Amerykańscy biskupi „proponują” udział w nowennie przed wyborami prezydenckimi

Konferencja Episkopatu USA zaproponowała katolikom, aby wzięli udział w „nowennie wyborczej” przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

Biskupi ani razu nie wspomnieli w swoim schemacie intencji ułożonych na 10 dni, od 26 października do 4 listopada, aby modlić się np. o każde życie ludzkie, od poczęcia do naturalnej śmierci (skrócono niepopularne wezwanie do „każdego ludzkiego życia”), czy o panowanie społeczne Chrystusa Króla. Skupili się natomiast, tak jak podczas poprzedniej kampanii w 2016, do modlitw w intencjach, które z trudem można nazwać katolickimi, natomiast odzwierciedlają lewicowe przekonania biskupów. Tak więc wzywają do modlitw „aby Nasza Najświętsza Matka prowadziła nas w walce przeciwko rasizmowi”, aby „wszyscy Amerykanie zrozumieli konieczność dialogu”, aby „zaistniała tranformacja polityki celem skupienia się na godności osoby ludzkiej i wspólnemu dobru” czy też abyśmy „pamiętali o darze wolności religijnej”.

W kościołach przed wyborami nie słychać żadnych wezwań, objaśnień czy kazań mogących ukierunkować wiernych co do dokonania wyboru w duchu katolickim i do odrzucenia jakiegokolwiek kandydata wspierającego aborcję. Wbrew przeciwnie, milczenie biskupów każe sądzić, że stoją po stronie ciemności, ani razu nie uwypuklając – nawet jak najbardziej anonimowo i ogólnie – że głosowanie na pro-aborcyjnego kandydata jest po prostu współczestnictwem w grzechu.  

Biskupi amerykańscy zostali skutecznie uciszeni przez wprowadzone 66 lat temu prawo podatkowe (znane jako Johnson Amendment) zabraniające „wskazywania kandydata” i od tego czasu, a szczególnie od czasu posoborowej „wiosny w Kościele”, zaprzestali wypowiadania się na oczywiste tematy moralności w życiu społecznym. Cisza ze strony biskupów trwająca ponad pół wieku zaowocowała tym, że współcześni katolicy w przygniatającej większości są pro-aborcyjni, jak również wspierają tzw. małżeństwa homoseksualne, propagandę gender oraz inne plagi społeczne. Ta przemiana społeczna i zeświecczenie w zasadniczym stopniu obciąża w praktyce niemal wszystkich biskupów amerykańskich, na równi z aparatem medialnej propagandy. To właśnie ambiwalentne, pełen niedopowiedzeń, przeinaczeń i półprawd oświadczenia biskupów, w rodzaju sztandarowego dokumentu na temat głosowania w wyborach Forming Consciences for Faithful Citizenship, stanowią usprawiedliwienie dla wiernych i przyzwolenie do oddania głosu na pro-aborcyjnego, pro-homoseksualnego kandydata.

Do absolutnych wyjątków należą głosy zaledwie kilku biskupów, którzy wbrew swoim kolegom bronią życia od poczęcia do naturalnej śmierci czy publicznie wypowiadają się przeciwko zmianie definicji małżeństwa. Tylko czterech hierarchów: arcybiskup Samuel Aquila (Denver), biskup Thomas Tobin (Providence), biskup Joseph Strickland (Texas) i biskup Rick Stika (Knoxville) odważyło się głosić naukę katolicką. Cała reszta z 200 biskupów milczy, albo jawnie wprowadza w błąd, jak np. biskup John Stowe z Kentucky, który – pomimo rzekomych restrykcji podatkowych – wygłosił swoją antytrumpową tyradę.

Zaproszenie przez biskupów – ale już nie wezwanie, bo brzmi to niewspółcześnie – do „nowenny wyborczej” jest takim samym politycznie poprawnym gestem ze strony biskupów, jak niemal wszystkie ich działania w ciągu ostatniego półwiecza, przepojone polityczną poprawnością i utrzymaniem dobrych relacji z władzą, najczęściej tą skrajnie lewicową. Niestety, cztery lata kadencji prezydenta Trumpa zadały cios progresywnym ideom tak pielęgnowanym przez skażonych modernizmem i amerykanizmem biskupom i można być pewnym, że jedynie o czym marzą to wybór komunistyczno-globalistycznej pary Biden-Harris.

Zamiast uczestniczyć w zorganizowanej przez lewicowych biskupów „nowennie wyborczej”, pełnej niekatolickich intencji, polecamy uczestnictwo w „Nowennie 5400 Mszy świętych za Prezydenta Trumpa”, organizowanej przez katolików wiernych Tradycji i nauce katolickiej.

„Novena of 5,400 Masses for President Trump” – https://www.catholicworld.net/

Oprac. www.bibula.com
2020-10-25

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content