Kardynał chce oddać wiedeński kościół prawosławnym. Polacy protestują

Aktualizacja: 2010-10-22 9:01 pm

Archidiecezja wiedeńska chce przekazać kościół wspólnocie serbsko-prawosławnej. Polacy, którzy w nim uczestniczą we Mszy św. w języku polskim, są oburzeni i zapowiadają protesty.

Jeszcze sześć lat temu w niedzielnej Eucharystii w parafii Matki Boskiej Bolesnej w Neulerchenfeld w Wiedniu uczestniczyło ok. 200 osób, głównie miejscowych austriackich emerytów. Gdy parafię objął nowy proboszcz, Polak ks. Tadeusz Cichoń, liczba ta skoczyła – podczas tegorocznego liczenia wiernych diecezja wykazała 749 uczestników wszystkich niedzielnych Mszy św., które odbyły się 28 lutego 2010 roku w tym kościele.

Większość stanowili Polacy, którzy modlą się co niedzielę o godz. 11.00 w swym ojczystym języku. – Kościół jest wtedy przepełniony. Przychodzą głównie Polacy, ale także katolicy innych słowiańskich narodowości. Zdarzają się też Austriacy, którzy mówią, że odpowiada im atmosfera podczas Mszy św. – mówi portalowi Fronda.pl ks. Cichoń. W Wiedniu większość parafii, w których proboszczami są Polacy – a takich kościołów jest kilkanaście – organizuje się Msze św. w języku polskim. Dzieje się to nie tylko w kościele Polskiej Misji Katolickiej, przy Rennweg w Wiedniu. Władze diecezji nie ukrywają, że to nasi rodacy często ożywiają miejscowe, wyludnione i podupadające wspólnoty.

Kościół będzie cerkwią

Parafia ma ok. 250 lat. Budynek kościoła jest jednak młodszy – w 1945 roku stolica Austrii, wówczas należąca do III Rzeszy, została zbombardowana, w wyniku czego świątynia została zniszczona, prócz fasady. Do parafii, kierowanej przez Polaka, ks. Tadeusza Cichonia, należy oficjalnie 2350 osób. 10 października w parafii Matki Boskiej Bolesnej odczytano list arcybiskupa Wiednia, kard. Christopha Schönborna, który postanowił o rozwiązaniu parafii i połączeniu jej z inną, leżącą 200 m dalej, pod wezwaniem Imienia Maryi. Świątynię, przy której mieści się parafia MB Bolesnej, przekazano wspólnocie serbsko-prawosławnej.

– Decyzja jest wyrazem ekumenicznej solidarności. Katolików jest w Wiedniu coraz mniej, a mamy bardzo wiele kościołów. Z kolei stale rosnąca wspólnota serbskich prawosławnych, licząca obecnie ok. 180 tysięcy osób, ma tylko trzy świątynie do swojej dyspozycji – mówił portalowi Fronda.pl rzecznik prasowy kurii wiedeńskiej, Erich Leitenberger. Wybór padł na tę parafię, gdyż, zdaniem kurii, w nabożeństwach uczestniczy stosunkowo mało katolików. Ponadto w robotniczej dzielnicy, w której znajduje się kościół Matki Boskiej Bolesnej, mieszka coraz więcej Serbów.

Pikieta pod katedrą św. Stefana?

Postanowienie kardynała nie spodobało się jednak wiernym. Polacy zaczęli zbierać podpisy – według nich mają ich już co najmniej kilkaset – pod petycją do arcybiskupa, by cofnął swoją decyzję. Pojawiają się także pomysły, by zorganizować demonstrację w obronie parafii.

Skąd bierze się przywiązanie wiernych do niej? Zdaniem jej proboszcza wielu wiernych wkłada w jej funkcjonowanie bardzo dużo wysiłku. – Mamy tu do czynienia z żywą wspólnotą, która zapuściła korzenie. Żaden ogrodnik przy zdrowych zmysłach nie będzie przesadzał kwitnącej rośliny. W najlepszym wypadku ona to ciężko odchoruje, w najgorszym – obumrze – mówi portalowi Fronda.pl ks. Tadeusz Cichoń.

Ksiądz opowiada, że wierni pomagają utrzymać w dobrym stanie budynek świątyni. – Polacy nie tylko korzystają z kościoła, ale przyczynili się także do odremontowania własnymi rękami jego wnętrza i plebanii. Jedna z parafianek, starsza Austriaczka, przekazała na rzecz zakupu tapicerki na ławki do siedzenia całe swoje oszczędności w wysokości 9 tys. euro. Oni wszyscy zostawili w tym kościele swoje serce.

Decyzja podjęta ostatecznie

Kapłan zaznacza, że większość Polaków, uczęszczających na Mszę św. do jego kościoła, mieszka jednocześnie na terenie parafii. Innego zdania jest rzecznik kurii, który mówi, że na Eucharystię po polsku przybywają ludzie niezależnie od miejsca zamieszkania w Wiedniu. – W Neulerchenfeld mamy do czynienia z dwiema grupami wiernych: miejscowymi Austriakami, którzy są relatywnie nieliczni, oraz Polakami, którzy przybywają z różnych dzielnic. To jest wspólnota personalna, nie terytorialna – tłumaczy Leitenberger. Jego zdaniem nie rozpadnie się ona. Jak mówi, ma to związek z „postacią” ks. Cichonia, polscy katolicy pójdą za nim gdziekolwiek. – Jest bardzo lubiany. Dlaczego? Dobrzy duszpasterze są zawsze cenieni – dodaje rzecznik prasowy kurii.

Proboszcz parafii mówi, że Rada Parafialna, jak i on sam, będą starali się zmienić decyzję kurii i przekonać kard. Schönborna, by pozostawił kościół przy parafii. Jednak zdaniem rzecznika prasowego archidiecezji nie ma na to szans. – Nie może być tak, że po przeprowadzeniu rozmów, także z przedstawicielami parafii, wszystko postawi się pod znakiem zapytania – tłumaczy portalowi Fronda.pl. Dodaje, że jeszcze nie są znane konkrety połączenia obu jednostek. – Potrzeba duszpasterska jest nieskończenie wielka – odpowiada na pytanie, czy ks. Cichoń zostanie w Wiedniu.

Stefan Sękowski

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27747 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]