Bp Athanasius Schneider: Znaczenie posług niższych w Świętej Liturgii

Prezentujemy artykuł biskupa Atanazego Schneidera, poświęcony tradycji i dyscyplinie Kościoła dotyczącej święceń niższych. Jak argumentuje hierarcha, święcenia niższe – dziś ustanowione posługi lektora i akolity – nie odpowiadają powszechnemu kapłaństwu wiernych, zaczerpnięte bowiem zostały z diakonatu.

1. Zasada prawa Bożego w liturgii

W zakresie świętej liturgii, to jest kultu Bożego, Bóg sam przemówił do nas poprzez swe Święte Słowo, a Kościół wyjaśniał je w swym uroczystym Magisterium. Pierwszy podstawowy aspekt liturgii jest następujący: Bóg sam mówi człowiekowi, w jaki sposób powinien oddawać Mu cześć. Innymi słowy, to Bóg nadaje konkretne normy i prawa rozwoju, także zewnętrznego, kultu Jego Boskiego Majestatu.

Co do istoty, człowiek jest zraniony wskutek grzechu pierworodnego, dlatego też w sposób głęboko zakorzeniony charakteryzuje się pychą i ignorancją, a w jeszcze większym stopniu pokusami i tendencją stawiania siebie w centrum kultu zamiast Boga; to znaczy – tendencją do praktykowania kultu samego siebie w różnych jawnych i ukrytych postaciach. Prawo liturgiczne i normy są więc konieczne dla autentycznego kultu Bożego. Te normy i prawa muszą być odnajdywane w Bożym Objawieniu, Słowie Bożym, które zostało spisane lub przekazane przez Tradycję.

Boże Objawienie przekazuje nam bogate i szczegółowe normy liturgiczne. Jedna spośród ksiąg Starego Testamentu, Księga Kapłańska, w całości poświęcona została prawu liturgicznemu; po części poświęcona mu została także Księga Wyjścia. Poszczególne normy kultu Bożego Starego Testamentu posiadały jedynie przejściową wartość, były figurą wskazującą na pełnię kultu Bożego w Nowym Testamencie. Istnieją jednak pewne elementy o wiecznej ważności: po pierwsze, sam fakt, iż potrzebne jest prawodawstwo liturgiczne; po drugie: że istnieje złożone i bogate prawodawstwo dotyczące kultu Bożego; a wreszcie: że kult Boży ma miejsce zgodnie z porządkiem hierarchicznym. Ten porządek hierarchiczny opera się na podziale, w Starym Testamencie jest to podział na najwyższego kapłana, kapłana i lewitę, a w Nowym Testamencie odpowiednio na biskupa, prezbitera i diakona / osobę wykonującą posługę.

Jezus nie przyszedł po to, by prawo znieść, lecz po to, by je wypełnić (zob. Mt 5, 17). Jak powiedział, „Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni” (Mt 5, 18). To prawda, zwłaszcza w odniesieniu do kultu Bożego, jako że oddawanie czci Bogu stanowi pierwsze przykazanie Dekalogu (zob. Wyj 20, 3-5). Cel wszelkiego stworzenia jest następujący: aniołowie, ludzie, a nawet stworzenie bezrozumne, muszą oddawać chwałę i czcić Boski Majestat, jak ukazuje to modlitwa „Sanctus”: „Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej” (zob. Iz 6, 3).

2. Jezus Chrystus, największy czciciel Ojca i najwyższy celebrans liturgii

Pierwszym i najdoskonalszym czcicielem Ojca jest Jezus Chrystus, wcielony Syn Boży. Jego dzieło zbawienia miało za swój zasadniczy cel oddanie czci i chwały Ojcu za grzeszną ludzkość, niezdatną do ofiarowania Bogu odpowiedniego i akceptowalnego kultu. Ponowne odnowienie prawdziwego kultu Boga i zadośćuczynienie Boskiemu Majestatowi, któremu uwłaczały niezliczone tego kultu wypaczenia, stanowiło podstawowy cel Wcielenia i dzieła Odkupienia.

Ustanawiając swoich apostołów prawdziwymi kapłanami Nowego Przymierza, Jezus pozostawił swe kapłaństwo Kościołowi, a wraz z nim publiczny kult Nowego Testamentu, którego rytualną kulminację stanowi składanie ofiary eucharystycznej. Poprzez Ducha Świętego Jezus nauczył swych apostołów, że kult Nowego Przymierza ma być wypełnieniem kultu Starego Przymierza. Dlatego też apostołowie przekazali swą władzę i posługę liturgiczną poprzez trzy stopnie hierarchiczne, analogicznie do trzech stopni sług kultu Starego Testamentu.

Najwyższym celebransem liturgii jest Chrystus (w grece: hó liturgós). Zawiera On w sobie i sprawuje cały kult Boży, także i najmniejsze funkcje. Do tego faktu odnieść można także następujące słowa Chrystusa: „Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22, 27). Chrystus jest szafarzem, jest par excellence „diakonem”. To odnosi się także i do biskupa jako najwyższego właściciela Chrystusowej służby liturgicznej. Biskupstwo zawiera w sobie wszelkie posługi i funkcje publicznego kultu: posługę prezbiteratu, diakonatu, niższych święceń, a więc także i posługę niższych usługujących („ministrantów”). W trakcie Mszy pontyfikalnej – w starożytnej formie rytu rzymskiego – biskup przywdziewa wszystkie szaty, także te odpowiadające święceniom niższym. W przypadku braku usługujących, biskup sam wykonuje funkcje liturgiczne prezbitera, diakona, a nawet te związane z niższymi święceniami, to jest z usługiwaniem przy ołtarzu. W przypadku braku diakona, prezbiter sam wykonuje wszystkie funkcje diakona i usługujących z niższymi święceniami. Kiedy brakuje posługi diakona, pewne jego funkcje wykonywać może też subdiakon, klerycy posiadający niższe święcenia lub ministranci.

3. Tradycja apostolska

W trzech święceniach hierarchicznych tradycja apostolska widziała spełnienie potrójnego porządku hierarchicznego kultu Bożego Starego Testamentu. Zaświadcza o tym święty papież Klemens I, uczeń apostołów i trzeci następca św. Piotra. W liście do Koryntian święty Klemens prezentuje stopnie liturgiczne, ustanowione w sposób nadprzyrodzony w Starym Testamencie jako przykład właściwego porządku hierarchii i kultu każdej społeczności chrześcijańskiej. Podejmując kwestię kultu Bożego, pisze następująco:

Powinniśmy uczynić według porządku wszystko, co Pan nakazał spełnić według odpowiednich terminów; nakazał sprawowanie ofiar i służby Bożej, żeby odbywały się nie na chybił trafił albo bez porządku, lecz w określonych terminach i godzinach. Gdzie i przez kogo powinny być spełniane według Jego woli, sam określił według swojej najwyższej woli, żeby wszystko działo się pobożnie i było mile oczekiwane dla Jego woli. Ci więc, którzy składają swoje ofiary w odpowiednich terminach, są mili i błogosławieni; idąc bowiem za nakazami Pana, wcale nie błądzą. Arcykapłanowi bowiem są przekazane własne czynności urzędowe, kapłanom jest przydzielone własne miejsce, lewitów obowiązują własne służby; człowiek świecki jest związany poleceniami dla świeckich (Klemens I, „List do Koryntian”, za: „Breviarium Fidei”, red. Ks. I Bokwa, Poznań 2007, s. 25)

Papież Klemens rozumiał, że zasady tego nadprzyrodzonego porządku ustanowionego w Starym Przymierzu muszą dalej funkcjonować w życiu Kościoła. Najbardziej ewidentne odzwierciedlenie tego porządku powinno mieć miejsce w życiu liturgicznym, w publicznym kulcie Kościoła. Dlatego też święty papież wysnuwa następujący wniosek, odnoszący się do chrześcijańskiego życia i kultu: „Każdy z nas, bracia, »według własnej kolejności« (1 Kor 15, 23) niech podoba się (niech dziękuje) Bogu w dobrej świadomości (sumieniu), nie przekraczając określonej reguły swojej służby” (1 Klem 41, 1, op.cit.).

Następnie papież Klemens opisuje hierarchię Nowego Przymierza, zawierającą się w samym Panu Jezusie Chrystusie i skonkretyzowaną w misji apostołów. Ta rzeczywistość odpowiada porządkowi (táxis) chcianemu przez Boga. Tu święty Klemens stosuje te same pojęcia, których wcześniej użył w celu opisania liturgicznego i hierarchicznego porządku Starego Przymierza.

Od pierwszych wieków Kościół był świadom, że kult Boży musi odbywać się zgodnie z porządkiem ustanowionym przez Boga, zachowując przykład porządku ustanowionego w Starym Przymierzu. Dlatego też, by wykonywać zadania publicznego kultu, rzeczą konieczną była przynależność do porządku hierarchicznego. Konsekwentnie, kult chrześcijański, to jest liturgia eucharystyczna, sprawowany był w porządku hierarchicznym poprzez osoby oficjalnie do tego ustanowione. Z tego powodu, te osoby sprawujące liturgię tworzyły porządek, święty zakon, dzielący się na trzy stopnie: episkopatu, prezbiteratu i diakonatu, równolegle wobec trzech stopni posługi w kulcie Starego Przymierza – arcykapłanów, kapłanów i lewitów. Święty papież Klemens w pierwszym wieku oznaczał posługę starotestamentalnych lewitów słowem „diakonia” (1 Klem 40, 5). Możemy więc zidentyfikować podstawy starożytnej tradycji kościelnej, sięgającej przynajmniej V wieku, nazywania chrześcijańskich diakonów słowem „lewita”, dla przykładu w „Constitutiones Apostolicae” i pismach Leona Wielkiego.

4. Diakonat

Ważne i bardzo wyraźne świadectwo dotyczące tej analogii istniejącej między stopniami hierarchicznymi w Starym i w Nowym Testamencie odnaleźć można w samym rycie święceń. Tekst tego rytu sięga czasów starożytnych, co potwierdza „Traditio Apostolica” i sakramentarze Kościoła Rzymskiego. Te teksty i ryty były przez wiele wieków niemal niezmienne w zakresie ich zasadniczych formuł, aż do czasów obecnych. Modlitwy wstępne lub modlitwy związane ze święceniami sakramentalnymi odnoszą się do hierarchicznego i liturgicznego porządku Starego Przymierza.

W rycie konsekracji biskupiej dawny Pontyfikał Rzymski prezentował takie zasadnicze stwierdzenie: „gloriae Tuae sacris famulantur ordinibus”. Starożytny pontyfikał otwarcie wskazuje na analogię między najwyższym kapłanem Aaronem a sakrą biskupią; w nowym pontyfikale istnieje jedynie ogólne odniesienie. W przypadku święceń kapłańskich w obydwu pontyfikałach istnieje jasne odniesienie do siedemdziesięciu starszych, którzy pomagali Mojżeszowi na pustyni. Odnośnie diakonatu dawny pontyfikał jasno stwierdza, że diakonom przysługuje imię i urząd starotestamentalnych lewitów: „quorum [levitarum] et nomen et officium tenetis”. Dawny pontyfikał stwierdza nawet jeszcze jaśniej: „wybrani do urzędu lewitów” („eligimini in levitico officio”).

Porównanie diakonów do lewitów znajduje się także w modlitwie zawartej w nowym pontyfikale.

W przypadku kultu starotestamentalnego lewici wykonywali cały zakres drugorzędnych zadań liturgicznych, świadcząc pomoc i asystując kapłanom. Diakoni posiadają to samo zadanie, co od pierwszych wieków potwierdza praktyka wiary i liturgii Kościoła. Nikt, kto nie otrzymał uroczystego wybrania do sprawowania kultu Bożego, nie mógł pełnić żadnej funkcji liturgicznej, nawet jeśli funkcja ta posiadała drugorzędne znaczenie lub sprowadzała się tylko do asystowania. Funkcje te były zastrzeżone dla diakonów, nowotestamentalnych lewitów, których nie uważano za kapłanów. W to Kościół zawsze wierzył i wyznawał tę wiarę: diakoni nie otrzymują święceń kapłańskich – „non ad sacerdotium, sed ad ministerium („Traditio Apostolica”, 9). W tym samym tekście „Traditio Apostolica” (II/III w.) czytamy: „diakoni nie otrzymują ducha, w którym uczestniczą kapłani, lecz ducha bycia pod władzą biskupa” (tłum. wł.).

Papież Benedykt XVI wprowadził wyjaśnienie doktrynalne i kanoniczne dotyczące diakonatu. Poprzez motu proprio „Omnium in Mentem” z 26 października 2009 roku papież poprawił zapis kanonu 1009 i 1009 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Poprzednio tekst kanonu 1008 stwierdzał, że każdy, kto przyjął sakrament święceń, pełni funkcje nauczania, uświęcania i rządzenia „in persona Christi Capitis” („w osobie Chrystusa – Głowy”). W nowej wersji tego samego kanonu usunięte zostało określenie „in persona Christi Capitis” wraz ze wzmianką dotyczącą potrójnej funkcji („tria munera”). Do kanonu 1009 dodano trzeci paragraf:

Ci, którzy zostali ustanowieni w stopniu biskupstwa lub prezbiteratu, otrzymują misję i władzę działania w osobie Chrystusa Głowy, podczas gdy diakoni służą ludowi Bożemu poprzez diakonię liturgii, słowa i miłosierdzia (vim populo Dei serviendi) (tłum. wł.).

Magisterium Kościoła wprowadziło to konieczne wyjaśnienie po to, by diakonat był rozumiany – tak doktrynalnie, jak i liturgicznie – w sposób lepiej odpowiadający tradycji apostolskiej i wielkiej tradycji Kościoła. Święty Tomasz z Akwinu uczył, że diakoni nie posiadają władzy nauczania, to jest „munus docendi” w ścisłym rozumieniu. Istnieje różnica między kazaniem głoszonym z jednej strony przez biskupa czy kapłana, a z drugiej strony głoszonym przez diakona. Diakon może jedynie nauczać „per modum catechizantis”, natomiast „munus docendi”, doktrynalna wykładnia Ewangelii i wiary, jest rzeczą – jak uczył św. Tomasz – należną biskupom i prezbiterom (zob. S. Th. III, 67, 1, ad 1).

Odnosząc się do hierarchicznego porządku Kościoła, Sobór Trydencki dokonał wyraźnego rozróżnienia między kapłanami a tymi, których nazywa „ministrami”. Sobór potwierdził więc, że obok kapłaństwa istnieją inne święcenia niższe i wyższe (sesja XXIII, kan. 2), oraz że w Kościele istnieje hierarchia z Bożego rozporządzenia, składająca się z „biskupów, kapłanów i ministrów” (kanon 6).

Słowo „minister” z pewnością w pierwszej kolejności oznacza diakonów, co można wyprowadzić z przytaczanego kanonu 2., który stwierdza, że święcenia niższych stopni także zawierają się w hierarchii, choć nie należą one do kapłaństwa urzędowego tak, jak to ma miejsce w przypadku episkopatu i prezbiteratu. Diakoni nie się „sacrificatores”, nie są kapłanami – i z tego powodu wielka tradycja Kościoła nie uważała, by diakoni byli zwyczajnymi szafarzami sakramentów chrztu świętego i Eucharystii.

Cała tradycja Kościoła, tak wschodniego, jak i zachodniego, zawsze powtarzała następującą zasadę: diakon przygotowuje, asystuje i pomaga w liturgicznych zadaniach biskupów i prezbiterów (zob. przykł. „Didascalia Apostolorum”, 11). Już pierwszy sobór ekumeniczny w Nicei jednogłośnie potwierdził tę prawdę i praktykę zaczerpniętą z tradycji, przyjmując w kanonie XVIII, że:

Doszło do wiadomości świętego i wielkiego soboru, że w niektórych miejscowościach i miastach diakoni podają Komunię prezbiterom. Ani kanon, ani zwyczaj nie pozwala na to, aby ci, którzy nie mogą składać ofiary, podawali Ciało Chrystusa tym, którzy mogą (za: „Dokumenty soborów powszechnych”, t. 1, oprac. Ks. A. Baron, ks. H. Pietras SJ, Kraków 2003, s. 43).

Diakoni służą jednemu i niepodzielnemu kapłaństwu biskupów i prezbiterów w taki sam sposób, w jaki lewici służyli mojżeszowym arcykapłanom i kapłanom.

5. Diakonat i święcenia niższe

Choć diakon nie jest kapłanem, to należy do porządku hierarchicznego i sakramentalnego. Fakt ten wyraża prawdę mówiącą, że zależne bądź podrzędne funkcje liturgiczne także należą do jedynego prawdziwego kapłana, Jezusa Chrystusa, jako że poprzez swe kapłaństwo, poprzez ofiarę Chrystusa na Krzyżu, stał się On sługą, „diakonem”. W trakcie Ostatniej Wieczerzy Chrystus rzekł swym apostołom, kapłanom Nowego Przymierza: „Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22, 27), a więc jako „diakon”. Po to, by pełnić służbę polegającą na asystowaniu w liturgii, to jest wykonywaniu funkcji niewymagających właściwej władzy kapłańskiej, poprzez Boży nakaz ustanowiono w Kościele sakramentalne święcenia diakonatu. Posługa liturgiczna diakonatu, za wyjątkiem głoszenia Słowa Bożego, została na przestrzeni czasu rozdzielona wśród innych posługujących przy ołtarzu, dla których to Kościół stworzył święcenia nieposiadające charakteru sakramentalnego, a zwłaszcza pośród subdiakonów, lektorów i akolitów. Stąd też twierdzenie, że wszelkie funkcje liturgiczne, które nie wymagają władzy kapłańskiej, co do prawa i ich natury odpowiadają powszechnemu kapłaństwu wiernych, jest fałszywe.

Wesprzyj PCh24.pl!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Co więcej, takie twierdzenie przeczy zasadzie ustanowionej przez Boże Objawienie w Starym Przymierzu, w którym to Bóg poprzez Mojżesza ustanowił porządek lewitów zajmujący się niższymi, niekapłańskimi funkcjami; jak i zasadzie Nowego Przymierza, w który Bóg poprzez apostołów powołał w tym celu porządek diakonów, to jest: by pełnili w liturgii funkcje inne niż kapłańskie. Liturgiczna posługa diakona zawiera w sobie niższe lub skromniejsze funkcje liturgiczne, wyraża bowiem prawdziwą naturę tego porządku i odpowiadającą mu nazwę: sługi, diákonos. Te niższe czy skromniejsze funkcje liturgiczne mogą dla przykładu polegać na przynoszeniu świec, wody, niesieniu wina do ołtarza (subdiakon, akolita), czytaniu lekcji (subdiakon, lektor), uczestniczeniu w egzorcyzmach i odmawianiu modlitw egzorcyzmujących (ezgorcystat), pełnieniu straży przy drzwiach kościoła, dzwonieniu dzwonem kościelnym (ostiariat). W czasach apostołów w trakcie kultu Bożego to diakoni pełnili wszystkie podrzędne zadania, ale już w II w. Kościół, mądrym zarządzeniem korzystając z władzy powierzonej przez Boga, począł zastrzegać dla diakonów wyższe funkcje niezwiązane z kapłaństwem, otwierając – by tak rzecz – skarbiec diakonatu i rozdzielając jego bogactwo, rozkładając diakonat na części i tworząc w ten sposób święcenia niższe (zob. Adrien Gréa, „L’Église et sa divine constitution”, Casterman, Montréal 1965, s. 326).

Przez długi czas mała liczba diakonów mogła być zachowywana poprzez zwiększanie liczby niższych posługujących. W pierwszych wiekach Kościół Rzymu, z czci wobec tradycji apostolskiej, nie chciał przekraczać liczby siedmiu diakonów. Dlatego też w III w. papież Korneliusz pisał, że Kościół w Rzymie posiada siedmiu diaków (Euzebiusz, „Historia kościelna”, I, 6:43). W IV wieku synod w Neocezarei (314-325) przyjął taką samą normę. Ojciec Adrien Gréa nadaje temu głębokie wyjaśnienie duchowe i teologiczne w postaci organicznego związku istniejącego miedzy diakonatem a święceniami niższymi: „Gdy drzewo Kościoła wzrastało, główna gałąź diakonatu, zgodnie z prawem Boskiego rozwoju, rozwinęła się i wypuściła gałązki subdiakonatu i innych święceń niższych” (tłum. wł., op. cit., s. 326).

Na czym polega to godne podziwu bogactwo diakonatu, dzięki któremu narodziły się święcenia niższe? Odpowiedź na to pytanie polega według o. Gréa na zasadniczej różnicy istniejącej między kapłaństwem a posługą. Wiemy, że ta zasadnicza różnica polega na tym, że wyłącznie kapłaństwo polega na działaniu „in persona Christi Capitis”, posługa diakonów na tym nie polega, co Benedykt XVI podkreślił w motu proprio „Omnium in Mentem”. Kapłaństwo jest ze swej natury niepodzielne. Kapłaństwo nie może być przekazane w części, choć posiada ono stopnie. Biskupi posiadają kapłaństwo jako głowa, prezbiterzy jako uczestnicy. Co do swej istoty, kapłaństwo nie może zostać rozdzielone na elementy (zob. Gréa, op. cit., s. 327). Z drugiej strony posługa, istniejąca w pełni w postaci diakonatu, jest otwarta na nieograniczony udział, jako że różnorakie związane z nią funkcję zorientowane są na kapłaństwo, któremu mają służyć. Boska Mądrość ustanowiła funkcje liturgiczne, które nie posiadają kapłańskiego charakteru, w sposób podzielny, zakorzeniła je w sakramentalnym diakonacie. Pozostawiła jednakże Kościołowi wolność rozdzielania różnych części diakonatu zgodnie z potrzebami i okolicznościami, na sposób niesakramentalny. Odnajdziemy je w święceniach niższych, zwłaszcza posługach lektoratu i akolitatu.

Definiując dogmatycznie ustanowioną przez Boga strukturę hierarchiczną, Sobór Trydencki wybrał pojęcie „ministrów” obok pojęć takich, jak biskupi i prezbiterzy, unikając terminu „diakoni”. Prawdopodobnie poprzez „ministrów” Sobór chciał uczyć o diakonach, jak i duchownych posiadających święcenie niższe, implicite twierdząc, że święcenia niższe są częścią diakonatu. Tak brzmi kanonu 6 przyjęty na XXIII sesji soboru: „Jeśli ktoś twierdzi, że w Kościele katolickim nie ma hierarchii z rozporządzenia Bożego, która składa się z biskupów, kapłanów i ministrów – niech będzie wyklęty” (za: „Breviarium Fidei”, oprac. Ks. S. Głowa SJ, I. Bieda SJ, Poznań 1997, s. 476). Można więc stwierdzić, że święcenia niższe (takie jak np. lektoratu i akolitatu) zakorzenione są w ustanowionym przez Boga diakonacie, ukształtowane zostały i rozdzielone na różne stopnie poprzez instytucję Kościoła.

6. Rozwój historyczny święceń niższych

Już w II wieku w liturgii odnaleźć można urząd lektora jako utrwaloną kategorię posługi liturgicznej, o czym zaświadcza Tertulian (zob. Praescr. 41). Przed Tertulianem święty Justyn wspomina o tych, którzy sprawują urząd czytania Pisma Świętego w trakcie liturgii eucharystycznej (zob. Apol. 67:3). Już w III w. w Kościele Rzymu istniały wszystkie święcenia niższe i wyższe, co potwierdza list napisany przez papieża Korneliusza w roku 251, mówiący że w Kościele Rzymu jest „46 kapłanów, 7 diakonów, 7 subdiakonów, 42 akolitów, 52 egzorcystów, lektorów i ostiariuszów” (Euzebiusz z Cezarei, „Historia kościelna”, tłum. ks. A. Lisiecki, Poznań 1924, s. 302 VI, 43, 11).

Należy wziąć pod uwagę to, że taka struktura hierarchiczna z jej różnymi stopniami nie mogła być innowacją, musiała być odzwierciedleniem tradycji, jako że trzy lata później papież Stefan I pisał do św. Cypriana z Kartaginy, że w Kościele Rzymu nie ma innowacji, prezentując słynne stwierdzenie „nihil innovetur nisi quod traditum est” (in Cyprian, Ep. 74). Euzebiusz z Cezarei opisał postawę papieża Stefana I w sposób, który oddaje także i postawę jego poprzedników: „Stefan, który żywił zapatrywanie, że nie wolno żadnej nowości zaprowadzać wobec tradycji, od prastarych stwierdzonej czasów” (op.cit) („Stephanus nihil adversus traditionem, quae iam inde ab ultimis temporibus obtinuerat, innovandum ratus est”).

W przypadku tak wielkiej wagi, jak struktura hierarchiczna, istnienie pięciu stopni posług niższych od diakonatu nie mogło być w III wieku innowacją przeczącą tradycji. Istnienie tych stopni poniżej diakonatu zakłada dłuższą lub krótszą tradycję, sięgającą w Rzymie przynajmniej II wieku, a więc czasów poapostolskich. Zgodnie ze świadectwem wszystkich dokumentów liturgicznych i Ojców Kościoła począwszy od II wieku, lektor i niższe posługi liturgiczne (ostiariusza, egzorcysty, akolity, subdiakona, należały do duchowieństwa i powierzane były poprzez święcenia, ale nie poprzez nałożenie rąk. Kościół Wschodni używał i wciąż używa dwóch różnych wyrażeń. W przypadku święceń sakramentalnych episkopatu, prezbiteratu i diakonatu używa się słowa „chirotonia”, podczas gdy w przypadku niższych duchownych (subdiakonów, akolitów i lektorów) używa się słowa „chirotezja”. Po to, by zaznaczyć, że funkcje usługujących niższych od diakonów zawierają się w pewien sposób w diakonacie i od niego pochodzą, Kościół także przypisywał tym niższym posługom liturgicznym termin „ordo” (święcenia), taki sam, jaki stosuje się w przypadku hierarchicznej służby wynikającej z porządku sakramentalnego, dodając jednak „święcenia niższe” po to, by odróżniać je od trzech „święceń wyższych” (diakonatu, prezbiteratu i episkopatu), które posiadają charakter sakramentalny.

7. Obecny stan święceń niższych

Od pierwszych wieków przez niemal tysiąc siedemset lat Kościół nieprzerwanie nazywał posługę liturgiczną niższą od diakonatu – tak w księgach liturgicznych, jak i w zapisach kanonicznych – używając pojęcia „ordines”. Tradycja ta istniała aż do motu proprio „Ministeria Quaedam” wydanego przez Pawła VI w roku 1972, wskutek którego porzucono święcenia niższe oraz święcenia subdiakonatu, ustanawiając w ich miejsce „posługi” lektora i akolity po to, by promować aktywne uczestnictwo świeckich w liturgii, choć opinia ta nie znajduje żadnej podstawy w tekstach II Soboru Watykańskiego. Te posługi lektora i akolity otrzymały wówczas kwalifikacje „posług świeckich”. Co więcej, upowszechniło się żądanie, zgodnie z którym liturgiczne posługi lektora i akolity miałyby być wyrazem powszechnego kapłaństwa ochrzczonych. W świetle takiego twierdzenia nie sposób przedstawić jakikolwiek powód uzasadniający wykluczenie kobiet ze sprawowania tych posług.

Jednakże taki argument nie koresponduje z „sensus perennis Ecclesiae”, bowiem do czasów papieża Pawła VI Kościół nigdy nie nauczał, że liturgiczne posługi lektora i akolity są wyrazem powszechnego kapłaństwa wiernych. Nieprzerwana tradycja Kościoła Powszechnego nie tylko zabraniała kobietom wykonywania liturgicznych posług lektora i akolity, Kodeks Prawa Kanonicznego w ogóle zabraniał kobietom przyjmowania święceń niższych czy też posług lektora i akolity.

Poprzez wielkie i jawne zerwanie z nieprzerwaną tradycją Kościoła zachodniego, jak i wschodniego, papież Franciszek poprzez motu proprio „Spiritus Domini” z 10 stycznia 2021 r. zmienił brzmienie pierwszego paragrafu kanonu 230 Kodeksu Prawa Kanonicznego, umożliwiając kobietom dostęp do ustanowionych posług lektora i akolity. Jednakże to zerwanie z nieprzerwaną i powszechną tradycją Kościoła, wprowadzone przez papieża Franciszka w wymiarze prawa kanonicznego, zostało przeprowadzone – lub było tolerowane – wcześniej w wymiarze praktycznym przez jego poprzedników: Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI

Kolejną logiczną tego konsekwencją byłaby propozycja sakramentalnego diakonatu dla kobiet. Fakt, iż papież Benedykt XVI powtórzył tradycyjną doktrynę, zgodnie z którą diakon nie posiada władzy działania „in persona Christi Capitis”, nie jest wyświęcany do kapłaństwa, tylko do posługi, dostarczył niektórym teologom okazji do tego, by w tej perspektywie otworzyć kobietom dostęp do sakramentalnego diakonatu. Jak twierdzą, jako że diakonat nie wiąże się z kapłaństwem, to zakaz udzielania święceń kapłańskich kobietom – ostatecznie potwierdzony przez Jana Pawła II w „Ordinatio sacerdotalis” z roku 1994 – nie dotyczy udzielania im diakonatu.

Trzeba stwierdzić, że udzielanie sakramentalnych święceń diakonatu kobietom przeczyłoby całej tradycji Kościoła Powszechnego, tak Wschodu jak i Zachodu. Byłoby rzeczą przeciwną ustanowionemu przez Boga porządkowi w Kościele, jako że Sobór Trydencki dogmatycznie zdefiniował następującą prawdę: ustanowioną w sposób nadprzyrodzony hierarchię tworzą biskupi, kapłani i duchowni, to jest – przynajmniej diakoni (zob. Sobór Trydencki, Sesja XXIII, kanon 6). Co więcej, słynny liturgista Aimé Georges Martimort obalił teorię i twierdzenie, jakoby istniały sakramentalne święcenia diakonatu udzielanego kobietom, prezentując przekonujące dowody historyczne i teologiczne (zob. „Deaconesses: An Historical Study”, San Francisco, 1986; zob. także: Gerhard Ludwig Müller, „Können Frauen die sakramentale Diakonenweihe gültig empfangen?”, [w:] „Diakonat und Diakonissen”, red. kard. Leo Scheffczyk, St. Ottilien 2002, s. 67–106).

Argument teologiczny, według którego posługa akolity i lektora odpowiada powszechnemu kapłaństwu wiernych przeczy zasadzie ustanowionej przez Boga już w Starym Testamencie. Zasada ta mówi, że w celu wykonywania jakiejkolwiek, nawet i najskromniejszej funkcji w zakresie kultu publicznego rzeczą konieczną jest otrzymanie stałego bądź uświęconego do tego mianowania. Apostołowie zachowali tę zasadę, tworząc diakonat w sposób natchniony przez Boga, analogicznie do porządku starotestamentalnych lewitów. Fakt ten jest rzeczą oczywistą także dzięki aluzjom ucznia apostołów papieża Klemensa I. Kościół pierwszych wieków, a następnie nieprzerwana tradycja zachowały tę teologiczną zasadę kultu Bożego, zgodnie z którą by pełnić jakąkolwiek służbę ołtarza bądź w zakresie publicznego kultu rzeczą konieczną jest przynależność do duchowieństwa, które jest do pełnienia tych funkcji przeznaczone poprzez specjalny ryt zwany „święceniami”.

Z tego też powodu Kościół już od II wieku począł rozdzielać różne obowiązki liturgiczne diakonów, czyli lewitów Nowego Testamentu, poprzez święcenia niższe. Dopuszczenie do służby liturgicznej kogoś, kto nie otrzymał żadnego spośród święceń niższych, było uważane zawsze za wyjątek. Zastępstwo względem posiadaczy niższych święceń pełnili mężczyźni i chłopcy. W tym przypadku płeć męska zastępowała w pewien sposób niższe święcenia, które nie posiadają charakteru sakramentalnego, jako że posługa diakonatu i ta związana z poszczególnymi święceniami niższymi, które się w diakonacie zawierały, nie należały do kapłaństwa. Płeć męska była jednak rzeczą konieczną, bowiem w przypadku braku święceń niższych to w wymiarze symbolicznym ostatni istniejący związek niższych funkcji liturgicznych z diakonatem. Innymi słowy, męskość niższych posług liturgicznych wiązała się z samą zasadą liturgicznej posługi lewitów, która to z kolei była silnie ukierunkowana i podporządkowana kapłaństwu. A jako taka, ta posługa wskutek zarządzeń Starego Przymierza zarezerwowana była wyłącznie dla mężczyzn.

W istocie rzeczy Jezus Chrystus, jako „diakon” i „duchowny” wszelkiego publicznego kultu Nowego Przymierza, był mężczyzną. Z tego powodu powszechna i nieprzerwana tradycja dwóch tysięcy lat Kościoła (tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie), zarezerwowała służbę liturgiczną dla mężczyzn poprzez święcenia episkopatu, prezbieteratu i diakonatu, a także poprzez święcenia niższe, takie jak lektorat i akolitat. Kobiety odnajdują właściwy im model posługi i służby w Przenajświętszej Dziewicy Maryi, Matce Kościoła, „służebnicy Pańskiej” (łac. „ancilla”, gr. „doúle”). Co wymowne, Maryja nie powiedziała o sobie „Oto ja, diakona Pana”, tylko „Oto ja, służebnica Pańska”.

Posługa liturgiczna kobiet w trakcie liturgii eucharystycznej jako lektor, akolita czy ministrant była wykluczana w myśli teologicznej całego Starego Testamentu i w tradycji Nowego Testamentu, jak również przez dwa tysiące lat tradycję Kościoła (zob. przytaczane już studium Martimorta). Istniały pewne wyjątki dotyczące kontemplacyjnych klasztorów żeńskich, w których to zakonnice mogły czytać czytania, jednakże nie odczytywały one ich w prezbiterium czy w sanktuarium, tylko za klasztorną kratą, jak to miało dla przykładu miejsce w przypadku sióstr kartuzjanek.

Proklamacja Pisma Świętego w trakcie celebracji eucharystycznych nie była nigdy powierzana przez Kościół osobom, które nie posiadałyby przynajmniej święceń niższych. Drugi Sobór Nicejski zabronił przeciwnego temu zwyczaju, orzekając: „Dla wszystkich jest oczywiste, że w odniesieniu do świętej służby kapłańskiej powinien być zachowywany właściwy porządek, przeto jest rzeczą miłą Bogu dokładne przestrzeganie funkcji kapłańskich. Zauważono, że niektórzy klerycy, otrzymawszy jako dzieci tonsurę duchownego, nie mając zaś święceń udzielonych przez biskupa, podczas nabożeństwa czytają z ambony. Ponieważ jest to sprzeczne z zaleceniami kanonicznymi, nakazujemy, aby w przyszłości tego nie czyniono” (kanon XIV, za: „Dokumenty soborów powszechnych”, t. 1., s. 367).

Ta norma była zawsze zachowywana przez cały Kościół powszechny, a zwłaszcza przez Kościół Rzymu, aż do stanu, który nastąpił po reformach liturgicznych przeprowadzonych po ostatnim soborze, kiedy to świeccy – a więc ci, którzy nie zostali ustanowieni poprzez święcenia wyższe lub niższe – dopuszczeni zostali do wykonywania czytań w trakcie Mszy, do czego stopniowo dopuszczono nawet kobiety. Chcąc zachować tę wielką tradycję, wymagającą, by służbę liturgiczną wykonywały jedynie osoby posiadające święcenia niższe, Sobór Trydencki usilnie polecał, by biskupi upewnili się, że „w Kościele, od czasów apostolskich, zadania wynikające ze świętych święceń, od diakonatu po ostiariat, mają być wykonywane wyłącznie przez tych, którzy zostali do nich ustanowieni poprzez takie święcenia: (sesja XXIII, kan. 17, tłum. wł.) Sobór udzielił nawet zgody, by w pewnych warunkach święcenia niższe przyjmowali żonaci mężczyźni. W liturgii rzymskiej zgodnie z formą starożytną, czy też z formą nadzwyczajną, lekcje w trakcie liturgii eucharystycznej czytać mogą wyłącznie ci, którzy posiadają święcenia niższe albo wyższe. W istocie rzeczy, święcenia niższe są po dziś dzień udzielane we wspólnotach sprawujących „usus antiquior”. Ta forma rzymskiej liturgii zachowuje zasadę przekazywaną od czasów apostolskich i potwierdzoną przez Drugi Sobór Nicejski w wieku VIII oraz przez Sobór Trydencki w wieku XVI.

8. Święcenia niższe i kapłaństwo Chrystusowe

Jezus Chrystus, jedyny i najwyższy kapłan Boga, jest równocześnie najwyższym diakonem. Można rzec, że w pewnym sensie Chrystus jest również najwyższym subdiakonem, najwyższym akolitą i egzorcystą, najwyższym lektorem i ostiariuszem; że Chrystus jest najwyższym ministrantem – bowiem cała egzystencja Chrystusa i Jego zbawcze dzieło były pokorną służbą. Jego kapłaństwo poprzez służebne kapłaństwo istniejące w Kościele musi więc zawierać w sobie niższe funkcje liturgiczne, takie jak lektora czy akolity. Z tego powodu diakonat z jego funkcjami jest częścią sakramentu święceń, a pośrednio także i niższe stopnie liturgiczne wraz z odpowiadającymi im funkcjami, które to zawsze słusznie nazywano „święceniami”, choć nie posiadały one charakteru sakramentalnego.

Oto kolejny powód, dla którego Kościół powszechny nigdy nie dopuszczał kobiet do służby liturgicznej, nawet w przypadku niższych stopni lektora czy akolity. W życiu Chrystusa dostrzec można to, jak pełnił On funkcje lektora (czytając Święte Pisma w synagodze, zob. Łk 4, 16). Można powiedzieć, że Chrystus wykonywał funkcje ostiariusza w chwili, w której wypędził kupców ze Świątyni (zob. J 2, 15). Chrystus często wykonywał funkcje egzorcysty, wypędzając duchy nieczyste. Funkcje subdiakona czy diakona Chrystus pełnił, dla przykładu, w trakcie Ostatniej Wieczerzy, kiedy przepasał się i umył stopy apostołom, których w trakcie tej samej Wieczerzy ustanowił prawdziwymi kapłanami Nowego Testamentu (zob. Sobór Trydencki, sesja XXII, rozdział 1).

Skromniejsza czy bardziej podrzędna służba w trakcie liturgii także należy do wielkości i natury kapłaństwa urzędowego i sakramentu święceń. Rzeczą błędną, ludzką i światową byłoby twierdzić, że jedynie wyższe funkcje liturgiczne (głoszenie Ewangelii, wypowiadanie słów konsekracji) są rzeczą właściwą kapłaństwu sakramentalnemu, podczas gdy skromniejsze i niższe funkcje liturgiczne (czytania i służba ołtarza) odpowiadają powszechnemu kapłaństwu wiernych. W królestwie Chrystusowym nie istnieje dyskryminacja, nie istnieje rywalizacja o to, kto posiada większą władzę w zakresie sprawowania kultu Bożego. Wszystko koncentruje się na rzeczywistości i na potrzebie pokory, wzorowaniu się na Chrystusie Wiecznym i Najwyższym Kapłanie.

Ojciec Gréa pozostawił nam następujące, wspaniałe myśli:

Kiedy biskup lub kapłan pełni pewne funkcje związane z prostą posługą, spełnia je z wielkością, którą kapłaństwo nadaje ich działaniom. Boska głowa biskupów, sam Jezus Chrystus, nie gardził wykonywaniem niższych posług, wynosząc je wszystkie do wzniosłości Jego arcykapłaństwa. On, kapłan o pełni kapłaństwa, którą otrzymał od Ojca (Ps 109, 4; Hbr 5, 1-10) chciał uświęcić w swej osobie wszelkie funkcje niższych usługujących. Wykonując te funkcje, Jezus wyniósł je do godności Jego arcykapłaństwa. Zniżając się do tych niższych funkcji, ani się nie umniejszył, ani ich nie umniejszył, ani też ich nie zdegradował (tłum. wł. op.cit. s. 109).

Wszelka służba liturgiczna w sanktuarium Kościoła stanowi reprezentację Chrystusa, najwyższego „diakona”, dlatego też, zgodnie z sensus perennis Kościoła i nieprzerwaną tradycją, tak wyższe, jak i niższe funkcje liturgiczne pełnione są przez mężczyzn, którzy zostali do tego ustanowieni poprzez sakramentalne święcenia episkopatu, prezbiteratu i diakonatu bądź też poprzez powierzenie im niższych posług, zwłaszcza lektora i akolity.

Z drugiej strony, powszechne kapłaństwo jest reprezentowane przez tych, którzy zebrani w trakcie liturgii w nawie Kościoła, reprezentują Maryję, „służebnicę Pańską”, którzy przyjmują Słowo i sprawiają, że wydaje ono swój owoc na świecie. Przenajświętsza Dziewica Maryja nie chciała ani też nigdy nie sprawowała funkcji lektora czy akolity w trakcie liturgii pierwszego Kościoła. A byłaby Ona z pewnością godną wykonywania takiej służby, będąc przenajświętszą i niepokalaną. Udział w liturgii na wzór Maryi jest najaktywniejszym i najowocniejszym aktywnym uczestnictwem odpowiadającym powszechnemu kapłaństwu wiernych, a zwłaszcza w przypadku kobiet, jako że „najpełniejszy wyraz »geniuszu kobiecego« Kościół widzi w Maryi” (Jan Paweł II, „List do kobiet”, 10).

✠ Athanasius Schneider, biskup pomocniczy archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie

Tłum. mat

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2021-02-02) | https://www.pch24.pl/bp-athanasius-schneider--znaczenie-poslug-nizszych-w-swietej-liturgii,81740,i.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content