Czy Kościół powinien stworzyć ryt afroamerykański? Nowy pomysł jezuitów z USA

Takie pytanie stawia redakcja jezuickiego „The America Magazine”. Pozytywnej odpowiedzi udziela Nate Tinner-Williams, konwertyta eksplorujący charakterystykę „czarnego katolicyzmu” w Stanach Zjednoczonych. Dzieli się on przy okazji swoim rozumieniem „czarnej” liturgii.

Nate Tinner-William przyjął katolicyzm w październiku roku 2019, przedtem był baptystą. Obecnie planuje wstąpienie do Towarzystwa św. Józefa od Najświętszego Serca – katolickiego zgromadzenia zakonnego, którego duszpasterskim priorytetem są czarni mieszkańcy Ameryki. Tinner-William przyznaje, że jako protestant prezentował bardzo antykatolickie nastawienie, dorastał zresztą w środowisku religijnym, w którym teologia „akademicka” była zasadniczo nieobecna. Katolików uważał po prostu za „uprzywilejowanych”, jego punkt widzenia zmienił się dopiero wówczas, gdy w trakcie studiów zetknął się z teologią i historią Kościoła. Odkrył, że poza protestantyzmem istnieje jeszcze inne, „starożytne” chrześcijaństwo. Początkowo koncentrował się na prawosławiu, myślał nawet o konwersji, dopiero później postanowił poznać katolicyzm – a w końcu odkrył, że katolicyzm wyznawało wielu czarnych, co doprowadziło go do przyjęcia tej wiary.

Kiedy dowiedziałem się więcej o tej historii, pomyślałem tak: A jak to jest teraz w XXI wieku? Odkryłem, że w Stanach Zjednoczonych są trzy miliony czarnych katolików i że w nie wszystkich katolickich kościołach śpiewa się te stare europejskie pieśni, że nie są one pełne białych ludzi. Była taka parafia w San Francisco – w sumie, to nawet kilka – w której śpiewano tą samą muzykę, z którą dorastałem należąc do czarnego kościoła baptystów – stwierdził Tinner-William. Jak następnie dodaje, odkrył, że jego matka została adoptowana, a jej rodzina wyznawała katolicyzm – choć sama o tym nie wiedziała. Skontaktował się ze swoim dalekim kuzynem. Baptyzm społeczności afroamerykańskich wydał mu się bardzo bliski „czarnemu” katolicyzmowi w Stanach.

Mężczyzna tłumaczy, że jego zdaniem powinien istnieć ryt liturgiczny oddający kulturę Afroamerykanów, jako „ludzi, którzy zostali zabrani z własnej ziemi”. – Jesteśmy jedną z nielicznych w Stanach grup, która nie jest imigrancka, ale nie jesteśmy związani z brytyjskimi korzeniami Stanów Zjednoczonych. Żyjemy we wspólnotach będących w diasporze, która dokładnie nie wie, skąd pochodzi. To jest nasz czynnik jednoczący. To usprawiedliwia istnienie w katolickim systemie liturgicznym przestrzeni, która jak myślę byłaby na wiele sposobów korzystna, sprowadzając ludzi z powrotem do kościoła – podkreślił.

Jak dodaje, w jego ocenie nie ma to nic wspólnego z „segregacją” rasową, bo w Stanach to normalne. – Segregacja jest wtedy, gdy biali wykluczają czarnych. Tworzenie przez czarnych rzeczy tylko dla czarnych to nie segregacja – stwierdził Tinner-William. Dla niego „ryt afroamerykański” pokazywałby „powszechność” Kościoła. – Jest przemawiający za tym precedens, bo o czym katolicy powinni wiedzieć, istnieją 23 katolickie Kościoły wschodnie, które tak właśnie robią, a robiły tak przez wieki albo i tysiąclecia. W kontynuowaniu tego procesu nie niczego „niekatolickiego” – dodał.

Jesteśmy na pewien sposób narodem wewnątrz narodu. Nie jesteśmy całkowicie u siebie, moim zdaniem, w Ameryce jesteśmy wykluczani od mniej więcej 500 lat. Wciąż staramy się odpowiedzieć na pytanie o to, gdzie należymy. Wydaje się, że kościół, zwłaszcza w Ameryce, wciąż stara się określić, gdzie będziemy pasować – ocenia Tinner-William. Następnie przypomniał, że podobne dyskusje sięgają początków XIX wieku, kiedy to pojawił się pomysł stworzenia katolickiego wikariatu dla murzynów, który miałby swego własnego biskupa.

Pod koniec lat 60-tych czarni katolicy zaczęli bardziej eksperymentować z liturgią. To miało miejsce w trakcie ruchu Black Power, kiedy czarni zaczęli mówić o sobie rzeczy, które czynią nas wyjątkowymi i są ważne. Czarni katolicy zaczęli tworzyć własną muzykę gospel i własne, gospelowe wersje katolickiej muzyki. Istniało coś, co teraz nazywamy „Mszą gospelową”, większość naszych katolickich parafii wygląda bardziej jak czarne kongregacje baptystów lub protestantów. W latach 90-tych miała już miejsce dyskusja o rycie. National Black Catholic Clergy Caucus – stworzony w roku 1968, który pomógł w rozwinięciu ruchu czarnych katolików – powołał komitet ds. katolickiego rytu afroamerykańskiego. Jego celem było zbadania tego, czy taki ryt jest potrzebny i chciany przez społeczność czarnych katolików – dodał. Prace komitetu zakończyły się wówczas jednak wnioskiem, że taki ryt nie jest potrzebny… – Istnieje dyskusja dotycząca tego, czy respondenci ankiety naprawdę ją rozumieli, może myśleli że niezależny ryt oznacza to, że nie jest się już częścią Kościoła katolickiego. W końcu jednak komitet został rozwiązany. Z tego co wiem, od tamtego czasu nie było żadnej dyskusji na temat rytu afroamerykańskiego – dodaje.

Jak konwertyta wyobraża sobie taki „ryt afroamerykański”? Po pierwsze: muzyka gospel. Dalej może modyfikacja części stałych, np. przekształcenie „Kyrie” na modłę gospelową. No i… taniec. – W rycie zairskim przekazanie znaku pokoju zostało przeniesione wcześniej, przed konsekrację. Byłem w paru czarnych parafiach w Stanach i one praktykują niektóre spośród takich modyfikacji Mszy, tworzą taką fuzję Mszy gospelowej z rytem zairskim. Wyobrażam sobie, że takie zmiany mogłyby zostać zintegrowane w rycie afroamerykańskim. Poza tym, nie mam jakichś szczególnych teorii co do tego, jak wyglądałby „czarny” ryt katolicki; wiem że z pewnością inna byłaby muzyka i stroje liturgiczne; byłyby afrocentryczne, takie, których już teraz nieoficjalnie używa wielu czarnych księży – podkreślił.

Źródło: America Magazine

mat

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2021-03-04) | https://www.pch24.pl/czy-kosciol-powinien-stworzyc-ryt-afroamerykanski--nowy-pomysl-jezuitow-z-usa,82440,i.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content