Przełożony Generalny FSSPX wyjaśnia wątpliwości związane z tzw. szczepionkami przeciwko Covid

Uważam, że warto poświęcić kilka słów szczepionkom. To na tyle istotny temat, że już widzę, że niektórzy z was robią notatki (śmiech). To bardzo złożony problem. Tematem tego wystąpienia są cele i zadania stające przed Bractwem. Postaramy się zatem ustalić jaki jest związek, jeśli  taki w ogóle istnieje, pomiędzy zadaniami Bractwa, a szczepionkami. Istnieje opinia, że Bractwo jest zbyt wstrzemięźliwe w opiniach na ten temat. 

Dlaczego Bractwo nie wypowiada się jednoznacznie? Wydaje się, że cała ludzkość jest na kolanach, jest wyczerpana tym problemem, a Bractwo milczy. Pytanie jest uzasadnione i spróbuję na nie odpowiedzieć. Nie dokonam jednoznacznego ustalenia stanowiska Bractwa w tej sprawie. Nie odpowiem na tysiące pytań, które pojawiają się w Internecie. Życia zabraknie aby zrozumieć to wszystko co się właśnie odbywa. Kwestia jest naprawdę bardzo złożona i wcale temu nie zaprzeczamy. Chcę tylko wyjaśnić dlaczego Bractwo jest oszczędne w słowach w tej sprawie. Innymi słowy, chcemy umieścić tę kwestię w jej właściwym miejscu. Taki jest cel tych kilku słów, które do was kieruję.

Jakiś rok temu, ludzkość była skoncentrowana wyłącznie na kwestii Covid. Pojawiały się pytania czy wirus przybył z Chin, a może Tajwanu? Czy jest zabójczy? Czy w ogóle istnieje? Czy ma taki sam wpływ na ludzi jak inne wirusy? Czy ludzie w szpitalach umierają z powodu wirusa czy tez są zabijani? Takie pytania zadawano zaledwie rok temu. Cała uwaga była skupiona na tym. 

Obecnie cała uwaga poświęcona jest kwestii szczepionek. Przyczyną takiej sytuacji jest to, że rządy poszczególnych państw próbują narzucić swoim obywatelom obowiązek szczepień. Powoduje to ogólne zaniepokojenie i prowokuje powstanie dwóch antagonistycznych obozów czyli zwolenników i przeciwników szczepień. Zachowania neutralne wobec tego zjawiska są rzadkie. Internet dostarcza wszystkie konieczne informacje i narzędzia obu stronom. Mamy do czynienia z ogólną paniką dotyczącą szczepień z jednej strony i podobną paniką ze strony ludzi, którzy są zwolennikami szczepień i uważają, że ludzkość nie może wrócić do normalności bez poddania się obowiązkowym szczepieniom. W rezultacie  dostrzegamy tutaj całkiem mocną dialektykę. Ludzie, którzy zapadli na covid, można powiedzieć nie mają już wyjścia, ale ci którzy są zdrowi, są jeszcze w większym stresie i rozterce. 

Odejdźmy na chwilę od tej bardzo skomplikowanej sytuacji, tych dwóch antagonistycznych obozów i spróbujmy przeanalizować tę sytuację. Obecnie główna debata skupia się na efektach ubocznych szczepionek, które, to trzeba podkreślić, zostały wyprodukowane bardzo szybko. W relacji do tego zagadnienia medycznego, istnieje jeszcze zagadnienie polityczne, a mianowicie, jakim to prawem rządy mogą narzucać swoim obywatelom szczepionki, które nie zostały wystarczająco przebadane. Zazwyczaj takie badania zajmują do ośmiu lat przed dopuszczeniem ich do stosowania na ludziach. Wszystko zostało zrobione bardzo szybko, ponieważ w perspektywie były wielkie pieniądze. Kilka krajów, które pracowały nad własną szczepionką zrezygnowało z tego, ponieważ zdali sobie sprawę z tego, że i tak nie będą mieli rynku dla swojej szczepionki. Ten rynek należał już do wielkiego biznesu. 

Jeśli chodzi o efekty uboczne szczepionek, nasza wiedza na ten temat nie jest wystarczająca.

Jest jednak jeszcze większy problem. Szczepionki charakteryzują się krótkotrwałym działaniem, nie wystarczają na długo. Znowu mamy więc zderzenie kwestii politycznej i medycznej. Rządy narzucają obowiązkowe szczepienia, próbując przy tym przekonać dwa typy postaw ludzkich. Z jednej strony ludzi niezaszczepionych, przekonując ich, że szczepienie to słuszna postawa, że szczepionka jest skuteczna i że jest to jedyne wyście z sytuacji. Z drugiej strony muszą przekonać ludzi już zaszczepionych, że kolejna, druga czy trzecia szczepionka jest konieczna, ponieważ poprzednie nie zadziałały. Mało tego, muszą to robić co roku i nie wiadomo jak długo ma to trwać.

Przejdźmy zatem do sedna. Czy jest to złożony problem? Tak. Czy cała sytuacja nosi znamiona szaleństwa? Tak. Czy napięcie, jakie dotyczy całej ludzkości, jest zrozumiałe? Tak. Czy uzasadnione są wątpliwości dotyczące tej sytuacji? Tak. Czy uzasadniony jest sprzeciw wobec przymusu szczepień? Tak.

Ale…

Jest to przede wszystkim problem i zagadnienie medyczne. Jest to pierwsza i podstawowa przyczyna, dla której FSSPX nie angażuje się w tę debatę. Owszem, ten czy inny ksiądz może coś sugerować, może doradzić ale Bractwo jako takie nie angażuje się w tę debatę. Nie jest zadaniem Bractwa rozstrzyganie zagadnień medycznych. Nie jest zadaniem Bractwa, udzielanie odpowiedzi na pytania dotyczące wszystkich możliwych konsekwencji i skutków ubocznych przyjęcia szczepionki. Nie dotyczy to tylko covid ale również innych specyfików medycznych, dotyczących innych chorób.

Podkreślam z naciskiem, jest to zagadnienie medyczne, którego nie możemy rozważać jako zagadnienia teologicznego. Owszem, ksiądz może się angażować w to zagadnienie ale wyłącznie jako osoba prywatna. 

Spójrzmy na to z innej strony. Załóżmy, że pojawił się jakiś nowy lek, powiedzmy na przeziębienie, który jest zwykłym, bezproblemowym lekiem. Bractwo oficjalnie opowie się po stronie tego leku, potwierdzi zalety tego leku. Nagle okaże się, że ten lek powoduje na przykład alergię. W takiej sytuacji, Bractwo będzie odpowiedzialne za te alergie, które pojawią się u niektórych. Gdzie byłby błąd po stronie Bractwa w takiej sytuacji? Tam mianowicie, że Bractwo wypowiedziało się w sprawie, która nie jest przedmiotem misji Bractwa. Jest to główna przyczyna, dla której Bractwo nie zajmuje stanowiska w sprawie szczepionek.

Są też inne przyczyny dla których Bractwo chce pozostać na uboczu tej dyskusji dotyczącej szczepionek. Jedną z nich jest kwestia spisku globalistycznego. Może wyglądać na to, że spisek ten rozpoczął się wraz z pojawieniem się szczepionek przeciwko covid. Cały świat zapada na tę samą chorobę i cały świat ma być leczony tylko w jeden sposób, narzuconą centralnie szczepionką. Na tym polega globalizm. Bestia postanowiła się ujawnić… Bądźmy jednak ostrożni patrząc w ten sposób na sytuację w jakiej się znaleźliśmy. Patrząc w ten sposób, możemy zapomnieć, że spisek miał swój początek 300 lat temu i był skierowany przeciwko Kościołowi. Co to jest globalizm? Jest to zamysł zastąpienia Kościoła katolickiego, innym uniwersalnym autorytetem. Wiecie dobrze o czym mówię… Nie zapominajmy jednak o korzeniach tego spisku przeciwko Kościołowi, który dotyka całej ludzkości. To czego doświadczamy dzisiaj jest tylko częścią większego zjawiska i jeśli nie będziemy mieli przed oczami tej szerszej perspektywy, może ono zniknąć z pola widzenia i zostać przysłonięte wydarzeniami bieżącymi.

Nie wolno nam stracić z pola widzenia całego obrazu, całej sytuacji w jej historycznym ujęciu. 

Miejmy zawsze na uwadze perspektywę nadprzyrodzoną. Można zapytać co to ma do rzeczy? Przecież szczepionka to ciecz i gdzie tutaj miejsce na perspektywę nadprzyrodzoną? Nie. Covid, podobnie jak każda pandemia w historii jest karą dopuszczoną przez Bożą Opatrzność celem oczyszczenia rodzaju ludzkiego… Pojawia się tutaj pewne zagrożenie…Owszem mamy Tradycję, zachowujemy ją, ale przecież nie jesteśmy lepsi od innych, jesteśmy takimi samymi grzesznikami jak cała reszta. Zatem jeśli istnieje jakaś uniwersalna kara za grzechy, dotyczy ona również nas. Jeśli Pan Bóg dopuścił covid, to nie tylko ma to dotyczyć innych ale również nas. My tradycjonaliści, tradycyjni księża, również umieramy na covid. 

Powrócę jeszcze do globalizmu. Zwróćmy uwagę, że podczas minionego roku, dzięki całej uwadze skupionej na szczepionkach, wprowadzono najstraszniejsze prawa skierowane przeciwko porządkowi naturalnemu. Dotyczy to wielu państw. W Europie Zachodniej obecnie, w prawie każdym państwie dozwolone są małżeństwa jednopłciowe. W jednym państwie toczy się jeszcze debata na ten temat. Jednak nasza uwaga nie jest skoncentrowana na tych sprawach i tym łatwiej jest takie ustawy przeprowadzać. Gdy my spoglądamy w kierunku szczepionek, w tym samym czasie jest przeprowadzana destrukcja porządku naturalnego, którego zawsze strzegł i bronił Kościół katolicki. Dzieje się tak w celu stworzenia nowego świata z nowymi prawami, z nową władzą, z covidem czy bez, ze szczepionkami czy bez. Ten projekt nie zaczął się 2 lata temu, jest o wiele starszy. 

Jest jeszcze jedna przyczyna dla której Bractwo nie angażuje się w tę dyskusję. Istnieje coś takiego, jak sojusz antyszczepionkowy. Jest to bardzo zróżnicowane środowisko. Są tam katolicy ale również ludzie bez jakichkolwiek przekonań politycznych czy religijnych. Są tam też ludzie o przekonaniach skrajnie lewicowych, anarchiści, „zieloni”, tzw. ekolodzy. Mają oni całkiem mocną reprezentację polityczną w Europie, oni też są przeciwko szczepionkom. W imię czego sprzeciwiają się oni szczepieniom? W imię wolności jednostki, godności człowieka, praw człowieka. Innymi słowy: moje ciało należy do mnie i mogę z nim robić co zechcę. To samo dotyczy mojego życia i ja decyduję czy przyjmę szczepionkę czy nie. Są to te same hasła, które od lat słyszymy w innym kontekście; mój brzuch należy do mnie. 

Odnajdujemy tutaj zasady nowego porządku, zapoczątkowane już 300 lat temu. Wtedy też mówiono o prawach człowieka i godności człowieka. Bądźmy ostrożni.

Z drugiej strony mamy zwolenników szczepień. Paradoksalnie, oni upierają się przy tych samych zasadach. Dlaczego to robią? Ponieważ pragną wrócić do normalności. Tłumaczą to sobie w ten sposób, że jeśli inni nie przyjmą szczepionki, wtedy moje wolności, które do tej pory posiadałem będą nadal ograniczane… Nie będę mógł podróżować, pracować, w ogóle nie będę mógł cieszyć się życiem… Dlaczego? Ponieważ inni się nie szczepią. Zatem w oparciu o prawa człowieka, chcę narzucić innym obowiązek szczepień. Innymi słowy, winnymi wszelkich restrykcji są ci, którzy nie chcą się szczepić. Wszyscy powinni się zaszczepić. To paradoks, te same poglądy wyrażane są przez obie strony sporu … Czy w tej sytuacji Bractwo powinno wchodzić do tej debaty?

Z powodu wymienionych przyczyn oraz innych o których nie mamy czasu rozmawiać, Bractwo nie zamierza zajmować stanowiska.

Przyznaję, jest to bardzo ważna sprawa, niejednoznaczna, ale wierzymy, że obecnie, podobnie jak i przeszłości, nie opuści nas Boża Opatrzność.

Dziękuję za uwagę

 

Pytania z sali

Czy szczepionki przeciw covid mają moralne uzasadnienie?

W swoim wczorajszym jak i dzisiejszym wystąpieniu położyłem nacisk na polityczne zagadnienie  narzucania obowiązkowych szczepionek, które nie zostały prawidłowo przetestowane i ich skutków ubocznych. Oczywiście pojawia się też zagadnienie moralne, szczególnie w odniesieniu komórek pobieranych od abortowanych płodów, które są wykorzystywane w pracach nad produkcją tych szczepionek. W tej szczególnej sprawie, Bractwo nie uchyliło się od zajęcia stanowiska i udzieliło odpowiedzi. Pytania w tej sprawie napływały od naszych wiernych. Ktoś zapytał: jestem ojcem, mam dzieci, jestem jedynym żywicielem rodziny, nie mam innego wyjścia, co mam robić jeśli zostanę przymuszony do przyjęcia szczepionki? Czy będzie to czyn niemoralny? Jeśli tak, to odmówię szczepienia i zawierzę przyszłość mojej rodziny Bożej Opatrzności. 

Bractwo stoi na stanowisku, że przyjęcie szczepionki będzie w takim przypadku uzasadnione ale musi być oparte na roztropnym rozważeniu takiej decyzji i wzięciu pod uwagę wszelkich konsekwencji zdrowotnych takiej decyzji. 

Przyznaję, że jest to sprawa wyjątkowo delikatna. Oczywiście jak tylko pojawia się słowo aborcja, natychmiast pojawia się u nas obrzydzenie i sprzeciw. Jasnym jest, że nie chcemy mieć z tym nic do czynienia i nie powinniśmy mieć z tym nic do czynienia. 

Jednak Bractwo przyjmuje tutaj pewną zasadę mówiącą, że w pewnych okolicznościach uzasadnionym jest skorzystanie ze zła popełnionego przez innych. Takie skorzystanie jest uzasadnione, jeśli nie współdziałamy bezpośrednio w moralnie złym działaniu. Bractwo nikogo nie przymusza do przyjęcia szczepionki, jednocześnie nikogo nie potępia z powodu jej przyjęcia. Takie było znaczenie artykułu opublikowanego w biuletynie Bractwa. 

Posłużmy się kilkoma przykładami opartymi na klasycznych zasadach teologii. Również Św. Tomasz z Akwinu posługuje się tą zasadą. Wiemy o tym, ze możemy pobrać rogówkę oka od zmarłej osoby, nawet do kilku godzin po jej śmierci. Czy jest to moralnie uzasadnione? Tak. Nie występuje tutaj problem, który dotyczy organów zmarłej osoby. W tym przypadku mamy do czynienia z tkanką. Zatem, czy możemy pobrać rogówkę od kogoś, kto został zamordowany? Tak. Możemy. Zakładając oczywiście, że nie zamordowaliśmy tego człowieka aby pobrać jego rogówkę. 

W przytoczonym przykładzie korzystamy z morderstwa. Ktoś został zamordowany i gdyby ten straszny grzech nie został popełniony, nie moglibyśmy pobrać rogówki. Jednocześnie, w żaden sposób nie braliśmy udziału w tym grzechu. 

Inny przykład. Czy amerykański dystrykt Bractwa może przekazać pieniądze otrzymane od was na budowę meczetu albo synagogi? Mam nadzieję, że wszyscy zgadzamy się co do tego, że nie może. 

Czy Bractwo w USA może przyjąć darowiznę w celu przebudowania meczetu na kościół? Oczywiście. Na południu Hiszpanii znajdują się katedry, które w Średniowieczu były meczetami. 

Podam jeszcze jeden przykład, ponieważ to jest bardzo ważne pytanie.

Być może jest to przykład oddalony od naszych czasów ale posłużmy się nim. Czy można jeść mięso ofiarowane bożkom? Pytanie pojawiło się 2000 lat temu. Poganie mieli w zwyczaju składanie ofiar ze zwierząt. Część tego mięsa była spożywana przez ofiarników. Mięso takie było również sprzedawane na targu lub częstowano nim na przykład gości po tym jak wcześniej złożono je w ofierze bożkom. Zatem czy wolno było jeść takie mięso? Żydów to oburzało i jednoznacznie odrzucali taką możliwość. Św. Paweł powiedział, że można, pod warunkiem, że nie będzie to gorszyło innych. Oczywiście pogański rytuał budził u żydów obrzydzenie, zresztą w nas budzi podobne reakcje. Niemniej jednak, to mięso mogło być jedzone. 

Wracając do tematu, oburzenie aborcją w powiązaniu ze szczepionkami jest zrozumiałe ale korzystam z tych przykładów aby pozwolić wam zrozumieć dlaczego Bractwo było ostrożne w tej sprawie i stoi na stanowisku dozwolenia do korzystania z cudzego grzechu, pod warunkiem, że nie bierzemy bezpośredniego udziału w tym grzechu.

Transkrypcja i tłum. Sławomir Soja

na podstawie:

https://www.youtube.com/watch?v=OYuqVdzr6Ew&t=158s

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Uważamy, że kierownictwo Bractwa św. Piusa X dalej nieodpowiedzialnie brnie w tej całej narracji pandemicznej, w kierunku zgubnym nie tylko dla wiernych, ale i dla samego Bractwa niszcząc swój autorytet. Nie potrafią nawet zająć stanowiska i odpowiedzieć na pytanie czy można w ogóle dopuszczać myśli aby przyzwolić na przyjęcie preparatu stworzonego z abortowanych ciał. Jak zawsze pada najpierw retoryka o „świętości życia” i o horrorze aborcji (choć tutaj nawet nie padały takie słowa, bo chyba w kontekście „szczepionek” nie wypada…), lecz gdy przychodzi do konkretów, to nagle aborcja jest nie tylko dozwolona, ale i wprost jej owoce są bardzo dobre. Bo „szczepionki przeciwko Covid-19” rozgrzeszają wszystko, bo „w walce ze straszną pandemią” wolno i należy stosować preparaty wyprodukowane na bazie morderstwa.

Wypowiedź Przewodniczącego jest tak niskich lotów intelektualnych, że aż trudno jest komentować, bo należałoby do każdego zdania się odnieść. Przyjrzyjmy się tylko niektórym.

 

Jakiś rok temu, ludzkość była skoncentrowana wyłącznie na kwestii Covid. Pojawiały się pytania czy wirus przybył z Chin, a może Tajwanu? Czy jest zabójczy? Czy w ogóle istnieje?

Nieprawda. Rok temu ta „ludzkość” oficjalnie była powiadomiona, że wirus nie pochodzi z Chin (czy Tajwanu), bo choć rzekomo pojawił się na chińskim targowisku, to wszystkie media na całym świecie mówiły zgodnym tonem, że to jakiś przeskok ze świata zwierząt. Wmawiano wszystkim, że pochodzi on od jakiegoś nietoperza, czy wygadywano inne niestworzone rzeczy. A więc ta „ludzkość”, która całą wiedzę czerpie z głównych mediów powtarzała to co telewizja im podawała. Dopuszczenie innych możliwości i wyrażane wątpliwości w głównych mediach pojawiły się dopiero jakieś pół roku temu, a w ślad za tym „ludzkość” zaczęła mieć prawo do spekulacji.

Ważniejsza jest jednak dalsza część zdania: „Czy w ogóle [wirus SARS-Cov-2 mający powodować Covid-19] istnieje?” Otóż tak jak rok czy 2 lata temu, tak i teraz tenże „wirus” nie istnieje, poza wygenerowanym in silico, czyli w wirutalnym świecie komputerowych grafik i symulacji. Nigdzie na świecie, w żadnym laboratorium, żadnym uniwerstytecie, w żadnej rządowej agencji, nie ma tego „wirusa”. A przy braku „wirusa” nie mamy do czynienia z prawdziwą „pandemią”, nie możemy na serio brać „testów na Covid-19”, no i oczywiście nie możemy też uważać „szczepionki” jako panaceum na „wirusa”.

 

W rezultacie  dostrzegamy tutaj całkiem mocną dialektykę. Ludzie, którzy zapadli na covid, można powiedzieć nie mają już wyjścia, ale ci którzy są zdrowi, są jeszcze w większym stresie i rozterce.”

Jacy to ludzi „zapadli na covid”?? Dowiedzieli się, że mają „covid” bo testy wyszły im pozytywnie? Bądźmy poważni.

 

Jeśli chodzi o efekty uboczne szczepionek, nasza wiedza na ten temat nie jest wystarczająca.”

No to już jest przebój Przełożonego! Nasza wiedza nie jest wystarczająca?? Według oficjalnych źródeł, czyli systemu VAERS (który jak zaniżony kilkudziesięciokrotnie, a wiele obliczeń wskazuje na URF=41), zmarło 20 tysięcy ludzi, mamy miliony ofiar, kalek – i to w amerykańskim systemie, a systemy europejskie mają dodatkowo swoje wstrząsające dane – a Przełożony mówi, że „nasza wiedza nie jest wystarczająca”? Ten brak empatii, brak chęci zdobycia wiedzy w tym kierunku, już graniczy z bezczelnością!

 

Szczepionki charakteryzują się krótkotrwałym działaniem, nie wystarczają na długo.”

Te tzw. szczepionki nie mają żadnego (pozytywnego) działania, nawet krótkotrwałego. Przy ARR wynoszącym poniżej 1% (czyli na początku, gdy wmawiano ludziom „skuteczność” RRR 95%), o jakiej to skuteczności mowa?? Dzisiaj, gdy aplikuje się ludziom „boostery” ta „skuteczność” jest ujemna!!

 

Jest to przede wszystkim problem i zagadnienie medyczne.”

Kolejny wielki, a może i podstawowy błąd: nie, to nie jest zagadnienie medyczne! To jest zagadnienie społeczno-polityczne, bo te tzw. szczepionki nie mają – i nigdy nie miały – żadnego terapeutyczno-prewencyjnego przeznaczenia, lecz były narzędziem: 1) przysporzenia fortuny firmom farmaceutycznym i ich akcjonariuszom; 2) wprowadzenia przymusu medycznego.

 

Podkreślam z naciskiem, jest to zagadnienie medyczne, którego nie możemy rozważać jako zagadnienia teologicznego.”

Podkreślamy z naciskiem, coś zupełnie przeciwnego: TO NIE JEST zagadnienie medyczne, a JEST RÓWNIEŻ zagadnieniem teologicznym! Bo rozprowadzanie preparatów stworzonych na bazie komórek abortowanych i na dodatek rozprowadzanie przymusowe jaka panaceum na nieistniejącego wirusa i nieistniejącą chorobę – JEST zagadnieniem teologicznym!

 

Covid, podobnie jak każda pandemia w historii jest karą dopuszczoną przez Bożą Opatrzność celem oczyszczenia rodzaju ludzkiego.”

Nie mieliśmy żadnej pandemii, a jedynie medialne zastraszanie. I przestańmy mieszać w to Bożą Opatrzność! Bo dopiero wtedy doczekamy się dopuszczenia kary za bluźnierstwa.

 

W sumie: niezwykle nieodpowiedzialne stanowisko Przewodniczącego i w zasadzie całego Bractwa św. Piusa X co do zagadnienia „pandemii” i „szczepionek”. Po dwóch latach totalnej propagandy dotyczącej „pandemii”, a potem „szczepionek”, sączącej się ze wszystkich mediów i z samego Watykanu, chcielibyśmy usłyszeć obiektywne, mądre, poparte WIEDZĄ stanowisko tradycyjnego skrzydła Kościoła. Okazuje się, że bliżej im do posoborowego Watykanu niż myśleliśmy…

 

 


 

Skip to content