“Za wszystkich” czy “za wielu” – mylące informacje o włoskim Mszale

Aktualizacja: 2020-09-8 10:26 am

Portal Deon napisał, że biskupi włoscy nareszcie podjęli decyzję, żeby w Mszach odprawianych w języku włoskim w słowach konsekracji Kielicha używać formuły o Krwi, która został wylana za wszystkich (per tutti). Nie wiem skąd wiadomość, bo dotychczas używany we Włoszech  Mszał, będący tłumaczeniem II edycji typicznej Mszału św. Pawła VI, już to sformułowanie zawierał. Zatwierdzenie przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów uzyskał on 29 czerwca 1983 roku, więc to żadna nowość.

Wobec tej dość dziwnej wiadomości trzeba parę spraw wyjaśnić. Tłumaczenie łacińskiej formuły pro multis jako za wszystkich, w latach posoborowych przyjęte zostało w bardzo wielu tłumaczeniach Mszału na języki nowożytne. W roku 2006 interweniował w tej sprawie papież Benedykt XVI za pośrednictwem wspomnianej kongregacji. Polecono, aby w tłumaczeniach III edycji typicznej Mszału św. Pawła VI, promulgowanej w 2002 roku, stosować tłumaczenie poprawne językowo, czyli za wielu. Kongregacja w swoim dokumencie szeroko uzasadniała teologiczne i kościelne powody takiego zalecenia. Pisałem o tej sprawie w swoim tekście na portalu Christianitas. 

O ile wiem zmiana taka dokonana została jak dotąd jedynie w języku angielskim. Wynika to w dużym stopniu z bardzo powolnego i ospałego tempa prowadzenia prac translatorskich w wielu krajach. Prawdę powiedziawszy nie wiem czy ta ślamazarność nie wynikała częściowo z chęci przeczekania papieża Benedykta. Można by taki wniosek wysnuć z rzeczywistego przebiegu prac we Włoszech. Oto jego zarys. W maju 2012 biskupi włoscy podjęli decyzje o zaakceptowaniu nowego tłumaczenia i skierowaniu go po aprobatę do Stolicy Świętej. Tam sprawę utknęła na tyle długo, żeby doczekać się września roku 2017 i motu proprio papieża Franciszka Magnum pricipium, zmieniającego kanon 838 Kodeksu Prawa kanonicznego. Zmiana ta znacząco poszerzyła uprawnienia konferencji episkopatów w zakresie zatwierdzania tłumaczeń ksiąg liturgicznych na języki nowożytne. 

Po roku, w listopadzie 2018, Konferencja Episkopatu Włoch zatwierdziła nowe tłumaczenie, w 2019 uzyskało ono potwierdzenie watykańskie, teraz schodzi z pras drukarskich i może być od razu stosowane. Obowiązkowe stanie się od najbliższej Niedzieli Wielkanocnej, 4 kwietnia 2021.

Najbardziej widoczne zmiany dla wiernych to oczywiście te w częściach stałych. Zmianie ulegają formuły Chwała na wysokości Bogu i Ojcze nasz. Pokój na ziemi nie będzie już ogłoszony ludziom dobrej woli, (agli uomini di buona volontà) ale ludziom umiłowanym przez Pana (uomini amati dal Signore). Włosi nie będą też prosić  i nie wódź nas na pokuszenie (e non ci indurre in tentazione), ale nie opuszczaj nas w pokusie (non abbandonarci alla tentazione). A słowa konsekracji kielicha? Przecież Benedykt XVI jest już tylko papieżem emerytem! Będzie zatem tak jak było. 

Christianitas jest pismem ludzi przywiązanych do dawniejszego zwyczaju rzymskiego. Ale jest też pismem ludzi zatroskanych o liturgię generalnie. Dlatego na koniec chciałbym zaapelować do tych naszych współsióstr i współbraci, którzy dzieląc troskę niekoniecznie podzielają naszą preferencję. Patrzcie naszym biskupom na ręce. A konkretnie nie zostawiajcie, nie zostawiajmy, sprawy polskiego tłumaczenia  III edycji typicznej, dyskusjom w ich zamkniętym gronie. 

Piotr Chrzanowski

Za: Christianistas.pl (2020.09.07)

 


 

“Za wszystkich” czy “za wielu” – list Benedykta XVI

W związku z publikacją tekstu Piotra Chrzanowskiego “Za wszystkich” czy “za wielu” – mylące informacje o włoskim Mszale przypominamy list Benedykta XVI w tej sprawie.

Jego Ekscelencja
Przewielebny Ks. Abp Robert Zollitsch
Arcybiskup Fryburga Bryzgowijskiego
Przewodniczący Niemieckiej Konferencji Biskupów
Herrenstrasse 9
D-79098 FREIBURG

                                                                                                          Watykan, 14 kwietnia 2012

Ekscelencjo!
Bardzo szanowny, drogi Księże Arcybiskupie!

Podczas wizyty w dniu 15 marca 2012 r. Ksiądz Arcybiskup poinformował mnie, że nadal nie ma zgody wśród biskupów niemieckiego obszaru językowego odnośnie do  tłumaczenia słów „pro multis” w modlitwach kanonu Mszy św.  Jak się wydaje istnieje niebezpieczeństwo, że w niebawem mającej się ukazać nowej edycji „Gotteslobs” – książki zawierającej modlitwy i śpiewy, jedna część świata niemieckiego obszaru językowego pragnie pozostać przy tłumaczeniu „za wszystkich”, mimo że Konferencja Episkopatu Niemiec, zgodnie z życzeniem Stolicy Apostolskiej, jednoznacznie opowiedziała się za formułą „za wielu”. Obiecałem Księdzu Arcybiskupowi, że wypowiem się w tej poważnej kwestii w formie pisemnej, aby zapobiec takiemu rozłamowi w obrębie przestrzeni naszej modlitwy. List, jaki kieruję za pośrednictwem Waszej Ekscelencji do członków Konferencji Episkopatu Niemiec, jest adresowany także do pozostałych biskupów krajów języka niemieckiego.

Chciałbym najpierw powiedzieć kilka słów na temat źródła tego problemu. W latach sześćdziesiątych, kiedy biskupom krajów języka niemieckiego powierzono odpowiedzialność za tłumaczenie Mszału Rzymskiego istniała zgoda egzegetów, że słowo „wiele”, „wielu” w Iz 53,11 f jest formą wyrażenia hebrajskiego na oznaczenie ogółu. Słowo „wielu” w pierwotnych relacjach Mateusza i Marka byłyby więc semityzmem i należałoby je przetłumaczyć jako „wszyscy”. Rozciągano to także bezpośrednio na tłumaczony tekst łaciński, który „pro multis” z przekazu  ewangelicznego odsyłał do Izajasza 53, a zatem powinien być przetłumaczony jako „za wszystkich”. Jednak w międzyczasie ten egzegetyczny konsens rozpadł się, już go nie ma. W niemieckim tłumaczeniu ekumenicznym Pisma Świętego w opisie Ostatniej Wieczerzy czytamy: „To jest Krew moja, Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” (Mk 14, 24; por. Mt 26, 28). W ten sposób można dostrzec coś bardzo ważnego: oddanie „pro multis” jako „za wszystkich” nie było czystym tłumaczeniem, ale interpretacją, która była całkiem zasadna i nadal pozostaje zasadna, ale jednak interpretacją i czymś więcej niż tylko tłumaczeniem.

To zlanie się tłumaczenia i interpretacji należy w pewnych aspektach do zasad, które kierowały bezpośrednio po Soborze tłumaczeniami ksiąg liturgicznych na języki nowożytne. Zdawano sobie sprawę, jak daleko teksty biblijne i liturgiczne oddalone są od języka i mentalności współczesnego człowieka, tak, że nawet po przełożeniu nadal muszą być niezrozumiałe dla uczestników liturgii. Było to nowe przedsięwzięcie, aby święte teksty w tłumaczeniach były dostępne dla uczestników liturgii, pozostając jednocześnie bardzo oddalonymi od ich świata; w ten sposób właśnie teksty święte jawiły się w ich wielkim oddaleniu. Tak więc odczuwano nie tylko jako uzasadnione, ale wręcz konieczne zawarcie w tłumaczeniu już interpretacji, aby w ten sposób skrócić drogę do ludzi, do których serc i umysłów słowa te powinny dotrzeć.

Do pewnego stopnia nadal uprawniona jest zasada treściowego, a nie koniecznie także dosłownego tłumaczenie tekstów podstawowych. Ponieważ nieustannie muszę odmawiać modlitwy liturgiczne w różnych językach, zdarza się, że pomiędzy różnymi tłumaczeniami trudno czasem znaleźć podobieństwo, i że służący za podstawę wspólny tekst często można rozpoznać tylko z daleka. Zdarzają się przy tym banalizacje, oznaczające rzeczywiste straty. Z biegiem lat stało się dla mnie osobiście coraz bardziej jasne, że zasada niedosłownej, ale strukturalnej zgodności jako wytycznej tłumaczenia ma swoje ograniczenia. Idąc za takim poglądem opublikowana 28 marca 2001 r. przez Kongregację do spraw Kultu Bożego instrukcja dotycząca tłumaczeń „Liturgiam  authenticam” przywróciła ponownie na pierwszy plan zasadę dosłownej zgodności, nie narzucając oczywiście jednostronnej dosłowności. Ważnym spostrzeżeniem tkwiącym u podstaw tej instrukcji jest, wyrażona już wcześniej, powyższa różnica pomiędzy tłumaczeniem a interpretacją. Jest to niezbędne zarówno w stosunku do słowa Pisma Świętego jak i tekstów liturgicznych. Z jednej strony, święte słowo, na ile to możliwe musi się jawić takim jakim jest, także z jego obcością oraz zawartymi w nim pytaniami, z drugiej zaś Kościołowi powierzono misję interpretacji, w której  – w granicach naszego aktualnego zrozumienia – dociera do nas orędzie jakie Pan dla nas przeznaczył. Także najbardziej wierne tłumaczenie nie może zastąpić interpretacji: jest częścią struktury objawienia, mianowicie, że Słowo Boże jest odczytywane w interpretującej wspólnocie Kościoła, łączącej się w wierności w chwili obecnej. Słowo musi być takim jakim jest, w swojej własnej, być może dla nas obcej postaci. Interpretacja musi być wierna wobec samego słowa, ale jednocześnie czynić je dostępnym dla współczesnych odbiorców.

W związku z tym Stolica Apostolska zadecydowała, że w nowych przekładach Mszału słowo „pro multis” należy oddać dosłownie i nie ma być ono jednocześnie interpretowane. W miejsce wykładni interpretacyjnej „dla wszystkich” trzeba stawiać prosty przekład „za wielu”. Muszę tu podkreślić, że zarówno u Mateusza jak i Marka nie ma rodzajnika, tak więc nie „za rzesze” ale „za wielu”. Jeśli to rozstrzygnięcie jak mam nadzieję, jest zrozumiałe w świetle  zasadniczej korelacji tłumaczenia i interpretacji, to mam też świadomość, że jest ona ogromnym wyzwaniem dla wszystkich, którym jest powierzona w Kościele interpretacja Słowa Bożego. Ponadto dla osób regularnie uczestniczących we Mszy św. jawi się
to nieuchronnie jako przełom w samym centrum sacrum. Będą oni pytać: czyżby teraz nie za wszystkich umarł Chrystus? Czy Kościół zmienił swoje nauczanie? Czy może On i wolno Mu to czynić? Czy mamy tu do czynienia z reakcją, która chce zniszczyć dziedzictwo Soboru? Wszyscy wiemy z doświadczenia ostatnich 50 lat, jak głęboko przeprowadzenie zmiany tekstów i form liturgicznych dotyka ludzkiej duszy; jak bardzo musi ludzi niepokoić zmiana tekstu w tak bardzo istotnym punkcie. Z tego względu, kiedy na podstawie różnicy między tłumaczeniem a interpretacją wybrano tłumaczenie „wielu”, zadecydowano równocześnie, że tłumaczenie to powinno zostać poprzedzone, w poszczególnych obszarach językowych gruntowną katechezą, poprzez którą biskupi powinni swoim kapłanom, a poprzez nich wszystkim wiernym dać konkretnie do zrozumienia, o co chodzi. Poprzedzenie katechezą jest warunkiem podstawowym wejścia w życie nowego tłumaczenia. O ile mi wiadomo w krajach niemieckojęzycznych takiej katechezy do tej pory nie było. Intencją mojego listu jest jak najbardziej usilna prośba skierowana do was wszystkich, drodzy bracia, aby obecnie wypracować taką katechezę, aby następnie rozmawiać o niej z kapłanami, a równocześnie udostępnić ją wiernym.

W takiej katechizacji trzeba być może najpierw pokrótce wyjaśnić dlaczego w posoborowych tłumaczeniach Mszału słowo „za wielu” zostało oddane jako „za wszystkich”, aby wyrazić w sposób niedwuznaczny, w takim sensie w jakim chciał to Jezus powszechność zbawienia jakie od Niego pochodzi. Wtedy oczywiście natychmiast pojawia się pytanie: Jeśli Jezus umarł za wszystkich, to dlaczego w słowach Ostatniej Wieczerzy powiedział On „za wielu” ? I dlaczego trwamy przy tych Jezusowych słowach ustanowienia Eucharystii? Trzeba tu najpierw jeszcze dodać,  że według Mateusza i Marka Jezus powiedział „za wielu”, ale według Łukasza i Pawła, „za was”. Tak więc pozornie krąg się zacieśnia. Natomiast właśnie wychodząc stąd można wyjść ku rozwiązaniu. Uczniowie wiedzą, że misja Jezusa sięga poza nich i ich krąg; przyszedł On zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże z całego świata   (por. J 11, 52). Sformułowanie „za was” czyni misję Jezusa dla obecnych absolutnie konkretną. Nie są oni jakimiś anonimowymi członkami ogromnej całości, ale każdy wie, że Pan umarł właśnie „za mnie”, „za nas”. „Za was” sięga w przeszłość i w przyszłość, odnosi się do mnie całkowicie osobiście; my, którzyśmy się tutaj zgromadzili jesteśmy jako tacy znani i umiłowani przez Jezusa. Tak więc to „za was” nie jest jakimś zawężeniem, ale konkretyzacją,  odnosi się do każdej wspólnoty sprawującej Eucharystię, która konkretnie łączy się z miłością Jezusa. Kanon Rzymski połączył ze sobą w słowach konsekracji, dwa czytania biblijne i zgodnie z tym mówi: „Za was i za wielu”. Ta formuła została następnie przyjęta w reformie liturgicznej we wszystkich modlitwach eucharystycznych.

Zapytajmy raz jeszcze dlaczego „za wielu”? Czyż Pan, nie umarł za wszystkich? Fakt, że Jezus Chrystus jako Wcielony Syn Boży jest człowiekiem dla wszystkich ludzi, nowym Adamem, to jeden z podstawowych pewników naszej wiary. Chciałbym w tej sprawie przytoczyć tylko trzy teksty Pisma Świętego: Bóg wydał swego Syna „za wszystkich” stwierdza św. Paweł w Liście do Rzymian (Rz 8,32). „Jeden umarł za wszystkich”, mówi on w drugim Liście do Koryntian o śmierci Jezusa (2 Kor 5, 14). Jezus „wydał siebie samego na okup za wszystkich”, mówi Apostoł w Pierwszym Liście do Tymoteusza (1 Tm 2, 6). Ale w takim razie tym bardziej trzeba raz jeszcze się zapytać: jeśli jest to tak jasne, to dlaczego w Modlitwie eucharystycznej napisano „za wielu”? Otóż Kościół przejął to sformułowanie z nowotestamentalnych relacji o ustanowieniu Eucharystii. Mówi tak ona z szacunku dla słowa Jezusa, aby być Jemu dosłownie wierną. Głęboki szacunek dla słowa samego Jezusa jest postawą sformułowania Modlitwy Eucharystycznej. Pytamy się jednak wówczas: dlaczego sam Jezus tak właśnie powiedział? Prawdziwym powodem jest to, że Jezus w ten sposób chciał być rozpoznany jako sługa Boży z 53 rozdziału proroka Izajasza, ukazał, że jest tą postacią, którą oczekiwało słowo proroka. Głęboki szacunek Kościoła wobec Słowa Jezusa oraz wierność Jezusa wobec słowa „Pisma” – ta podwójna wierność jest konkretnym powodem sformułowania „za wielu”. Poprzez dosłowne tłumaczenie słów Pisma Świętego włączamy się w ten łańcuch wierności naznaczonej szacunkiem.

Tak jak już wcześniej widzieliśmy, określenie „za was” tradycji łukaszowo-pawłowej nie  zwęża, lecz konkretyzuje, tak że możemy teraz zobaczyć, że dialektyka „za wielu” – „za wszystkich” ma swoje własne znaczenie. „Za wszystkich” porusza się na poziomie ontologicznym – istnienie i działanie Jezusa obejmuje całą ludzkość, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ale w rzeczywistości, historycznie w konkretnej wspólnocie tych, którzy celebrują Eucharystię, przychodzi On do „wielu”. Można więc rozpoznać potrójne znacznie korelacji między „za wielu” i „za wszystkich”. Przed wszystkim dla nas, którzy możemy zasiąść do Jego stołu  powinna ona oznaczać zaskoczenie, radość i wdzięczność, że On mnie powołał, że ja mogę z Nim przebywać i mogę Go poznać. „Bogu niech będą dzięki, który mnie z łaski powołał do swego Kościoła” (pień kościelna „Dank sei dem Herrn, der mich aus Gnad’ in seine Kirch’ berufen hat …“, pierwsza zwrotka).  Po drugie – jest to także odpowiedzialność. To, jak Pan na swój sposób dociera do innych – „wszystkich” – pozostaje ostatecznie tajemnicą. Ale bez wątpienia powołanie bezpośrednio przez Niego do Swojego stołu stanowi pewną odpowiedzialność, abym mógł usłyszeć: że cierpiał On „za was”, „za mnie”. Wielu niesie odpowiedzialność za wszystkich. Wspólnota „wielu” musi być światłem na świeczniku, miastem na górze, zaczynem dla wszystkich. Jest to powołanie, które dotyczy każdego w sposób całkowicie osobisty. Wielu, którymi jesteśmy, musi ponosić odpowiedzialność za za całość, będąc świadomymi swej misji. Wreszcie, można dodać  trzeci aspekt. We współczesnym społeczeństwie, mamy poczucie, że faktycznie nie jest nas „wielu”, ale niewielu – mała gromadka, stale malejąca. Jednakże nie – jesteśmy „wielu”: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” mówi Apokalipsa św. Jana (Ap 7, 9). Jest nas wielu i reprezentujemy wszystkich. W ten sposób obydwa słowa „wielu” i „wszyscy” są ze sobą ściśle powiązane i odnoszą się jedno do drugiego w odpowiedzialności i obietnicy.

Ekscelencjo, Drogi współbracie w biskupstwie! Pisząc te słowa pragnąłem wskazać zasadnicze linie treści katechezy, poprzez którą kapłani i świeccy powinni być jak naszybciej  przygotowani do nowego tłumaczenia. Mam nadzieję, że wszystko to może również służyć głębszemu uczestnictwu we Mszy św. wpisując się w wielkie zadanie jakie nas oczekuje wraz z „Rokiem wiary”. Mam nadzieję, że katecheza zostanie przedstawiona szybko i stanie się częścią odnowy liturgicznej, w którą od swej pierwszej sesji zaangażował się Sobór.

Z błogosławieństwem i pozdrowieniami paschalnymi

Wasz w Panu,
Benedictus PP XVI

Tekst podajemy za stroną Stolicy Apostolskiej.

Za: Christianitas.pl (2020.09.07)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Sprawą zajmowaliśmy się kilkakrotnie, a poniżej przypominamy nasz Komentarz sprzed kilku lat odnoszący się właśnie to tej nieuregulowanej kwestii.

W 2006 r. papież Benedykt XVI wydał dyspozycję, aby Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zajęła się palącym problemem niewłaściwego tłumaczenia kardynalnych słów wypowiadanych przez kapłana podczas konsekracji kielicha i Przeistoczenia wina w Krew Pańską.

W okresie posoborowej rewolucji wprowadzanej konsekwentnie przez Pawła VI (za co właśnie jego następcy nazwali go “błogosławionym”, a wkrótce zapewne i “świętym” – Komentarz pisany w 2017 roku, a Paweł VI został “kanonizowany” 14 października 2018) wprowadzono do nowych Mszałów w wielu językach błędne (czytaj: celowo wprowadzono celowo błędne) tłumaczenie, zawierające słowa “za wszystkich” (po angielsku: “for all”; po włosku: “per tutti”; hiszpańsku: “por todos los hombres”; portugalsku: “por todos os homens”; niemiecku: “für alle”; węgiersku: “mindenkiért”), zamiast literalnego tłumaczenia słów Chrystusa: “za wielu” (po łacinie: “pro multis” w zdaniu: qui pro vobis et pro multis effundetur in remissionem peccatorum). W świecie angielskojęzycznym owe “for all” obowiązywało od 1973 roku, a takowe tłumaczenie do Mszału zostało wprowadzone przez niesławną komisję International Commission on English in the Liturgy (ICEL), Mszał zaś w pełni zatwierdzony został przez Episkopaty krajów angielskojęzycznych i zaaprobowany następnie przez Stolicę Apostolską (przez jakże świętego Pawła VI).

Papież Benedykt wyrażając chęć uporządkowania przynajmniej najważniejszych zaniedbań i postprzątania stajni po swoich (“świętych”) poprzednikach, w 2006 roku wydał instrukcję aby niezwłocznie dokonano korekty w Mszale Rzymskim wydanym zaledwie 4 lata wcześniej (za pontyfikatu jakże świętego Jana Pawła II), zawierającym błędne (czytaj: celowo wprowadzony błąd) tłumaczenia w językach narodowych. Niestety, batalia i opór biskupów trwał i – jak widać – trwa do dzisiaj. Na przykład włoscy biskupi gremialnie sprzeciwili się w 2010 roku, głosując za utrzymaniem błędnego “per tutti” i tylko 11 biskupów spośród 187 głosujących optowało za prawidłowym “per molti”. W Hiszpanii nowe tłumaczenie weszło w życie dopiero w roku 2017, czyli w 11 lat (!) po instrukcji Stolicy Apostolskiej wzywającej do niezwłocznego dokonania zmian w tłumaczeniu.

Tak więc, w świecie angielskojęzycznym (ale i w innych językach gdzie równie szybciutko wprowadzono te niebywałe zmiany) każdy ksiądz, od 1973 roku odprawiał Mszę wypowiadając błędne słowa konsekracji. W Stanach Zjednoczonych trwało to do listopada 2011, kiedy to tę niezbędną zmianę wprowadzono w Pierwszą Niedzielę Adwentu. I dochodzimy tutaj do kluczowego zagadnienia, nad którym głowią się teologowie, a na którego temat napisano setki rozpraw: czy msze Novus Ordo w językach narodowych, odprawiane przez kilkadziesiąt lat (w USA przez niemal 38 lat!) z wypowiadanymi przez kapłana błędnymi słowami konsekracji były w ogóle ważne!

Co ciekawe, Novus Ordo odprawiana po łacinie w tym konkrentym aspekcie byłaby w pełni ważna, gdyż zawiera prawidłowe słowa konsekracji, lecz ta sama Msza odprawiana w wielu językach narodowych, już może być uznana za nieważną.

Jak wiemy, w Polsce nigdy nie doszło do tego dylematu, gdyż polskie tłumaczenie od początku, czyli od 1970 roku zawiera prawidłowe “za wielu”. Nie znaczy to wcale, że nie było i nie ma opozycji. Na przykład w odpowiedzi na list kardynała Arinze z 2006 roku, ówczesnego Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wskazujący na konieczność jak najszybszego dokonania zmian w błędnych tłumaczeniach narodowych, odezwały się “nożyce” polskie w postaci np. środowiska Tygodnika Powszechnego, Znaku, w tym pan redaktor Artur Sporniak czy ks. Wacław Hryniewicz OMC – znany ekumaniak i heretyk.

Czy powrót do prawidłowych słów konsekracji przyczyni się w choćby niewielkim zakresie do bardziej godnego sprawowania Mszy – nawet tej okrojonej ze świętości posoborowej wersji – Bóg jedynie wie. A czy w ogóle odprawiane msze Novus Ordo są ważne – to inna kwestia

 


 

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=116831 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]