Ribbentrop-Mołotow uzupełniony i poprawiony? – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2010-10-29 9:52 am

Nie da się ukryć, że lepsze jest wrogiem dobrego. Dobrze jest na przykład, kiedy ludzie szczerze mówią, co naprawdę myślą – ale jeśli ta szczerość posuwa się za daleko, to więcej z tego szkody, niż pożytku. Oto izraelski rabin Józef Owadia, przewodniczący religijnej partii Szas, wchodzącej w skład rządzącej Izraelem koalicji oświadczył, że „goje rodzą się po to, żeby nam służyć”. Deklaracja ta wzbudziła szalony klangor i to – rzecz ciekawa – nie tyle wśród „gojów”, co właśnie w środowiskach żydowskich. Zaprotestował zarówno Dawid Harris z Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, jak i Abraham Foxman z żydowskiej Ligi Antydefamacyjnej. Z pozoru powinno być odwrotnie, ale kiedy zastanowimy się dokładniej, to taki rozkład klangoru wydaje się oczywisty. „Goje” przyjęli oświadczenie rabina Owadii ze spokojem, ponieważ doskonale wiedzą, że Żydzi tak właśnie myślą. Co innego Żydzi. Nie dlatego, że nie wiedzą. Wiedzą, jakże by inaczej! Podniesiony przez nich klangor wynikał z irytacji. W jakim właściwie celu rabin Józef Owadia otwartym tekstem informuje „gojów”, co tak naprawdę Żydzi o nich myślą? Czyż nie byłoby lepiej, gdyby po staremu myśleli, że Żydzi nie pragną niczego, poza „pojednaniem”? Oczywiście, że byłoby lepiej, bo nawet gdyby nabrali jakichś wątpliwości, czy rzeczywiście chodzi tu o „pojednanie”, a nie, dajmy na to, wydymanie – to przecież poza potępioną teorią spiskową nie mieliby żadnych dowodów. Tymczasem przez swoją niepojętą szczerość rabin Józef Owadia właśnie im tego dowodu dostarczył. Nic zatem dziwnego, że klangor podniosły środowiska żydowskie i to przede wszystkim – w Ameryce. Ameryka jest bowiem klinicznym przykładem zastosowania formuły rabina Józefa Owadii w praktyce. W roku 2007 USA zobowiązały się przekazać Izraelowi w ciągu najbliższych 10 lat 30 mld dolarów tylko w ramach pomocy wojskowej. Oprócz tego Izrael otrzymuje z USA co najmniej 1,2 mld dolarów rocznie tytułem pomocy ekonomicznej, a jeśli dodać do tego wartość rozmaitych przywilejów, z jakich korzysta na terenie USA, to w przeliczeniu na jednego mieszkańca Izraela przypada rocznie 14 346 dolarów. PKB Izraela w przeliczeniu na mieszkańca wyniósł w 2009 roku 28 393 USD z czego wynikałoby, że ponad połowa tego, to amerykańska pomoc – to znaczy – pieniądze odebrane amerykańskim podatnikom – a przecież nie jest ona jedyna, bo od samych tylko Niemiec Izrael otrzymał co najmniej 100 mld marek, nie licząc łodzi podwodnych. Wygląda na to, że „goje” rzeczywiście rodzą się i żyją po to, by służyć Żydom – no ale w takim razie po co ich tak ostentacyjnie o tym informować?

Od razu widać, że rabin Józef Owadia nie jest dyplomatą, bo wiadomo, że dyplomacja nie służy wyrażaniu, tylko starannemu ukrywaniu prawdziwych zamiarów, a nawet myśli za parawanem pustej, ale patetycznej retoryki. Dlatego też spotkanie, na jakie francuski prezydent Mikołaj Sarkozy zaprosił 18 października do Deauvile w Normandii Naszą Złotą Panią Anielę, czyli niemiecką kanclerzynę oraz rosyjskiego prezydenta Dymitra Miedwiediewa miało być poświęcone europejskiemu bezpieczeństwu, współpracy gospodarczej i tak dalej, a poza tym jego uczestnicy mieli tam odbyć wyłącznie „burzę mózgów”, starannie unikając podejmowania jakichkolwiek decyzji. To oczywiście bardzo pięknie, chociaż z drugiej strony intensywność tych zapewnień mogła wzbudzić podejrzenia, że zbyt szczere, to one nie są, zwłaszcza, że już ponad 100 lat temu rosyjski minister spraw zagranicznych książe Gorczakow deklarował, że wierzy wyłącznie informacjom zdementowanym. Toteż z tym większym zainteresowaniem przystoi nam zatrzymać się nad komentarzem, jakim spotkanie to opatrzył „Le Figaro”. Pisze on między innymi, że „Europa” i Rosja potrzebują się wzajemnie, jeśli chcą uniknąć zepchnięcia do drugiego szeregu przez rosnące potęgi mondializacji. Rosja – wiadomo: obawia się Chin. No a „Europa”? Kogo obawia się Europa? Nietrudno się domyślić, że Ameryki. Nie tyle może się „obawia”, co chciałaby dokończyć, a w każdym razie trochę zdynamizować proces „europeizacji Europy”, to znaczy – stopniowego wypychania ze Starego Kontynentu Amerykanów, którzy wleźli tu pod pretekstem zakończenia II wojny światowej i chronienia Zachodniej Europy przed sowieckim komunizmem. Ale sowieckiego komunizmu już nie ma, a po deklaracji prezydenta Obamy z 17 września ubiegłego roku, że USA nie potrzebują już we Wschodniej Europie żadnych dywersantów, powstały dla „europeizacji” sprzyjające warunki. Skoro Ameryka rezygnuje z aktywnej polityki w Europie, no to kiedyż ją „europeizować”, jeśli nie teraz? No dobrze, „europeizować” – ale jak? W 1815 roku sytuacja była jasna; porządek europejski oparty został na założeniu równowagi sił między Prusami, Rosją i Austrią. Ale dzisiaj Austria to – po pierwsze – mały pikuś, zaledwie cień cienia tamtego Cesarstwa, a po drugie – co i rusz dochodzą tam do głosu jakieś Partie Wolności, z którymi tylko same zgryzoty. 23 sierpnia 1939 roku wydawało się, że minister Ribbentrop z ministrem Mołotowem znaleźli szczęśliwą formułę porządku opartego na podziale Europy między strategicznych partnerów. Niestety formuła ta nie uwzględniała ani Wlk. Brytanii, ani Francji, toteż zakończyła się wojną światową. Tymczasem w Deauville nie radzono nad żadną wojną, tylko nad bezpieczeństwem i pewnie dlatego „Le Figaro” doszedł do wniosku, że strategiczne partnerstwo, to dla Europy za mało, że trzeba pomyśleć o rozszerzeniu formuły z 1939 roku: zamiast strategicznego partnerstwa – triumwirat. Tylko w ramach takiej formuły stosunki między Rosją i NATO będzie można oprzeć na „rozsądnych podstawach”. A jakie są te „rozsądne podstawy”? Tu z pomocą przychodzi nam formuła strategicznego partnerstwa, które z powodzeniem wytrzymuje wszystkie próby niszczące: my nie wtrącamy się do was, wy nie wtrącacie się do nas – to znaczy – do strefy naszych wpływów. Zatem wygląda na to, że w Deauville europeizatorzy Europy zarysowali nowy podział Starego Kontynentu: pakt Ribbentrop-Mołotow – ale uzupełniony i poprawiony. Francja nie pozostaje na uboczu, przeciwnie – obok strategicznych partnerów będzie jednym z gwarantów nowego europejskiego ładu. Okazuje się, że wcale nie trzeba podejmować żadnych „decyzji”, że zwyczajna „burza mózgów” w zupełności wystarczy, chociaż z drugiej strony niepodobna nie zauważyć, że prezydent Miedwiediew nie przyłączył się do NATO-wskiej tarczy antyrakietowej. Ale to jest zupełnie zrozumiałe; czyż nie lepiej mu poczekać do listopadowego szczytu NATO w Lizbonie, podczas którego będzie mógł porównać ofertę europejską z ofertą amerykańską i dopiero na tej podstawie wyrobić sobie pogląd? Tymczasem w Polsce, pochłoniętej bez reszty eskalacją wojny między PiS-em, a Platformą Obywatelską, nikt na takie głupstwa nie zwraca najmniejszej uwagi. W razie czego (a właściwie czego?) Bundeswehra i tak będzie bronić naszej państwowości do ostatniej kropli krwi, a poza tym – przecież Polska nie armią, ani gospodarką, tylko nierządem stoi.

Stanisław Michalkiewicz

Felieton   tygodnik „Najwyższy Czas!”   29 października 2010

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27954 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]