- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

„Wiki Stream” i stypendyści UW – Robert Gwiazdowski

Szwedzki dziennik Dagens Nyheter „dotarł” (dziennikarze zawsze „docierają”) do dokumentów portalu Wikileaks dotyczących budowy Gazociągu Północnego.

Dyplomaci Stanów Zjednoczonych stacjonujący w Rosji stwierdzali w raportach, że ówczesny prezydent Władimir Putin i jego współpracownicy nie biorą pod uwagę żadnych zastrzeżeń co do gazociągu. Jeden z wysokich urzędników rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział wówczas, że powstanie on mimo protestów ze strony między innymi Polski, Estonii i Szwecji. „Nikt nie może tego powstrzymać. Nawet tak duży kraj Unii Europejskiej jak Polska” – oświadczył, według Amerykanów, Dmitrij Polański z rosyjskiego MSZ. [link]

Z depesz amerykańskich dyplomatów dotyczący kulis starań Rosji i Nord Stream o zgodę na budowę Gazociągu Północnego wynika, że szefowie Nord Stream brali udział w licznych seminariach, gdzie wśród przywódców innych krajów lobbowali na rzecz gazociągu, szukając odbiorców gazu, a także pozyskując poparcie niezależnych organizacji.

Pochodzący z Polski ekspert niezależnego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Sztokholmie Jakub Święcicki ujawnił, że urzędnik ambasady rosyjskiej próbował go przekupić, aby poparł budowę Gazociągu Północnego.

Wywiad z Jakubem Święcickim ukazał się w internetowym wydaniu dziennika Svenska Dagbladet. Ekspert ds. Rosji i polityki regionu Morza Bałtyckiego opowiada, jak przed wydaniem przez Szwecję decyzji o pozwoleniu na budowę Gazociągu Północnego w szwedzkiej strefie ekonomicznej w listopadzie 2009 roku, regularnie przychodził do jego biura wysokiej rangi urzędnik rosyjskiej ambasady w Sztokholmie. „Przynosił alkohol i kryształy. Można powiedzieć, że chciał mnie przekupić lub omotać, abym wpłynął na właściwą decyzję” – twierdzi Pan Jakub Święcicki. Co prawda nie zajmował się on nigdy bezpośrednio Nord Stream, ale sądzi, że „oni (Rosjanie) mogli widzieć we mnie osobę, która może mieć wpływ na szwedzką decyzję”. [link]

Ciekawe, kto ze szwedzkiego rządu wziął te „kryształy”, żeby wydać potrzebne Nord Stream decyzje? Bo z tonu komentarzy wynika jednoznacznie, że wziąć musiał, skoro decyzja taka została w ogóle wydana. Bo przecież Szwedzi nie powinni się na to zgodzić w solidarności z Polską i innymi krajami bałtyckimi. Przecież w interesie Polski jest, żeby wszystkie gazociągi z rosyjskim gazem przechodziły przez terytorium Polski. Co prawda polscy politycy od bezpieczeństwa energetycznego wielokrotnie twierdzili, że nie chcą, aby budować w Polsce Jamał II i jednocześnie ci sami politycy sprzeciwiali się budowie Nord Stream, ale kto by tam się przejmował jakąś logiką, skoro chodzi o bezpieczeństwo narodowe.

Jak napisał Pan Artur Bazak „Rosjanie robili wszystko, aby ten projekt doszedł do skutku, nawet wbrew protestom Polski, Estonii czy Szwecji, wciągając do współpracy ludzi z odpowiednią polityczną przeszłością lub takich, którzy dali się skusić intratnymi posadami. Jednym słowem, wykorzystali niezwykle skuteczny i wypróbowany w przeszłości środek realizacji własnych interesów – agentów wpływu”.[link]

Proszę! Nawet protesty Polski na nic się zdały! Co prawda „przeszłość” mam chyba całkiem „niezłą” i na posadę żadną się nie załapałem, ani nawet na jakieś „zleconko”, ale na „agenta wpływu” jak najbardziej się nadaję.

To jest „oczywista oczywistość”, że Nord Stream jest w interesie Rosji i nie jest w interesie Polski! Ale było pewne, że Rosjanie zrobią wszystko i nawet rozdadzą trochę „kryształów”, żeby Nord Stream zbudować. Oczywiste też było, że znajdą do tego sojuszników czysto biznesowych – jak niemieckie E.ON i BASF, czy holenderski Gasunie, w których interesie ekonomicznym (bo przecież nie politycznym) również będzie, żeby powstał ten gazociąg. Dlatego od początku twierdziłem, że zostanie on zbudowany. I dlatego w interesie Polski nie było awanturowanie się o to, żeby Nord Stream nie powstał, bo on powstać musiał, tylko wynegocjowanie jak najlepszych warunków własnego w nim uczestnictwa.

Ale naszą narodową specjalnością od czasów zaborów jest robienie z siebie ofiary. Choć ofiarą stajemy się zazwyczaj na własne życzenie.

Ale tak naprawdę przypomnienie sprawy budowy Nord Stream było tylko dygresją. Prawdziwą przyczyną tego wpisu są… stypendia. Pan Bazak drze bowiem szaty, że „31 stycznia 2011 r. rozpoczęła się na Uniwersytecie Warszawskim pierwsza edycja konkursu na stypendia dla najlepszych uczestników studiów doktoranckich w zakresie stosunków polsko-rosyjskich (…) Specjalnie dla studentów UW Aleksander Miedwiediew wygłosił wykład o działaniach Gazpromu na rzecz poprawy bezpieczeństwa energetycznego Europy i świata. W tym samym czasie przed bramą główną UW grupka studentów sprzeciwiających się fundowaniu stypendiów przez Gazprom zorganizowała happening. „Pojednajmy się z Gazpromem, Moskwa znowu będzie domem”, „To napiszą stypendyści, co im zlecą KGB-iści”, „Do Putina czujesz chemię, zrób doktorat w ISM-ie” – skandowali.”

Pan Bazak zauważa jeszcze, że „stypendia będą wypłacane przez 24 miesiące w wysokości 2000 zł miesięcznie”. (…) „W sytuacji, w której w ciągu czterech lat niemal dwukrotnie (ok. 39 tys.) zwiększyła się w naszym kraju liczba zarejestrowanych bezrobotnych absolwentów uczelni wyższych, takie stypendium dla doktoranta, z obietnicą przyszłej pracy dla potentata gazowego, to gratka”. (…) „polskich doktorantów można kupić po naprawdę okazyjnej cenie”. (…) „nasi „rosyjscy przyjaciele” na pewno zdolnym naukowcom za ich naukowe wysiłki się odwdzięczą”.

Stypendia przyznaje powołana przez J.M. Rektora UW komisja konkursowa, składająca się z trzech pracowników naukowych UW, posiadających przynajmniej stopień doktora habilitowanego, oraz Prorektora ds. studenckich jako jej przewodniczącego. Nazwiska stypendystów będą podane do wiadomości publicznej!!! No właśnie. Nazwiska „stypendystów” OFE uczestniczących w dyskusji o OFE nie przekazano do wiadomości publicznej – więc wiemy na czyje kariery polityczne mamy patrzeć. Z ich oceną poczekajmy może do czasu publikacji doktoratów, które napiszą, zanim stwierdzimy, że się „sprzedają” i to jeszcze tanio. Zwłaszcza, że stypendia płatne są co miesiąc, a prace składa się na koniec. Może zwiększy to niezależność myślenia piszących???

Tak się składa, że UW podpisało umowę z Gazpromem w tym samym czasie, gdy rząd polski podpisywał umowę z Gazpromem. Niektórzy uważają, że rząd „zdradził” interesy Polski więc rozumiem, że Pan Bazak nie tylko nie ma w domu kuchenki gazowej (o co w sumie nie jest trudno w dobie płyt termicznych) ale i że w ramach protestu przeciwko Gazpromowi nie kupuje żadnych wyrobów przemysłu chemicznego produkowanych w Polsce dzięki „imperialistycznemu” gazowi?

Robert Gwiazdowski

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]