Włoscy duchowni alarmują z powodu rosnącej lichwy. Rodzi się nowe niewolnictwo

Włoscy hierarchowie ubolewają z powodu wzrostu liczby „nowych ubogich” z powodu przedłużającego się kryzysu koronawirusowego. Osoby takie mogą stać się ofiarami lichwy wykorzystywanej przez mafię. Za niespłacone długi rodziny wysyłają swoje dzieci do pracy w organizacjach przestępczych.

Przełamywanie nowych form ubóstwa staje się coraz bardziej naglące – oznajmił kard. Gualtiero Bassetti podczas wideokonferencji prasowej 26 stycznia. Szef episkopatu Włoch ubolewał z powodu obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej kraju, która ujawniła szereg naglących problemów. Posiadają one charakter strukturalny i wcześniej były bagatelizowane. Kardynał przemawiając na początku zimowej sesji roboczej konferencji biskupów Włoch zwrócił uwagę na „pęknięcia” w społeczeństwie. Dodał, że wielkim zagrożeniem jest lichwa.

Krajowa Rada ds. Zwalczania Lichwy im. Jana Pawła II szacuje, że we Włoszech 3 miliony gospodarstw domowych, rodziny, jak i rodzinne firmy, a więc około 7,5 miliona osób jest niewypłacalnych. 350 tys. rodzin jest zagrożonych lichwą. Caritas alarmuje, że przybywa osób, które proszą o pomoc materialną. W ub. roku liczba „nowych ubogich” wzrosła z 31 proc. do 45 proc. w porównaniu z rokiem 2019. Na kryzysie korzystają zorganizowane grupy przestępcze, które przejmują upadłe przedsiębiorstwa. Mafie oferują lichwiarskie pożyczki zdesperowanym właścicielom. Ci, gdy nie są w stanie ich spłacić, stają się „frontmanami” kontrolowanej przez mafię firmy, zajmując się praniem brudnych pieniędzy albo sami wysyłają swoje dzieci do pracy dla mafii.

Kardynał wezwał rząd do niezwłocznego działania, by zapobiec pogorszeniu się sytuacji. – Oczywiste jest, że wielkodusznej solidarności wielu musi towarzyszyć wola polityczna wyjścia poza logikę środków nadzwyczajnych i tymczasową pomoc w opracowaniu prawdziwie systematycznej strategii, również po to, aby jak najlepiej wykorzystać napływające zasoby – stwierdził przewodniczący włoskiego episkopatu. – Konieczne jest zaprojektowanie nowych, zrównoważonych i innowacyjnych narzędzi, a także rozwiązań ze społecznego punktu widzenia oraz wdrożenie działań, które są bliskie sytuacjom niestabilności ekonomicznej i finansowej – zaznaczył duchowny. Wyjaśnił on, że trzeba jak najszybciej dotrzeć do osób zagrożonych lichwą i pomóc im, by przeciwdziałać niekorzystnym zjawiskom w kraju. Kard. Bassetti zachęcał do działania za pośrednictwem lokalnych instytucji, w tym parafii i fundacji przeciwdziałających lichwie, „by nikt nie został sam w obliczu wstrząsów psychologicznych, ekonomicznych i duchowych, które to wszystko powoduje, oraz aby zapobiec zbliżaniu się organizacji przestępczych”.

Latem 2020 roku biskupi alarmowali, że „mafijne rekiny pożyczkowe” wykorzystały spowolnienie gospodarcze, tworząc ukrytą „nową niewolę” lichwy. Biskup Giovanni D’Alise z południowej diecezji Caserta mówił, że niektórzy rodzice zostali zmuszeni do wysłania swoich dzieci, by spłaciły rodzinne długi lokalnym gangsterom. „Mówię moim wspólnotom, księżom i wszystkim tym w Casercie, którzy prowadzą interesy, wszystkim ochrzczonym, którzy bardziej aktywnie pracują dla wspólnego dobra, aby mieli otwarte oczy” – zachęcał D’Alise w eseju, który ukazał się we włoskiej gazecie „Avvernire” 12 lipca ub. roku.

Do dramatycznej sytuacji rodzin przyczyniły się decyzje rządu o zamknięciu kraju i zamrożeniu aktywności gospodarczej obywateli. Sytuację tę natychmiast wykorzystały grupy przestępcze, oferując zdesperowanym właścicielom biznesów, pozbawionych szansy na uzyskanie pomocy, wysokoprocentowe pożyczki. Biskup, którego diecezja znajduje się w regionie Kampania, napisał, że „na naszych oczach dzieją się rzeczy nie do pomyślenia”. Odniósł się m.in. do raportu Izby Handlowej Caserty, z którego wynika, iż lichwiarze domagali się wysyłania dzieci do pracy, aby spłacić dług rodziców. „Jeśli są synowie lub córki w wieku produkcyjnym, legalnie, dorośli lub nieletni, rekin pożyczkowy prosi ojca, aby użył ich w firmie blisko niego, ale której nie można powiązać z nim” – wyjaśniał Tommaso De Simone, Prezes Izby Handlowej. Według De Simone, lichwa w południowych Włoszech wzrosła „wykładniczo” z powodu blokady kraju. Hierarchowie przypominają, że Kościół katolicki często potępiał praktykę lichwiarską. „To poważny grzech, ponieważ zarabiasz, wykorzystując podstawowe potrzeby innych ludzi. To jest antyludzkie i antychrześcijańskie”- stwierdził biskup D’Alise.

„Rekiny pożyczkowe” są powiązane z Camorrą, grupą mafijną z siedzibą w Neapolu. „Teraz mam wrażenie, że wyłania się nowe niewolnictwo. Tak jak Camorra wkradła się i ukryła między nami, tak samo stało się z lichwą. Wielu pracowników jest coraz bardziej wyzyskiwanych; sięga to teraz nawet synów i córki. Chłopcy – zamiast dorosłych – są wysyłani do pracy, by spłacić długi zaciągnięte przez rodziców” – ubolewał hierarcha.

Arcybiskup Neapolu, kardynał Crescenzio Sepe, nazwał mafię neapolitańską „kolejną możliwą epidemią.” – Są tacy, którzy potrafią zbić fortunę w czasie epidemii – mówił w maju podczas homilii. – Ruszmy się, interweniujmy natychmiast, ponieważ półświatek jest szybszy niż nasza biurokracja! Camorra nie czeka! Do nas należy pozbycie się wszystkich organizacji [przestępczych]. Musimy przezwyciężyć i potwierdzić prawo do nadziei – kontynuował kardynał Sepe.

Neapolitańska mafia pożycza pieniądze zarobione na m.in. handlu narkotykami. – Kiedy pieniędzy nie można zwrócić, Camorra to wykorzystuje. Za pieniądze Camorra może przejąć zarządzanie biznesem. Od tego momentu Camorra będzie wykorzystywać tę firmę jako kanał do prania własnych nielegalnych pieniędzy – tłumaczył policjant z Neapolu Alfredo Fabbrocini. De Simone powiedział, że rekiny pożyczkowe często mają „twarz przyjaciela, dobroczyńcy, który pomaga ci, gdy wszyscy inni cię zawodzą. Daje Ci pieniądze od razu, kiedy ich potrzebujesz. Dopóki masz majątek, lichwiarz daje pożyczki, które trudno spłacić nie tylko z powodu bardzo wysokiego oprocentowania, ale dlatego, że gdy w kwarantannie nie masz dochodu, to potrzebujesz kolejnej pożyczki. Z jednej spłacasz dług, z drugiej żyjesz” – tłumaczył.

Dla biskupa D’Alise źródłem problemu lichwy jest brak poszanowania ludzkiej godności. Z tego powodu włoski hierarcha porównał to do problemu rasizmu w Stanach Zjednoczonych. „W obu przypadkach osoba jest bezwartościowa” – komentował. Odpowiedzią Kościoła musi być „skuteczna solidarność”, która może uznać tę godność i wspierać najbardziej potrzebujących – dodał.

Źródło: catholicnewsagency.com, catholicworldreport.com

AS

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2021-01-28) 

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Włoscy hierarchowie jak zwykle albo mają słaby wzrok, albo wyłupane jedno oko, bo widzą problem dzisiejszej lichwy jedynie przez pryzmat „mafii włoskiej”, a nie chcą zauważyć międzynarodowych powiązań tej mafii i schematu działania będącego domeną żydowską. Rozpowszechnienie się lichwy to kolejny fenomen żydowski, tak jak rozpowszechnione  – i chronione prawem! – inne plagi ludzkości: aborcja, pornografia…

Lichwa jest zyskiem bezprawnym osiągniętym z pożyczki. Kropka. Dzisiaj tłumaczy się, że „Lichwa to udzielanie nieetycznych pożyczek, z uwagi na zawyżone odsetki lub inne opłaty” (wikipedia), co nie jest w pełni ani prawdziwe, ani jednoznaczne. Nie chodzi bowiem o „zawyżone odsetki”, gdyż w dzisiejszym systemie finansowym każda procentowa pożyczka jest nieetyczna i kwalifikuje się do pojęcia lichwy. Niemiecki język wypracował bardzo precyzyjne pojęcie lichwy – der Wucher – czyli wszelki wyzysk płacowy, a nie tylko nadmierny procent.

Chociaż Kościół w różnych okresach swego nauczania nigdy nie usprawiedliwiał wyzysku, to były okresy kiedy w przeszłości Kościół dopuszczał stosowanie symbolicznie oprocentowanych pożyczek jako dopuszczalnej formy etycznego kontraktu. (Nie mylić ze współczesnym posoborowym Kościołem i jego hierarchią, który staje się karykatują Kościoła katolickiego…) Jednak pożyczka ta spełniać musiała kilka warunków, biorąc pod uwagę: 1) stratę korzyści jaką ponosi udzielający pożyczki; 2) szkodę, którą z tego tytułu ponosi; 3) narażenie się na niebezpieczeństwo utraty pieniędzy; 4) uznanie przez prawo cywilne pobierania procentu za dopuszczalne.

W dzisiejszych czasach nia ma ani jednego uzasadnionego przypadku etycznej oprocentowanej pożyczki. Zaczynając od czwartego punktu, oczywiście dzisiejsze prawo cywilne zdominowane i ukształtowane pod wpływem żydowskiego ducha, dopuszcza oprocentowanie i to często niezwykle wysokie. Np. w Stanach Zjednoczonych popularne są tzw. pożyczki pensyjne (payday loan), które zaciągane są na poczet mającej być wypłaconej pensji, najczęściej tygodniowego czy dwutygodniowego czeku. Pożyczki te zaciągają najbiedniejsi, którzy nie mogą związać końca z końcem, a statystyki mówią o 12 milionach Amerykanów będących w szponach 23 tysięcy parabanków i innych instytucji trudniących się tym procederem. W pełni dozwolonym i nawet legislatury poszczególnych stanów ustanawiają „limity”, np. w stanie Ohio limit wynosi… 667 procent (tak, chodzi o 667% APR, czyli o rzeczywistą roczną stopę oprocentowania). Ohio, tak jak i inne stany oscylują w granicach 600%, a średnia krajowa to… 391% APR. Jest to w pełni legalna forma współczesnego wyzysku najbiedniejszych. Legalna, bo działająca według schematów prawa talmudycznego. Nieetyczna, bo działająca według schematów prawa talmudycznego.

Oprócz punktu czwartego – legalności oprocentowania, co dla współczesnego konsumenta wydaje sie czymś naturalnym, a nie powinno – inne punkty definiujące etyczność pożyczki w pełni kwalifikują ją pod pojęcie lichwy, bez znaczenia o jak wysoki procent chodzi.

Weźmy dla przykładu typową bankową pożyczkę na kupno domu:

1) „Strata korzyści”. Bank udzielający pożyczki na zakup domu nie jest w żadnym przypadku stratny, bo samo udzielanie pożyczek hipotecznych jest jednym z najbardziej intratnych interesów, więc nie ponosi żadnej straty w stosunku do innej oferty, czy innego sposobu „zainwestowania” pieniędzy. Pomijając nawet fakt tworzenia przez Bank Federalny tworzenia pieniędzy z powietrza, a dla mniejszych podmiotów bankowych braku konieczności utrzymywania rezerwy kapitałowej.

2) „Szkoda pożyczkodawcy”. Bank udzielający pożyczki na zakup domu nie ponosi żadnej szkody – co jest oczywiste, a co dopełnia punkt 1 i punkt 3.

3) „Niebezpieczeństwo utraty pieniędzy”. Bank udzielający pożyczki na zakup domu nie naraża się na niebezpieczeństwo utraty pieniędzy, bo zobowiązuje pożyczkobiorcę do wykupienia pełnego ubezpieczenia na dom. Ponadto, gdyby po zapłaceniu niemal wszystkich rat, czyli w sumie niemal spłaceniu całego domu, w ostatnich miesiącach pożyczkobiorca miałby kłopoty i nie był w stanie spłacić pożyczki do końca, to bank w pełni legalnie przejmuje – niemal w całości spłaconą i to z procentową nawiązką! – własność. (Dla przykładu, pożyczka 200 tysięcy dolarów na 3% na 30 lat owocuje dla banku zyskiem 100 tysięcy dolarów. W przeszłości banki miały bardziej owocne lata. Np. w latach 1980 oprocentowanie na kupno domu wynosiło średnio 17% APR, czyli za dom wartości 100 tysięcy dolarów, Amerykanie musieli zapłacić bankom ponad 500 tysięcy dolarów! Banki zyskały – nic nie robiąc, nic nie tracąc i nic nie ryzykując – 400 tysięcy dolarów!)

Tak wygląda lichwa w praktyce, która dzisiaj ma postać każdego rodzaju pożyczki z procentem. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem, z tym że chodzi o prawo talmudyczne nie mające nic wspólnego z etyką i moralnością.

 


 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content