Pióro jak prezydent, też marne

Aktualizacja: 2009-10-13 7:41 am

Pióro, którym prezydent Lech Kaczyński zamierzał podpisać akt ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego miało zostać przeznaczone na licytację i cel charytatywny. Teraz nie wiadomo, czy tak się stanie. – W związku z tym, iż odmówiło posłuszeństwa, zostanie ukarane.

Cóż, jaka kancelaria taki żart, chciałoby się rzec. – Wiem, że będzie to moment, który być może przejdzie do historii, ale nie było planów, by zadrżały serca euroentuzjastów – żartował a propos eurosceptycznego pióra uradowany prezydencki minister Paweł Wypych. W sukurs panu prezydentowi przyszedł w końcu jakiś przytomny dżentelmen, użyczając skofundowanej głowie państwa… długopisu. Traktat został podpisany. Potem były słowa, słowa i jeszcze raz słowa. Nudne, miałkie i bełkotliwe, jak te skierowane do eurosceptyków, cytuję za oficjalną stroną Prezydenta RP:

Mam nadzieje, że to przede wszystkim nie my w Polsce, ale Europa ich przekona, że Unia Europejska ich przekona, że dalsze rozwiązania, które pociąga za sobą Traktat Lizboński to nie są rozwiązania, które komukolwiek odbierają podmiotowość. Nie mówię tylko o podmiotowości w sensie tożsamościowych, ideowych, bo wiadomo, że jednym z naszych sukcesów było także dołączenie do tzw. protokołu brytyjskiego, czyli w tym zakresie pozostajemy suwerenni w pełni, ale jeśli chodzi o codzienne decyzje dotyczące gospodarki, sfery socjalnej i w końcu dotyczące tego, co niewątpliwie jest eksperymentem bardzo poważnym elementu przynajmniej – bo przecież poszczególne państwa też będą prowadzić politykę zagraniczną – wspólnej polityki zagranicznej.

Jak na moje wyczucie, to Lech Kaczyński trafił kulą w płot. Eurosceptyków jedynie utwierdził w ich przekonaniach, bo akurat kwestie związane z niezależnością dyplomatyczną, były i są przez nich uznawane za warunek sine qua non suwerenności państwowej. Ale idźmy dalej za głosem Pana Prezydenta. Wciąż za oficjalną stroną Lecha Kaczyńskiego, in extenso, przytaczam:

Wielkie wyzwanie, jeżeli zakończy się sukcesem, to będziemy się czuli jednym z elementów, jednym z członków wielkiej wspólnoty, która ma znaczenie globalne, może większe niż inni. A jeżeli zakończy się niepowodzeniem, myślę, że wtedy odczucia mogą być niedorównywanie gorsze. Rzeczywiście ludziom potrzebny jest prąd, gaz, setki innych rzeczy do życia, ale ludziom też – w tym Europejczykom, Polakom potrzebne jest poczucie, że w tym świecie mamy znaczenie, że ta wielka cywilizacja, która stworzyliśmy nie jest w odwrocie. Wręcz odwrotnie – jest może nie w fazie natarcia, bo to wojenne określenie, którego chciałbym unikać, ale w fazie, w której coraz więcej ludzi na świecie rozumie, że te wartości, które reprezentujemy nie są może idealne, bo tworzą idealnego świata, ale na pewno tworzą najlepszy świat z tych, które zna historia. Dziękuję bardzo.

Nie chciałbym być złośliwy, ale przyznam się, że czegoś równie bełkotliwego dawno nie słyszałem. Ja rozumiem, że Pan Prezydent ma wadę wymowy, że często połyka zgłoski, mruczy pod nosem, sapie i mlaszcze – w końcu nie każdemu los dał siłę i tembr głosu radiowego spikera – ale do cholery, co to znaczy, że „odczucia mogą być niedorównywanie gorsze”? O co chodzi z tymi fazami i historią, bo się trochę gubię?

Gdzie tu jasność i logika wywodu, której powinniśmy oczekiwać po głowie państwa, będącej zarazem profesorem prawa? Czyżby oporne pióro, które w żaden sposób nie chciało uronić kropli atramentu pod lizbońskim dokumentem, aż tak mocno nadszarpnęło koncentrację intelektualną prof. Lecha Kaczyńskiego, że zaczął pleść androny? Być może tak, być może nie. W każdym razie marnie to wyszło. Jak cała prezydentura zresztą. Sorry, Panie Prezydencie, ale musiałem to napisać.

Maciej Eckardt

P.S.
A teraz, skoro lizboński kwit został podpisany, wszyscy eurosceptyczni posłowie PiS, jak mniemam, popełnią urocze seppuku, jak na ludzi honoru przystało, zamiast teatralnie przewracać oczami i udawać, że nic się nie stało. W końcu słowo się kiedyś rzekło…

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=14733 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]