otwarto drogę do spółek skarbu państwa, pozwolono podejmować decyzje w wielu kluczowych sprawach. Prywatyzacja ENEI, w której ważną rolę odegrała powiązana ze służbami spółka TFS, wskazuje na prawdziwych dysponentów polskich procesów gospodarczych.

Aleksander Ścios

Całość artykułu w dzisiejszej „Gazecie Polskiej”

Za: niezalezna | http://www.niezalezna.pl/article/show/id/26247 | ARCHITEKT „RZECZYPOSPOLITEJ AFERALNEJ”

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content