Chcą zabijania, profanują, kradną… Aborcjoniści znów napadli na kościół

Proaborcyjne symbole i plakaty, okradzione kościelne skarbony – to efekt nocnej wizyty zwolenników swobody zabijania nienarodzonych w szczecińskim kościele pod wezwaniem świętego Ottona.

Pioruny, plakaty z podpisami: „Kościół jest dla ludzi nie partii”, „Nie wy a Bóg ocenia nas!”, osiem gwiazdek, oznaczających wulgarne hasło przeciwko PiS… Zwolennicy rozszerzenia legalności tak zwanej aborcji nie ograniczyli się jednak do demonstracji poglądów. Okradli także kościelne skarbony z ofiar, między innymi złożonych wraz z wypominkami za zmarłych.

– Rano, kiedy otwieraliśmy kościół około godziny 6:00, zauważyliśmy trzy błyskawice narysowane przed wejściem i czwartą przed wjazdem na plac. Do drzwi przyklejone były kartki z różnymi hasłami – powiedział ksiądz Paweł Górzyński, wikariusz parafii.

Po zgłoszeniu sprawy przez parafię policjanci analizują zapisy kościelnego monitoringu.

Sprawa została zgłoszona na policję, jak mówi ksiądz, obecnie trwa analizowanie zapisu z kamer monitoringu.

– Ustalamy z jakim charakterem czynu mamy do czynienia i kiedy do niego doszło. Na miejscu są policjanci, prowadzimy czynności, będą przesłuchania świadków – powiedział sierżant sztabowy Paweł Pankau, rzecznik szczecińskiej policji.

Źródło: TVP Info

RoM

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

a policja na patrolach pod cmentarzami gania staruszki z wiązankami
vera

Policja ostatnio bije rekordy, ustalają jaki charakter miał czyn chuliganów. Pewnie to działanie dobroczynne, boją się żeby się w swej ocenie nie pomylili.
ale jaja

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020-11-01)

 


 

„Zabij księdza”. W Gdańsku sprofano Cmentarz Ofiar Hitleryzmu na Zaspie

Nieznani sprawcy najprawdopodobniej w sobotę pomazali krzyż na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu na Zaspie. Pojawiły się na nim napisy „zabij księdza”, „je*ać PiS” czy „piekło kobiet”.

Oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. Karina Kamińska poinformowała, że zdjęcie zniszczonego krzyża funkcjonariusze policji znaleźli w sobotę na jednym z forów internetowych. Grupa dochodzeniowo-śledcza policji dokonała oględzin miejsca, zabezpieczyła ślady i sprawdziła, czy teren jest objęty monitoringiem.

Od pierwszych dni września 1939 roku na Zaspie grzebano zwłoki więźniów obozu w Stutthofie i innych miejsc kaźni. W latach 1944-1945 chowano tu osoby zamordowane w podobozach Stutthofu na Przeróbce i w Kokoszkach oraz te stracone w gdańskich więzieniach.

Liczba pochowanych na Zaspie ofiar szacowana jest na 6 tys. do 14 tys. Po roku 1945 Cmentarz Ofiar Hitleryzmu stał się miejscem pamięci narodowej.

– Po zakończeniu czynności wyjaśniających przez policję niezwłocznie przystąpimy do naprawy zniszczeń. W naszym mieście nie ma zgody na wandalizm, agresję i profanowanie symboli religijnych – podkreśliła prezydent Gdańska. […]

Całość: Kresy.pl (1 listopada 2020)

 


 

Idiotyczny happening czy zapowiedź zbrodni? Zwolennicy aborcji grożą prawicy i wieszają kukły

Nie od dziś wiadomo, że ci, którzy najgłośniej krzyczą o „wolności”, „tolerancji”, czy „prawie wyboru”, najchętniej sięgają po przemoc. Powód jest prosty: brakuje im argumentów. Nie można bowiem – ani moralnie, ani logicznie – uzasadnić mordowania chorych dzieci. Dotąd jednak przemoc polityczna nie oznaczała w Polsce zbrodni. Czy jednak zbliżamy się do jakiegoś fatalnego przełomu? Oby nie!

W piątek oczom mieszkańców Warszawy przemierzającym Trasę Łazienkowską na jednej z kładek ukazały się trzy powieszone kukły. Nie zwisały one jednak z wiaduktów za ręce czy nogi, a za szyję, co jednoznacznie wskazuje na odniesienia do samobójstwa. Z kolei napis na poręczy kładki sugeruje, że autorom „instalacji” chodziło nie tyle o samodzielne odebranie sobie życia, co o działanie „osób trzecich”, a więc morderstwo.

Groźba – bo tylko w ten sposób można odczytywać „konstrukcję” – została skierowana do prawicy, gdyż tekst z banneru głosi: „prawica nam zwisa”. W słowa wlano czerwony piorun związany z proaborcyjnym ruchem feministyczno-anarchistycznym, który w ostatnich dniach terroryzuje Polaków.

Oceniając tę sytuację warto pamiętać, że w polskiej historii politycznej miały miejsce różnego rodzaju „akcje” z kukłami w roli głównej – i nie prowadziły one do zbrodni. Zdarzyło się także „wieszanie” wizerunków polityków, za czym stały środowiska narodowe z jednego z polskich miast. Nie pochwalając tego typu formy przekazu należy jednak zaznaczyć pewną różnicę: osoby odpowiedzialne za tamte wydarzenia działały publicznie i oficjalnie – za każdym kontrowersyjnym happeningiem stali ludzie, których można było zarówno krytykować czy nawet karać, jak i poznać ich motywacje oraz prezentowaną przez nich interpretację wydarzenia. Z kolei kukły, które w piątek zawisnęły na warszawskiej kładce, w o wiele większym stopniu kojarzą się z anonimowymi pogróżkami niż oburzającymi, ale jednak, happeningami.

Źródło: polsatnews.pl / polskieradio24.pl / dziennik.pl

MWł

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020-10-30)

 


 

W Chrząstawie Wielkiej zniszczono przykościelne figury dzieci fatimskich

Nieznany sprawca zniszczył figury dzieci fatimskich stojące przy kościele w Chrząstawie Wielkiej. Do zdarzenia doszło w nocy z 30 na 31 października.

andal potłukł figury dzieci fatimskich – Franciszka i Łucji – przy których odprawiane były przy nich nabożeństwa fatimskie, w których udział brali parafianie, wierni z okolicy i Wrocławia. Sprawca zniszczył także donice i kwiaty na terenie przykościelnym w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP.

„Dla mnie jako kapłana to oczywiste dzieło diabła, a czyimi rękami wykonane – tym już zajmie się policja, która podeszła do zgłoszonej sprawy profesjonalnie. Obok zdewastowanego terenu oraz pod plebanią znaleźliśmy puste butelki po wódce. Najbardziej boli mnie fakt, że panuje jakieś społeczne przyzwolenie na ataki na miejsca kultu – skomentował sytuację proboszcz ks. kan. Wiesław Ciesielski.

W ostatnim czasie w Polsce dochodzi do licznych profanacji i dewastacji obiektów związanych z katolicyzmem.

Według ministra Mariusza Kamińskiego tylko w ostatni weekend odnotowano 22 wtargnięcia na msze święte i 79 uszkodzeń elewacji. W związku z tymi incydentami zatrzymano 76 osób i wszczęto 101 postępowań. Część z profanacji udaremniona została przez członków Młodzieży Wszechpolskiej i Straży Marszu Niepodległości. Policja zabezpieczała 386 kościołów.

Szef MSWiA przekonywał, że w Polsce nie ma zgody państwa, ani społecznego przyzwolenia, na działania wymierzone w miejsca kultu religijnego. „Sprawcy tych aktów nie pozostaną bezkarni” – przekonywał.  Nie wspomniał przy tym o fizycznych atakach na osoby oddolnie organizujące się w celu ochrony kościołów.

Oprócz tego zdewastowano m.in. pomnik Ronalda Reagana w Warszawie, a także pomnik 15 Pułku Ułanów w Poznaniu. Hasło „Zabić księży” pojawiło się na krzyżu na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu na Zaspie w Gdańsku. Feministyczną symbolikę umieszczono również na pomniku poświęconym pamięci Węgierskich Honwedów, którzy udzielali pomocy i wsparcia uczestnikom Powstania Warszawskiego.

Kresy.pl

Za: Kresy.pl (1 listopada 2020)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Codzienie dowiadujemy się o bulwersujących ekscesach hołoty grasującej w całej Polsce i atakującej kościoły katolickie. Rząd próbuje apelować „o spokój”, Kościół nawołuje „do pojednania”, ale oczywiście z szaleńcami żadna dyskusja nie ma sensu i do niczego nie doprowadzi, bo żadne logiczne wywody nie są w stanie dotrzeć do ludzi opętanych. Co więc robić, gdy logika zawodzi? Trzeba uderzyć w emocje i strach.

Każde szanujące się państwo pragnące kierować się interesami kraju utrzymuje służby specjalne. To one są zdolne do kreowania pewnych wydarzeń, bądź zapobiegania im, zdolne do inwigilacji osób niebezpiecznych i uniemożliwiania im dokonywania niebezpiecznych planów. Jeśli zatem grupy anarchistów upatrzyły sobie kościoły katolickie za cele swoich ataków, wiedząc doskonale, że poza lokalnym nagłośnieniem niewiele im grozi, służby powinny usmażyć ich w ich własnym sosie.

Otóż mądre państwowe służby powinny dokonać… profanacji kilku synagog, np. malując adekwatne symbole lewackiej, nazistowskiej błyskawicy. Nic więcej, kilka błyskawic na ścianach wystarczy. Efekt byłby natychmiastowy i piorunujący: anarchiści z Antify i inni terroryści momentalnie zaprzestaliby wszelkich akcji przeciwko kościołom, bo od tej pory każda ich rozróba miałaby podtekst również antysemicki. A to dzisiaj jest największym przestępstwem i odium. Można pobić księdza i stać się bohaterem wychwalanym przez żydowskie gazety dla Polaków (GW) i żydowskie stacje telewizyjne dla Polaków (TVN), lecz wybicie szyby w synagodze staje się przestępstem na równi z morderstwem. I właśnie ten emocjonalny element służby powinny wykorzystać. Dla zaprowadzenia spokoju w kraju, dla uspokojenia gorączki warcholstwa. Oczywiście sprawcy profanacji synagog byliby nieuchwytni, co służby mogą zagwarantować, a zresztą nie byłoby w tym nic dziwnego, bo wielu z „nieznanych” sprawców napadów na kościoły pozostają i tak zagadkowi.

Brzmi „nieetycznie”, nieładnie, niehonorowo, podstępnie? Ale przecież większość działań służb specjalnych na tym opiera swoją działalność, bo w prawdziwej polityce nie ma sentymentów, w prawdziwej polityce liczy się obrany kierunek, a prowokacje są normalnym narzędziem służb specjalnych (vide podpalenie budki rosyjskiej przez służby pana Sienkiewicza). W prawdziwej polityce poważnych państw liczy się też dobro podmiotu, który się chroni – kraju, społeczeństwa. I to powinno być podstawowym celem wszystkich instytucji państwowych w Polsce: jeśli kościoły katolickie są w niebezpieczeństwie, jeśli katolicy stają się realnymi ofiarami, należy być kreatywnym i skutecznym w ich ochronie.

Ale cóż, chyba służb takich nie mamy, bo rząd „dobrej zmiany” woli rozprawiać się z ochotnikami chroniącymi kościoły i zajmować się zabezpieczaniem nielegalnych demonstracji komunistycznych terrorystów i anarchistów.

 


 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content