Msza Święta sprawowana jest wyłącznie przez duchownych – Dr Carol Byrne

Dla praktycznie wszystkich katolików przed SW II, postulat „aktywnego uczestnictwa” we Mszy Św. przez członków zgromadzenia był nie do pomyślenia. Przez wiele wieków kapłan był uważany za „człowieka Mszy” czyli tego, który ponosi odpowiedzialność za wykonanie wszystkich jej modlitw i czynności od początku do końca.

Takie było jeszcze oficjalne stanowisko Watykanu w latach poprzedzających inaugurację Ruchu Liturgicznego. Na przykład w pierwszym tomie Ephemerides Liturgicae (1887), międzynarodowego czasopisma związanego z Kongregacją Obrzędów, następująco określono stanowisko  Kościoła w tej kwestii:

Msza Święta, zgodnie z jej powszechnie przyjętym znaczeniem, jest całym zespołem ceremonii i obrzędów wykonywanych przez Kapłana podczas sprawowania Świętej Ofiary na ołtarzu. To właśnie potwierdza Kościół, gdy zobowiązuje wiernych do słuchania Mszy; zgodnie z tym znaczeniem tak mają rozumieć ją wierni, gdy przy niej asystują [tj. są obecni] i  kapłani, gdy ją sprawują.”

Innymi słowy, każdy, kto chodził na Mszę, rozumiał, że jedynymi osobami mającymi w niej czynny udział są duchowni, a wrażenie to potęgował fakt, że bramy sanktuarium były podczas uroczystości zamknięte – i zaryglowane.

Takie rozwiązanie uzmysławiało kluczowy fakt dotyczący Mszy Świętej: że obszar sanktuarium jest Świętym Miejscem i że ceremonie tam dokonywane są sprawą duchownych, a nie świeckich. Powierzenie zgromadzeniu ról tradycyjnie zarezerwowanych dla kapłana musiało być poważnym wstrząsem dla wpojonego u większości katolików poczucia dobra i zła.

 

Niektóre wcześniejsze świadectwa

XIX-wieczny katolicki kapłan, ks. Daniel Rock – bardzo szanowany ekspert w dziedzinie liturgicznej i ceremonialnej praktyki angielskiego średniowiecza – wyjaśnił tę kwestię w jeszcze bardziej jasny i wyraźny sposób:

W pełnieniu tej świętej funkcji żadna rola nie jest przypisana ludowi. Ofiara jest składana przez kapłana w ich imieniu i na ich rzecz. Całe działanie odbywa się między Bogiem a kapłanem.  Nie jest też konieczne, aby lud rozumiał język Ofiary,  dlatego nie pozwala  mu się  nawet usłyszeć najważniejszej i najbardziej uroczystej jej części…

Lud jest obecny i modli się, tak jak czynił to tłum, gdy Zachariasz był w Świątyni: ale nie działa; nie wypowiada modlitw kapłana; nie ma nic wspólnego z rzeczywistym sprawowaniem Świętej Ofiary.

Współczesny Kościół przeszedł od „żadna rola nie jest przypisana ludowi” do „aktywnego uczestnictwa” wszystkich świeckich; i od tego, że nie mają oni „nic wspólnego z rzeczywistym sprawowaniem Świętej Ofiary” do zainspirowanego przez SW II lekiem na wszelkie zło: „Kapłan powinien czynić wszystko przy aktywnym udziale ludu, a nigdy sam.”

Tylko na podstawie tego faktu możemy ocenić, jak daleko od katolickiej prawdy odszedł Ruch Liturgiczny zainicjowany przez Dom Beauduin’a, zbudowany na platformie „aktywnego uczestnictwa” świeckich, a oparty na „potrzebie” rozumienia słów wypowiadanych przez kapłana i odpowiadania na nie. Żaden z poprzednich Papieży w historii Kościoła, włączając w to Piusa X, nigdy nie wskazał na taką potrzebę.

Inny wybitny XIX-wieczny człowiek Kościoła, kard. Nicholas Wiseman, pierwszy arcybiskup Westminsteru, był równie nieugięty co do wyjątkowej roli kapłana we Mszy Św: „Tam, gdzie głównym aktorem jest kapłan, pełniący posługę wyłącznie osobiście, reszta musi zadowolić się duchowym połączeniem swoich modlitw z jego, czy raczej z wykonywanym przez niego świętym obrzędem.

Ten punkt powtarza O. Thomas Bridgett w tych pamiętnych słowach:

Wielkim aktem katolickiego kultu jest Msza Święta, czyli bezkrwawa Ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Jeden tylko stoi i składa tę straszliwą ofiarę; reszta klęczy wokół i łączy swoje intencje i pobożność z jego intencjami; ale nawet gdyby nie było tam ani jednego  wiernego, ofiara zarówno za żywych jak i umarłych byłaby skuteczna i kompletna.

 

Jak ogień i woda

W kwestii tego, kto jest, a kto nie jest uprawniony do sprawowania widzialnych i zewnętrznych obrzędów Mszy Św. pojawiło się wielkie rozdarcie pomiędzy  katolikami tradycyjnymi a progresywistami.

Po jednej stronie tej przepaści są ci, którzy podtrzymują tradycyjną naukę, że tylko duchowni mają prawo sprawować funkcje liturgiczne, świeccy natomiast nie mają oficjalnie uznanej  roli w obrzędach; uczestniczą duchowo we Mszy, nie wykonując żadnego z obrzędów, łącząc swoje modlitwy i intencje z czynnościami kapłana przy ołtarzu.

Po drugiej stronie są ci, którzy uważają, że przyjęta i zaakceptowana tradycja kultu katolickiego powinna zostać zastąpiona przez nową „teologię zgromadzenia liturgicznego”, według której, to zgromadzenie  jest obdarzone kapłańską mocą sprawowania liturgii.

Dla nich Msza Św. jest dziełem ludu Bożego, a nie dziełem Boga dla ludu, dokonywanym na ołtarzu za pośrednictwem kapłana w jego konsekrowanej roli alter Christus.

W tym tkwi źródło podziału na stanowiska tradycyjne i progresywistyczne, które sprowadzają się do dwóch nie dających się pogodzić koncepcji Mszy i wiary. Tradycyjny sposób uczestnictwa jest możliwy tylko dla tych, którzy rozumieją, czym naprawdę jest Msza.

Jednak obecne rozumienie Mszy przez większość katolików odeszło tak daleko od tego, czym było w całej historii Kościoła, że możemy mówić o całkowitej przemianie w ich postrzeganiu Mszy i święceń kapłańskich. Niektórzy posuwają się nawet do heretyckiego stwierdzenia, że Msza nie jest Mszą bez uczestnictwa i działania ludu.

Mantrą, która zapowiedziała i podtrzymuje tę rewolucję, jest oczywiście „aktywne uczestnictwo” nakazane przez SW II.

 

Wywrotowość „nowej teologii liturgicznej”?

Zaangażowanie świeckich w działanie liturgiczne opiera się na założeniu, że mają oni prawo do udziału w zarządzaniu i sprawowaniu własnej liturgii – stąd powstawanie w każdej parafii „komisji liturgicznych”, których członkowie planują liturgię według własnych potrzeb.  Odpowiedzialność za liturgię zawsze była wyłączną prerogatywą duchowieństwa, którego działania były ograniczone rubrykami ksiąg liturgicznych.

Kiedy rozważamy nauczanie Magisterium sprzed Soboru Watykańskiego II na temat Mszy i kapłaństwa, staje się jasne, że reformatorzy liturgiczni oparli swoje argumenty na ideach zaimportowanych z protestantyzmu, które oznaczają radykalne odejście od katolickiej tradycji teologicznej. Upierają się oni, że tradycja odziedziczona po Soborze Trydenckim jest obecnie przestarzała i musi być oparta na nowych podstawach.

Siłą napędową rozpoczętego w 1909 roku przez Dom Beauduina Ruchu Liturgicznego z jego hasłami „demokratyzacji” liturgii i „aktywnego uczestnictwa” świeckich nie była najwyraźniej troska o duchowe dobro ludu, ale bunt przeciwko „patriarchalnym strukturom” Kościoła. Ich celem było zaatakowanie przywilejów kapłańskich jako „elitarnych”, narzucenie „wspólnotowego” zaangażowania wszystkich w liturgię i podniesienie rangi świeckich w zgromadzeniu poprzez powierzenie im ról duchownych.

Jak zauważył w 1973 roku ks. J. D. Crichton, jeden z najwybitniejszych angielskich liturgistów progresywistycznych, w odniesieniu do rozdawania Komunii Świętej przez osoby świeckie: „będą oni teraz mogli sprawować swoje kapłaństwo w sposób, którego być może nigdy nie przewidywali”.

Jeśli Msza ma zachować swoją tożsamość, nie może być alternatywy dla tradycyjnego rozumienia Mszy, nie może być mieszania lub dzielenia obowiązków i odpowiedzialności między wyświęconymi szafarzami i ludźmi w ławkach.

Przykłady podważenia natury święceń kapłańskich można już było dostrzec w reformach liturgicznych Piusa XII.

Uwagi ks. Crichtona o „kapłaństwie świeckich”, choć napisane już po narzuceniu wiernym Novus Ordo, są równie odkrywcze jak spojrzenie we wsteczne lusterko w samochodzie. Widzimy w nim całą kolumnę reformatorów z początku XX w., którzy posuwali się autostradą ruchu liturgicznego w kierunku wspólnego celu – stworzenia Nowej Mszy, która osiągnęłaby wszystkie ich strategiczne cele.

 

Wszystkie ręce na pokład

Przed Ruchem Liturgicznym żadne oficjalne rubryki Mszału Rzymskiego nie ustalały zasad „podziału pracy” między duchownych i świeckich, z wyznaczonymi zadaniami dla świeckich, które mają wykonywać razem z kapłanem. Jest to podstawowa zasada organizacyjna linii montażowej w fabrykach, gdzie grupy pracują razem dla jak najbardziej wydajnej masowej produkcji towarów.

Msza Św. nie jest jednak wspólnym przedsięwzięciem, w którym wszyscy obecni wierni dzielą się odpowiedzialnością za jej sprawowanie (jak tego wymaga zasada Vaticanum II o „czynnym uczestnictwie”), ale – jak wyjaśniał XIX-wieczny O. Nikolaus Gihr – jest „czynnością liturgiczną wykonywaną przez kapłana dla przebłagania i uwielbienia Boga, a także dla zbawienia wiernych.” (8)

Nalegając na „podział pracy” jako warunek sine qua non wszystkich liturgii Novus Ordo i narzucając go zarówno kapłanom jak i świeckim, współczesny Kościół wprowadził zupełnie inną koncepcję Mszy – jako wspólnego wysiłku „Ludu Bożego”. Dla katolików Novus Ordo skutkuje to wrogim przejęciem zadań, do tej pory sprawowanych przez duchownych na rzecz drapieżnych świeckich konkurentów. Jesteśmy tego naocznymi świadkami, przy skwapliwej  akceptacji duchownych.

c.d.n

Dr Carol Byrne

 

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: TraditionInAction (March 3, 2021) – „‘The Action of the Mass Is Performed by the Clergy Alone’”

Skip to content