- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Ks. Henryk Zieliński: w sytuacjach trudnych Kościół zwykle przyciągał ludzi, a nie ich tracił jak teraz

„Jedną z głównych ofiar koronawirusa stał się Kościół. (…) Jak potwierdza bp Wiesław Mering, w diecezji włocławskiej spadek frekwencji na Mszach Świętych jest rzędu 30 proc. W diecezjach wielkomiejskich jest jeszcze gorzej. Spada liczba korzystających z sakramentu pokuty. Zdarza się podczas niedzielnej Mszy nie wyspowiadać nikogo”, pisze na łamach tygodnika „Idziemy” ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny pisma.

Kapłan zwraca uwagę, że relatywizacja obowiązków religijnych to efekt wielu decyzji, jakie miały miejsce w tym roku w związku z tzw. pandemią koronawirusa. Chodzi o „głośne dyspensowanie od udziału w niedzielnej Eucharystii, przekładanie komunii i ślubów, urządzanie wirtualnych procesji i święconek”.

Ks. Zieliński przypomina, że dyspensa jest czymś oczywistym, ale i bez niej nie ma grzechu ten, kto z przyczyn od siebie niezależnych nie może uczestniczyć we Mszy Świętej. „Pozostaje jednak forma zakomunikowania tej sprawy. Może zabrakło empatii wobec ludzi pozbawionych Eucharystii akurat w Wielkanoc? Może za bardzo to wszystko było urzędowe?”, zastanawia się autor.

Duchowny wyraża żal w związku z postawą niektórych hierarchów, którzy „zbyt łatwo zgodzili się na kolejne restrykcje. 5 osób w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, a 35 w tramwaju – to mówi samo za siebie”.

Ks. Zieliński wskazuje, że otrzeźwienie przyszło w środę po Wielkiej Nocy, kiedy to Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki zwrócił się do premiera z prośbą o zwiększenie liczby wiernych w kościołach. „Zanim to nastąpiło nadliczbowi wierni dostali mandaty po 500 zł, a proboszczom wymierzono kary po 10 tys. zł i więcej. Wielu przeciwników Kościoła społecznie dyżurowało przed kościołami, by składać donosy”, wylicza.

Na koniec ks. Zieliński wzywa do przemyślenia całej tej sytuacji i odpowiedzi na pytania: jak dzisiaj wychodzić z Ewangelią i sakramentami do ludzi, którzy już do kościołów sami z siebie nie wrócą oraz czy Kościół jeszcze się pozbiera w czasie pandemii? „Najłatwiej byłoby ustawić kamerkę w kościele i wrzucić transmisję nabożeństwa do Internetu. Ale przeniesienie liturgii do przestrzeni wirtualnej to ryzykowny pomysł. Chrześcijaństwo jest religią Wcielenia, dlatego konieczne jest realne spotkanie z Bogiem, który jest w sakramentach i we wspólnocie Kościoła”, podkreśla.

„W sytuacjach kryzysowych Kościół zwykle przyciągał ludzi, a nie ich tracił. Jak złoto próbuje się w ogniu, tak w trudnych czasach mocniej jaśniała wypróbowana wiara Kościoła: jego biskupów, kapłanów i świeckich. Jak przejdziemy ten kryzys? Warto postawić sobie to pytanie, kiedy jesteśmy jeszcze w połowie drogi”, podsumowuje ks. Zieliński.

Źródło: tygodnik „Idziemy”

TK

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020-10-10) 

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Może powiemy tak: cała tzw. pandemia i zachowanie się hierarchów w Polsce jedynie znacznie przyspieszyło proces sekularyzacji i odwracania się od Kościoła. To i tak następowało, ale skandaliczne decyzje i głosy biskupów, jakichś pseudo-prymasów-polaków i innych, po prostu otworzyło oczy wielu pokazując pustkę duchową przywódców. Podobnie jest to na całym świecie – hierarchia zawiodła wszędzie. Ale przecież to nie jest przypadek, lecz po prostu konsekwencja stanu duchowego posoborowych pasterzy…