Co robi gubernator Kalifornii w Meksyku?

Kilka tygodni temu gubernator stanu Kalifornia, Gavin Newsom zaszczepił się trzecią dawką preparatu rozprowadzanego jako „szczepionka przeciwko Covid-19”.

 

Ten apodyktyczny, bezczelny, skrajnie lewicowy polityk zasłynął z destrukcji pięknej Kalifornii i stworzenia z niej miejsca bez perspektyw, z najbardziej restrykcyjnymi regulacjami szaleństwa kowidowego, z samowolą rewolucyjnych ruchów, z indoktrynacją w szkołach, ze wzrostem przestępstw, z upadkiem biznesów, z doprowadzeniam do braku wody (poprzez ekonazistowskie projekty melioracyjne, woda spuszczana jest do Oceanu, a ludność cierpi na jej niedostatek), z szalonymi projektami „ekologicznymi” i „walki ze zmianą klimatu”, wreszcie – z wyszczepianiem ludności, w tym bezbronnych dzieci.

Po publicznym pokazie przyjęcia „boostera”, ten żywy, krzyczący, codziennie atakujący resztki normalności polityk, nagle zniknął. Mijały dni, tygodnie i wreszcie jego biuro wydało nic nie mówiący komunikat, że guberanator „wziął wolne”. Ten ekologiczny maniak nie wziął udziału nawet w Szczycie Klimatycznym i od dnia zaszczepienia się, do dnia dzisiejszego gubernator nie pokazał się publicznie.

Spekulacje bystrych i poinformowanych prowadzą jednak na pewien trop: ten głupi polityk, zamiast markować przyjęcie dopalacza, autentycznie uwierzył w szczepionkową propagandę i realnie wszczepił sobie kolejną porcję groźnych substancji, co spowodowało u niego wystąpienie Zespołu Guillaina-Barrégo (GBS), czyli uszkodzenie nerwów wskutek mechanizmów autoimmunologicznych. GBS, nie tak częste zjawisko, zwielokrotniło liczbę swoich ofiar gdy rozpoczęto wyszczepianie ludności groźnymi preparatami i nawet producent został zmuszony do umieszczenia ostrzeżenia na ulotce tych preparatów, w długim spisie „skutków ubocznych”.

Tak więc gubernator Newsom po dłuższym czasie nieobecności, nagle udał się „na wakacje” do Meksyku, a przecież przed przyjęciem trzeciej dawki był na 2-tygodniowych wakacjach rodzinnych, i to właśnie w Meksyku. Według Steve’s Kirscha (więcej on nim, np. tutaj), wyjechał on do Meksyku, lecz oczywiście nie na żadne „wakacje”, nawet nie do znanych kurortów np. w Cancun, ale do miejscowości Cabo San Lucas. Dlaczego właśnie tam? Bo w Cabo mieści się słynna klinika prowadząca przeszczepy komórek macierzystych Cabo Stem Cell Center. Właśnie ta klinika prowadzi zabiegi, które – według niektórych specjalistów, choć są tutaj duże różnice zdań – mogą złagodzić stany wywołane przez GBS.

Oczywiście, aby nie wzbudzać dodatkowych sensacji i spekulacji, gubernator zabrał „na wakacje” swoją rodzinę. Wszak trudno byłoby wytłumaczyć jego samotny pobyt na tym pięknym półwyspie. Nie tylko sam wyjazd właśnie do Cabo daje dużo do myślenia, lecz i wybór hotelu dopełnia podejrzeń: hotel usytuowany jest zaledwie 3 km od ośrodka zabiegowego.

Zabiegi oferowane w meksykańskim ośrodku nie są dostępne w Stanach Zjednoczonych (nie uzyskały autoryzacji, są nielegalne), więc elita polityczna zamiast wstwiać się za rozszerzeniem zdrowotnych możliwości leczenia w swoim kraju, woli udać się poza granice na leczenie. Gdy pojawia się choroba, szuka się wszelkich możliwych terapii – dla siebie.

Życzymy gubernatorowi powrotu do zdrowia, bo życzymy zdrowia nawet nawiększym wrogom; może dodatkowy czas pozwoli na opamiętanie się. Gdyby była taka możliwość, życzylibyśmy zdrowia nawet Hitlerowi, po to aby można było takich osobników w legalny sposób osądzić, skazać  – i powiesić.

Oprac. www.bibula.com
2021-12-06

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content